Profil użytkownika
Ten_Smiertelny

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • -
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 13.07.2017 11:34
  • 23.05.2021 11:48
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 53
  • 0
  • 131
  • 46 razy
  • 3
  • 1
  • 0
  • 1
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze Ten_Smiertelny
Prostaczek napisał/a:
W takim razie odpadam. Myślałem, że mam do czynienia z kimś, kto ma wiedzę wychodzącą poza wikipedię. Przykro mi, że zmarnowałeś tyle czasu żeby wybrać garść cytatów i dowolnie je zinterpretować. Nie chce mi się tego czytać. Mam wrażenie, że nikomu innemu też nie będzie się chciało. Pozdrawiam.PS. Gnoza to także kierunek religijny, powstały jeszcze u zarania Chrześcijaństwa. Dobrze opisany przez Von Astera w jego Historii filozofii. Badacze Pisma zaś, to sekta powstała w dziewiętnastym wieku. Pozdrawiam.

Ty się nie powinieneś nazywać „Prostaczek” lecz „Szlachciątko”, skoro taki jesteś dumny, że lekceważysz kogoś, bo nie ma tak wielkiej wiedzy jak Ty… :)

Twoja jednak wielka wiedza i oczytanie nie doprowadziły Cię do poznania Boga, bo sam twierdzisz, że jesteś ateistą. Jesteś zatem mądry i oczytany – ale nie po Bożemu. Obyś zatem stał się głupi, aby stać się prawdziwie mądrym:

1. Do Kor. 3: 18. Niechajże nikt samego siebie nie zwodzi; jeśli się kto sobie zda być mądrym między wami na tym świecie, niech się stanie głupim, aby się stał mądrym.
Ha! – nie mam pojęcia o kim mówisz!;)
Ale wiersz zacny. :)
Podoba mi się, bo mocny i silnie brzmi.
Pozdrawiam
Pan Z.H. · 22.05.2021 18:09 · Czytaj całość
No niestety masz tutaj 100% rację. Wiersz mi się bardzo podoba. Szkoda, że prawdą jest co piszesz… Tak właśnie niestety bywa…

Czyta się bardzo przyjemnie i płynnie. :)
Serdecznie pozdrawiam.
O wierszu · 22.05.2021 18:07 · Czytaj całość
Prostaczek napisał:
Sam jestem ateistą, ale za swoich egzegetów, nadal będę uważał świętych Tomasza, Anzelma i Augustyna. Do Anzelma zachęcam szczególnie w odniesieniu do tego co tu zamieściłeś.

To jest doprawdy zabawne, że ty będąc ateistą uczysz mnie jak wykładać Pismo Święte i polecasz swoje ludzkie autorytety. Zatem będę studiował Anzelma, Tomasza i Augustyna, abym pojął Słowo Boże właściwie i stał się (jak Ty!) ateistą! :)

Czy zatem to „święty” Tomasz, Anzelm i Augustyn tak cię nawrócili na bezbożność? I jacy oni dla ciebie „świeci”, skoro w Boga nie wierzysz? W Boga nie wierzysz, a ich autorytet i świętość uznajesz?

Jeśli zaś ateista tekstu mojego nie rozumie – miło mi bardzo. To bowiem są duchowe rzeczy, które Duchem się rozpatruje. Jak napisano:

1. Do Kor. 2, 14. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. 15. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony.

Cóż mogę Ci powiedzieć? Odrzuć ludzkie autorytety! Na co Ci pisma Tomasza, Anzelma i Augustyna, skoro dalej jesteś ateistą? A może gdybyś poznał inne zrozumienie i zobaczył inne poznanie, przemówiłoby do Ciebie i tak odkryłbyś Boga który żyje i nie ma w nim żadnej ciemności?

Czytaj Słowo Boże bez nauk i mądrości ludzkich które je zaciemniają, a tak pokochasz Boga i będziesz żył na wieki. Tego życzę Tobie i każdemu z osobna. Niechaj miłosierny Bóg zmiłuje się nad Tobą, abyś widział chwałę Jego we wszystkich dziełach Jego dobrych i pięknych. Wszystkie bowiem stworzenie Boże opowiada chwałę Boża – czyż tego nie widzisz? To niechby dał Bóg abyś kiedyś to zobaczył i zachwycił się! :)

Prostaczek napisał:
Z jakiego korzystasz tłumaczenia Pisma Świętego, bo przyznam, że jestem odrobinę zdumiony?

Przede wszystkim ze starego Wujka, a tak po prawdzie to z bardzo różnych (papierowych i cyfrowych). Polecam:
https://www.biblia.info.pl/biblia.html
http://www.bibliepolskie.pl/zzteksty_vers_por.php

Prostaczek napisał:
"Ewangelia Łukasza 10, 21. Onejże godziny rozradował się Duchem Świętym i rzekł: Wyznaję tobie, Ojcze! Panie nieba i ziemi, żeś to zakrył przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś to malutkim. Tak, Ojcze, gdyż tak upodobało się przed tobą."

Objawienie nie jest niczym innym, jak daniem wiedzy właśnie.

W tym przypadku nie chodzi o danie wiedzy maluczkim, lecz danie im zrozumienia, aby mogli pojąć to co przed mądrymi zakryte. Pojąć można zaś sercem czy Duchem, nie zaś tylko rozumem. Pisałem jednak o wiedzy w innym sensie tzn. nauki wyuczonej na sposób ludzki.

Prostaczek napisał:
"Widać stąd, że i sami Apostołowie nie posiadali Biblijnej wiedzy (na temat ponownego przyjścia Eliasza) lecz opierali się na wiedzy podanej im przez doktorów zakonnych. Dodajmy: wiedzy, która była (w tym przypadku) jak najbardziej prawdziwa; gdyż Chrystus odpowiada:"

W tym fragmencie piszesz, że jednocześnie mieli wiedzę i nie mieli.

Nie mieli wiedzy Biblijnej. Wiedzieli zaś co faryzeusze mówią o Eliaszu. Nie znali Pism tak dobrze jak nauczeni w Piśmie i faryzeusze.

Prostaczek napisał:
Nie chcę się wdawać w polemikę z tą dziwaczną hybrydą homilii i egzegezy, ale skoro dłubiemy w cytatach, to sam Jezus Chrystus nauczał i objaśniał pisma. W jakim celu? Czyżby chciał przekazać WIEDZĘ?

Tak po prawdzie Jezus za wiele cytatów nie objaśniał… Porównaj naukę Chrystusa zawartą w Ewangelii, z nauką współczesnych duchownych. Mowy Jezusa nie polegały na wyjaśnianiu Pisma, lecz na przekazaniu nowej doskonałej nauki, np.

Mat 6, (1) Strzeżcie się, abyście dobrych czynów nie spełniali na oczach ludzi, aby was podziwiano. Bo inaczej nie będziecie mieli zapłaty u waszego Ojca w niebie. (2) Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie każ trąbić przed sobą, jak czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę. (3) A kiedy dajesz jałmużnę, niech twoja lewa ręka nie wie, co czyni prawa, (4) aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi to, co jest ukryte, odpłaci tobie. (5) A kiedy się modlicie, nie postępujcie jak obłudnicy, bo oni lubią się modlić, wystawając w synagogach i na narożnikach ulic, aby się pokazać ludziom. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę.

///
Jezus przekazał naukę jak żyć i postępować i właściwie rzecz biorąc wszystko można nazwać jakąś wiedzą. Nie chodziło mi w żadne sposób o to by ją podważać, albo do niej zniechęcać. Chodzi o zauważenie faktu, że studiowanie Pisma nie pomogło faryzeuszom poznać Chrystusa, lecz nabiło ich w pychę i zarozumiałość – czuli się bowiem lepsi dlatego, że wiedzieli więcej. To samo dzieję się też niestety często wśród chrześcijan. W tym jest pułapka dla każdego kto sięga po Słowo Boże.

Pismo ma bowiem sprawić, że poznamy Boga; tzn. pokochamy Go widząc Jego dobroć. Niektórzy jednak badają Pismo i znajdują w nim jakąś wiedzę innym nie znaną, przez co czują się lepsi od drugich i drugimi gardzą, że tego (co oni) nie wiedzą. Celem nauki Jezusa jest Miłość – nie wiedza która nadyma.

Prostaczek napisał:
Sorki stary, ale to trąci jakimiś Badaczami Pisma, czy nawet gnozą.

Śmieszne co piszesz :)
Badacze Pisma to z samej nazwy ci którzy Pismo „badają”, a ja tutaj dowodziłem, że faryzeusze badali Pismo i to nic im nie pomogło… „Gnoza” zaś to starogrecki termin oznaczający… „wiedza”…

Wikipedia:
Gnoza (stgr. γνῶσις gnosis "poznanie, wiedza";) – forma świadomości religijnej podkreślająca wartość wiedzy jako narzędzia zbawienia.

Ja zaś tutaj podkreślałem, że wiedza do zbawienie NIE prowadzi. A więc coś przeciwnego do tego co nazywamy gnozą! Ty zaś uznałeś to za gnozę… lol

///
Pozdrawiam serdecznie. Oby Bóg ukazał Ci swe światło. Nie odrzucaj Pisma Świętego, odrzuć to co przeszkadza, a zobaczysz co zostanie.

Marka 7, 6. On zaś odpowiedział im: Dobrze prorokował o was obłudnikach Izajasz, kiedy pisał: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie, (7) czczą mnie jednak na próżno, głosząc nauki i zasady ludzkie.

Owocem nauki Tomasza, Anzelma i Augustyna może być ateizm. Owocem jednak Ducha Świętego jest jedynie miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie (Do Gal. 5, 22.). Dobrze byłoby zatem byśmy wszyscy je wydawali! Amen.
Dziękuję, bardzo za komentarz.

Zrozumiałeś mój tekst inaczej niż chciałem. Słusznie zauważasz Słowo Boże jest natchnione i pożyteczne do wszelkiego nauczania i napominania, dlatego też napisałem ten tekst, by poprzez Słowo Boże napomnieć czytających.

Nie jakobym chciał zniechęcić kogoś do czytania Biblii, widzisz przecież, że cytuję Biblię i autorytetu jej nie podważam. Jest bowiem oczywiste, że kto miłuje Boga, będzie chciał poznać Słowo Boże. Kto zaś nie miłuje Boga, choćby sięgnął po Słowo Boże, nie pomoże mu; jeśli bowiem będzie drwił i śmiał się z niego i szukał sprzeczności tam gdzie ich nie ma, niczego się nie nauczy.

Jeśli zatem Słowo Boże jest dobre do napominania i karcenia, czemu nie miałbyś przyjąć tego o czym mówię Ci na podstawie Słowa Bożego? Cóż z cytatami które podaję? czy ich nie widzisz albo i nie dostrzegasz, że nic z tego co powiedziałem, nie powiedziałem wbrew kontekstowi, bo i samo Słowo uczy tego o czym i ja mówię?

///
Cytujesz gdzie indziej:
Cytat:
Heb 11:6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.

Zważ jednak co jeszcze mówi Paweł:
Cytat:
Do Rzymian 10, 18. Powiadam jednak: Czyż nie mieli możności usłyszeć? - Bynajmniej. Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa. 19. Pytam jednak: Czyż Izrael nie zrozumiał? Już Mojżesz powiada: Przywiodę was do zazdrości z powodu ludu, który nie jest moim, przywiodę was do gniewu niemądrym ludem. 20. Izajasz natomiast nie lęka się powiedzieć: Znaleźli Mnie ci, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy nie pytali o Mnie.


I jeszcze mówi wcześniej:
Cytat:
Do Rzymian 1, To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. 21. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22. Podając się za mądrych stali się głupimi.


Nie mniemaj więc błędnie, że bez Biblii nie można by poznać, a więc miłować, Boga. Nikt bowiem nie będzie miał wymówki, że „nie wiedział”. To bowiem co wiedzieć potrzeba, od założenia świata widoczne jest przez wszystkie dzieła Boże, dobre i piękne. Abyśmy chwalili Stwórcę, który wszystko dobrze uczynił.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Faryzeusze nie uznali Jezusa nie dlatego że mieli wiedzę, ale dlatego, że nie mieli miłości. Byli pyszni i zarozumiali.

Ale dlaczego byli „pyszni i zarozumiali”? Co sprawiło, że tacy się stali? Czy Biblia nie odpowiada na pytanie: „Dlaczego?

Otóż odpowiada: Bo wiedza nadyma. – I o tym właśnie jest ten tekst.

Dlaczego faryzeusz z przypowieści był zarozumiały? widzimy to kiedy mówi: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego co nabywam"
Faryzeusze i uczeni w Piśmie z racji swojej wiedzy Biblijnej i tego, że spełniają uczynki zgodne z Prawem Bożym, czuli się lepsi od innych, przez co też wpadali w pychę i zarozumiałość.

Ogólnie znaną prawdą, potwierdzoną też w Słowie Bożym, jest fakt, że posiadanie wielkiej wiedzy prowadzi raczej do pychy niż pokory. O wiele prawdopodobniejsze jest, że pyszny i zarozumiały będzie raczej profesor na uniwersytecie, niż drwal. W istocie widzimy to bardzo często: aroganckie wypowiedzi wygłaszane z ambony czy podium.

To, że wiesz więcej od innych, sprawia też często, że czujesz się lepszym od innych – a to właśnie nazywamy zarozumiałością. Jeśli na sobie nie dostrzegasz tego, że nawet zwiększanie swojej wiedzy Biblijnej, może prowadzić do pychy, to może zobaczysz to na moim przypadku?

Osobiście przyznaję, że wraz ze wzrostem mojej świadomości i nauki, wzrastała też moja pycha. Biblia uczy bardzo wiele o potrzebie pokory. By uwolnić się od alkoholizmu, trzeba najpierw przyznać, że jest się alkoholikiem. Tak samo jest z każdym grzechem: By uwolnić się od pychy trzeba zrozumieć, że jest się pysznym. Przyznaję, że bywałem bardzo często (i często dalej niestety jestem!) pyszny i zarozumiały. Dzięki Bogu (i Jego Słowu) zrozumiałem jednak, że to niewłaściwa droga.

Tutaj jest zatem przesłanie dla wszystkich, wytrwale studiujących Pismo Święte: Uczysz się Pisma, uważaj by nie stać się Uczonym w Piśmie!

Antytrynitarianie.pl napisał:
Wyciąganie wniosku, że prości ludzie nie mieli żadnej wiedzy jest za daleko idące.Co sabat spotykali się w synagogach gdzie czytano Pisma (Sam Jezus czytał chociażby ze zwoju Izajasza)

To jest dość zabawny argument. :) Katolicy też co tydzień zbierają się w kościele i czytają Pismo, a jednak ich wiedza, krótko mówiąc, nie powala ;)

Nie twierdziłem, że ludzie nie posiadali „żadnej” wiedzy, to byłaby oczywiście przesada. Faktem jednak jest, że posiadali tej wiedzy zdecydowanie mniej od nauczonych w Piśmie i faryzeuszów, a mimo to Chrystusa (w przeciwieństwie do nich) przyjęli. Nie może być więc mowy o prostym równaniu: „Większa znajomość Pism – przyjęcie Chrystusa.” – było raczej na odwrót…

Antytrynitarianie.pl napisał:
W jaki sposób zatem można by było udowodnić, czy przekonać się, że Jezus jest Mesjaszem? To spełniające się na nim proroctwa świadczyły, że jest tym na którego czekali.

No Biblia nie koniecznie tak naucza… Zobacz sytuację w której Piotr wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem:
Mat 16, (15) Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? (16) Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. (17) Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Jak widzimy Piotr nie poznał Jezusa, w sposób naturalny na podstawie proroctw, lecz dzięki objawieniu danym mu przez Boga. Byli oczywiście i tacy którzy uznali Jezusa z powodu proroctw, lecz nie jest to jedyna droga. Ewangelia podaje, że ludzie wierzyli w niego przede wszystkim ze względu na dobrodziejstwa, które od Niego otrzymali. Poganie zaś stawali się chrześcijanami poprzez doświadczenie Ducha i mocy, a nie proroctwa…

Antytrynitarianie.pl napisał:
Zobaczmy kilka wersetów, które poświadczają jak ważne jest zbadanie proroctw mesjańskich.

Te cytaty nie poświadczają tego o czym mówisz… Faktem jest, że Jezus nawiązywał do proroctw i dbał o to by je spełniać, Biblia mówi jednak, że słuchacze nie zawsze rozumieli o czym mówi i wszystko pojęli dopiero po fakcie. Proroctwa nie pomogły poznać Jezusa przed jego ukrzyżowaniem, bo nawet apostołowie zrozumieli je dopiero gdy im je wyjaśnił, po tym jak zmartwychwstał!:

Łuk 24, (25) On zaś rzekł do nich: Bezmyślni i nieskorzy do wierzenia we wszystko, co powiedzieli Prorocy! (26) Czyż Mesjasz nie musiał tego wycierpieć i tak wejść do swej chwały? (27) I począwszy od Mojżesza i Proroków wyjaśniał im, co było o Nim we wszystkich Pismach.

Zrozum, że nie twierdzę, że proroctwa nie były potrzebne. Pisałem tylko o tym, że ich znajomość nie pomogła faryzeuszom rozpoznać Chrystusa, a nawet niejako im przeszkodziła.

Antytrynitarianie.pl napisał:
To spełniające się proroctwa wskazywały na Jezusa jako Mesjasza. Odrzucenie tej wiedzy spowodowałoby, że każdy mógłby się Mesjaszem ogłosić.

Tak, każdy mógł wzbudzić z martwych człowieka i uczynić tyle cudów co Jezus ;)
Zwróć uwagę na to, że Jezusa jako Mesjasza uznali nawet Samarytanie, których nie możesz posądzać o zbyt wielką wiedzę Biblijną. Spójrz na to:
Jana 4, (39) Wielu Samarytan z tego miasta uwierzyło w Niego dzięki kobiecie, która oświadczyła: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. (40) Kiedy więc Samarytanie przyszli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. I pozostał tam dwa dni. (41) I jeszcze więcej ich uwierzyło dzięki Jego nauce. (42) A do kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, ale dlatego, żeśmy Go sami usłyszeli i przekonaliśmy się, że On jest naprawdę Zbawicielem świata.

Jak widzisz, wielu uwierzyło z powodu samego oświadczenia tej kobiety. Sama zaś kobieta nie uwierzyła z powodu proroctw, lecz dlatego, że jej powiedział: „Dobrze powiedziałaś, że nie masz męża. Miałaś pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś prawdę.” i przyznał, że jest Mesjaszem. To wystarczyło by pobiegła mówiąc: 29) „Chodźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co zrobiłam. Czy to nie jest Mesjasz?”. Uwierzyła choć proroctw spełnionych, nie zauważyła żadnych.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Ciekawy w rozważaniach o wiedzy jest przykład mieszkańców Berei Łukasz mówi o nich o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 17:11Cytat:„Którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają”.

To jest zdecydowanie nadużywany werset… Weź pod uwagę, że ci z Barei byli „szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice” którzy podburzyli motłoch i chcieli ich zabić. Od nich rzeczywiście „byli szlachetniejsi”, nie oznacza to jednak, że szlachetniejsi byli również od innych zborów, o których nic nie pisze, że badali Pismo…

Jest oczywiste, że wśród Żydów to, że badali Słowo by sprawdzić, czy Jezus rzeczywiście jest Chrystusem, było objawem szlachetności – nawet jeśli wielu z nich, mimo tego badania, wcale nie dochodziło do tego wniosku. Chrześcijanie jednak wzięci z pogan, niekoniecznie badali Zakon by przekonać się o spełnieniu proroctw. W Dziejach jest napisane, że gdy Paweł stanął wpośród Areopagu wygłosił tylko krótką mowę, nic nie wspominającą o spełnieniu proroctw, a jednak już po niej pisze, że: „niektórzy mężowie przystali do niego i uwierzyli: a był wśród nich i Dionizy Areopagita i niewiasta, imieniem Damaris, i inni z nimi.” (Dziej. 17, 34.)

Także Paweł pisze w listach o tym, że nie na mądrości i wiedzy, lecz na doświadczeniu Ducha i mocy Bożej, opierała się wiara pierwszych zborów:

Cytat:
1. do Kor. 2, (1) Bracia! I ja, kiedy przybyłem do was, aby wam oznajmić świadectwo o Bogu, nie zamierzałem zabłysnąć słowem lub mądrością. (2) Postanowiłem bowiem, że nie będę wśród was znał niczego poza Jezusem Chrystusem i to ukrzyżowanym. (3) I tak przybyłem do was ze słabością i z bojaźnią oraz z wielkim drżeniem. (4) Moja mowa i nauczanie nie opierały się na przekonywających słowach mądrości, lecz na okazaniu ducha i mocy, (5) aby wasza wiara nie wypływała z ludzkiej mądrości, ale z mocy Bożej.


Poganie bowiem przyjmowali chrześcijaństwo na podstawie cudów które widzieli, Ducha Bożego który był w nich czynny, owocując różnymi darami. To faryzeusze chcieli by uczyć ich Zakonu Mojżeszowego: „I powstali niektórzy z sekty Faryzeuszów, którzy byli uwierzyli, mówiąc, że trzeba ich obrzezać i nakazać im zachowywać Zakon Mojżeszowy.” (Dzieje. 15, 5.) Apostołowie jednak uradzili inaczej, zwracając uwagę, że nie ma szczególnej potrzeby uczenia wszystkich Prawa „ 21. Mojżesz bowiem od dawna ma w każdym mieście takich, którzy opowiadają go w bóżnicach, gdzie w każdy szabat go czytają.”

Antytrynitarianie.pl napisał:
W podsumowaniu warto podkreślić, że nie sama wiedza zbawia, ale dzięki niej mamy możliwość poznawania Boga i Jezusa.

Poznać znaczy miłować. Ucząc się o Bogu niekoniecznie Go poznajemy.

Jana 4, 7. Najmilsi, miłujmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga. I każdy, co miłuje, z Boga jest urodzony i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością.

Poznać Boga możemy jedynie poprzez miłość, nie zaś przez wiedzę. To miłość czyni z dwóch jedno ciało. Miłość nazywa się poznaniem:

Rodzaju 4, 1. Adam potem poznał żonę swoją Ewę, która poczęła i porodziła Kaina

1. do Kor. 6, 16 Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem – jak jest powiedziane – dwoje jednym ciałem. 17. Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Faryzeuszom nie pasował Mesjasz taki jakim był Jezus, oczekiwali wyzwoliciela spod jarzma Rzymu.

Dodajemy, że oczekiwania takie wyrobili sobie czytając proroctwa o Mesjaszu…

Antytrynitarianie.pl napisał:
Ignorowali wersety mówiące o Słudze Pańskim, o kimś pokornym i chętnym innym do pomocy.

Równie dobrze mogliby powiedzieć, że to chrześcijanie ignorują wersety mówiące o mesjaszu rządzącym rózgą żelazną, którego królestwo nie przemija… Łatwo ci teraz interpretować proroctwa po fakcie.

To zaś co naprawdę najbardziej przeszkadzało faryzeuszom to to, że Jezus nie wybrał ich, lecz cudzołożnice, celników i pijaków. Spodziewali się, że skoro tak długo studiują Pismo Święte i gorliwie starają się przestrzegać Prawa Bożego, to Mesjasz gdy przyjdzie, pochwali ich za to – tymczasem on ich zganił. Prawdziwie spełniło się Słowo Boże: „Znaleźli Mnie ci, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy nie pytali o Mnie.”

Uczmy się zatem Słowa Bożego, ale patrzmy by nie wpaść w podobną pułapkę.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Znam osobiście wielu szczerych i dobrych ludzi, którzy studiują Pisma nie po to, żeby uzyskać „życie wieczne”, ale po to by jak najlepiej naśladować Jezusa i Boga.

Oby tak było! Jeśli jednak chcą naśladować Chrystusa, to nie powinni studiować Pisma, bo Chrystus go nie studiował… Naśladować kogoś – czyli czynić to co i on czyni…

Wracając jeszcze na chwilę do braci w Barei, nie dziwne, że mieli co „badać”, bo nauka o Chrystusie była dla nich nowością. Czy taką samą nowością jest również dla Nas? Gdyby teraz przyszedł nowy prorok, rozsądne byłoby zbadać: czy jest tak jak mówi i zgadza się to z Pismem Świętym.

Mówiąc jednak o Piśmie Świętym, nie ma sensu „badać go” w nieskończoność. Trzeba je wykonywać i wprowadzać w życie, nie zaś tylko badać go. Chrześcijaństwo nie polega na nieustannym badaniu Słowa, lecz na wykonywaniu go. Być może wszyscy to wiedzą, ale warto to jednak podkreślić, by nie było jak z tymi o których pisze: „Zawsze się uczące, a nigdy nie dochodzące do znajomości prawdy.” (2. do Tym. 3, 7.)

Antytrynitarianie.pl napisał:
To dzięki wnikliwemu studium możemy zrozumieć na czym polega bezinteresowna miłość, jak mamy przebaczać innym, poznać owoce Świętego Ducha Bożego, czy zrozumieć czym była ofiarna śmierć Syna Bożego.

Nie sądzę byś potrzebował to „rozumieć”, lecz czuć. Bóg nie wymaga od ciebie rozumienia, lecz czucia. Miłość jest uczuciem – nie wiedzą; nie da się jej zrozumieć. Da się ją poczuć.

Jak długo zresztą ma trwać to studium? Spójrz na Filipa i rzezańca Etiopskiego, wystarczyła jedna przejażdżka wozem, by Filip przekazał mu wszystko co potrzebne, po czym ochrzcił go i już więcej nie potrzebował go widzieć! (Dziej. 8, 26-40.)

Antytrynitarianie.pl napisał:
Warto się zastanowić w jakim języku zatem nauczał Jezus. Po grecku? Z ewangelii wynika że po hebrajsku lub aramejsku. Jezus czytał na pewno po hebrajsku ze zwojów. Maria prosta kobieta (zob. Jana 20:16 rzekła do niego po hebrajsku jak podaje Pismo Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu!

Co innego jedno słowo, co innego znanie całego języka… Wierz lub nie, ale Jezus czytał grecką Septuagintę. Także cytaty zawarte w NT zgadzają się w pełni z LXX, nie zgadzają się zaś w szczegółach z wersją hebrajską. Istnieje wiele fragmentów świadczących, że przeciętny Żyd w czasach Jezusa, nie znał hebrajskiego. Czy myślisz, że rzezaniec Etiopski czytał po hebrajsku? Czy nie jest oczywiste, że miał przekład grecki?

Podobnie apostołowie mówią, że w każdy szabat czytają Mojżesza i w ten sposób grecy mogą się z nim zapoznać. Byłoby to absurdalne stwierdzenie, gdyby czytano księgi Mojżeszowe w języku dla greków niezrozumiałym. Podobnie, musiałaby być gdzieś podniesiona kwestia tłumaczenia ST itd.

Gdy Jezus zacytował po hebrajsku psalm, nie zrozumieli go, lecz myśleli, że woła Eliasza. Gdy zaś Paweł przemówił po hebrajsku do faryzeuszy, wszyscy zamilkli, bo niezwykłe było dla nich słyszeć ojczystą mowę i musieli dobrze się skupić by ją zrozumieć. Ale Paweł był faryzeuszem i znał ją doskonale, w przeciwieństwie do tych którzy byli nieuczeni. (Hebrajski był znany, ale nie powszechnie i nie tak jak greka.)

Nie chcę więcej tego rozwijać, bo to mało ważna kwestia i nie ma potrzeby się o to kłócić…

///
Reasumując: Czytajmy Słowo Boże, lecz uważajmy by wraz ze wzrostem wiedzy, nie szedł wzrost pychy.

Oby miłosierny Bóg, bez którego nic jest niemożliwe, dał zrozumienie Słowa swego tym którzy je czytają i pragną pojąć. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj będzie z wami wszystkimi. Amen.
Droga Dobra Cobro,
wybacz, że odniosę się odrobinę do tego co do mnie piszesz. Osobiście uważam, że w tym tekście ujawnia się cały twój problem i cały szkopuł twojej literatury. Naprawdę nietrudno zauważyć, że masz jakąś obsesję na punkcie seksu i sprośności. Dlatego właśnie mój apel: Przestań!

Nie wątpię, iż jestem człowiekiem zbyt pysznym. Nie wątpię również, że nic nie jestem wart i nigdy nie pisałem, że uważam się za lepszego od innych. Nie wiem jednak, w którym miejscu widzisz u mnie tę pychę – jestem zarozumiały, bo zwracam ci uwagę? Zatem i Jezus był pyszny, bo zwracał uwagę faryzeuszom i zwał ich „plemieniem żmijowym”; i prorocy byli pyszni, bo kazali się nawrócić.

Owszem wszyscy jesteśmy grzeszni. Nie oznacza to jednak, że możemy powiedzieć sobie: „luz, pompa, wszyscy są grzeszni, więc będę sobie robić co chcę”. Niewolno nam lekceważyć słowa Bożego. Skoro Bóg czegoś zakazał i coś jest złe, to chociaż starajmy się tego unikać. Jesteśmy niedoskonali, źli i słabi i nie zawsze się to nam uda, ale – na Boga – chociaż nie lgnijmy do złego i nie szukajmy go, bo to nie pozostanie bez kary.

Przypominam jeszcze raz:

Cytat:
Do Efezjan 4, 3 Rozpusta zaś i wszelka nieczystość, albo chciwość niech ani nie będą wspominane wśród was, jak przystoi świętym; 4 albo sprośność, albo głupia mowa, albo nieprzystojne żarty, nie należące do rzeczy, ale raczej dziękczynienie. 5 To bowiem wiedzcie i rozumiejcie, że żaden rozpustnik, albo nieczysty, albo chciwiec, to znaczy bałwochwalca nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusowym i Bożym. 6 Niech was nikt nie zwodzi próżnymi słowami: dla tych bowiem rzeczy przychodzi gniew Boga na synów Niedowiarstwa.


Dlaczego tego nie chcesz słuchać? Dlaczego za nic masz słowo Boże?
Nie boisz się kary? Piszcze, że za to gniew Boży przychodzi na świat.
Chcesz umrzeć z powodu koronawirusa?

Ja nie chcę żebyś umarł, więc się nawróć.

Raz na dobre odpuść sobie sprośne żarty. Przestań legnąć i szukać wszelkiej sprośności. Nic dobrego z tego nigdy nie będziesz miał.

Nie wiem jakie ty przekłady Szekspira czytałeś, ale ja korzystając z tych z wolnelektury, nieraz czytałem w przypisach, że tu czy tam jest taki a taki, sprośny żart. Wiec to nie tak, że książka którą podałeś odkrywa Amerykę.

Naprawdę zaś w dziełach Szekspira są chyba rzeczy bardziej wartościowe, niż głupie sprośne żarty i z pewnością usuniecie ich wcale jego sztukom nie zaszkodziło. Pomogło im raczej. Pisanie zaś książki, która skupia się jedynie na szukaniu dwuznaczności i sprośności, to nic innego jak głupota. Dlaczego cię to tak interesuje? Twórczość Szekspira ma wady? No ma, skupiajmy się jednak na zaletach a nie wadach; a jeśli komuś udało się je (w tłumaczeniu) usunąć, to tym lepiej dla nas.

Czy naprawdę, do życia i szczęścia, potrzebuję wiedzieć, że król Lear mówi o kobiecie, która ma twarz pomiędzy nogami? Mamy szukać tego co budujące i pożyteczne. Czy naprawdę, z chrześcijańskiego punktu widzenie, budująca jest informacja, że ryba to „ciało kobiety zwłaszcza do seksualnego wykorzystania”, a palcówka nie oznacza jedynie gry na instrumencie? Wstyd mi to cytować. A tobie jak nie jest wstyd?


Jestem grzeszny. Jesteśmy grzesznikami. Starajmy się unikać zła, jak napisano w Biblii: „odwracajmy oczy od sprośności”. Napisano, że takie rzeczy „niech ani nie będą wspominane wśród was” – więc niech nie będą wspominane. Bójmy się Boga. To nie tak, że już i tak jestem grzeszny, więc co mi szkodzi – nie. Starajmy się chociaż.

A jak ty się Dobra Cobro starasz, skoro propagujesz książkę, która skupia się na sprośnych żartach?

Nie jestem bez winy. Bynajmniej. Nienawidzę się za grzechy, które każdego dnia czynię – i gardzę samym sobą, bo nie potrafię nad sobą zapanować. Ale wiesz co? Przynajmniej próbuję… Sprośna twórczość mi w tym nie pomaga.

Sprośne żarty zaś pojawiają się w twojej twórczości notorycznie i to jest też jej największa wada, na którą ja, jako Twój czytelnik, staram się zwrócić Ci uwagę i prosić Cię – w imię łaski Bożej – byś posłuchał Pisma Świętego i o sprośności więcej nie wspominał.

///
Co zaś się tyczy „jedynego słusznego kościoła”. Nie do mnie apel, bo nie należę do żadnego kościoła, a więc tym bardziej nie do tego „jedynego słusznego”.

Dobra Cobra napisał:
Dlatego odradzam pysznienie się z powodu poczucia bycia wzorowym chrześcijaninem, należącym zapewne do jedyniesłusznego kościoła, (ktory w tak piekny sposób zgladzil miliony ludzkich istnień przy okazji procesu oczyszczania, zwanego Inkwizycją


Tak, tak, złe zabijanie, źli chrześcijanie… Dawid też był zły, bo zabił Goliata – morderca jeden! Co tam zresztą Goliat? Śpiewano przecież w Izraelu: „Zabił Saul swój tysiąc, a Dawid swoje dziesięć tysięcy” (patrz księga Samuela). A więc co? Ludobójca, zbrodniarz przeciwko ludzkości? Czemu Chrystus miał być z pokolenia Dawidowego i wiele znaczyło, że był synem Dawidowym?

A Mojżesz to dopiero drań! Zauważ, że pierwsze od czego zaczął, to zabicie Egipcjanina. Później zaś plagami egipskimi wykończył tysiące ludzi. Dalej samych Izraelitów kazał wyrżnąć w pień, gdy zrobili sobie cielca, i aktywnie w tym uczestniczył. Następnie zanim jeszcze doszli do ziemi obiecanej, brał udział w wielu bitwach w których eksterminowano całe miasta, zabijając wszystkich łącznie z kobietami i dziećmi. Ach! cóż za zbrodniarz!

O Bogu można chyba powiedzieć to samo. Jak mógł zabić ludzi potopem, czy spalić Sodomę i Gomorę? Dlaczego nakazał wybić do nogi mieszkańców Kanaanu razem z kobietami i dziećmi?

Jak widzisz nie tylko inkwizycja była taka potworna i „w procesie oczyszczania” mordowała „miliony ludzkich istnień”.


Piszesz Dobra Cobro, że recenzując tą książkę chodziło ci o prawdę, bo jakoby tak bardzo ci na niej zależy. Może więc warto byś wreszcie wydostał się z niewoli antychrześcijańskiej propagandy i poznał prawdę o zakonie inkwizycji? Na przykład dowiedział się, że nie było żadnych „milionów” przez nią zabitych.

Mógłbyś na przykład dowiedzieć się, że bywały przypadki, że ludzie sami siebie oskarżali o czary, byle tylko być sądzeni przez łagodniejszy sąd inkwizycji (!); albo przekonać się o wypowiedziach samych inkwizytorów, którzy wielokrotnie głosili łaskawość i miłosierdzie; czy też przejrzeć statystyki według których taki np. Bernard Gui wydawał jeden wyrok skazujący (nie musiał wcale oznaczać śmierci!) na sto procesów.

Uważasz, że wmawiano ci kłamstwa na temat Szekspira, a dla ciebie najważniejsza jest prawda – OK. Zauważ zatem również jakie kłamstwa wmawiano ci na temat inkwizycji i poznaj na jej temat prawdę.

Na początek proponuję „19 nieznanych faktów na temat świętej inkwizycji”:
http://sredniowieczny.pl/19-nieznanych-faktow-na-temat-inkwizycji/

Obawiam się jednak, czy prawda, rzeczywiście Cię zainteresuje, jeśli nie będzie zawierała w sobie jakiejś sprośności…

Pozdrawiam. Życzę zdrowia szczególnie, że zdaje się ono obecnie jakby bardziej potrzebne. Jednak o zdrowie może być trudno, gdy każąca ręka Boska wisi nad nami. Bójmy się Boga i wystrzegajmy wszelkiego grzechu. Amen.
Ręce opadają jak się coś takiego widzi. Zupełnie niepoprawny i błędnie ułożony tekst, który ma jeszcze niby uczyć.

Najważniejsza jest czytelność i zrozumiałość przekazu, nie zaś sztywne przestrzeganie zasad które nie mają żądnego uzasadnienia logicznego. Jeśli ktoś napisze na przykład „z tamtąd”, to chociaż to niby niepoprawnie, jego wypowiedź będzie dalej zupełnie zrozumiała i czytelna – ten tekst zaś czytelny nie jest!

Ten poradnik mógłby być ilustracją tego jak nie robić artykułów edukacyjnych. Niczym innym jak głupotą jest przestrzegać ludzi przed błędami i jednocześnie samemu o wiele większy błąd popełniać!

O co chodzi:

1. Po podaniu różnych wersji, zawsze najpierw rozwiej wątpliwości podając tą poprawną, by nie mylić czytelnika. Po jej podaniu dopiero później tłumacz skąd się ona bierze i jak ją zapamiętać.
Tak było zrobione w części przykładów, ale niestety nie we wszystkich.

2. Zachowuj konsekwencję w oznaczaniu i informowaniu. W pierwszych przykładach podajesz poprawną wersję kursywą, a już w trzecim – „Stamtąd” – nie. Niebieskim raz przedstawione są wszystkie wersje wraz z poprawną, a raz, tylko niepoprawna pisownia – to wszystko wielce mylące.

3. Najbardziej wyeksponowana powinna być wersja poprawna.
Przeglądając ten felieton naprawdę trudno w pierwszej chwili połapać się która wersja jest tą właściwą. Kursywa nie uwydatnia, przeciwnie, raczej ukrywa wyrażenie. Błędne wersje nie powinny być napisane wyróżniającym się niebieską czcionką, tylko wersja poprawna powinna być wyróżniona. Wersje niewłaściwe można wyróżnić jedynie kolorem czerwonym.

Wszystkie te błędy składają się na zupełnie nieczytelny tekst. Wstyd, że poradniki obecne na portalu są tak błędne i niedopracowane. Wielki wstyd.

Swoją drogą zaś:
Cytat:

"Ubrałam najlepszą sukienkę!"

A w cóż ją ubrałaś?


Równie dobrze można by zapytać:

„Siedziałem całą noc na komputerze!”

A nie wygniotłeś blachy?

albo

„W ostatniej chwili złapałem pociąg do Wrocławia.”

A za cóż go złapałeś?


////
Należy rozumieć, że ludzie mówią w sposób uproszczony i niezupełnie dokładny. Oczywiste jest , że nikt kto mówi: „siedzę na komputerze” nie ma na myśli dosłownego zgniatana czterema literami skrzynki PC. Mimo to nie apelujemy by ludzi mówili i pisali: „siedzę obok komputera” czy „siedzę przy komputerze”. Wyrażenie : „siedzę na komputerze” jest wystarczająco zrozumiałe. Podobnie zupełnie jasne jest, co ma na myśli osoba mówiąca „ubrałam sukienkę”. Nie uważam więc by był to błąd.

W wyrażeniu: „Ubrałam najlepszą sukienkę!”, w domyśle jest „się w” i chyba nikomu nie sprawia kłopotu zrozumienie takiej wypowiedzi. Przecież gdy np. mówimy: „Poszedłem do sklepu.” również „Ja” jest w domyśle, pewne części mowy mają więc prawo być jedynie w domniemaniu i nie musimy ich pisać, o ile nie utrudnia to zrozumienia danej kwestii.

Podobna więc nadwrażliwość jest moim zdaniem nieuzasadniona. „Ubrałam (się w) najlepszą sukienkę!” – nie powinno być więc uznawane za błąd. Podobnie jak i zupełnie naturalne: „założyłam sukienkę”.

Czepianie się takich konstrukcji świadczy moim zdaniem jedynie o niewyrozumiałym czepialstwie, które nie powinno być tolerowane.
Bardzo mi się podobało! tak to już jest, że coraz ciężej kogoś zszokować, ludzie stali się naprawdę obojętni na wszystko… to znaczy niektórzy… bo mnie najmniejsza nawet rzecz potrafi rozgrzać do białej gorączki. No ale ja nie tylko nie posiadam konta na fejsie, ale nawet i internetu w domu…

Ludzie którzy chcą w sztuce szokować i bulwersować mają podobno trudno. Zamiast się złościć ludzie chwalą ich za odwagę i postępowość. Mówią: „co za odważny i oryginalny przekaz” widząc masę krwi i seksu na ekranie, oraz ciesząc się głupio, że nie bulwersuje ich, to co ich dziadków przyprawiłoby o zawał serca. Kontrowersyjne znaczy dobre. To jednak tylko pozory, gdy bowiem taki jak ja fanatyk napisze coś w zamierzeniu wcale niekontrowersyjnego, nagle wszyscy okazują się strasznie obruszeni.

Naprawdę cieszę się, że jest jeszcze coś takiego jak „ludożerstwo” to bowiem jedna z niewielu rzeczy co do których ludzie jeszcze zgadzają się, że jest to naprawdę złe – skąd też może tak wiele filmów o zombi. W ludzkim umyśle bowiem coraz bardziej rozmywa się pojęcie dobra i zła, a szczególnie zła; wszystko zdaje się ludziom względne i już naprawdę trudno przekonać kogoś, że coś może być ewidentnie niepodważalnie złe i niegodziwe. Wszystko zdaje się dobre i akceptowalne. Taki mamy relatywizm moralny.

Cytat:
- Jakiś wa­riat ma za­miar sko­czyć z dachu i się zabić - wy­ja­śnił ktoś z tłumu.
- Też nie macie lep­sze­go po­my­słu na wi­do­wi­sko - od­rze­kli i po­szli dalej.

Genialnie to wszystko przedstawiłeś. Niestety często tak jest, że współcześnie ludzie wręcz szczycą się tym, że się drugim nie interesują. Według nich jest to objaw tolerancji i tego, że „nie wtykają nosa w nie swoje sprawy”. Bardzo to przykre.

I jaki efekt tego całego znieczulenia, czy nie sprawia one właśnie, że świat zdaje się nudny i nieciekawy? Zaprawdę tak jest.

Nikt jednak nie jest ze stali, każdy ma coś czym można go zdenerwować. Jak powiedział bohater HunterXHunter: „jeśli chcesz kogoś poznać, dowiedz się co doprowadza go do szaleństwa”.

Ostateczna puenta faktycznie mogłaby być mocniejsza i bardziej oryginalna. Fajniej byłoby gdyby coś ich nie tylko zainteresowało, lecz wręcz zszokowało i niechby to nie były te przeklęte media społecznościowe. Szkoda, że nie wpadłeś na coś co zszokowałoby zarówno bohaterów, jak i wielu czytelników. Tak byś zaszedł komuś za skórę i sprowokował tym tekstem innych. W innym przypadku bowiem, obawiam się, że wszyscy tekst zapomną.

Mnie osobiście irytuje podejście do ortografii i interpunkcji, rzecz jest zaprawdę zadziwiająca: Okazuje się, że ktoś potrafi przeczytać zupełnie niemoralne opowiadanie i bynajmniej nic go tam nie denerwuje ani gryzie; niechby ktoś jednak zrobił opowiadanie moralne i dobre, ale z błędami, zaraz zobaczy jak wielkie kontrowersje wzbudzi i jak wszyscy się strasznie zbulwersują. Zaprawdę grzech poczytany jest za nic, i jeśli ktoś napomina grzesznika sam jest napiętnowany; a jednocześnie nic nieznaczący błąd językowy uznawany jest za nie wiadomo co. Oto moralność współczesna.

Mógłbyś Marku jeszcze jakoś pomyśleć nad tym zakończeniem. Mógłbyś zrobić, że coś dobrego by ich zszokowało i zdenerwowało. Ja zrobiłbym to tak, że w końcu spotykają oni kogoś odmiennego od nich, który się tym wszystkim szokuje i wtrąca we wszystko, a wtedy oni zaskoczyliby się i ściekli za jego nietolerancyjność i „fobię”.

Pozdrawiam serdecznie,
Ten Śmiertelny
Miły spacer · 06.02.2020 15:53 · Czytaj całość
Przeczytałem, nic odkrywczego. Jaki sens pisać coś takiego?
Ja akurat nie należę do KK, ale i tak nie lubię tej propagandy. Ciekawy jestem na podstawie czego o tym piszesz; znałeś naprawdę jakiegoś (pseudo)księża pedofila? Mogłoby nawet nie być nawet jednego, ale gdy wszyscy o tym piszą to i społeczeństwo przekonane jest o wielkiej pedofilii w kościele. Niepotrzebnie, podtrzymujesz jedynie propagandowy obraz.

Wiemy, że Jezus brał dzieci na kolana, obawiam się zaś, że przez tą wielką nagonkę dobrzy kapłani będą bali się nawet dotknąć dziecka, bo przecież zawsze ktoś będzie mógł potem powiedzieć, że to pedofilia. Skąd pewność, że wszystkie te zarzuty są prawdziwe? Jakże często oskarżenia o gwałt były narzędziem walki politycznej; podobnie wiedząc jak wielka jest współcześnie nagonka na religię, nietrudno zgadnąć, że używa się do tego oskarżeń o pedofilię. Nic prostszego niż przekupić kogoś, by zaświadczył, że kapłan go molestuje. Rozdmuchiwanie zaś wszelkich takich „przypadków” jasne jest czemu naprawdę służy.

Myślisz, że nie znaleźliby się pedofile w szkołach i przedszkolach? A jednak nikt nie porusza tematu pedofilii w szkole – jest jedynie pedofilia w kościele.

Z twojego „Bez rumu” dedukuję, że grałeś w Wiedźmina . Co widzisz w pierwszej części? Masz tam kapłana pedofila i w jego ustach parodię chrześcijańskiego mówienia o kobiecie i grzechu; bo przecież kapłan to musi być pedofil, a weźmy są dobre! Ach te złe chrześcijaństwo! chodźmy lepiej słuchać wiedźmina GMO, medytującego i parającego się magią. A potem dziwią się, że młodzież, gardzi kościołem, interesuje się okultyzmem i wstępuje do sekt o profilu New Age.

Nienawidzę też tej hipokryzji współczesnego świata, wedle której z jednej strony nawołuje się do tolerancji wobec homoseksualistów, a z drugiej pedofilii przedstawia się jako największe zło na świecie. Zboczenie to zboczenie i wszelkie powinny być traktowane jednakowo. Obydwa są obrzydliwością w oczach Pana.

W każdym razie nie jest to opowiadanie złe i dobrze się je czyta. Rozumiem i cenię intencję, która za nim stała.
Pozdrawiam
To było wczoraj... · 06.02.2020 15:52 · Czytaj całość
Smutne to, bo opowiadanie powinno mi się podobać, a jednak mi się nie podoba. Wynika stąd, że nie pasuję do żadnego ze światów, bo albo jesteś „lewacki” kochasz homoseksualizm i plujesz na wiarę, albo jesteś chamskim zarozumiałym cynikiem. Jedno i drugie mi się nie podoba.

Podoba mi się za to wiele spostrzeżeń, ale tak jak gardzę negatywną bohaterką, tak też i gardzę postaciami pozytywnymi. Widać bowiem, że narrator nie ma innej broni jak tylko cyniczne wyśmiewanie – i cóż z takiej walki? Żałosna bezradność. Cóż z tego, że kuria ją ekskomunikowała, niechby kuria spaliła ją na stosie. Cóż z tego, że dziadek „omal jej nie zabił”, niechby ją zabił; do Niemców umiał strzelać, a własnej wnuczki nie potrafi ukatrupić?

Widać też że nikt tej bohaterki naprawdę nie chciał nawrócić. Gdybym ja znał kogoś takiego, napominałbym go wciąż, ze łzami i smutkiem, a nie cieszył się jak głupi do sera, że jestem mądrzejszy. Wielka to pociecha z takiej mądrości!

Co to też za rodzina która tak wyśmiewa „artyzm” bohaterki, a jednocześnie zachwala jej prace, albo zgadza się w ogóle uczestniczyć w jej wystawie?

Cynizm i wulgarny humor nie jest żadną bronią. Nienawidzę też gdy ktoś swoich wrogów tak przesadnie chamsko wyśmiewa i wyszydza. Czy kogoś takie opowiadanie będzie wstanie do czegoś przekonać? (Patrz reakcja Vanillivi.) Każdy stwierdzi po prostu, że to nie o nim i nawet będzie miał rację, bo to faktycznie bardzo tendencyjne opowiadanie. Żgać się chce z takiej jednostronności.

Oficjalnie wypowiadam więc wojnę jednej i drugiej stronie; ja skazywałbym na śmierć nawet za używanie takich słów jak „ocipiało”, za to faktycznie „w dupie” mam ortografię i edukację. Czym się różni narrator który mówi „ocipiało” od bohaterki, która pisze pisze „chuj” w kiblu? Co za różnica między Piotrkiem który pisze „w dupie”, od Evity która pisze „dupa”?

Gardzę zarówno udawanym pozerstwem bohaterki, fałszywie podpierającej się filozofią, jak i prawdziwym pozerstwem bohatera, faktycznie podpierającego się filozofią. Zaiste, wielka to mądrość, że wie kim jest Orygenes! musiał chyba nieźle się podniecić gdy wymawiał z dumą takie słowo jak "patrystyka" – cóż za mądrość!

Współwinni zła jesteście wy którzy potraficie jedynie z niego drwić. A niektórzy zaś to potrafią jedynie drwić, nie tylko ze zła, ale i ze wszystkiego. Żadna to mądrość być naśmiecą. Śmiejecie się ze sztuki? Słusznie! Pokażcie mi więc waszą dobrą sztukę. Ale nie, wy nie potraficie nic zrobić poza tandetną drwiną i szyderstwem – i to cała wasza wielka mądrość.

Jedni drwią z dobrego, drudzy drwią z drwiny i w końcu nic poza drwiną nie zostaje.

Nie rozumiem takiego nastawienia. Skoro ktoś jest zły i postępuje w tak szalony i okropny sposób (jak Evita) to jest to tragedia, nędza i rozpacz nad którą trzeba płakać, a nie się śmiać. Można się litować nad głupotą, można się złościć z powodu zła, nie wolno jednak lekceważyć. Można wroga zastrzelić na wojnie, nie wolno jednak go wyśmiewać, bo to brak szacunku wobec niego. Doceńcie zło choćby na tyle by zdać sobie sprawę, że sprawia zagrożenie. Śmianie się z Hitlera czy Stalina nic nie daje, jeśli ma nie jesteście gotowi by stanąć przeciw nim zbrojnie. „Lewaki” nic sobie nie robią z waszych drwin, dobrze wiedzą, że minie to pokolenie i wszyscy będą tacy jak oni; wtedy też śmiech ugrzęźnie wam w gardle. Jest się z czego śmiać…

////
Przepraszam Marku, jeśli mój komentarz cię uraził. Nie bierz go ściśle do siebie, nie chodziło mi bowiem o ciebie i to nie jakieś osobiste docinki, zwyczajnie powiedziałem co myślę na temat tematu i jego realizacji… Masz lepsze opowiadania niż to; chociaż podjąłeś w nim bardzo ważne zagadnienia.
Pozdrawiam.
Nie wiem czy to humoreska. Ciężko się śmiać, bardziej odczuwałem zgrozę i zmartwienie o głównego bohatera. Straszne jest gdy ludzie kwestionują już to co widzą, bo i jakie wtedy zostaje im oparcie? Filozofia new Age robi ludziom coraz większe pranie mózgu, wielu sądzi już że rzeczywistość jest złudzeniem i się z tego nawet cieszy. Efektem tego zarozumiałość, samolubstwo, nieodpowiedzialność i opętania.

Niestety nawet ból nie wszystkich jest wstanie otrzeźwić. Zakończenie więc zaskoczyło mnie i zdawało mi się trochę niewiarygodne (podobnie jak i smutek bohatera). Nie brakuje oszołomów którzy powiedzą ci, że „ból też jest złudzeniem” (tak twierdzi przecież hinduizm i New Age) albo stwierdzą, że spotkanie z dresami sam sobie spowodował przez negatywne myślenie, „bo nie chciał zaakceptować wolności i prawdy, że jest bogiem”. Tak pierwsze kłamstwo Diabła odżywa współcześnie i zbiera straszliwe plony.

Wracając do twojego opowiadania: Tekst bardzo dobry, słuszny i napisany w słusznym celu.
Ja zrobiłbym z tego większą humoreskę, bohater nie otrzeźwiłby się lecz ciągle coraz mocniej brnął w tą filozofię, aż doprowadziłoby to do kompletnych coraz większych absurdów, które i tak nie dałyby rady przekonać go o rzeczywistości i obiektywności świata. Wielu woli wierzyć, że życie jest snem i wcale nie chce się budzić, sądzi bowiem, że w śnie może robić co zechce i jak w matriksie łamać wszelkie zasady i swymi myślami wpływać na wszystko itd. itp.

Mam nadzieję, że nie uznasz mojego komentarza za zbyt odbiegającego od tematu. Twoje opowiadanie mi się podoba, tylko, że wydaje mi się pokazane z dziwnej strony. Budda sądził, że rzeczywistość jest takim właśnie snem i uważał to za złe, chcąc uwolnić się od tego wszystkiego. Dziś jednak praktycznie nikt tak na to nie patrzy, dominuje „pozytywne” patrzenie na rzeczywistość jako snu. Dziwne jest nawet, że twój bohater nie pomyślał nawet przez chwilę w tak huraoptymistyczny sposób. To świetne, że nie chciałby żyć w złudzeniu. Mógłbyś jednak lepiej wyeksponować i wyjaśnić co mu w tym nie pasowało.

Cytat:
 War­sza­wa 20016 

To oczywiście błąd i chodziło o 2016 rok?


///
Pozdrawiam
Ten Śmiertelny
Sympatyczna literatura. Ciężko coś o niej powiedzieć, albo skomentować. Cały czas mnie zaskakiwałeś i nie mogłem przewidzieć co się stanie. Koniec faktycznie powinien być bombą. Mnie faktycznie zaskoczył, ale nie aż tak bardzo jakbym tego pragnął. Ostatecznie problem mam taki, że nie widzę większego sensu w tym opowiadanku. Z drugiej strony…

Czy interpretacja, że ci którzy którzy skupiają się na życiu doczesnym i własnym wyglądzie, wybierają „cerę, zamiast życia wiecznego”, jest zbyt naciągana?

Cytat:
-Coś za coś. Musisz zdecydować, co jest dla ciebie ważniejsze. Życie wieczne, czy ciemniejsza cera. Nie można mieć wszystkiego.

-Chyba cera.- Odpowiedziała.

To najbardziej zaskakujący i najlepszy fragment. Genialne!

Odczytuję więc tekst jako nawoływanie do opamiętania.

Pozdrawiam serdecznie,
Ten Śmiertelny
Czarna łasica  · 06.02.2020 15:48 · Czytaj całość
Takie nijakie, bo co w związku z tym? Jakie widzisz rozwiązanie?
Ja nie widzę tragedii, gdy ludzie są świadomi tragedii. Problem z modelkami nie jest taki, że cierpią one, ale że są zadowolone i wydaje im się, że pełnią zaszczytną i dobrą rolę. Zgroza człowieka ogarnia gdy słyszy w radiu jak modelka z przekonaniem tłumaczy, że to bardzo ważna funkcja bo „modelka to musi mieć serce w stopach” (sic!).

Kilka zdań wydaje mi się dziwnych:

Cytat:
i te kształ­ty, które spra­wia­ją, że ślin­ka ciek­nie

Ciekawy jestem komu; chyba psom…
Modelki znane są ze swojej brzydoty i patyczkowatości; nie ma chyba mężczyzn którym by się one podobały. Serio! przecież nie maja piersi, ani krągłości, kto by się nimi podniecał?
Modelki to nie aktorki, to tylko chodzące wieszaki i straszydła, nikt ich nie lubi. Stanowią wzór chyba jedynie dla kobiet, bo i o to chodzi by reklamowały dla kobiet ubrania.

Cytat:
jak tru­skaw­ki po­sy­py­wa­ne cu­krem, jak­by­ście
same nie były wy­star­cza­ją­co do­sko­na­łe

Nie żebym był za makijażem, ale gdyby sądziły, że same w sobie są „wystarczająco doskonałe” to by świadczyło o ich zarozumiałości, a więc byłaby to jeszcze większa tragedia, bo tragedia moralna. Grzech pychy za który należałoby im uciąć głowy.

Cytat:
prze­cież w au­to­ma­cie jest jesz­cze
die­te­tycz­na coca cola -
ma­rze­nie za­mknię­te w pusz­ce

Co to za marzenie? jeśli ktoś marzyłby o czymś tak przyziemnym, to świadczyłoby o dogłębnym zwyrodnieniu mózgu.

////
Koniec końców chce się w tym wierszu doszukać jakiegoś sensu ponad dosłownego (z modelkami) i zapewne o coś takiego ci tutaj chodziło. Byłoby dość stereotypowe gdyby ktoś stwierdził, że „wszyscy jesteśmy takimi zagubionymi modelkami, w tym szalonym świecie”. Nie lubię jednak takich nijakich bezowocnych konkluzji.

Pozdr.
Ten Śmiertelny
Modelki · 06.02.2020 15:46 · Czytaj całość
Zacznę od końca. Według mnie dobrze doradzili ci w Nieszufladzie. Przesunięcie pierwszego zdania na koniec nadaje nowy sens utworowi i zwyczajnie lepiej brzmi.

„Soczyste pomarańcze rozbijają się o bruk.” – sugeruje moment olśnienia połączony z upuszczeniem siatki z pomarańczami. Gdy jest na początku oznacza to, że dalsze myśli to to właśnie „olśnienie”, ale tam przecież nie ma nic odkrywczego ani niezwykłego, skąd zawód. Przesuniecie tego zdania na koniec sprawia, że czytelnik sam musi wysilić się by wymyślić to „olśnienie”. W ten sposób zostawiasz go z poczuciem, że jest coś ponadto, coś co powinien wydedukować z tego wstępu (reszty wiersza). Całość więc sprawia o wiele lepsze wrażenie.

W takiej formie wiersz nawet mi się podoba, aczkolwiek nie mogę powstrzymać się od krytyki. To co jest w nim dobre to przede wszystkim forma; forma jest świetna, treść nijaka i mdła. Jeśli kryterium oceny stanowi ta wasza „wartość literacka” czyli debilne bawienie się w artystę i udawanie, że jest się kimś niezwykłym, to zasługujesz na szóstkę z plusem.

Wiersz jest dobry bo budzi emocje, aczkolwiek ja takich emocji nie znoszę. To bowiem takie roztkliwianie się nad sobą i rozmywanie się w atmosferze zadumy i refleksji, połączone z zachwytem nad własną emocjonalnością. Nie ma co zadymiać się nad tym, że „gubimy się w odpowiedzi na najprostsze nawet pytania”, jeśli ktoś nie zna odpowiedzi niechaj milczy, jeśli nie wie co powiedzieć niechaj zawrze usta.

„Nikt nie powinien pisać książek, nikt nie powinien nawet się odzywać,
jeśli nie jest przekonany o prawdziwości własnych poglądów
i błędności cudzych - czyli o cudzej herezji i własnej ortodoksji.”

Gilbert Keith Chesterton

Moim zdaniem pisarz powinien mieć jakiś plan, a nie jedynie marudzić. Powinien mieć coś do przekazania czytelnikowi, a nie marnować mu czas, rozwiewając się we mgle. Oczekuję ostrości miecza; oczekuję nawoływania do czynu; szokowania.

Nie ma sensu „zadumianie” się nad cywilizacją; jeśli cywilizacja jest zła to ją zburzmy i zbudujmy na nowo. Stoję na straży romantyków spod znaku Mickiewicza, którzy twierdzą, że poeta powinien być wieszczem narodu i prowadzić go do walki i wyzwolenia.

Niech więc wiersze będą o czymś konkretnym i coś konkretnego mówią. Niechaj będą walką o coś i przeciw czemuś. Niech budzą emocje, ale konkretne i mocne, które mogą się do czegoś przydać.

Pozdrawiam
Ten Śmiertelny

PS
Dlaczego przy twoich komentarzach widnieje ocena „Świetne!”? Czy to oznacza, że sama swój tekst oceniasz celująco, by podnieś sobie notkę? to tak można? Śmiesznie to wygląda… lol
Cywilizacja · 06.02.2020 15:45 · Czytaj całość
Hej Vanillivi, twoje zdanie o mnie zapewne się nie poprawi, gdy skomentuję coś twojego, ale cóż… Być może moje teksty przesycone fanatyczną religijnością nie mają racji bytu w podłym i żałosnym świecie współczesnym, a więc i nie pasują także do PP; zastanawia mnie jednak podobnie, jaki sens jest umieszczać na PP recenzji? a szczególnie: wedle jakich kryteriów mają takie recenzje oceniać czytelnicy? Zadam ci więc takie samo pytanie jak mi: Jakich komentarzy oczekujesz?

Właściwie rzecz biorąc bowiem, by dowiedzieć się czy ta recenzja jest dobra, czy też marna, należałoby najpierw przeczytać rzeczoną książkę, której ta recenzja dotyczy. W innym bowiem przypadku trudno wyrokować, czy osoba pisząca takie omówienie trzymała się faktów i rzetelnie wykonała swoje zadanie. Opisywanej książki zaś nie czytałem i twój tekst bynajmniej mnie do tego nie zachęcił. Ostatecznie więc jedyne co mogę zrobić to napisać co myślę:

Cytat:
Lubię wy­daw­nic­two Czar­ne. To jedno z nie­wie­lu w Pol­sce, które trzy­ma­ją stały po­ziom pu­bli­ka­cji. Więk­szość, nie­ste­ty, musi fi­nan­so­wać wy­da­wa­nie war­to­ścio­wych po­zy­cji tymi na­sta­wio­ny­mi na ko­mer­cyj­ny suk­ces, czę­sto mniej am­bit­ny­mi, przez co ich marka prze­sta­je być sy­no­ni­mem ja­ko­ści. (...)
Ame­ry­kań­ski dzien­ni­karz li­bań­skie­go po­cho­dze­nia, ko­re­spon­dent „The Wa­shing­ton Post”, dwu­krot­ny zdo­byw­ca na­gro­dy Pu­lit­ze­ra,

Powyższe zestawienie wydaje mi się absurdalne. Wnioskuję, że według ciebie o odwadze wydawnictwa świadczy wydawanie tekstów dwukrotnie nagradzanego amerykańskiego propagandysty i zdrajcy własnego narodu. Jeśli ambitną literaturą jest typowa amerykańska propaganda to masz zupełną rację. :]

Ja jednak wolałbym przeczytać coś innego niż kolejną propagandę antyislamską, jakich wiele. Niechby ktoś napisał książkę w obronie islamskich radykałów, to byłaby dopiero odważna i ambitna literatura!

Vanillivi napisała:
Wydawnictwo Czarne bardzo cenię (...) ale szanuję je przede wszystkim za to, że stawiają na jakość, nie na komercję.

Jakby uczestniczenie w propagandzie nie było zyskowne i nie wynikało z komercji… Poza tym niczym innym jak komercją jest wydawanie nagradzanych twórców, zamiast tych niszowych i niedostrzeżonych przez nikogo…

Cytat:
W Li­ba­nie pa­nu­je cią­głe na­pię­cie, świa­do­mość, że pokój może być je­dy­nie tym­cza­so­wy, nie­wie­le trze­ba, by becz­ka z pro­chem wy­bu­chła, ob­ra­ca­jąc w pył reszt­ki zna­ne­go dotąd świa­ta. Re­li­gia tu okre­śla wszyst­ko, twoje wy­zna­nie de­cy­du­je o przy­na­leż­nym miej­scu w spo­łe­czeń­stwie i de­ter­mi­nu­je wy­bo­ry.

Ach jak źle i niedobrze! Straszne! Okropne! Normalnie apokalipsa! -lol-
Jakże nieoryginalny, jednostronny i krzywdzący sąd, kogoś kto wyobraża sobie że najlepsza jest cywilizacja w której żyje, bo tak też tak właśnie ta cywilizacja go wytresowała.
A u nas co „decyduje o przynależnym miejscu w społeczeństwie i determinuje wybory”? Hmm?

Cytat:
ko­smo­po­li­tycz­nej kul­tu­ry Le­wan­tu. (…)tę­sk­nią­ce­go za im­pe­rium, gdzie ma­ro­ni­ci, mu­zuł­ma­nie i dru­zo­wie żyli ze sobą w zgo­dzie, gdzie można było swo­bod­nie po­dró­żo­wać do Da­masz­ku i Je­ro­zo­li­my, Sajdy i Hajfy, budzi nie­zro­zu­mie­nie.

Ach! czemuż ludzie nie mogą żyć ze sobą w zgodnie niezależnie od swoich poglądów, orientacji i religii! jakże to straszne, że ogień z wodą nie potrafi w spokoju koegzystować! jakże wspaniały byłby świat gdyby pedofile mogli żyć w zgodzie z innymi i zoofilii nikt by nie prześladował, a hinduskim wyznawcom świętych krów nie przeszkadzałoby, że Żydzi składają ich bogi w ofierze! :]

Cytat:
An­tho­ny Sha­did ukoń­czył pi­sa­nie książ­ki w 2011 roku. Rok póź­niej zmarł w wieku czter­dzie­stu trzech lat, nie­dłu­go przy­szło mu na­cie­szyć się od­re­stau­ro­wa­nym domem.

Gdy umarł świat stał się piękniejszy, bo zniknął z niego agent amerykański, który za pieniądze i nagrody uczestniczył w nagonce na własny naród. Materialista nie nacieszył się swoimi odrestaurowanymi pałacami i płytkami. Zdrada nie popłaca.

Dobre zakończenie smutnej historii.

///
Oczywiście we wszystkim mogę się mylić, takie jednak wrażenie mam po przeczytaniu twojej recenzji. Dałaś mało konkretów, tekst jest również zdecydowanie zbyt krótki.
Pozdr.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
wolnyduch
23/05/2022 23:23
Re: Tetu No to się cieszę, że nie nalegasz na zmianę,… »
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas