Czas ludzi potępionych - Berserkerka
Proza » Miniatura » Czas ludzi potępionych
A A A

Otworzył oczy, ale dookoła nadal widział tylko ciemność. Po chwili wzrok zaczął przyzwyczajać się do mroku i ujrzał bladą tarczę budzika, oświetloną przez wątłe pasmo światła wpadające z ulicy. Była trzecia dwadzieścia nad ranem. Nie pamiętał, o czym śnił, ale miał wrażenie, że to właśnie jakaś nocna mara wyrwała go z odpoczynku. Czuł się w pełni wypoczęty i bez zastanowienia włożył ubranie. Musiał się przewietrzyć, rozprostować nogi. Spacer o tej porze był może nieco ekscentrycznym pomysłem, ale nie myślał o tym. Po prostu chciał wyjść na ulicę. Zarzucił na siebie lekką kurtkę i zatrzymał na chwilę w korytarzu, nasłuchując pochrapywania ojca. Nie obudził rodziców swoją krzątaniną. To dobrze, uniknie pytań, dokąd  zmierza o tak dziwnej porze.

Na ulicy było zupełnie pusto, zdawało się, że nawet koty podwórkowe gdzieś się pochowały. Dochodziła czwarta, najbardziej martwa godzina doby. Było już za późno na pijanych maruderów powracających z imprez, a jeszcze za wcześnie na pierwsze osoby zmierzające do pracy. Cudowny czas ciszy i spokoju. W takiej atmosferze można spokojnie przyjrzeć się miastu, dostrzec jego drugą twarz. Czym innym bowiem jest oglądać ulice wypełnione zaganianymi przechodniami, ludźmi bez twarzy i osobowości, słyszeć wieczny szum silników i pisk klaksonów przepełnionych złością; czym innym, przemierzać puste ulice schowane w mroku, przełamywanym czasem kołami żółtego światła latarni. Nic nie zakłócało spokoju, nikt nie biegał i nie krzyczał. O tej porze nie trzeba było się też martwić o potencjalne niebezpieczeństwo – nawet złodzieje i mordercy przykładali teraz głowę do poduszki. Wydawało się, że cały świat przestał istnieć, ludzkość wyginęła, a Adam jest jedynym żyjącym na ziemi człowiekiem. Nie ma nawet swojej Ewy. Sam, samotny, spokojny.

Nie zwracał uwagi na to, dokąd zmierza, ale zdał sobie sprawę, że znalazł się w pobliżu rzeki. Pomyślał, iż może uda mu się doczekać świtu i zobaczyć wschodzące nad wodą słońce. Nigdy dotąd nie oglądał brzasku, a wyobrażał sobie, że tutaj będzie znacznie bardziej spektakularny, niż pośród szarych blokowisk.

Kątem oka dostrzegł jakiś ruch, niewyraźny cień majaczący w bocznej uliczce. Czyżby się pomylił? Może rabusie wcale nie sypiali, nawet o tej porze... Poczuł wyraźną ulgę, kiedy dostrzegł, że w kręgu światła pojawiła się młoda dziewczyna. Na nocną koszulę miała zarzucony płaszcz, a włosy wciąż sterczące w nieładzie. Nie zauważyła go, schowanego w cieniu budynków, i powolnym krokiem skierowała się ku mostowi. Zaintrygowany, ruszył w tym samym kierunku. Starał się zachować większą odległość, aby jej nie przestraszyć i nie spłoszyć. Chciał zapytać, czemu wyszła z domu o tej porze, do tego w takim stroju. Czy zawsze przemierzała ulice przed wschodem słońca? A może dzisiaj wyjątkowo coś wyciągnęło ją z łóżka?

Przystanęła, jakby zastanawiając się, czy zrobić jeszcze jeden krok, czy zawrócić. Adam także stanął. Nie wiedział, czy już powienien podejść i, teraz to sobie uświadomił, jak właściwie miałby zacząć rozmowę.

Z rozmyślań wyrwał go odgłos kroków za plecami. Odwrócił się i ujrzał starszego mężczyznę przechodzącego obok bez słowa, który minął także dziewczynę i, jakby w transie, wkroczył na most. Obejrzała się na nieznajomego i wtedy dostrzegła Adama. Pomyślał, że nie będzie już lepszej okazji na nawiązanie kontaktu. Kiedy podszedł bliżej, zrozumiał, czemu się przyglądała. Przed nimi stało około dwudziestu osób, jedni ubrani, inni ciągle w nocnych strojach. Wszyscy zdawali się na coś czekać.

– Co oni tu robią? – zapytał zaskoczony, zapominając o wszelkich wstępach.

– Chyba to samo, co my – odpowiedziała, spoglądając na niego.

– A co my tu robimy?

– Wydaje mi się, że niedługo się dowiemy. – Pomijając jakiekolwiek wyjaśnienia, weszła na most i stanęła przy barierce, pośród innych. Bez wahania uczynił to samo. Czuł narastające napięcie, oczekiwanie przyczajone w skupionych oczach sąsiadów. Miała rację, znalazł się tu z jakiegoś powodu i wiedział, że niedługo odkryje z jakiego.

To nie była zwykła noc, zwykły most, zwykli ludzie. To nie była zwykła godzina.

Czwarta, czas ludzi potępionych.

Marzł o tym od dawna, skrycie, zatajając znaczenie myśli nawet przed samym sobą. Pragnienie wypełniało go całego - umysł, serce i mięśnie gotowe do działania. Znalazł w sobie odwagę dopiero tutaj. Potrzebował godziny czwartej, czasu na czyny takie jak ten. Nieskrępowane, szczere, wyzwalające. Nareszcie będzie sobą, wolny...

Zauważył poruszające się obok sylwetki, ciche westchnienia, pojedynczy krzyk.

– Dobranoc mamo, dobranoc tato – wyszeptał, po czym przerzucił nogi przez barierkę. Spojrzał na stojącą obok dziewczynę w nocnej koszuli. Uśmiechała się.

Razem pochylili się do przodu i poszybowali w kierunku ciemnej tafli wody.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Berserkerka · dnia 02.03.2015 19:39 · Czytań: 393 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 2
Komentarze
Figiel dnia 02.03.2015 22:05 Ocena: Dobre
Smutne to opowiadanie. Miedzy trzecią a czwartą nad ranem jest zawsze czas zwątpienia, lecz wystarczy doczekać wschodu słońca, by zniknęło. Twój bohater też zamierzał doczekać świtu, ale...
Zastanawiam się, co mówi jego historia. Czy świadomość tego, że inni bywają równie zagubieni w przedporannym czasie dodaje siły, by zrobić coś, co dawno było zamysłem? Niweluje strach przed wiecznym potępieniem? Albo pozwala wyrwać się z poczucia samotności i bezsensownej walki ze wszystkim, co człowieka spotyka?
A może to nie byli ludzie, tylko spersonifikowane własne demony?

Ze spraw technicznych:

Pogubiłam się trochę logicznie na samym wstępie:

Cytat:
Była trze­cia dwa­dzie­ścia nad ranem.


I zaraz:

Cytat:
cho­ciaż zwy­kle lubił leżeć dłu­żej w łóżku, roz­ko­szu­jąc się kil­ko­ma do­dat­ko­wy­mi chwi­la­mi le­ni­stwa, tym razem bez za­sta­no­wie­nia wło­żył ubra­nie.


To zdanie nie przystaje mi do "nocnej mary" wyrywającej bohatera ze snu, odnosi się do poranka i łagodnego wybudzania. Tu mamy środek nocy, czasu na pozostanie w łóżku jest aż nadto, więc zaznaczenie, że bohater rankiem zazwyczaj zachowywał się inaczej jest zbędne. On po prostu obudził się w środku nocy, a poranne rytuały nie mają z tym zdarzeniem nic wspólnego.

Zastanowiłabym się nad konstrukcją tego zdania:

Cytat:
Czym innym bo­wiem jest oglą­dać ulice wy­peł­nio­ne za­ga­nia­ny­mi prze­chod­nia­mi, ludź­mi bez twa­rzy i oso­bo­wo­ści, sły­szeć wiecz­ny szum sil­ni­ków i pisk klak­so­nów prze­peł­nio­nych zło­ścią; czym innym, oglą­da­nie pu­stych ulic scho­wa­nych w mroku, prze­ła­my­wa­nym cza­sem ko­ła­mi żół­te­go świa­tła la­tar­ni.


Warto chyba zachować konsekwencję: "słyszeć wieczny szum" i "oglądać puste ulice schowane w mroku", z tym, że przynajmniej jednego "oglądać" trzeba się wyzbyć, bo mamy powtórzenie.

I tu jeszcze:

Cytat:
Od­wró­cił się i uj­rzał star­sze­go męż­czy­znę prze­cho­dzą­ce­go obok bez słowa. Minął także dziew­czy­nę i, jakby w tran­sie, wkro­czył na most. Obej­rza­ła się na nie­zna­jo­me­go i wtedy do­strze­gła Adama. Po­my­ślał, że nie bę­dzie już lep­szej oka­zji na na­wią­za­nie kon­tak­tu. Kiedy pod­szedł bli­żej, zro­zu­miał, czemu się przy­glą­da­ła. Przed nimi stało około dwu­dzie­stu osób, jedni ubra­ni, inni cią­gle w noc­nych stro­jach.


Dwa pierwsze zadania ok. Czyli wchodzi na most, mijając starszego mężczyznę, a potem dziewczynę. Jeżeli ją minął, to jak mogła obejrzeć się na niego? Dalej mamy "podszedł bliżej", co sugeruje, że szedł naprzód, wiec skąd tam dziewczyna, którą minął. Chyba że dziewczyna przystanęła, a on zawrócił i podszedł do niej, na co zresztą wskazuje fakt, że oboje widzą ludzi przed sobą, lecz dalej nie wiem jak ona mogła się na Adama oglądać.

To chyba tyle ode mnie:)
Pozdrawiam:)
Berserkerka dnia 03.03.2015 16:37
@Figiel, dziękuję za uwagi. Rzeczywiście w tych kilku miejscach wkradło się trochę pomyłek i wyszło nielogicznie. Już poprawiłam, mam nadzieję, że teraz jest ok :-)
A co mówi ta historia, to już chyba każdy odczyta po swojemu. Nie lubię tłumaczyć "co autor miał na myśli", bo każdy ma prawo do innego odbioru tekstu i to jest dla mnie najfajniejsze. A co ja miałam na myśli pisząc, niech pozostanie moją słodką tajemnicą ;-)
Dzięki jeszcze raz za przeczytanie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
20/10/2019 23:13
W tym miejscu być może warto zacytować wierszyk Ivana… »
bruliben
20/10/2019 22:25
Ukłony. Zmiana w tym fragmencie: pańskim preferencją… »
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
marzenna
20/10/2019 21:24
bruliben Mam tego chłopczyka przed oczami, z pobrudzoną… »
JOLA S.
20/10/2019 20:52
Drogi Kazjuno, bardzo mi miło słyszeć takie słowa.… »
pociengiel
20/10/2019 18:29
i tak jeszcze będę zmieniał - pomyślę nad wypośrodkowaniem. »
marzenna
20/10/2019 17:42
bruliben nie chciałam nikomu zrobić krzywdy :) lot był… »
marzenna
20/10/2019 15:57
Gramofon Biegnę i wracam w to samo miejsce, codziennie. Czas… »
bruliben
20/10/2019 15:55
Za przedmówcami. Aż tęskno do tych obrazów. Gdyby przełożyć… »
Opheliac
20/10/2019 15:47
Ja też wklejam i zawsze czcionka jest normalna :D Ay, w… »
marzenna
20/10/2019 15:36
allaska, bruliben, Gramofon, dla Was :) Jak w starym kinie… »
Opheliac
20/10/2019 15:35
To jest to co mi się podoba bardzo! »
allaska
20/10/2019 14:31
Bruliben dzięki serdeczne »
bruliben
20/10/2019 14:23
Matka może być błogosławiona i pamiętamy same dobre rzeczy o… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:3milae5791hM9
Wspierają nas