lata siedemdziesiąte - wienczyslaw
Kategoria Konkursowa » Tydzień miniatury » lata siedemdziesiąte
A A A

W latach 70 na ulicach miast stały saturatory z wodą mineralną.
Każdy, kto miał ochotę, mógł się napić wody bez soku
za 50 groszy lub z sokiem za złoty pięćdziesiąt.
Pito ze szklanek, które potem były niedbale myte pod mini
strumyczkiem zimnej wody i natychmiast podawane następnemu
klientowi. Nikt się nie przejmował bakteriami. Ludzie zarażali się
masowo salmonellą, tyfusem i cholerą. W każdym szpitalu był
osobny oddział dla zatrutych podczas picia wody z saturatora.

W kostnicach trupy leżały w chłodniach i na korytarzach.

W szczególnie upalne dni ludzie z powodu braku miejsc
w szpitalach umierali na ulicach. I na chodnikach. Muchy
łaziły im potem po otwartych oczach i brzęczały w ustach.
Bzyczały właściwie. W nocy ze swoich nor wyłaziły szczury
i obgryzały martwe ciała.

Wkrótce muchy i szczury mające jedzenia pod dostatkiem
zaczęły rozmnażać się w zastraszającym tempie.
Powołano specjalne zmilitaryzowane jednostki do tępienia
szczurów. Zabite gryzonie wywożono z miast ciężarówkami.
Kiedy ciężarówek zabrakło ruszyły pociągi pełne martwych
ciał.

Rozmnożyły się również ptaki, które zjadały muchy.

Ptaki te zginęły wszystkie podczas zimy stulecia w 1978 roku,
kiedy to zamarzały w locie i spadały na ziemię. Ludzie zbierali
je potem brodząc w głębokim, sypkim śniegu, i piekli je
- czaple, bociany, wrony, gawrony, kawki, gołębie, wróble -
na wolnym ogniu rozpalonym z drzewa uzyskanego w parkach
z połamanych ławek.

Czarna wołga jeździła po ulicach, siała strach i porywała dzieci.
Kobiety ubrane w niezgrabne, podszyte wiatrem waciaki
i nieforemne gumofilce, tłoczyły się w kilometrowych kolejkach
po mięso. Te, którym spleśniały suchary padały z wycieńczenia
na wilgotny, pokryty liszajem brudu trotuar.
Na dziurawych drogach, po których jeździły furmanki
ze śpiącymi, pijanymi woźnicami, ludzie rozbijali się na miazgę
w swoich maluchach i syrenkach. Nikt nie zapinał pasów
bezpieczeństwa. Głowy odrywały się przy uderzeniu w tył
samochodu z powodu braku zagłówków w fotelach.

Było ciężko.

Raz na rok przed świętami Bożego Narodzenia, Pierwszy
Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej Towarzysz Edward Gierek kupował za granicą
cytrusy dla ludu. Informacja o płynącym do Polski statku
wypełnionym pomarańczami i cytrynami była podawana
w dzienniku telewizyjnym jako pierwsza. To było najważniejsze
wydarzenie. Te zakupione za dewizy owoce mogłyby pomóc
dzieciom w walce ze szkorbutem. Niestety nie pomagały.
W cytrynach brakowało soku cytrynowego, a w pomarańczach
pomarańczowego. Dzieci masowo chorowały na szkorbut,
a jedzenie oranżady w proszku przyczyniło się do próchnicy
zębów wśród młodzieży. Przeciętna waga tornistra
pierwszoklasisty szkoły podstawowej wynosiła 38 kilogramów.

Oglądanie telewizji w kolorze wymagało hartu ducha.
Oglądanie telewizji w kolorze wymagało odwagi.
Ludzie ginęli od wybuchów radzieckich kolorowych
telewizorów. Co wieczór betonowe osiedla wstrząsały
serie eksplozji, a ściany bloków odbijały niesione echem
wrzaski rannych, zmieszane z plugawymi, jeżącymi włosy
przekleństwami chuliganów.

Nad ponurymi, zadymionymi wyziewami z fabryk miastami
wisiały nisko ciężkie, ołowiane chmury, z których siąpił
kwaśny deszcz.

Tak było.

***

Mam nadzieję, że nie czytał tego żaden staruch, któremu

z dupy sypie się próchno. To jest tekst dla młodzieży.

Staruch sam dobrze wie jak było, więc czytać nie ma

potrzeby.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wienczyslaw · dnia 17.09.2013 19:56 · Czytań: 1033 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 48
Komentarze
Figiel dnia 17.09.2013 20:41
Wienczyslawie,
jako żywo, tak było.
A do tego ulicami przemieszczali się szarzy, smutni, zrezygnowani, zmęczeni ludzie, z wyrazem beznadziei na twarzy. Poruszali się ruchem automatycznym, pozbawionym życia i jakiejkolwiek formy entuzjazmu. Stłamszeni. Szara, bezmózga, bezwolna masa. Wszyscy, od niemowlaka, po starca. Gdzieś tam , daleko grał Jimmy Hendrix, Janice Jopplin śpiewała dobre kawałki, a u nas raptem zespół Breakout nagrał "Kamienie" z Nalepą. Dno, prawda?
No i pamiętam zapach pieczonych bocianów.
Pozdrawiam:)
Jack the Nipper dnia 17.09.2013 20:52
Taka uwaga techniczna, żeby liczebniki jednak konsekwentnie słownie zapisywać.

A poza tym: ująłeś sedno sprawy. Tak właśnie było. Po ulicach chodzili niemal wyłącznie agenci i bezpieka. W kioskach sprzedawano prasę tylko z dnia poprzedniego, a z tygodników dostępny był tylko "Tak i Nie". Ze sklepów to pamiętam, że były tylko pasmanterie i obuwnicze, zresztą czynne tylko do 14:00.

Ale mimo, ze tak źle wszystkim było, to czytając twój tekst nie mogłem przestać sie szeroko uśmiechać :) Dziękuję za to :)
mike17 dnia 17.09.2013 20:53 Ocena: Bardzo dobre
Odkąd pamiętam, zawsze żyłem muzyką :)
A koniec lat 70-tych, kiedy to po raz pierwszy odkryłem Elvisa i innych, jawi mi się do dziś jako moje właściwe narodziny, bo stałem się wówczas mężczyzną i wszedłem w dorosłość, słuchając zachodnich idoli.
A tamte czasy?
Zaiste do bani...
Kupowało się winyle za ciężki grosz, potem zgrywało na kasetę i odsprzedawało.
By kupić kolejnego Rolling Stonesa czy choćby Chucka Berry'ego albo Johna Lennona.
Twój kawałek jest dla mnie podróżą do bardzo wczesnego dzieciństwa, lecz w moim przypadku przeżytego bardzo świadomie: od zawsze ciągnęło mnie do sztuki i zespołów, stąd ciągle kręciłem się po różnych sklepach i bazarach, by kupić jakiegoś winyla.
Dobrze oddajesz marazm.
Mnie muzyka dawała życie, potem sam zacząłem grać w zespołach na gitarze.
W PRL-u trza było jakoś się określić, bo kwas był niemożebny i mógł wessać.
Od tamtej pory w zasadzie się nie zmieniłem.
Ocaliłem swoje pasje, niezmiennie.
I fajnie, że my, ludzie z komuny, potrafiliśmy odnaleźć własne ścieżki.
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 20:54 Ocena: Bardzo dobre
Jako żywo tak było!

Woda z saturatora nazywała się gruźliczanka, z powodów, o których piszesz.

Pięknie wiedziesz wodze fantazji i ciągniesz opowieść aż do samego końca! Brawo! Wspaniale! Pełen ukontentowania jestem!

Piątka!

Dobra Cobra

PS: mike, Elvis ciągle żyje! Ostatnio widziano go w barze dla kierowców ciężarówek na Alasce. Ale nikt nie uwierzył, że on to on i go pogonili na mróz i śnieżycę. Oraz w łapska wścieklego niedźwiedzia białego! Co było dalej...
Madame Chauchat dnia 17.09.2013 20:59
Z tekstu wynika, że wtedy nie bardzo kto już mógł się przemieszczać ulicami, bo wszyscy udali się do lepszego świata. A narrator chyba należy do tych nielicznych najbardziej odpornych, że zdołał napisać wspomnienia.
mike17 dnia 17.09.2013 21:03 Ocena: Bardzo dobre
Dobrze Kobruś gada: pod Domami Centrum, obecnie "Galeria Centrum" w 100licy, saturatory stały jeden przy drugim, a my, szczawie, piliśmy gruźliczankę wprost namiętnie!
To były jednak nie do końca zmarnowane czasy, bo można było uszczknąć z nich coś dla siebie, jak się wiedziało, jak.
My z kumplami graliśmy rock'n'rolla i rwaliśmy laski.
Były to klawe czasy, choć w sumie ch...jowe.
Ale...
Jeśli miałeś wtedy pierwszą dziewczynę, to zapamiętasz komunę nie jako Wojtka W Czarnych Okularach, a jako swój pierwszy sex, pierwszy browar, pierwszego szluga.
Tak patrzę na te czasy, choć moja dorosłość przypadła już na lata 80-te :)
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:10 Ocena: Bardzo dobre
Poczucie humoru Madame Chauchat jest niezrównanym!!!! Brawo!
Grzegorz Panek dnia 17.09.2013 21:10
Przyjemna lektura. Dla mnie wczesne dzieciństwo. Choć bardziej lata 80'te niż Gierek, też je w tym odnajduję. Pamiętam dumę z banana, którego jadłem pierwszy raz w życiu. Pełna egzotyka.

Trochę przesady z tymi telewizorami. Nasz Rubin wytrzymał do drugiej połowy lat 90'tych (pamiętam pierwsze filmy dla dorosłych na RTL i SAT 1, kiedy kryłem się przed rodzicami), choć parę razy mocno kopcił (nie od tych filmów).
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:12 Ocena: Bardzo dobre
Kryłeś się przed rodzicami Z TELEWIZOREM RUBIN? No!!!! pełen szacun. Tak wleźć pod łóżko z Rubinem, magiczne wręcz!
mike17 dnia 17.09.2013 21:14 Ocena: Bardzo dobre
Mielim taki, oj był zajebiaszczy!!!
Ze dwadzieścia lat dygał :)
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:15 Ocena: Bardzo dobre
A udawało Ci się z nim włazić pod łóżko - że tak spytam?
Grzegorz Panek dnia 17.09.2013 21:20
Akcja była szybka. Kiedy słyszałem kroki, gasiłem telewizor i wskakiwałem pod łóżko albo za firanę...

Problemem był ognik na środku ekranu, który tlił się w ciemności jeszcze parę minut.
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:24 Ocena: Bardzo dobre
To nie ognik, to demon telewizji, który mami telewidza i zmusza go, by oglądał!
mike17 dnia 17.09.2013 21:27 Ocena: Bardzo dobre
A ja miałem taki yeah bunny mały telewizorek od Taty - JUNOŚĆ, radziecki, rzecz jasna, czarno-biały, na którym oglądałem Igrzyska Olimpijskie w Moskwie '80, jako mały kurdupel.
Ale jakie emocje, ludziska!!!
Wciąż pamiętam jakiś mecz, choć nie mam pojęcia, kto z kim grał.
Usunięty dnia 17.09.2013 21:30
W latach siedemdziesiątych żyłem zaledwie półtora roku, więc pamiętam nic. Po lekturze nie żałuję :)

A zachodni świat wtedy kwitł!

Szkoda, że tekst jest wyliczanką, taką na kolanie pisaną. Charakter ma, bo autor...
...no ale.
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:30 Ocena: Bardzo dobre
to jasne: grali piłkarze jednego państwa z piłkarzami z drugiego. Zawsze jest tak samo. Nie to, co w Formule Jeden :-)

O, toć widzę, że kolega miał dobrze za czasów młodości bo i malutki telewizorek był...

:-)
mike17 dnia 17.09.2013 21:35 Ocena: Bardzo dobre
Staruszku, nadal go mam... i wciąż chodzi, a ma już ponad 40 lat!
Radziecka myśl techniczna.
Mam też koreana z 1987, też dyga, więc te ludy Wschodu mają poczucie telewizji, że nie wiem wprost, jak tworzą tak niezniszczalne modele!
I na nim oglądałem "Ogniomistrza Kalenia", jeden z moich ulubionych filmów PRL-u :)
Dobra Cobra dnia 17.09.2013 21:39 Ocena: Bardzo dobre
"Moskwa nie wierzy łzom" i "Dersu Uzała" - to też były wybitne dzieła kinematograficzne zza Buga.
mike17 dnia 17.09.2013 21:41 Ocena: Bardzo dobre
Jasne, ile się tego szajsu naoglądało, to jeden Elvis raczy wiedzieć.
Ja np. pamiętam "Jak hartowała się stał" and "Cichy Don".
Spoko to chyba było, choć moja ocena po latach może być nieco wygła...
shinobi dnia 17.09.2013 21:42
Nie pamiętam tych czasów, urodziłem się zbyt późno. Tekst mnie zaciekawił głównie ze względu na treść, wykonanie to lekki niedosyt.

Przy okazji tekstu przypomniał mi się cytat z filmu "Alternatywy 4":
"Bo na zachodzie wszyscy są gotowi na najgorsze, u nas na najlepsze" :)

Pozdrawiam.
Almari dnia 17.09.2013 22:14
Co będę pisać, jak nie jestem w temacie ;)

Czytało się dobrze, aczkolwiek wolę inny zapis.

Pozdrawiam
wienczyslaw dnia 17.09.2013 22:47
łojej! jaki tu ruch. a zdążyłem raptem "Emigrantów" Mrożka obaczyć na "kulturze" Kondrat i Zamachowski - GENIALNE!
viktoria12 dnia 18.09.2013 11:11 Ocena: Bardzo dobre
Zaiste! Tak było:)
Berbecie pod pierzyną w zimę stulecia, gdy zamarzało wszystko:
łącznie z kluskami pod nosem:)
Światła nie było tydzień, gdy na jednym z osiedli; jak to mówili spece od wybuchów: ,,pierdyknął" RUBIN.
Huk zmiótł trzy mieszkania, deportowano sto sześćdziesiąt osób z Alternatywy4
reszta z braku laku: czyli lokum zastępczych, została w na wpół rozerwanych ścianach.
Szczęście przynosił kominiarz, podkowa i - ma się rozumieć: bocian.
Wyszukiwał w kapuście co lepsze okazy i wrzucał przez komin.
W ten sposób dzieci przychodziły w latach siedemdziesiątych na świat.
Edukacja seksualna była wystarczająco zawoalowana.
Zresztą - woalki były modne i większość ludzi chodziła w woalkach, kufajkach i welonkach.
Moherowe berety pojawiły się później.
Banany szły w ruch przed świętami, albo częściej, jak kto mógł,
bo wyż demograficzny największy to z tamtych czasów właśnie.
Tak było.
I żeś to bardzo dobrze napisał:)
julass dnia 19.09.2013 02:32
od samego początku skojarzyło mi się z takim czymś co kiedyś podróżowało swobodnie drogami majlowymi
https://docs.google.com/presentation/.../edit?pli=1#slide=id.i0

jako wspominka dla staruchów to całkiem może być ale jako tekst literacko ciekawy to się jednak słabo broni...
henrykinho dnia 19.09.2013 10:31
Obyś żył w ciekawych czasach...
Ja nie żyłem. Dla mnie to nie do końca nowe informacje, ale wciąż brzmią jak scenariusz filmu sci-fi, plan wydarzeń z dnia północnokoreańskiego skręcacza długopisów, włóczęgi żyjącego po wojnie nuklearnej. Jakby mogło wydarzyć się wyłącznie gdzieś cholernie daleko, z dala od mojej głowy.
Odwrotnie niż w komentarzach, nie wyczuwam w tekście nostalgii - czyste informacje. Trochę jak notka z encyklopedii, wienczysław, jakbyś chciał raz jeszcze wypunktować miniony system. W zasadzie się udało, przestroga działa.


Cytat:
A do tego ulicami przemieszczali się szarzy, smutni, zrezygnowani, zmęczeni ludzie, z wyrazem beznadziei na twarzy


Klasyk. Chyba niezależny od epoki. Wystarczy czasem wyjść na ulicę w deszczowy dzień - to samo wrażenie. To tak poza tematem ;)
Zachary Ann dnia 19.09.2013 11:39
Cytat:
Mam nadzieję, że nie czytał tego żaden staruch, któremu

z dupy sypie się próchno. To jest tekst dla młodzieży.

Staruch sam dobrze wie jak było, więc czytać nie ma

potrzeby.


Sądzę, że jednak się nie udało. Dlaczego? Bo "starsi" przeczytają ten tekst żeby sobie powspominać, kiwnąć głową i powiedzieć "kurde, tak było (jak byłem młody)". A młodzi? No cóż.
Jako młody, który przeczytał powiem tak: nie ma tu nic, co by przyciągało. Ot, taki opis, których słyszałem już setki od osób starszych ode mnie, które żyły w tamtych czasach. Także no... do czytania i zainteresowania czytelnika raczej słabe, ale... Ale pewnie dobrze by wypadł taki opis, kiedy wyszedłby z ust moich dziadków/rodziców wieczorem, przed kominkiem przy kubku gorrącej czekolady.

To pozdrawiam,
Zach.
Miladora dnia 19.09.2013 17:35
Cytat:
To jest tekst dla mło­dzie­ży.

Do straszenia, Wieńczysławie? ;)

Cytat:
Sta­ruch sam do­brze wie jak było, więc czy­tać nie ma
po­trze­by.

Zgadza się. Zrezygnowałam w połowie.
W dodatku tak nie było - wyraźnie puściłeś wodze fantazji. ;)
Chyba że to jakaś cholerna groteska i połączenie Dżumy z trzecim światem.

A przy okazji - to nie była woda mineralna - to była woda sodowa.

Miłego :)
wienczyslaw dnia 19.09.2013 18:26
dziękuję Wam wszystkim za wizytę. mam kilka uwag. a właściwie jedną. ci, którzy wzięli ten tekst na poważnie, są chyba niepoważni:) czy naprawdę musi być przy wszystkim napisane: groteska, humoreska, dramat, sramat,długie, krótkie? Zachary Ann - naprawdę słyszałeś setki razy od osób starszych o trupach leżących na ulicach i szczurach wywożonych ciężarówkami? czy aby na pewno?
i uwierzyłeś im? :)

Miladora - jeśli zrezygnowałaś w połowie, to jakim cudem przeczytałaś ostatnie zdanie?

no chyba, że zaczynasz czytać teksty od połowy. ale wtedy trudno ogarnąć całość :)
pozdrawiam wstrząśnięty
henrykinho dnia 19.09.2013 18:45
a ja myślałem, że młodzież przedszkolna wyciskała kiedyś 40 kilo w przysiadzie, a ludzie jedli martwe ptaki z ulicy :D
absurd podlał te wspomnienia, przesadzone, podkolorowane, co nie znaczy - nieprawdziwe. poważny tekst.
wienczysławowo poważny, a jak?
wienczyslaw dnia 19.09.2013 19:53
no dobra:) poważny i prawdziwy. tak było:)
Elwira dnia 19.09.2013 20:03
Cytat:
W latach 70 na ulicach

– liczebnik zapisz słownie

Cytat:
za 50 groszy lub z sokiem

– Liczebnik słownie

Cytat:
Wkrótce muchy i szczury(,) mające jedzenia pod dostatkiem(,)
zaczęły rozmnażać


Cytat:
Kiedy ciężarówek zabrakło(,) ruszyły pociągi


Cytat:
Ludzie zbierali
je potem(,) brodząc w głębokim,


Cytat:
Te, którym spleśniały suchary(,) padały z wycieńczenia

– i rym ci się wdał

Cytat:
Raz na rok(,) przed świętami Bożego Narodzenia,


Cytat:
Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej(,) Towarzysz Edward Gierek


Cytat:
cytrynami była podawana
w dzienniku telewizyjnym jako pierwsza. To było najważniejsze
była / było – powtórka



Cytat:
od wybuchów radzieckich(,) kolorowych
telewizorów.


Ojoj, bardzo prawdziwy ten obraz. Działa na wyobraźnię. Ja, co prawda, w latach siedemdziesiątych nie byłam nawet w planach, ale tę wodę z saturatorów pamiętam była też później. Pointa radykalnie sprowadza na ziemię.
Przyzwoicie napisany tekst.
Pozdrawiam.
wienczyslaw dnia 19.09.2013 21:32
dziękuję za wizytę i trud dydaktyczny:) poprawię błędy jutro.

pozdrawiam
Miladora dnia 19.09.2013 22:18
wienczyslaw napisał:
jeśli zrezygnowałaś w połowie, to jakim cudem przeczytałaś ostatnie zdanie?

Zażartowałam, Wień, bo ja mam takie specyficzne poczucie humoru. :)))
wienczyslaw dnia 19.09.2013 22:58
no to jest nas takich co najmniej dwoje na tym portalu:)
green dnia 20.09.2013 21:18
Fajnie było po wspominać, uśmiechnąć się tu i ówdzie.


Literacko słabo i niechlujnie. Do dopracowania jak dla mnie:)
szmella dnia 20.09.2013 22:31 Ocena: Bardzo dobre
Nooo nie da się ukryć, że było po prostu... strasznie.
Pomimo tego, że tekst opowiada o koszmarnych sprawach to wywołał na mojej twarzy uśmiech. Dlatego, że potrafisz pisać z odpowiednią dawką poczucia humoru, świetnie "bawisz się" słowem. ;)
Nie wyobrażam sobie tamtych czasów. Przechodzi to moje pojęcie.
Ciężko było, ciężko.
Rzeczywiście, taki tekst przyda się dla nas, młodzieży.
Cieszmy się z luksusów z jakich możemy korzystać dzisiaj :)
z pozdrowieniami :)
Wasinka dnia 20.09.2013 22:34
wienczyslaw napisał:
poprawię błędy jutro.

Jeszcze masz półtorej godziny, żeby się wymieścić. ;)

Makabreska wyszła. Przesadzone tak mocno, że aż wiadomo, że nie może być do końca na serio. I dlatego właśnie mogłam się uśmiechnąć.
Rozszalałeś się w wizjach niemizernie.
Sposób napisania taki trochę jak relacja w telewizji. A przy okazji zajrzałam do linku, który podał julass. Ileż tam optymizmu. ;)
Wszystko zależy od punktu zaczepienia i celu.

Pozdrawiam księżycowo, sprawozdawco Wienczyslawie. :)
wienczyslaw dnia 21.09.2013 07:32
dziękuję dziewczyny za wizytę:)
zajacanka dnia 21.09.2013 20:34
julass napisał/a:
jako wspominka dla staruchów

Wypraszam sobie!

Było wtedy fajnie, bo byliśmy małymi dziećmi. I tyle. Julass, myślę, że obecne nastolatki też śmiałyby się z Twojego Atari (jeśli Ci starzy kupili), czy innego prehistorycznego sprzętu, lub sposobu spędzania czasu ;)

Co do tekstu - no, cóż. Tak było. Nieco przekoloryzowane, ale wyobraźnię masz całkiem niezłą, wienczysław, młodsze pokolenie mogłoby się nabrać :) Rozpoznawalnie napisane, jakbyś wizytówką- zapisem w oczy czytelnika ciskał.

Pozdrawiam, rozbawiona.
zawsze dnia 21.09.2013 21:23
A mnie się źle czytało. Nie widzę, abyś powyższe uwagi poprawiał, toteż ze swoimi nie będę wpadać.

I - żeby nie było - nie nabrałam się. Po prostu nie znajduję tu nic dla siebie.
Olaf Tumski dnia 22.09.2013 10:43
Taki tekst w latach 70. zrobiłby furorę w "drugim obiegu", być może zostałby przemycony za granicę i odczytany w radiu "Wolna Europa", a I sek. PZPR E. Gierek dostałby piany na ustach.
Izolda dnia 23.09.2013 23:51
Bajarzu, bajarzu, nalewka rozgrzała Ci zwoje, połowa uwierzy, połowa wie swoje. Ubawiłam się zwłaszcza w przekoloryzowanych momentach, no i znalazłeś mi zajęcie, muszę obejrzeć wnikliwiej dupę.
wienczyslaw dnia 24.09.2013 18:01
ja już swojej nie oglądam nawet. po prostu WIEM, że się sypie:)
al-szamanka dnia 27.09.2013 13:17 Ocena: Bardzo dobre
No to przypomniałeś stare czasy.
To były czasy!
Szczurów nie pamiętam, ale oranżadę w proszku jak najbardziej.
Była świetna, bez oranżady życie właściwie nie istniało.
Pamiętam też świąteczne pomarańcze dzielone na cząstki i całą rodzinę - tak dobrych nigdy już nie jadłam, nigdy nie odnalazłam tamtego smaku, nawet wtedy, gdy mogłam gryźć je jak jabłka.
Wszystkiego było skąpo, dlatego drobiazgi miały wartość.
Fajnie, że o tym przypomniałeś.

Pozdrawiam :)
wienczyslaw dnia 27.09.2013 18:08
dziękuję piknie za odwiedziny:)

no tak. nanjaras były dobre, bo było ich mało. więc nawet brak soku nie przeszkadzał:)
Insomnia dnia 29.09.2013 19:30
No ja już nie ogarniałam, co prawdą jest, a co żartem. Może dlatego, bo ja młodzież.
Quentin dnia 01.10.2013 21:07 Ocena: Bardzo dobre
Nie będę się rozwodził szczególnie w komentarzu. Przyjemnie czytało się te nieprzyjemne rzeczy, które opisałeś. Aż lęk przed powtórką z rozrywki nawiedza człowieka, młodego człowieka, bo lat siedemdziesiątych pamiętać nie mogę. Przyłączam się do ostatnich autorskich słów. Młodzi powinni zerknąć wstecz i spojrzeć na teraźniejszość z pewnej perspektywy.

Pozdrawiam
wienczyslaw dnia 01.10.2013 21:51
dzięki za odwiedziny. gdzieś ty był jak cie nie było? albo wakacje albo znalazłeś pracę:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
16/09/2019 13:09
Ależ Kapeluszniku! Byłbym zaszczycony, gdybyś kontynuował… »
BasiaL
16/09/2019 12:31
Mroczne, klimatyczne, refleksyjne i co ważne nie za długie i… »
Kapelusznik
16/09/2019 12:26
... Cóż - piszę z moich odczuć - więc tak - widocznie… »
BasiaL
16/09/2019 12:14
Świetny, oryginalny tytuł i do tego fajne zakończenie :) »
Zola111
16/09/2019 12:01
I ja dziękuję, Retro. Tekst po korekcie.… »
Kazjuno
16/09/2019 09:48
Kapeluszniku. Na początku miałem dysonans poznawczy.… »
Wiktor Mazurkiewicz
16/09/2019 08:40
bruliben Serdeczne dzięki za słówko. »
retro
16/09/2019 06:58
Dziękuję za współpracę oraz miłe słowa, które zachęcają do… »
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:evuniqijy
Wspierają nas