Wokół nas - Kaero
Proza » Miniatura » Wokół nas
A A A
Od autora: Z pojedynków literackich.

- Witam pana, panie Zdzisiu!

- Dzień dobry, panie Bronku. Co słychać ciekawego?

- Jak widać. Robota. Dzień w dzień to samo. A u pana?

- Szkoda gadać. Żona w ciąży. Jakieś piętnaście jaj będzie. Jeśli znowu same córki, to chyba rzucę się w przepaść z blatu stołu.

- Panie Zdzisiu, to nic nie da! Już tak kiedyś zrobiłem, kiedy miał być ten koniec świata, pamięta pan? Wtedy, co pani Halinka z siódmej szczeliny niby to usłyszała, jak ludzie mówili, że trzeba z nami zrobić w końcu porządek. Myślę sobie, żywcem się nie dam! To skoczyłem.

- Pamiętam, panie Bronku, pamiętam. I co, nic się panu nie stało?

- A skąd! Przecież pan widzi. Żona mi tylko potem zrzędziła, że stary, a wciąż mam pstro w głowie.

- Ale może to lepiej, panie Bronku, że nic się panu nie stało, bo przecież końca świata nie było.

- Panie Zdzisiu, jak będzie prawdziwy koniec świata, to go tylko ludzie przeżyją. Oni wszystko przetrzymają.

- Ano prawda, prawda. Głupiego nic nie ruszy.

- Skoro już mówimy o nich, to niech pan uważa, bo znowu czarna wdowa panuje. Ludzie rozpylili jakieś świństwo, psia kość i mamy epidemię. Ostatnio pan Zenek z dołu i cała jego rodzina chorowali. Teraz lepiej u nich, ale wcześniej przechodzili istne piekło.

- Co to się dzieje, panie Bronku, w tych czasach! Kiedyś o czarnej wdowie nawet się nie słyszało. Pamiętasz pan, jakie było czyste powietrze? Każdy mógł sobie spokojnie wyjść za żer, z żoną, dziećmi, a teraz? Szkoda gadać. Będę musiał mojej Czesi powiedzieć, żeby nie wychodziła bez potrzeby.

- Teraz, przy większej rodzinie to i o nowym lokum trzeba będzie pomyśleć, co, panie Zdzisiu?

- Pewnie że tak, żona od dawna suszy mi o to głowę, ale znalezienie czegoś blisko żerowiska i w przystępnej cenie graniczy z cudem.

- A bo ja tego nie wiem? Panie, przecież my także szukamy czegoś nowego. Nosimy się nawet z zamiarem zamieszkania na wsi. Powietrze zdrowsze i jedzenie lepsze, dzieciaki miałyby gdzie się bawić…

- Może to i niegłupie, panie Bronku, ale ja bym się tam z miasta nie ruszał. Wszędzie blisko i wszystkie sprawy można załatwić na miejscu.

- Ale życie droższe.

- Co racja, to racja. Kiedyś życie karalucha było inne. Łatwiejsze.

- Ten świat schodzi na ludzi, tyle panu powiem, panie Zdzisiu.

- Ech… No nic, nie zatrzymuję pana dłużej, pan przecież w pracy.

- Co to za praca… Marna, proszę pana. Ledwie z żoną wiążemy koniec z końcem. Gdy było się młodym karaluchem, to miało się ambitne plany, a dziś nawet się marzyć nie chce. Do widzenia, panie Zdzisiu.

- Do widzenia, panie Bronku.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kaero · dnia 19.11.2013 19:09 · Czytań: 501 · Średnia ocena: 4,2 · Komentarzy: 17
Komentarze
akacjowa agnes dnia 19.11.2013 20:17
Super się to czytało. Niezły pomysł z tymi karaluchami :) Gdybym mogła głosowałabym na Twój tekst :)

Pozdrawiam
Kaero dnia 19.11.2013 20:54
Witaj w moich skromnych progach, akacjowa:) Dziś pełno u mnie karaluchów, ale co tam. :) Postawiłam na coś opartego na samym dialogu, czyli na to, co rzadko stosuję. W pojedynkach się nie sprawdziło, ale cieszę się, że się podobało :)

Dzięki za wizytę.
Dobra Cobra dnia 19.11.2013 21:16 Ocena: Bardzo dobre
Karaluch Story! Bardzo fajny pomysł.

Czytając na myśl mi przyszło od razu angielskie powitanie, gdzie zawsze musisz po: How are you powiedzieć: Thanks. I'm fine. Innej opcji u nich nie ma.

A co Polak odpowiada na powitanie Co tam słychać? Wali całą prawdę a nawet ją lekko ubarwia: Ku..a, samichód mi ukradli, żona znowu w ciąży, sku...syn policjant wystawił mandat, z pracy wylali,syna wywalili ze szkoły a córka się puszcza.
Takiej dawki realizmu nie wytrzymałby żaden Amerykanin.

Tuszę więc, że te robaki są naszej narodowości. Jak najbardziej to pasuje do specyfiki krainy, w której żyjemy.


Bardzo ładny kawałek o zagrożeniach, braku stabilizacji i końcu świata, który na razie nie nadszedł.


Pozdrawiam zadowolony,

Dobra Cobra
Kaero dnia 19.11.2013 21:24
Dobra Cobra napisał:
Jak najbardziej to pasuje do specyfiki krainy, w której żyjemy.

Dobra Cobro, takie było założenie;) Dzięki za odwiedziny.
Dobra Cobra dnia 19.11.2013 21:27 Ocena: Bardzo dobre
Trafiłem!
Vasamir dnia 19.11.2013 21:34 Ocena: Bardzo dobre
Niezły dialog, aż się zapatrzyłem w wyobraźni na te karaluchy podczas dyskusji. Kurcze, ale prawdę pisze waćpan Dobra Cobra, że te robaki nie chybił do naszej narodowości należą... Ale za to dyskusja jaka żywa, jakże opływa w emocje i wcale przyjemnie się czyta.
Bardzo mi się spodobało, nie wspominając już o jakże często słyszanym zdaniu w naszym kraju:
Cytat:
Co to za praca… Marna, pro­szę pana. Le­d­wie z żoną wią­że­my ko­niec z koń­cem.

No i na koniec dodam, że Twój tekst aż się prosi o zilustrowanie w formie komiksu.
Gdybym tylko potrafił rysować karaluchy...
Pozdrawiam :)
Kaero dnia 19.11.2013 21:35
Dobra Cobro: Sto punktów dla Ciebie!:)
Usunięty dnia 20.11.2013 11:22 Ocena: Bardzo dobre
Kaero - bardzo fajny tekst, odwrócenie ról i pokazanie ludzkich bolączek w karaluszym wydaniu, a nas jako utrapienie, pozwala spojrzeć zawsze na własny gatunek z perspektywy, która wcale nie okazuje nam tego, o czym jesteśmy tak bardzo przekonani. Podoba mi się, bo przypomina mi przewrotną książkę, gdzie jeden z bohaterów zostaje karaluchem. Twój tekst jest humoreską, ale to ukryta między wierszami gorzka farsa, czy może groteska.

Pozdrawiam

B)
Dobra Cobra dnia 20.11.2013 13:22 Ocena: Bardzo dobre
Pieknie
mike17 dnia 20.11.2013 15:02 Ocena: Świetne!
He he niezłe to było, poważnie :)
Już na starcie, kiedy była wzmianka o jajach wiedziałem, że rozmawiający "faceci" to nie ludzie, że to jakieś zwierzęta są, ale żeby zaraz walnąć karaluchem, ojej!
Supcio, jesli chodzi o całość, czyli: wykon, dialogi, temat, wszystko tu dopięte na ostatni guzik, a efekt komiczny grand finale ubawił mnie setnie - wszak nigdy w swym żywocie nie czytałem szczerych, męskich rozmów o problemach szarego dnia pospolitego karalucha, który jak widać też przeżywa swe rozterki, też nim coś tam gdzieś tam telepie :)
Bardzo fajny tekściorek!
Kaero dnia 20.11.2013 17:19
Vasamir: bo to pierwej miało być o ludziach, o takim właśnie polskim Zdzisiu i Bronku, pamiętających, że "kiedyś to było lepiej", taki pan dozorca Bronek, zamiatający codziennie podwórko i zmagający się z liczną rodziną Zdzisiu. Nie byłoby jednak z tego humoreski, ale narzekanina. Karaluchy rysowałam na studiach, na razie wystarczy:)

amso: Właśnie dlatego je wybrałam. ;)Bo nie darzymy ich sympatią, bo krzyczymy na ich widok wniebogłosy (kobiety) i atakujemy laczkiem (mężczyźni), bo wolelibyśmy się bez nich obejść, a nie możemy, tak właściwie one bez nas.

Dobra Cobro: Dziękuję jeszcze raz:)

Mike:
Cytat:
wiedziałem, że rozmawiający "faceci" to nie ludzie, że to jakieś zwierzęta

to było jak najbardziej zamierzone:)
Cieszę się, że się podobało.

Pozdrawiam:)
Wasinka dnia 23.11.2013 23:15
Urokliwa parka z tych karaluszków. Aluzyjna.
Zdzisiu i Bronek - już imiona powodują nić sympatii, jaką darzy się zblazowane istotki.
Zastanawiam się, czy nie lepiej by było, żebyśmy jednak nie wiedzieli, że o karaluchy chodzi, bo spokojnie można by to osiągnąć. Oczywiście tylko do pewnego momentu.
Ale to Twój zamysł i skoro tak musi być, to musi. :)
Lekko mi się czytało, fajny dialog - i miałam małą zagwozdkę, na który tekst postawić.

Cytat:
- Panie Zdzi­siu(,) to nic nie da!



Pozdrawiam z uśmiechem i Księżycem wesołym.
darek i mania dnia 24.11.2013 00:06
to dla mnie bardzo dobry tekst - oczywiście głosowałem za ciekawym dialogiem i sytuacją jaką autor naświetlił a którą śmiało można było przenieść do świata ludzi. Głosowanie to inna rzecz, ślepa jak wybory ;)
Kaero dnia 24.11.2013 18:26
Wasinka:
Wasinka napisała:
Zastanawiam się, czy nie lepiej by było, żebyśmy jednak nie wiedzieli, że o karaluchy chodzi, bo spokojnie można by to osiągnąć.

Wiem:) Ale nie o to mi chodziło.

Wasinka napisała:
Lekko mi się czytało, fajny dialog

To mnie cieszy. Jak już wspomniałam wcześniej, nie piszę humoresek, ani też tekstów opartych całkowicie na dialogu. Ta humoreska jest pierwsza, dlatego tym bardziej cieszy mnie jej dobry odbiór - mimo, że tekst nie przeszedł dalej.

darek i mania: dziękuję za odwiedziny :)
Usunięty dnia 26.11.2013 20:10 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo umiejętne obsmarowanie gatunku ludzkiego przy pomocy karalucha. W końcu widać wyraźnie, jak blisko jednym do drugich.
Zgodzę się tylko co do elementu zaskoczenia - że na pewno zadziałałoby na korzyść.
Ale mimo to jest przyjemnie. Tak spokojnie i bez pośpiechu. Jak poobiednia sjesta.
Cytat:
nawet się nie sły­sza­ło.
- podwójna spacja
Cytat:
Kie­dyś życie ka­ra­lu­cha
- j.w.
Figiel dnia 26.11.2013 20:15
Próbowałam sobie te stworzonka o trudach życia gadające wyobrazić i udało się dość dobrze, do tego stopnia, że jeśli spotkam jakiegoś z kompanem, to się pewnie zastanowię, czy na pewno go pogonić, bo może tylko gawędzą :)
Bardzo podoba mi się wykorzystanie karaluszków jako bohaterów, w sumie niezbyt lubianych, ale nazwanie ich "Zdzisiem", " Bronkiem" i "Czesią" skutecznie brak sympatii zmienia w przynajmniej cień sympatii.
Z tego samego powodu moje ulubione szczurasy to Maniuś, Heniuś i Franuś :)
Fajny, zabawny tekst :)
Pozdrawiam:)
Kaero dnia 26.11.2013 21:45
Cytat:
Tak spokojnie i bez pośpiechu. Jak poobiednia sjesta.

- poprzedni tekst pędził jak pociąg, to teraz trochę się uspokoiło;)

Cytat:
ale nazwanie ich "Zdzisiem", " Bronkiem" i "Czesią" skutecznie brak sympatii zmienia w przynajmniej cień sympatii.

- bo to takie właśnie sympatyczne imiona:)

morfino, Figielko - dziękuję za wizytę.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
23/10/2019 23:02
Kaziu starałem się ukazać ingerencję Boga w życie człowieka.… »
Kazjuno
23/10/2019 22:03
Język jakim się posługujesz, Mike17, paluszki lizać: wzór… »
Florian Konrad
23/10/2019 21:01
no wiesz? to spoko muzyka »
bruliben
23/10/2019 18:12
Próbowałem przemycić moje rozumienie tej muzyki, chociaż… »
shinobi
23/10/2019 17:55
Do tekstu przyciągnął mnie tytuł, słowo… »
shinobi
23/10/2019 17:46
al-szamanka, dzięki za komentarz, fakt - dawno nie… »
bruliben
23/10/2019 07:38
Witam back door mana, mortalnego coila, Pasażera Iggiego i… »
marzenna
23/10/2019 05:40
al-szamanka Skrajne emocje i odczucia-zawiść, niemoc (jaka… »
marzenna
23/10/2019 03:32
shinobi Yaro nie powinnam czytać takich wierszy o 03:18,… »
mike17
22/10/2019 22:07
Witaj, Przemku, po latach niewidzenia :) Twój koment jest… »
Lilah
22/10/2019 22:02
Dziękuję, Al. Miło Cię gościć. Pozdrawiam serdecznie… »
Lenix
22/10/2019 21:29
Cały Mike. ;) Nie uświadczysz tutaj fabuły rodem ze… »
Kazjuno
22/10/2019 20:49
Droga Jolu. Hola, hola! Co znowu za mętnego łba? Właśnie… »
mike17
22/10/2019 20:20
Nie mogę się zgodzić z teorią, że w stanie wojennym wygasło… »
Marek Adam Grabowski
22/10/2019 20:06
Nieco zmieniłeś temat. Ale te wspomnienia z dzieciństwa są… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 23/10/2019 19:12
  • Piszcie wiersze na Zaśrodkowanie#31. Czekamy.
  • mike17
  • 23/10/2019 17:12
  • Chcesz przejść do historii? Nic prostszego, jak wziąć udział w MUZO WENACH 8 i napisać krótki tekścik. To w zupełności wystarczy : [link]
  • Dobra Cobra
  • 23/10/2019 07:59
  • No, już wiemy. Dzięki temu anonsowi, bo tak byśmy przecież nie mogli tego nijak wiedzieć. Ceszę z Twojego szczęścia.
  • AntoniGrycuk
  • 22/10/2019 23:29
  • Zakochałem się. To piękna miłość. Mówię Wam. I ważniejsze jest, aby Wam o tym powiedzieć. Byście wiedzieli! To najważniejsze!!!... Wiecie już?
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Slocumes80
Wspierają nas