Powrót - swistakos
A A A
Od autora: Taka miniaturka konkursowa.

 Opiszę wam to moi kochani najlepiej, jak tylko potrafię. No to posłuchajcie.

 Pamiętacie ten gorący, letni ranek, kiedy to po wyjściu z karczmy każdy z nas skierował kroki ku domostwu, czy raczej miejscu, gdzie nocowaliśmy. No tak, właściwie to wszyscy szliśmy w tym samym kierunku, do tego samego miejsca docelowego. Gdy przechodziliśmy obok pamiętnego pola kukurydzy, ja inspirowany naturalną potrzebą podzielenia się płynną częścią swego wnętrza z poczciwą, wtedy akurat tak niby przyjazną Matką Naturą, oddzieliwszy się od was postąpiłem na ów kukurydziany zakątek.  Pozbywszy się tego, co było mi zbędne, westchnąłem z ulgą i pogrążony w błogiej rozkoszy, stanąwszy na chwilę spojrzałem wokół siebie. Otaczały mnie zielone rośliny przewyższające wysokość mej osoby. Musiały mieć chyba ze dwa metry albo i nawet więcej. Rozbudowane, że się tak wyrażę, roślinne ciało każdej z nich konkurowało o dostęp do światła z rosnącymi wokół sąsiadkami, roślinnymi oczywiście. Byłem w samym środku kukurydzianej dżungli. No, nie całkiem w środku, ale wtedy odniosłem takie nieodparte wrażenie.

 Tak sobie stałem i podziwiałem zielony krajobraz wokół. Podniósłszy nieco głowę oglądałem ich wierzchołki, wręcz wbijające się w błękitny firmament pozbawiony najmniejszej nawet chmurki. Z tego idyllicznego nastroju wyrwał mnie dziwny szelest w pobliżu. Doszedł z lewej strony. Zacząłem patrzeć w miejsce, skąd nadszedł podejrzany dźwięk. Stałem tak dłuższy czas, ale nic się nie działo. Hałas się nie powtórzył. Odetchnąłem swobodnie i postanowiłem wracać na trakt, by kontynuować dalej wędrówkę w wiadome wam już miejsce. Odwróciłem się w stronę drogi. Patrzę, a przede mną czai się przypłaszczone stworzenie. Od razu rozpoznałem z jaką istotą mam do czynienia. Był to smok, młody smoczy osobnik, czyli smocze dziecko. Musiało niedawno wykluć się z jaja, na szarym, pokrytym łuskami grzbiecie widniały zaledwie zaczątki skrzydeł, malutkie i niezdolne jeszcze go unieść. Zielonkawą wydłużoną głowę, ze szpiczastymi uszami, osadzoną na grubej, krępej szyi zwróciło w mym kierunku i uważnie mnie obserwowało złotymi oczami o pionowej, czarnej źrenicy. Takie dziecię samo w sobie nie było groźne, lecz wiedziałem, że smoczyce to troskliwe matki i raczej nie odchodzą zbyt daleko od swych małych pociech. Zwłaszcza tak nieporadnych, niepotrafiących się jeszcze bronić młodych smoczków. Myśl o tym, że za chwilę mogę spotkać jedną z nich trochę mnie przeraziła, dostałem gęsiej skórki, całe ciało zaczęło mi drżeć, najbardziej zaś trzęsły się kolana. Zbierając w sobie resztki odwagi, zdołałem opanować się na tyle, by zacząć ostrożnie wycofywać się z  rejonu w pobliżu zwierzaczka. Smoczątko zaś spokojnie spoglądało na mnie. W pewnym momencie coś musaiło wpaść mu do nosa, bowiem rozwarło małą paszczękę i kichnęło. Oczywiście z pyska natychmiast wyleciał strumień ognia. Od niego zapaliły się kukurydziane suche liście zaściełające wszędzie glebę. Ogień zaczął błyskawicznie podchodzić w moją stronę, więc niewiele myśląc rzuciłem się do panicznej ucieczki. Nagle, nade mną niebo pociemniało, usłyszałem głośny szum. Popatrzyłem w górę i ujrzałem przelatującą smoczą postać. Tak, była to matka „bobaska”. Na szczęście nie zauważyła mnie, więc tylko przemknęła nad mą skromną osobą. Nad smoczątkiem zniżyła lot i nawet nie siadając na ziemi, chwyciła je delikatnie w szponiaste tylne kończyny i już ze swym lekkim ładunkiem poleciała dalej. Widziałem, jak wzbija się w górę i powoli odlatuje w stronę wschodzącego słońca, na którego tle jeszcze przez pewien czas majaczyła jej sylwetka.

 Patrzyłem na to wszystko w biegu, umykając przed płomieniami wznieconymi przez tego małego smoczego urwisa. Dobiegłem do brzegu pola i dalej uciekałem już piaszczystą drogą. Na szczęście ogień zatrzymał się na skraju pola i chyba wkrótce zgasł, ja zaś spokojnie mogłem kontynuować powrotną wędrówkę. Miałem to szczęście, że biegnąc drogą, równocześnie zbliżałem się do miejsca naszego obecnego zakwaterowania. No i dotarłem tutaj. Teraz już wiem, że czasami coś, co wydaje się pozornie idylliczne i całkowicie bezpieczne może przerodzić się w okoliczność całkiem inną.  Ale najważniejsze, iż dotarłem do was cały i zdrowy, choć najadłem się nieźle strachu.     

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
swistakos · dnia 17.09.2013 08:26 · Czytań: 622 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 20
Komentarze
Elwira dnia 17.09.2013 09:41
Cytat:
Opiszę wam to(,) moi kochani(,) najlepiej,


Cytat:
Pamiętacie ten pamiętny gorący

pamiętacie, pamiętny... No jednak nie za ładnie to brzmi.

Cytat:
z karczmy, każdy z nas skierował swe kroki ku swemu domostwu
do wyrzucenia przecinek, swe i swemu, swe, bo nie można skierować cudzych kroków, swemu, bo jednak nie każdy szedł do swojego dmu, więc po co wprowadzać czytelnika w błąd?

Cytat:
ja(,) inspirowany naturalną potrzebą


Cytat:
się tego, co nie chciałem,

czego nie chciałem, ale chyba ładniej: co było mi zbędne

Cytat:
stanąwszy na chwilę(,) spojrzałem wokół


Cytat:
metry, albo i nawet

bez przecinka

Cytat:
jestem gdzieś w pośrodku wielkiego

pośrodku, bez w, ale wcześniej masz dwa razy środek, może zamień coś na centrum?

Cytat:
Podniósłszy głowę nieco ku górze oglądałem strzelające w niebo

ku górze zbędne, nie można podnieść w dół

Cytat:
Spojrzałem w tamtym kierunku, zacząłem nawet patrzeć w miejsce

moim zdaniem zdania oddzielone przecinkiem oznaczają to samo, zostały tylko zapisane innymi słowami, po co powtarzasz?

Cytat:
właściwie, to czai się przypłaszczone stworzenie

wyrzuć przecinek i to

Cytat:
Zielonkawą(,) wydłużoną głowę,


Cytat:
uważnie mnie obserwowało swymi złotymi oczam

swymi zbędne

Cytat:
coś zakręciło mu w nosie,

zbyt potoczne

Cytat:
kukurydziane(,) suche liście zaściełające wszędzie glebę. Ogień zaczął błyskawicznie podchodzić w moją stronę, więc(,) niewiele myśląc(,) rzuciłem się


Cytat:
Popatrzyłem w górę i ujrzałem przelatującą w górze smoczą postać

górę, górze - powtórka, w górze możesz spokojnie wyrzucić

Cytat:
ładunkiem poleciała dalej. Widziałem, jak wzlatuje w górę i powoli odlatuje

za dużo latanie, może się wzbić w górę

Cytat:
Na szczęście dla mnie ogień zatrzymał się

dla mnie - zbędne

Przygoda może nawet byłaby ciekawa, ale co z niej wynika? Jakie są wnioski? Co miało opowiadanie przekazać? Jakieś wspomnienie umysłu zmęczonego, powiedzmy alkoholem. Dotarł do domku i co? Trochę dziwne, że z karczmy wyszli rano, jak było już gorąco. Co innego szarym, rześkim porankiem. Moim zdaniem trochę niedopracowane zarówno technicznie jak i fabularnie.
Pozdrawiam słonecznie.
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 10:32 Ocena: Przeciętne
Ojoj, ale to strasznie nastoletnie, jak z jakiegoś bloga o twórczości nastoletniej. I to zakończenie, takie troche nijakie.
Doceniam trud starania się i stworzenia obrazu, troche bez przesłania, niestety. Niedojrzałe. Może należało jeszcze nie wysyłać do publikacji a poczekać i popracować nad pomysłem?

Ale głowa do góry, próbuj.

Pozdrawiam,

Dobra Cobra
Almari dnia 17.09.2013 10:59
Hejo :)

Elwira ci wychwyciła przecinki, to ja trochę do logiki zdań i treści samej w sobie.

Cytat:
Opiszę wam to moi kochani najlepiej, jak tylko potrafię. No to posłuchajcie.

Jakoś nie przepadam za takimi początkami

Cytat:
Byłem w samym środ­ku ku­ku­ry­dzia­nej dżun­gli. No, nie cał­kiem w środ­ku, ale wtedy od­nio­słem takie nie­od­par­te wra­że­nie. Wy­da­ło mi się, że je­stem gdzieś w po­środ­ku wiel­kie­go pola po­ro­śnię­te­go tylko tymi ro­śli­na­mi.

Właściwie powtarzasz to samo.

Cytat:
górze oglądałem strzelające w niebo ich wierzchołki, wręcz wbijające się w błękitny firmament pozbawiony najmniejszej nawet chmurki.

Można by wyciąć strzelające w niebo, bo potem to wynika ze zdania.

Cytat:
Spojrzałem w tamtym kierunku, zacząłem nawet patrzeć w miejsce, skąd doszedł podejrzany dźwięk

Dźwięku nie widać, więc nie mógł patrzeć w miejsce, gdzie on był, mógł tylko zerkać w tamtym kierunku, co zresztą piszesz.

Cytat:
Spokojniejszy odetchnąłem swobodnie i postanowiłem wracać na drogę

Właściwie słowo - spokojniejszy - jest zbędne, ale może też zostać. Subiektywnie patrząc, wolałabym np. żeby go nie było, lepszy efekt, lepszy klimat i czytelnik może się sam domyślić.

Cytat:
wracać na drogę, by kontynuować dalej wędrówkę w wiadome wam już miejsce. Odwróciłem się w stronę drogi


Cytat:
Patrzę, a przede mną stoi, a właściwie, to czai się przypłaszczone stworzenie

No to stoi czy się czai :)?

Cytat:
Zie­lon­ka­wą wy­dłu­żo­ną głowę, ze szpi­cza­sty­mi usza­mi, osa­dzo­ną na gru­bej, krę­pej szyi zwró­ci­ło w mym kie­run­ku i uważ­nie mnie ob­ser­wo­wa­ło swymi zło­ty­mi ocza­mi o pio­no­wej, czar­nej źre­ni­cy.

Jak dla mnie za dużo przymiotników

Cytat:
ma­łych po­ciech. Zwłasz­cza tak ma­łych, nie­po­tra­fią­cych się jesz­cze bro­nić mło­dych smocz­ków.

Powtarzasz to samo


Cytat:
wycofywać me ciało z rejonu w pobliżu zwierzaczka.

Oj, gramatyczna klapa. Po prostu wycofywał się. Wycofywać ciało brzmi dziwnie. Dalsza część zdania do przeróbki

Cytat:
Ogień zaczął błyskawicznie podchodzić w moją stronę

No nie wiem, czy by się tak szybko ogień rozprzestrzenił. Wygląda na to, jakby ktoś polał to benzyną

Cytat:
Tak, była to matka „bobaska”. Na szczęście nie zauważyła mnie, więc tylko przeleciała nad mą skromną osobą.

Powtarzasz

Pierwszy fragment jest trochę zbyt chaotyczny, właściwie można by go ująć w jednym zdaniu i mielibyśmy tyle samo informacji. Powtarzasz ciągle to samo i nic nowego nie wnosisz do opowieści. Przejrzyj sobie i pomyśl nad tym, co chciałbyś przekazać.

Drugi, już nieco żywszy, ale też mało znaczący tak mi się wydaje. Spotkał smoczka, uciekł przed nim i dotarł do domu. Może to jakaś metafora, że czasami droga do domu jest kręta, pełna niespodzianek i nigdy nie wiadomo, co na niej spotkamy. A kiedy już dotrzemy do azylu spokoju, będziemy bogatsi w doświadczenia. To luźna interpretacja, możliwe że trochę na wyrost ;)

Pozdrawiam!
przyroda dnia 17.09.2013 11:00
Naprawdę, staram się coś w tym stworzonym obrazie zobaczyć, ale brak tu " krótko i treściwie", rozwlekły opis, który trzyma w napięciu jak 5555 odcinek telenoweli... ani tu szału, ani zaskoczenia.

Powodzenia :)
swistakos dnia 17.09.2013 13:22
Dziękuję za pomoc. Tekst już poprawiony. Teraz prezentuje się lepiej. To właśnie ma być taki spokojny pisany obrazek.
Figiel dnia 17.09.2013 13:22
Ja tylko o treści, bo resztę Almari i Elwira wyłuszczyły.
Brakuje mi tu puenty. No, bo wyrzucając opis mamy treść: poszedł się wysikać w kukurydzę, zobaczył smoka, który kichnął ogniem, trochę się zapaliło, ale nie bardzo, przyleciała smoczyca, zabrała małe, a bohater uciekł, ognia trochę było, ale nic się nie stało.
Rozumiem, że bohater spokojnie opowiada kompanom, co zdarzyło się kiedyś. A gdyby tak tę samą opowieść pokazać tuż po zdarzeniu, gdy dopada bezpiecznego miejsca? Jest wtedy przerażony, zdezorientowany, roztrzęsiony, ogłupiały, bo widział co widział i w sumie ledwo śmierci umknął. Już na samym wstępie można uzyskać przykucie czytelnika, bo nie odejdzie, dokąd się nie dowie, co tak śmiertelnie chłopa przeraziło.
A teraz puenta. Co stało się w związku z tą przygodą? Jaki z niej wniosek wypływa. Może ten, że dzisiejsze pożary to żadne tam niedopałki czy porzucone w słonecznym miejscu butelki, tylko smocze brzdące kichają pod krzakami? A może taki, że trzeba się strzec pól kukurydzy i nie ryzykować wchodzenia w dżunglę łodyg, bo tam różne dziwadła siedzą, wszak jeden kiedyś małego smoka spotkał?

A sam pomysł podoba mi się:)

Pozdrawiam:)
mike17 dnia 17.09.2013 16:14
Cytat:
do tego sa­me­go miej­sca do­ce­lo­we­go.

inwersja nieco drażni.
Cytat:
niby przy­ja­zną Matką Na­tu­rą, od­dzie­liw­szy się od was(,) po­stą­pi­łem na ów ku­ku­ry­dzia­ny za­ką­tek.

Cytat:
Pod­nió­sł­szy nieco głowę(,) oglą­da­łem ich wierz­choł­ki,

Cytat:
Z tego idyl­licz­ne­go na­stro­ju wy­rwał mnie jakiś dziw­ny sze­lest w po­bli­żu.

"jakiś" zbędne
Cytat:
Do­szedł z lewej stro­ny. Za­czą­łem pa­trzeć w miej­sce, skąd do­szedł po­dej­rza­ny dźwięk


Trudno mi rzec tu coś odkrywczego, poza tym, co już napisano: brak mi wyrazistego zakończenia, bo bajka jest już tak wyeksploatowanym gatunkiem, że trzeba nie lada pomysłu, by rozbujać opowiadanie, trzymać w napięciu i dać zacną, pouczająca pointę.
Tego mi tu zabrakło.
Ale do samego tekstu nic nie mam :)
Usunięty dnia 17.09.2013 18:11
Gdy już doszło do kichnięcia ogniem, myśl cofnęła mi się do obszernego (no bez przesady) opisu sikania. O, teraz żałuje, teraz by mu się przydało - pomyślałem.

Źle rozłożone punkty ciężkości w opisie. Tak, jakby żądziły nimi umiejętności (to umiem opisać, a tego jeszcze nie).

Nie ma po co rysować takie obrazy. Kolorowanka dla dziecka.
Jack the Nipper dnia 17.09.2013 19:19
Cytat:
Doszedł z lewej strony. Zacząłem patrzeć w miejsce, skąd doszedł


2 x doszedł

Obrazek jak obrazek. Raczej nie przypomina Damy z Łasiczką, a bardziej pejzażyk wiejski, trochę kiczowaty, trochę interesujący. To czego najbardziej brakuje to jakieś zakończenie. Albo puenta, albo cos do pomyslenia albo cokolwiek, ale nie tak, że urwane w pół. No, na upartego mógłby to być scenariusz bajki dla bardzo mlodych słuchaczy (bo sami jeszcze nie czytają). Mogłoby im sie to podobać – jest smok, jest zagrożenie, jest rozwiązanie problemu. Ale ja jestem za stary...
swistakos dnia 18.09.2013 12:44
Niektórzy malarze zyskali sławę dzięki pejzażykom wiejskim:D.
Wasinka dnia 18.09.2013 13:49
Ale były to pejzażyki wprawnym pędzlem pociągnięte. :)

Nie poprawiłeś jednak jeszcze wszystkiego, Swistakosie. A szkoda. Bo żeby opisy sprawdzały się jako opisy i zauraczały, musi pióro lekkim być i zręcznie się wyginać. A tu przecinków brak, niektóre powtórzenia zbędne są, a i nieporadne zdanie się trafi czasem.
Przypatrz się nadmiarowi zaimków, nie dodają smaku tej przygodzie; zerknij choćby tutaj:
Cytat:
Pa­mię­ta­cie ten go­rą­cy, letni ranek, kiedy to po wyj­ściu z karcz­my każdy z nas skie­ro­wał kroki ku do­mo­stwu, czy ra­czej miej­scu, gdzie no­co­wa­li­śmy. No tak, wła­ści­wie to wszy­scy szli­śmy w tym samym kie­run­ku, do tego sa­me­go miej­sca do­ce­lo­we­go.

Przeważają tu zaimki wskazujące, ale nie tylko one odbierają tekstowi "poradności". Przy okazji - na końcu pierwszego zdania warto postawić znak zapytania.

Aha, jeśli chodzi o przecinki, to jedną zasadę Ci przytoczę - gdy masz do czynienia z imiesłowami przysłówkowymi (-ąc, -łszy, -wszy), łap za przecinek:
np.
Cytat:
Pod­nió­sł­szy nieco głowę(,) oglą­da­łem ich

Cytat:
nie­wie­le my­śląc(,) rzu­ci­łem się

Cytat:
od­dzie­liw­szy się od was(,) po­stą­pi­łem


Literówka też się przytrafiła:
Cytat:
coś mu­sa­iło wpaść mu do nosa
- musiało


Mam wrażenie, jakbym czytała sobie wyluzowany tekścik. Takie mignięcie, wspomnienie, które nie napawało mnie zgrozą czy strachem, ale raczej - można by rzec - uśmiechem, choć to chyba za dużo powiedziane (co nie znaczy, ze przy niektórych sformułowaniach się nie uśmiechnęłam, bo nawet się przytrafiło). Jeżeli chciałeś wywołać napięcie - nie udało Ci się, jeśli lekkie zaciekawienie - to nawet tak. Ale jednak dobrze by było nieco poprzeżywać treść, a tego mi zabrakło.
Puentę sam wyłuszczasz, choć może oczekiwałabym czegoś więcej... Ale dobrze, że chociaż jakaś jest.
A w ogóle, co to jest, że pola kukurydzy budzą takie niepokojące skojarzenia... Niejeden horror kukurydzą pachniał.
Fajnie, że pożar nie wybuchł poprzez buchanie smoczka na bohatera, ale przez przypadek, co, można przyjąć, przynosi kolejną naukę.

Aha, jak dla mnie dwóch pierwszych zdań mogłoby nie być. Czyli tych:
Cytat:
Opi­szę wam to moi ko­cha­ni naj­le­piej, jak tylko po­tra­fię. No to po­słu­chaj­cie.



Pozdrawiam popołudniowo-wrześniowym słońcem.
julass dnia 19.09.2013 03:01
nie lubię przesadnie rozbudowanych opisów prostych czynności fizjologicznych... niezmiernie mnie męczą... no i czytając się czeka że na końcu coś się zdarzy zaskakującego albo jakaś konkluzja przynajmniej a tu nic... jak poszedłem się wylać na polu to spotkałem smoka - koniec
zawsze dnia 20.09.2013 01:18
Witaj,

nie przepadam, za takim pisaniem. "Takim" pisząc, mam na myśli, że po lekturze nie czuję, jakobym cokolwiek przeczytała, jakieś to nijakie.

Jeśli już chcemy tworzyć lekkie pejzaże, trzeba niezwykłego kunsztu i umiejętności władania językiem. Tu, niestety, tego zabrakło.

W efekcie, nie mając ani tąpnięcia, ani zachwycającego pisania, nie znajduję nic dla siebie.

Pozdrawiam.
green dnia 20.09.2013 20:50
Zmęczyłam się okrutnie tym opisem. Znudził mnie, choć naprawdę starałam się zobaczyć coś pozytywnego.

Wierzę, że następny raz będzie ciekawszy;)
zajacanka dnia 21.09.2013 18:54
Hmmm, nie przepadam za fantastyką i Twój tekst tego, niestety, nie zmienił. Chciałoby się zapytać: no i? Nic z tego nie wynika, żadnych wniosków, mocniejszego bum! na końcu. Nic. Niestety, pozytywnych wrażeń brak.
Pozdrawiam.
Izolda dnia 23.09.2013 20:19
Opowieść snuje się leniwie, ponieważ jest prowadzona zbyt monotonnym głosem. Jeśli „stałem, stałem, patrzyłem, dobiegłem” na tym samym oddechu i takim samym tonem jest wypowiedziane, to nie poruszy emocji, choćby buchał ogień. Warto powrzucać trochę wykrzykników, wielokropków albo pauz, żeby nie usypiać czytelnika.
swistakos dnia 25.09.2013 12:04
Bo to opowieść człowieka, który wyszedł z karczmy po co najmniej całonocnym tam przesiadywaniu. Przez to jest trochę zamulony i stąd brak wyraźnie zaznaczonych emocji w jego opowiadaniu.
al-szamanka dnia 28.09.2013 20:46
Właściwie przychylam się do opinii poprzedników, ale...
Znalazłam sobie fragmencik, który bardzo mi podpasywał.
I jest to scenka z kichającym smoczątkiem.
Czarująca :)

Pozdrawiam :)
Usunięty dnia 03.10.2013 13:04
A mnie się podoba, po pierwsze zawsze mnie zastanawiają różnego rodzaju bohaterowie, którzy nie mają potrzeb fizjologicznych, a tu proszę, jest. I na dodatek przygoda się zdarzyła na polu kukurydzy. Może nie potrzeba było silić się na staropolszczyznę, w kilku miejscach tak mi zaleciało, ale poza tym pomysł na spotkanie, ujęty jako anegdota, z opisem małego smoka, bobaska i jego ognistym kichnięciem, mnie się podoba.

Pozdrawiam
Usunięty dnia 19.10.2013 23:44 Ocena: Przeciętne
Słabiutko. Nie poprawiasz błędów, których jest mnóstwo, a które, poświęcając swój cenny czas, podrzucili poprzednicy. Gdyby ich nie było, całość wydałaby się bardziej przejrzysta i można by podyskutować o jej podciągnięciu pod gusta dorosłego czytelnika. A tak pozostaje w kręgu zainteresowań co najwyżej grupy leżakujących trzylatków.
Pycha zgubiła niejednego.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
BlueRiver
18/10/2019 08:57
marzenna - zgadzam się z Tobą - nie jest to radosny wiersz,… »
BlueRiver
18/10/2019 08:45
marzenna dziękuję, że mnie odwiedziłaś. Następny wiersz… »
marzenna
18/10/2019 08:11
Nowa epoka jest w tym wierszu, rozczochrane włosy, łan… »
marzenna
18/10/2019 07:56
Pierwsza miłość zostanie. Wypijesz jeszcze niejedną wódkę.… »
allaska
18/10/2019 07:53
Witaj Marzenno, dziękuję:) »
allaska
18/10/2019 07:51
Ustiuszo bardzo mi miło, dziękuję. Pozdrawiam serdecznie. »
marzenna
18/10/2019 06:59
:) witaj Ciało pokryte włosami, dla ciepła, ochrony nie… »
Ustiusza
18/10/2019 06:40
Mocny ten tekst. Tworzy w głowie obrazy. Pozdrawiam. »
allaska
18/10/2019 05:54
Hej Wiosno :) dziękuję ślicznie. Pozdrawiam »
bruliben
18/10/2019 04:54
Ulotna chwila, których rzadko doświadczamy w życiu, a jednak… »
Kamila N
18/10/2019 04:47
Ocena na teraz: przeciętne. Bo jestem rozczarowana. I jako… »
bruliben
18/10/2019 04:42
Aż widzę te ruchy, ledwo, ledwo, raczkujące, ostateczne,… »
bruliben
18/10/2019 04:38
Jak się za coś nie do końca odpowiada i nie składa obietnic,… »
bruliben
18/10/2019 04:31
Jakby wiosna była mężczyzną i czekała na swoją wiosnę… »
Kamila N
18/10/2019 04:29
Widzę, że wiersz został zmieniony, na minus jak wg mnie.… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:34
  • Witajcie :) Pochwalę się publikacją w antologii "Dzieci wolności" wydanej przez Fabularie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/10/2019 08:35
  • Od Chaplina do Jo-jo Rabbit- niezwykła historia komedii o nazizmie: [link] Premiera w Anglii 3go stycznia 2020 roku.
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:ydunime
Wspierają nas