Profil użytkownika
Przemir

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • Cairns
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 24.07.2018 09:58
  • 03.09.2022 10:30
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 4
  • 0
  • 39
  • 7 razy
  • 6
  • 2
  • 0
  • 1
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze Przemir
Tu jest nieco krytyki geniuszu O. Tokarczuk:

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=203464&st=60
Post 67

Znalazłem wrzutkę z cytatem wypowiedzi Lema na temat innej książki Tokarczuk "Lalka i perła";) :

Fragment: Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest niewarta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca".

https://www.facebook.com/photo?fbid=4224234...159702286964068

Cytat, jak zaznaczono, z książki- wywiadu Stanisława Beresia "Tako rzecze Lem".
Valeria,
Też myślę, że cenny, bo kto z użytkowników tego portalu potrafi opisać realistycznie coś, co było 43 lata temu? Zaszokowałaś mnie jednak swoją wypowiedzią na tle innych, odmiennych.
Marek Adam Grabowski napisał:
Opowiadanie jest ciekawe (ma klimat brudnej komuny) i przyjemne w czytaniu. Jedyna wada to dialogi. Mają bardzo mało przerywników, a te nieliczne są minimalne np. "Powiedział Zygmunt". Dałbyś może całość, gdyż tutaj brakuje początku i (chyba) końca.


Melock napisał:
Niepotrzebne wstawianie przerywników w dialogach to błąd. Tego właśnie powinno się unikać. Dobrze napisany dialog, to tekst który płynie i jest odchudzony z takich "ozdobników". Przerywniki, dopowiedzenia w dialogach powinny być wyłącznie wtedy, kiedy potrzebujemy koniecznie coś dodać bo wymaga tego narracja, oraz by czytelnik się nie pogubił i wiedział kto co mówi. Ale właśnie sztuka w tym, by tak poprowadzić dialog, by wiadomo było kto jest kim bez dorzucania przerywników.Tak przynajmniej mówi pan Stephen King i przyznam, że trudno się z tym nie zgodzić.


Dwie wypowiedzi i dwie różne opinie. W tym moim opisie starałem się ograniczyć przerywniki do minimum, a przecież mogą wnieść wiele do tekstu. Wydaje mi się, że dużo zależy od tego kto był autorem i jak to zrobił. To samo może odnosić się do opisów ludzi, strojów czy miejsc. U jednych jest to widziane jako niepotrzebne, przesadne, u innych nawet ciężkie zanudzanie staje się godne Nobla.
Trzecie miejsce w jakimś konkursie, chyba za ten ostatni, lewacki, bluźnierczy, akapit. Do tego pienia pochwalne tu na forum. Mam niesmak po przeczytaniu.
Ciekawie napisana bajka dla dzieci.
Zapytałem jeszcze tu:

https://www.jezykowedylematy.pl/2018/.../?unapproved=209848&moderation-hash=2c1678f173809bac4b87325f918bff4c#comment-209848

Odpowiedź była:

Przy zapisie w formie dialogowej koniecznie z dwukropkiem.

Kończę, więc, ten temat.
Jacek,
Cenię Twoją chęć pomocy, ale byłem wcześniej poinstruowany na przykładach takich jak Twój pierwszy. Ten bez kropki.

Pod poniższym adresem:
https://www.ortograf.pl/zasady-pisowni/myslnik-pauza-opis-zasady-uzycia#:~:text=W%20tek%C5%9Bcie%20my%C5%9Blnik%20pe%C5%82ni%20r%C3%B3%C5%BCne,refleksji%2C%20lub%20opuszczenie%20fragmentu%20tekstu.

Znalazłem taki tekst:
W przypadku zbiegu myślnika z innymi znakami interpunkcyjnymi:
• pomijamy przecinek przed myślnikiem,
• kropkę, wielokropek, pytajnik i wykrzyknik pozostawiamy.
Ani słowa o dwukropku.
*
To z Wiki:
zastępując powtarzany czasownik być[4], np.:
Jutro będę w Krakowie, pojutrze – w Kielcach, za tydzień – w Warszawie.

Nie jestem pewny czy to dobry przykład, ale tu, po dwukropku nie ma myślnika.
*
Słownik PWN pomija dwukropek w wyjaśnieniu. Czyżby to było zbyt oczywiste?
*
Jeszcze to:
Zasady stosowania innych znaków interpunkcyjnych obok myślnika:
przed myślnikiem należy pominąć przecinek,
przed myślnikiem należy pozostawić kropkę, pytajnik, wielokropek oraz wykrzyknik.

https://www.cognity.pl/myslnik-i-zasady-jego-stosowania,blog,345.html

Tu dwukropek znowu pominięty.
Sprawa nie jest, więc, jednoznaczna, raczej zero-jedynkowa. Nie natrafiłem na polskim Necie rozważania użycia myślnika po dwukropku. Wszystko wskazuje na to, że takie pisanie jest niewłaściwe. Co inni użytkownicy wiedzą o tym?

Co do sposobu drukowania myślnika, znalazłem wyjaśnienie na Necie. Jeszcze nie wypróbowałem.
Dzięki Jacek,
nie nabyłem umiejętności bardziej właściwego użyciua klawiatury dla myślnika i łącznika, z użyciem tego samego przycisku. To co jest w tekście robi mi się samoczynnie, tak lub inaczej, kreska długa lub krótka. Mógłbyś podpowiedzieć jak to kontrolować?

Co do użycia dwukropka przed myślnikiem, w sytuacji przy wstawianiu monologu, byłem już poinstruowany przez kogoś, jakby ze znastwem, na tym lub innym forum, żeby tego nie robić. Ktoś mi tłumaczył, że te dwa, różne, znaki interpunkcyjne, wyrażają to samo. Wydaje mi się też, że wstawianie dwóch różnych znaków obok siebie (po sobie) jest niewłaściwe. Porady jakie na ten temat znalazłem pokazują same dialogi bez kontekstu lub inny rodzaj zdania przed wypowiedzią. Czy możesz powołać się na jakąś zasadę, wiarygodny przykład, w odniesieniu do tej swojej uwagi?

Australia posiada aromat czy zapach? Po przemyśleniu użyłem tego pierwszego słowa, bo „zapach” to wyraz słaby i banalny, a aromat bardziej wyszukany.

Pytanie, co daje ruch obrotowy wyoblarki, to tak samo jakby zapytać co daje ruch obrotowy tokarki lub frezarki. Byłoby nudne gdybym o tym pisał. Chciałem też z lekka wyjaśnić jak się to robi. Przecież nikt z szanownych użytkowników nie słyszał o wyoblaniu.

Nauka angielskiego po przybyciu do Australii nie była priorytetem dla każdego. Niektórzy go znali, inni uważali, że język sam przyjdzie. Dla Krzysztofa była najważniejsza.

Opisowi kobiet, tych dwóch na stołówce zalinkowanych przez Ciebie, poświęciłem po jednym zdaniu o średniej długości. Ciągle za dużo?

Zarzucano mi też, kiedyś, używanie ubogiego słownictwa. Stąd te moje niepotrzebne wstawki jak „jednak” i „zresztą”.

Cytat:
Jeśli w podobnym stylu jest utrzymana całość, to może być trudna do przełknięcia. Jest zapewne ciekawa dla osób, którzy mieli podobne koleje losu jak Autor, ale dla czytelnika zdecydowanie mniej. Trzeba skracać, wyrzucać niepotrzebne dla przebiegu akcji fragmenty. Wiem, że to bolesne, bo z reguły lubimy to, co piszemy.


Jakiej akcji, Jacek? Jeśli wyrzucić coś z tego, to chyba wszystko. Napisać inne, dynamiczne, opowiadanie. Dalej w treści mojego plotu jest dziewczyna z Peru. Miałem nawet wstawić Wam ten dalszy fragment, ale wydał mi się zbyt banalny. We wcześniejszej treści występowały kolejno cztery panie. To były zapiski jakby w formie wspomnień. Wiem, że tak pisać dla współczesnego czytelnika nie można. Jeśli w społeczeństwie nie czyta się nic, lub prawie nic, trudno dopasować treść do kogokolwiek. To jest opis pierwszych dni imigranta na Antypodach, takiego sponsorowanego przez rząd Australii. Wstawienie tam czegoś innego było by nienaturalne. To nie jest propozycja wydawnicza tylko próbka prozy. A, że się treść nie podoba, muszę się z tym pogodzić i żyć dalej.

Mam gotową, według mnie, pełnowymiarową, napisaną książkę. Tam bohater kręci się koło jednej sprawy i jest wysoce zmotywowany do tego co robi. Jej treść to głównie opis kilku tygodni z jego życia. Poza głównym wątkiem jest tam wszystko co potrzeba; dziewczyny, koledzy i trochę realiów z epoki. Rozumiem co to jest akcja. Tamtej książce brak znanego nazwiska. Najlepiej, gdyby były dwa znane, autora oraz głównego bohatera. Treść nie jest chyba też umieszczona we właściwym czasie, a może nawet nie na tej planecie.
Praca akademicka to rodzaj ściągi, gdzie wszelkie myśli są zerżnięte z czyichś wcześniejszych prac. To najłatwiejsza forma pisania. Zawarte tu definicje „naukowe” można odnaleźć z łatwością na Internecie. Zastanawiam się też co to tu robi. Jeśli w ogóle może tu być, wyglądało by lepiej w formie popularno-naukowej. Wtedy przynajmniej będzie można oszacować jakość takiego pisania.
W tej krytyce widzę brak miejsca dla moich intencji. Tak właśnie chciałem napisać. Mnie się ten tekst podoba. To miały być moje migawki z pierwszych dni w Australii, kraju, którym zachwycam się każdego dnia. Gdyby odczytał to ktoś z opisanych przeze mnie postaci odnalazł by w tym opisie siebie. Jeśli uważasz, Marek, że „samo pióro mam dobre”, odbieram to jako pochwałę całego, mojego, tekstu. Reszta się nie liczy.
Jest to jednak pojedyncza opinia tu na forum. Szkoda, że nikt więcej nie wysilił się, żeby to przeczytać i ocenić. Moderator się przecież nie wypowie, a może mieć opinię odmienną od Twojej.
Cytat:
Samo pióro masz dobre, chociaż robisz za dużo opisów (wygląda to nieco XIX-wiecznie).


Ogromne dzięki za te pierwsze 4 słowa. Zastanawiam się jednak czy to nie jest kawałek rzuconej marchewki z kijem w drugiej dłoni. Przecież tu, na tym forum, jesteśmy dla siebie przyjemni.

Cytat:
Co do samej fabuły; przykro mi, ale jest to niewiele ciekawsze niż odcinki "Klanu" (mam nadzieję, że zrozumiałeś aluzję?). Sam utwór wydaje mi się niedokończony.


W górnym akapicie „od autora” podałem wyraźnie, że jest to tekst wyjęty z kontekstu i nie posiada wyraźnego początku ani zakończenia. Pisząc to miałem nadzieję, że te braki nie posłużą do wyceny fragmentu ani nie będą mi wskazywane palcem. Odcinków "Klanu" nie oglądałem, zakładam, że były nieciekawe.

Cytat:
Po za tym opowiadanie jest za długie. Pomijając już fakt, że Internet sprzyja krótkiej formie, to tutaj większość można śmiało usunąć, gdyż nic nie wnosi.


To w swoich założeniach nie miało być krótką formą. Odsyłam ponownie do górnego akapitu.
Jeśli usuwać to chyba wszystko. Opisać jakąś fajną akcję (wstawić kit i będzie git). Mam nawet taką jedną u sąsiada. Lokalizacja jest tu bez znaczenia, ważne co się dzieje. Można wpisać Trąbki Wielkie z naszego Pomorza.
W swoich założeniach usiłowałem bazować na zdarzeniach sprzed lat. Wydawało mi się, że wspomnienia imigranta z pierwszych dni pobytu w Australii mogą być dla kogoś ciekawe. Zwłaszcza jeśli ten imigrant przyjechał „do siebie”, nie do familiantów. Ja sam jestem bardzo zainteresowany tym jak wyglądały początki naszego ludu w USA, te masowe przyjazdy, zaraz po wojnie i w latach 70. Założył bym nawet taki temat na historycy.org ale tam nie ma nikogo, kto tego doświadczył.

No i "ocena zawyżona". Po co to zrobiłeś? Domagam się korekty.

Dzięki, Marek Adam Grabowski. Jesteś jedynym jak na razie, który się wypowiedział.

Zastanawiam się jakimi kryteriami, poza zero-jedynkowymi, kierował się weryfikator tekstu, ale tego się chyba nie dowiem.
Mój tekst jest długi, został ulokowany na dolnej półce, chciałbym jednak bardzo, żeby został przeczytany i skrytykowany.
Vanillivi napisała:
Przemirze, Kazjuno, z całym szacunkiem, ale nie widzę wielkiej wartości w analizowaniu twórczości Tokarczuk poprzez pryzmat lęków i obsesji polskiej prawicy. Ta narracja moim zdaniem szczególnie ujawnia po prostu miałkość intelektualną tej formacji (która jest praktycznie nieobecna w szeroko pojętej kulturze wysokiej)i jej nieprzepracowane resentymenty.


Powołałem się na dwoje uznanych intelektualistów z niewątpliwą wiedzą historyczną oraz sporym dorobkiem literackim. Dla nas tu, na tym forum, oni oboje mogą być autorytetami w wielu sprawach. Także pisarskich. Osobiście nie widzę nic złego w prawicowym myśleniu. W tym są przecież zawarte dobre obyczaje.
Wysoka kultura w dziedzinie literatury była kiedyś promowana w naszych szkołach (być może ciągle jest). Nietrudno więc zrozumieć o co chodzi. Co do dzieł Olgi Tokarczuk, usłyszałem dopiero od Ciebie sugestię, że jej pisaninę można do tego zaliczyć. Poza tym, dla kogo ona pisze? W jej konstrukcji zdań nie ma nic trudnego do zrozumienia, mimo to, mało kto chce to czytać.

Vanillivi napisała:
Rozumie, że zło czai się w każdym narodzie i dlatego rozpoczyna "rachunek sumienia" od swojego podwórka. Osoby o czarno-białym myśleniu, drżące na każdym kroku o "zafałszowanie historii" (której często wcale dobrze nie znają), w reakcji po prostu bardzo często reagują tak, jak powyżej, bo wydaje im się, że ktoś cały czas chce "opluwać polskość".


Zło występuje w ludziach, ale nie w narodach, a pani Tokarczuk nikt nie upoważnił, żeby robiła rachunek sumienia za nas. Dlaczego za nas, a nie za Wołyń w okresie wojny? Wciska nam jakieś poczucie winy, którego nie mamy?
Zastanawiam się kto ją promował do Nagrody Nobla i jak wyglądała dalej ta procedura.
Prozę Olgi Tokarczuk liznąłem, nie przeczytałem. Odniosłem wrażenie, że tworzy ona wbrew wszelkim zasadom pisania powieści poczytnej.
Na stronach historycy.org była dyskusja o "Księgach Jakubowych" oraz jej Noblu. W jakiś czas po dyskusji zadałem pytanie kto to przeczytał. Zgłosił się jeden użytkownik forum. Jej antypolskie przemówienie po otrzymaniu Nagrody Nobla dodało pisarce złego rozgłosu w kraju, bo brzmiało w stylu żydowskiej nagonki roszczeniowej na Polskę. Odezwały się wtedy głosy krytyki. Straszyła więc sądami.
Do sprawy włączyli się historycy jak Ewa Kurek czy Leszek Żebrowski. Ci popatrzyli na jej pisanie od strony merytorycznej i radzili publicznie, żeby się historią raczej nie zajmowała, bo nie ma do tego predyspozycji. Filmik Leszka Żebrowskiego, ten o twórczości Olgi Tokarczuk został wnet usunięty z Youtube.
W moim poście nie wypowiadam się specyficznie o „Biegunach” ani o recenzji Vanilliviego. Ustosunkowuję się jedynie do warsztatu pisarskiego, tego współczesnego, laureatki, bo może kiedyś próbowała tworzyć inaczej. Dopuszczam też istnienie sztuki dla sztuki i może tak być, że jej cegły są w tym sensie wartościowe, może nawet godne Nobla.
Niech mi znawcy literatury wybaczą moje porównanie, ale w odbiorze jej dzieł widzę coś z „Nowych szat króla” w bajce Hansa Christiana Andersena. Dla mnie jednak, tu i tam, król jest w samych gaciach.
Dodam tu jeszcze, że Henryk Sienkiewicz otrzymał Nagrodę Nobla w roku 1905, a jego dzieła są ciągle dodrukowywane i czytane. Istnieją też ekranizacje filmowe, nie tylko polskie. Przewiduję, że po Oldze Tokarczuk, gdy szum przeminie, nie pozostanie nic.
Miałem dwóch sąsiadów zatrudnionych w PTHW. Niekiedy wysyłano ich do rozładowywania wagonów. Z opowiadań pamiętam, że wprost nienawidzili rozładowywania wapna luzem. Przeważnie kombinowali, żeby tam nie iść. Problemem był wtedy piekący kurz wapienny.
Amerykan, cz.3 · 26.03.2021 10:52 · Czytaj całość
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
15/06/2024 11:36
Iwonno. Na pewno udało Ci się stworzyć klimat zabawnych… »
pociengiel
14/06/2024 16:20
W takich parkach starzy Indianie wciąż zbierają chrust z… »
Jacek Londyn
14/06/2024 11:19
Tereso, nie daj mu dłużej czekać. Stary park to dobre… »
Kazjuno
14/06/2024 09:53
Licaaszu. Zarówno Darcon, Ivoona i ja (chociaż z moją… »
Kazjuno
14/06/2024 09:27
Odpisuję Janusz z poślizgiem. Zrezygnowałem wczoraj z jazdy… »
ivonna
14/06/2024 04:05
Hej :) Ciekawy pomysł na opowiadanie, ciekawie poprowadzone… »
valeria
13/06/2024 19:54
Dzięki, po prostu skupiam się na pisaniu. Gdybym była cały… »
mike17
13/06/2024 17:31
Akcenty przyrodnicze mile widziane, zwłaszcza że doskonale… »
Janusz Rosek
13/06/2024 13:51
Kazjuno Z przyjemnością przeczytałem Twoje teksty. W… »
Janusz Rosek
13/06/2024 09:27
Kazjuno Dziękuję bardzo. Słuszne uwagi. Nie zauważyłem tych… »
Kazjuno
12/06/2024 21:51
Jak poprzednie, Januszu, wspomnienia także 3 powyższe mnie… »
Kazjuno
12/06/2024 16:15
Bardzo dziękuję Jacku za opinię i cenne uwagi. Też… »
Jacek Londyn
12/06/2024 14:47
Kazjuno, jestem. Nie będę krytykował. Przedstawię parę… »
Kazjuno
11/06/2024 12:26
Mam Jacku nadzieję na Twoją krytykę moich wypocin… »
Jacek Londyn
11/06/2024 07:53
Dzień dobry. Dziękuję za komentarz. A przesłanie...… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty