Profil użytkownika
Vanillivi

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • -
  • 11.09.1989
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 04.07.2007 23:24
  • 24.12.2022 02:30
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 71
  • 12
  • 1,267
  • 189 razy
  • 1,049
  • 3
  • 7
  • 690
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze Vanillivi
To Twój drugi wiersz o tematyce wojennej, który czytam i komentuję i muszę przyznać, że ten podoba mi się bardziej. W poprzednim forma tautogramu w moim odczuciu całkowicie przyćmiła treść, tutaj wzniosły ton służy oddaniu szacunku osobom, które doświadczyły tego, o czym piszesz. Nawiązania do mitologii obrazują grozę i ciężar wyborów, przed którymi stała jednostka. To jest ok, chociaż sama wolałabym o pół tonu mniej wzniośle i prościej, ciszej, ale ogólnie mnie nie razi.

Mam trochę problem z czym innym. A mianowicie z Twojego komentarza wywnioskowałam, że wiążesz brak zainteresowania/krytyczny odbiór Twoich wierszy wojennych z tym, że ta tematyka jest trudna, ewentualnie odbiorcy nie są zainteresowani kwestiami patriotyzmu. Tymczasem z mojej perspektywy wygląda to zupełnie inaczej: otóż od szkoły podstawowej, przeczytałam setki, jeżeli nie tysiące, lepszych i gorszych wierszy o tej tematyce. W przeciągu całego cyklu edukacji byliśmy katowani poezją Baczyńskiego, Gajcego czy Różewicza tyle razy, że nawet mało pilny uczeń coś z tego musiał zapamiętać. O drugiej wojnie światowej współczesny uczeń otrzymuje bardzo dużą dawkę wiedzy. Wizyty w muzeum powstania warszawskiego, różnego rodzaju uroczystości, lekcje historii, literatura obozowa, filmy i seriale - naprawdę jest skąd czerpać wiedzę. Ty natomiast mam wrażenie trochę chcesz wyważać otwarte drzwi. Twój wiersz pozostawia mnie poniekąd obojętną nie dlatego, że historia jest mi obojętna, lecz dlatego, że nie dowiaduję się z niego zupełnie niczego nowego, niczego, co by mnie jakoś zdziwiło/zmusiło do refleksji.
W tamtym czasie · 13.10.2022 02:49 · Czytaj całość
Najbardziej podoba mi się początek, jest mocny, nieprzegadany, wymowny. Dalej na poziomie wizji i przesłania wszystko się zgadza, natomiast gdzieś tracisz zwięzłość i energię wiersza. Pokombinowałabym jeszcze nad trzecią i czwartą strofą, żeby je skondensować.Zastanawiam się też nad tytułem - czy nie sugeruje zbyt dużego "uogólnienia" i wrzucenia wszystkich do jednego worka, w tonie "ta dzisiejsza młodzież..."

Pozdrawiam :)
Pokolenie Z · 27.09.2022 13:13 · Czytaj całość
Wolnyduchu, dziękuję za poczytanie i komentarze pod moimi wierszami. Tak właśnie widzę, że bardzo dawno nie dodawałam tu nic poetyckiego, bo wszystko szło na konkursy lub do projektu tomiku i zostały rzeczy sprzed lat, gdy pisałam inaczej - ale to bardzo ciekawe również, gdy po czasie ktoś zagląda i dzieli się wrażeniami. Pozdrawiam serdecznie.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tego wiersza, ale chyba jednak jestem na "nie". Widzę oczywiście, że włożyłaś pewien wysiłek w formę, tyle że chyba ona Ci w tym wypadku bardziej przeszkadza niż pomaga. Być może byłoby inaczej, gdybyś podjęła inny temat - lżejszy, taki, gdzie łatwo zaczarować słowami? Budowanie tautogramu byłoby fajnym ćwiczeniem.

W przypadku powstania warszawskiego dysonans pomiędzy ciężarem zagadnienia, a nieco nieporadnymi, śmiesznie brzmiącymi sformułowaniami jest po prostu bardzo duży: "wyparcie wstrętnego wroga", "wyjątkowo wstrętnie wyludnił", czy "wypalił wielodzietność" to fragmenty, które brzmią nieco infantylnie, nie przystają do wagi tematu.

Powstanie warszawskie było już opisywane przez wielu genialnych poetów: Baczyńskiego, Gajcego, Świrszczyńską. Przez osoby, które na własne oczy widziały i podejmowały ekstremalnie trudne decyzje. Nie chodzi o to, że o powstaniu nie powinna pisać osoba, która go nie przeżyła - tyle że stworzenie naprawdę dobrego wiersza w tym temacie wymaga ogromnej pracy - nie tylko tej polegającej na badaniu źródeł historycznych i relacji świadków, ale i na poziomie emocjonalnym, wysiłku włożonego w przepracowanie niewyobrażalnych emocji, współodczuwanie.

W przypadku Twojego wiersza to wszystko wydaje się po prostu zbyt ogólnikowe, zbyt błahe, łatwe do zbagatelizowania. Wydaje mi się, że błędem było ćwiczenie tej formy akurat na tej tematyce.
"Po co pisać, kiedy się nie umie?" - nikt nie umie pisać, zanim się nie nauczy. To jest proces, jak nie spróbujesz, nie włożysz wysiłku w naukę, nigdy nie dojdziesz do perfekcji.

Jeżeli chodzi o Twój felieton, Tulipanowko, to zgadzam się z Darcon, że pewne kwestie bardzo upraszczasz. No nie jest tak, że wydawcy poszukują przede wszystkim seksu i przemocy"- to jest kwestia dużo bardziej złożona. Obecnie "mordobicie, krew i stosunki płciowe" są w kulturze wszechobecne, jednak żeby się przebić, zazwyczaj trzeba czegoś więcej - chociażby umiejętnego wpisania się w potrzeby czytelników.

Piszesz o "byciu publikowanym" i "byciu niepublikowanym" nie precyzując, o jaki rodzaj publikacji Ci chodzi. Obecnie wartość samej publikacji na papierze bardzo zdewaluowała się - dzięki niskim kosztom technologii print on demand i różnym "wydawnictwom" typu vanity press w zasadzie każdy, kto się uprze, może coś wydać, tylko że takie wydanie zupełnie nic nie daje.
Oczywiście są duże wydawnictwa, takie jak opisujesz, które zarabiają na klonach poczytnych powieści, które adresują do masowego czytelnika. Z drugiej strony wiele wydawnictw zbudowało swoją pozycję właśnie na tym, że publikują ambitne teksty i nie będą schodzić poniżej pewnego poziomu, aby nie stracić tej renomy.

W tym tekście nie ma tego wyrażonego wprost, ale pojawia się pokusa, by uznać autora mało popularnego - za niszowego, oryginalnego i "zbyt ambitnego" dla dużych wydawnictw, tymczasem takiego przełożenia też nie ma, bardzo wielu z tych "nieczytanych" i "niepublikowanych" to osoby, które tworzą w teoretycznie bardzo komercyjnych gatunkach.

W felietonie skupiasz się na tym, co ma dla Ciebie znaczenie przy pisaniu i z czym się zmagasz, zaintrygował mnie fragment o "wyobraźni w klatce" Pozostaje trzymać kciuki, by nie ograniczała za bardzo.
Skojarzyło mi się z książką "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Świetłany Aleksijewicz. Mam wrażenie, że ten tytuł (u Ciebie pierwszy wers) mówi już wszystko, reszta jest dopowiedzeniem oczywistości.
Ja mam tylko taką małą sugestię:
wcześniej/później zastąpiłabym: wcześniej lub później.

Wydaje mi się, że w ten sposób wiersz brzmiałby bardziej naturalnie, ludzko ten ukośnik przywodzi na myśl jakieś techniczne notatki.

Cały wiersz bardzo poruszający - udało Ci się uchwycić to, co ważne.
Wcześniej/później · 07.04.2021 13:29 · Czytaj całość
Ten wiersz nie do końca do mnie przemawia, ponieważ piszesz zbyt ogólnie. Dostrzegam u Ciebie pewną sprawność w formułowaniu wersów (mniej lub bardziej udanych), jednak brakuje jakiegoś zaczepienia w konkrecie, czegoś, co umożliwiłoby nie tyle stawianie górnolotnych (i bardzo banalnych) diagnoz społecznych, lecz opowiedzenie osobistej historii. Zgadzam się niestety z Pan Bu - zbyt dużo kalek językowych. Ostatnia strofa faktycznie mogłaby zostać, tylko że z poprzednich wersów tak naprawdę niewiele wynika, więc w tym kontekście nie ma siły oddziaływania.
Owsianko, no właśnie - mam wrażenie, że sam również nie włożyłeś w ten tekst zbyt wiele wysiłku, a szkoda, bo uważam, że początkujący twórcy mogliby się wiele od Ciebie nauczyć ;). A co do meritum - Internet jest tylko narzędziem. Zarówno tutaj, jak i "w realu" można znaleźć środowiska osób skupionych na pracy warsztatowej, i miejsca dla tych, którzy po prostu chcą poklasku za publikowanie czegokolwiek. Najlepiej po prostu robić swoje, nie zmusi się do rozwoju kogoś, komu na nim nie zależy.
Kazjuno, dziękuję za komentarz. Za pomyłkę absolutnie się nie gniewam. Co do meritum: nie wiem, czy wynika to z nieznajomości książki i poruszanej w niej tematyki, ale zestawiasz ze sobą rzeczy nieporównywalne. Zakładając nawet, że faktycznie niemieckie sądy preferują obywateli niemieckich przy udzielaniu opieki nad dziećmi, to nie da się tego porównać do tego, co działo się w Kanadzie: nie chcąc za bardzo spoilerować, w książce jest m.in. opis biskupa, który dla zabawy ku uciesze publiki raził dzieci prądem na krześle elektrycznym, zakonnicy, która zmuszała dzieci do jedzenia własnych rzygowin, czy problem gwałtów i pedofilii. Także ja bym w tym kontekście nie narzekała tak bardzo na "nowoczesną pedagikę", a wręcz przeciwnie.
Bardzo dziękuję za komentarze. Coca-Monko - twój sposób myślenia jest mi, muszę przyznać, szczególnie bliski.
Przemirze, Kazjuno, z całym szacunkiem, ale nie widzę wielkiej wartości w analizowaniu twórczości Tokarczuk poprzez pryzmat lęków i obsesji polskiej prawicy. Ta narracja moim zdaniem szczególnie ujawnia po prostu miałkość intelektualną tej formacji (która jest praktycznie nieobecna w szeroko pojętej kulturze wysokiej)i jej nieprzepracowane resentymenty. Oczywiście znam mowę noblowską Tokarczuk - będę o niej nieco pisała w kontekście recenzji "Czułego Narratora" - i chociaż mam do niej pewne zastrzeżenia, to zarzuty o "antypolskość" są dla mnie czymś, do czego nawet szczególnie nie warto się odnosić. Może napiszę jedynie krótko to, co już wielokrotnie: Olga Tokarczuk jest pisarką, która dostrzega złożoność świata, nie zadowala się uproszczoną i skondensowaną wersją historii, szuka niuansów. Rozumie, że zło czai się w każdym narodzie i dlatego rozpoczyna "rachunek sumienia" od swojego podwórka. Osoby o czarno-białym myśleniu, drżące na każdym kroku o "zafałszowanie historii" (której często wcale dobrze nie znają), w reakcji po prostu bardzo często reagują tak, jak powyżej, bo wydaje im się, że ktoś cały czas chce "opluwać polskość".

Nie będę tu wchodzić w szerszą dyskusję polityczną, zbyt wiele wątków jest tu poruszanych i pomieszanych, omówienie każdego z nich jest tematem na osobną rozmowę.

Wolałabym skupić się na recenzowanej książce, i ewentualnie, innych pozycjach. Zastanawianie się "czy Sienkiewicz dzisiaj dostałby Nobla" o tyle pozbawione jest sensu, że literatura, jak wszystko, ewoluuje. To niekoniecznie znaczy, że twórczość Sienkiewicza się "zestarzała" i jest dzisiaj pozbawiona wartości - zwyczajnie sposób mówienia o świecie, który był aktualny i nowatorski w XVIII/XIX wieku niekoniecznie taki jest dzisiaj.
Kazjuno, bardzo dziękuję za ten głos. Faktycznie, czasami pisząc zastanawiam się, czy tekst jest wystarczająco jasny dla odbiorców i staram się znaleźć pewną równowagę. Na pewno nie chciałabym tworzyć łopatologicznych tekstów dla stereotypowych "fanów Zenka", ale też nie chodzi przecież o to, by tekst był nie wiadomo jak hermetyczny. Ta recenzja powstawała na potrzeby innego portalu, który ma swoje wymagania - natomiast rozważę dodanie tutaj przypisów. Dzięki za feedback.

Pozdrawiam
Bardzo dziękuję za komentarz Zolu, literówka wkradła się w w sekcji z danymi o książce, powinno być "Morze Wewnętrzne", bo tytuł oczywiście jest metaforą, ale i nazwą własną.
Zacznę od tego, że doskonale rozumiem, z jakich uczuć wziął się ten wiersz, jakie emocje wywołuje i dlaczego może się podobać. Na plus właśnie atmosfera spokoju i wyciszenia, minimalizm. Niestety jednak wiersz jest bardzo wtórny - czytałam tysiące podobnych mniej lub bardziej sprawnych warsztatowo wierszy różnych naśladowców Stachury; ba, identyczne motywy w podobny sposób wyrażone zawierają nawet piosenki harcerskie czy pop. Tu w zasadzie żadne zdanie nie jest odkrywcze, nie zapada w pamięć, w żadnym nie ma nic, co wykracza poza bezpieczną, sztampową konwencję. O podobnej tematyce można jednak pisać zupełnie inaczej - odeślę chociażby do współczesnych autorek Małgorzaty Lebdy czy Pauliny Pidzik. Tu na portalu niezmiennie polecam Liathię.

Pozdrawiam
ciche kochanie · 10.08.2020 00:45 · Czytaj całość
Bardzo dziękuję za komentarze.
DobraCobra - piszesz, że "apoteoza biegania nie jest dla każdego" i ja się z tym zgadzam, jednak uważam, że "Bieguni" to książka uniwersalna, z tego względu, że doskonale opisuje pewną zmianę postrzegania świata. Nawet jeśli ktoś całe życie nie rusza się ze swojej wsi, to często ma rodzinę, sąsiadów, którzy na przykład wyjeżdżają do pracy, czy idzie do sklepu lub kawiarni i nagle zaczyna spotykać przyjezdnych. Wirus z Chin w przeciągu krótkiego czasu jest w stanie dotrzeć do niewielkich miejscowości na Śląsku i kompletnie wywrócić w nich życie. Także nawet jeśli świadomie w pewnych zjawiskach nie uczestniczymy, one często i tak mają wpływ na nasze życie.

Zolu - bardzo dziękuję za czujne oko. Przyznam szczerze, że nigdy nie uważałam "Biegunów" za szczególnie trudną książkę. Językowo nie jest trudna, natomiast nietypowy sposób narracji był mi bardzo bliski - pierwszy raz czytałam ją gdy studiowałam w Niemczech, to był taki czas, że korzystając z możliwości trochę "rzucałam" się z jednego końca świata na drugi, wybierając praktyki w Chinach czy Indiach. Rozumiem jednak że dla wielu osób ten sposób opisywania jest w pewien sposób nieintuicyjny, wymaga zmiany podejścia do lektury.

Pozdrawiam serdecznie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
zawsze
27/01/2023 00:13
pisałam Ci niedawno na fb, że dajesz mi dużo wzruszeń, i ten… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:29
Czasami wylewa się ze mnie morze, a wtedy fala wyrzuca… »
Tomek i Agatka
26/01/2023 23:16
Z całego serca dziękuję Wolnyduszku za czytanie i ślad.… »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Dziękuję serdeczniasto! »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Oj, metal jest tym, co kocham »
Yaro
26/01/2023 10:50
Dziękuję za komentarz bardzo budujący , błąd prawiłem.… »
Woland
26/01/2023 08:20
Dziękuję :) I również dziękuję, chociaż mniej od… »
wolnyduch
26/01/2023 00:18
Pięknie wyrażona tęsknota za "Odyseuszem" , podoba… »
wolnyduch
26/01/2023 00:12
Jak dla mnie to taki bardzo wysublimowany, niezwykle… »
wolnyduch
26/01/2023 00:09
Bardzo lubię prostotę, a jednocześnie pięknie wyrażającą… »
wolnyduch
26/01/2023 00:04
Urokliwy wiersz o przyrodzie, mnie się o bardzo podoba,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:54
Nie przepadam za wyliczankami, dlatego wiersz nie bardzo mi… »
wolnyduch
25/01/2023 23:36
Tak, masz rację, Ołowiany Żołnierzyku, że to proza poetycka,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:31
Tak, dobrze się czyta, teoretycznie o zwykłej jeździe… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 23:11
Dobre. Choć za krótka ta miniatura.. Stylistyka szwankuje.… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 25/01/2023 22:34
  • Droga Redakcjo. Przez przypadek dodałam dwa razy ten sam tekst. Nie wątpię, że wiecie, co zrobić z tym faktem ;)
  • Dark
  • 22/01/2023 14:36
  • Rada dla tworzących horror lub jakąkolwiek grozę - nie tutaj. Szukajcie grup na fb, wysyłajcie prawdziwym autorom swoje teksty na priv, udzielajcie się w postach.
  • Dark
  • 22/01/2023 14:35
  • Usunąłem teksty i się żegnam. Odezwała się do mnie Anna Dzięgielewska, która ma kontaktować się z Wojciechem Gunią. W przyszłym roku redakcja Planeta czytelnika ma ogłosić mnie swoim autorem, promować
  • Berele
  • 14/01/2023 01:47
  • Bo ja się wycofałem ;)
  • Arkady
  • 12/01/2023 20:30
  • Jakoś tu cicho się zrobiło ... i pusto...
  • wolnyduch
  • 06/01/2023 21:02
  • Dołączam do życzeń,
  • Gramofon
  • 05/01/2023 20:11
  • Dark, o jakim tekście mówisz?
  • Dark
  • 05/01/2023 07:41
  • Zgadzam się.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas