Szymon (A gdyby to dziś...) - Carvedilol
Proza » Długie Opowiadania » Szymon (A gdyby to dziś...)
A A A
Od autora: Mój debiut

  Szymon. Szymon był zwyczajnym robotnikiem, pracownikiem fabryki lalek. Starał się pracować uczciwie, nie uchylał się od obowiązków. Miał rodzinę, o którą musiał zadbać. Gdyby zaangażował się w jakąkolwiek antysystemową działalność, żona z trójką dzieci mogli stracić jedynego żywiciela. Oczywiście buntował się przeciwko okupantowi. Bo tak należało nazwać obce państwo, które dyktowało swoje warunki, pod pozorem utrzymania demokratycznego ładu. Buntował się, a jakże. Tylko po cichu, w duchu.

  Fabryka, w której pracował, była wytwórnią lalek. Lalki te stanowiły szczyt myśli technicznej współczesnych inżynierów. Potrafiły, po wciśnięciu odpowiednich guziczków, zamrugać oczami, powiedzieć: "Mama!", a nawet potrafiły przejść parę kroków, z towarzyszącym tej czynności machaniem rękami. Której dziewczynce nie spodobała by się taka lalka? Jednak nie były przeznaczone dla byle kogo. Tylko osoby zajmujące najwyższe partyjne stanowiska, mogły pozwolić sobie na takie cuda dla swych pociech. Cała reszta produkcji szła na zachód. Miała służyć propagandzie. Mówić: "Takie rzeczy robimy. Idealne wytwory idealnego społeczeństwa."

  Szymon pracował przy taśmie, sprawdzając prawidłowość podzespołów, konkretnie umocowanie kończyn. Duża ilość wadliwych części trafiała do utylizacji. Żadnemu z pracowników nie można było wynieść nawet najmniejszego trybiku. Sześć miesięcy temu, w kilkuosobowym gronie, jeden z kolegów pochwalił się, że stopniowo wynosi części i montuje w domu lalkę dla córki. Cieszył się jak dziecko, z planowanej niespodzianki dla sześcioletniej Agatki. Następnego dnia nie przyszedł do pracy. I już nigdy do niej nie wrócił. Atmosfera podejrzliwości zaogniła się. Przez najbliższe tygodnie Szymon czuł na sobie czujne spojrzenia "kolegów", gdy wychodził za potrzebą, albo bywał wzywany przez dyrektora. Od tej pory hasło „ufać znaczy kontrolować”, stało się codziennym mottem w fabryce.

  Szymon, w szarym, znoszonym płaszczu, powoli opuszczał zakład. Po sprawdzeniu zawartości teczki, został wypuszczony poza szlaban. Kiedy powoli, z pochyloną głową, wracał do domu, do jego uszu stopniowo dochodziły nasilające się okrzyki, wyzwiska i lament. Na to wszystko nakładały się ostre komendy. Po władczym tonie, łatwo było rozpoznać żołnierzy "przyjacielskiej" armii. Sądząc po natężeniu głosów, całkiem spory tłum musiał kierować się w jego stronę. Szymon postanowił wydłużyć sobie drogę, omijając pochód, ale gdy skręcił z ulicy Kolorowej, okazało się, że jest zablokowana przez oddział żołnierzy. Podobnie Kasztanowa i Czerwona. Postanowił przeczekać, aż tłum przejdzie i wtedy wyruszyć w dalszą drogę.

  Oczywiście słyszał o tym co się dzieje, wiedział, że antysystemowy ferment narasta. Rodacy uciskani byli zbyt długo, autonomia była tylko pozorna. Nawet nie mogli samodzielnie sądzić i karać we własnym kraju. Najcięższe wyroki musiał zatwierdzać "sojuszniczy" gubernator. Pewnie właśnie znowu kogoś skazał, stąd to poruszenie. Wtedy Szymon przypomniał sobie o doniesieniach, które usłyszał od żony dwa dni wcześniej. Żaden totalitaryzm nie wypleni całkowicie wiadomości , przekazywanych po cichu. Szykowało się coś większego. Pojawił się człowiek na tyle charyzmatyczny, że wielu krajan zwróciło się ku niemu. Poparcie dla niego rosło, a władza - o dziwo - siedziała cicho. Oficjalnie nie robił nic złego, nie nawoływał do zbrojnego ataku, wierzył w pokojowe, bezkrwawe rozwiązanie konfliktu. Piękne, szlachetne, i z góry skazane na niepowodzenie.

  Dopóki jednak nie padło z jego ust ani jedno słowo przeciwko reżimowi, reżim udawał, że nie zauważa opozycjonisty. Jednak powoli, wielu zwolenników odwracało się od niego, zwłaszcza gdy zdecydowanie sprzeciwił się przelewowi krwi. Początkowo widzieli w nim zbawcę, a on ciągle głosił tylko hasła o pokoju i na słowach pozostawał. Jednak kamień, który poruszył, wywołał lawinę. Nie dało się jej już zahamować, nastroje wolnościowe w narodzie nasiliły się. Ludzie potrzebowali tylko odpowiedniego przywódcy, a gdy ten, na którego liczyli, nie podejmował zdecydowanych działań, doszło do rozłamu w szeregach jego zwolenników. Jeden z najwierniejszych towarzyszy, rozczarowany brakiem aktywnego oporu i rozpoczęcia walki, zdradził go, składając fałszywe zeznania. Za "donos" został odpowiednio wynagrodzony. Sprawa została następnie przekazana gubernatorowi, ale kiedy ten oznajmił, że nie zamierza się mieszać w wewnętrzne rozgrywki "sojusznika", tę kwestię rozegrano inaczej; starym, skutecznym sposobem - szantażem. Obawiający się o swoje wpływy, "nasz” marionetkowy prezydent, zagroził, że złoży oficjalną skargę do Imperatora, na brak reakcji ze strony gubernatora, ze względu na ryzyko zamieszek, do których, niejako, ów zbrodniarz nawołuje, a które mogą przybrać niespotykaną dotąd skalę. Jeśli tak się stanie, odpowiedzialność spadnie na gubernatora, i niech później sam się wini za bierność. Prezydent nie pozostanie obojętny (w końcu ma taki ciepły stołek, a ten nowy prowodyr spowodował, że zaczął się niebezpiecznie chwiać). Gubernator zareagował zgodnie z oczekiwaniem. Kara śmierci. Bez możliwości obrony. Jego stołek wszak był dużo "większy".

  Szymon słyszał o tym wszystkim, nie zamierzał jednak wplątywać się w tę sprawę. On również marzył o wolności. O tym, że nie będzie się rano budził ze strachem i ze strachem kładł spać, że będzie mógł głośno mówić co myśli, że będzie mógł własnej rodzinie zapewnić coś więcej niż chleb. dzieciom lalki, które sam codziennie montuje, żonie wyjazd na wspólne wakacje, gdzieś dalej niż do teściowej na wieś. Marzył o tym, że ludzie będą żyli w zgodzie, zaczną sobie ufać. Marzył, że roztaczane przez "tego" buntownika wizje, w których wszyscy ludzie są równi, nie toczą się żadne walki, spełnią się kiedyś. Mrzonki. Niestety, to tylko mrzonki. Nikt się na to nie da nabrać. Nie dziwne, że czara goryczy się przelała, gdy nie nadchodziło nic, z profetycznych obrazów młodego wizjonera. Wydano na niego wyrok, na podstawie fałszywego oskarżenia. Został uznany za krzewiciela buntu. Teraz więc, aby wszystkim pokazać, jak kończą nieprzyjaciele systemu, został skazany na śmierć. Tak, żeby każdy mógł zobaczyć jak cierpi i umiera. Proste ostrzeżenie; władza nie jest głucha, głupia i łagodna, nikt nie może czuć się bezpieczny, jeśli narusza z góry ustalony porządek.  

  Szymon w końcu zobaczył.

  Przodem szli żołnierze, najpierw przednia straż, a za nimi dwa długie rzędy uzbrojonych mężczyzn pilnowały tłumu, który napierał z obu stron. Wrzaski, jęki i okrzyki zlewały się w jedno. Tłum był o wiele większy niż Szymon przypuszczał. Długo sobie postoi, zanim będzie mógł wyruszyć dalej, a nie zamierzał się przeciskać. "Nie mieszam się w to. Jestem porządnym obywatelem, chcę żyć w spokoju. Pracuję sumiennie, nie donoszę na innych, podatki opłacam co do grosza. Mam rodzinę. To nie moje sprawa."

  Wtedy Go ujrzał.

  Jedna wielka rana. Słaniając się, popychany, bity i opluwany, młody mężczyzna szedł ku swemu przeznaczeniu. Twarz ciężko byłoby rozpoznać; olbrzymia opuchlizna, świeże strużki spływającej krwi i potu, oraz zakrzepłe rany i siniaki,  zdeformowały jego oblicze. Za nim szło jeszcze dwóch skazańców. Mordercy. Lecz przez żołnierzy traktowani nieco lepiej, bo tylko sporadycznie obdarowywani plwociną, kuksańcem lub kopniakiem. Przekaz był czytelny - kto podnosi rękę, na jedyny słuszny porządek państwa, jest kimś gorszym, niż najpodlejszy zbrodniarz. I spotka go odpowiednia kara.

 Nagle skazaniec upadł. Długo się nie podnosił, pomimo ponaglających razów i rozkazów. Wtedy jeden ze stojących obok Szymona żołnierzy, krzyknął w jego stronę:

- Ty!

Szymon nie zareagował.

- Tak. Ty! Pomożesz mu.

- Ale ja... ale... - próbował protestować Szymon - ja tylko wracam z pracy. Jestem porządnym obywatelem.

 Miny żołnierzy i skierowane w jego stronę lufy, nie pozostawiały wątpliwości jak skończą się dalsze protesty. Jeden z nich, znaczącym gestem, przeciągnął nawet palcem po gardle.  Szymon zbliżył się do nieznajomego.

- Dziękujemy towarzyszu za ofiarną pomoc - mundurowi jak na zawołanie, zarechotali na ten żart.

  Szymon chwycił za barki leżącego i pomógł mu wstać. Mięśniom Szymona nie można było nic zarzucić, czego nie można było powiedzieć o mężczyźnie, którego właśnie wspierał w dalszej drodze. Ostatniej drodze. Jego ciało nosiło ślady licznych, brutalnych razów. Szymon musiał mocno go podtrzymywać, aby tamten nie upadł. Mężczyzna cierpiał, często wydawał z siebie jęki, a nawet okrzyki z bólu, nie protestował jednak. Szedł ku swemu przeznaczeniu. W pewnym momencie, z tłumu wybiegła młoda kobieta, która, zanim wciśnięto ją z powrotem w ciżbę poza kordonem, zdążyła otrzeć chustą, mokrą i zakrwawioną twarz.

  „Po co ona to robi?” – przemknęło Szymonowi w myślach. „Żołnierze gotowi ją zabić za taką zuchwałość. Nieszczęśnikowi niewiele to pomoże.” Kiedy popatrzył na oblicze człowieka, którego wspierał swoim ramieniem, oniemiał. On się uśmiechał. Przez chwilę jego twarz zajaśniała szczęściem. Jednak szybko powrócił grymas bólu. Uścisk Szymona zelżał, mężczyzna zachwiał się i upadł. Ciało się poddało.  Tym razem wstał samodzielnie, wsparłszy się o plecy pomocnika. W jego oczach Szymon, oprócz cierpienia, zobaczył determinację.

  „Dlaczego wydali tego człowieka?” – zastanawiał się Szymon. „Przecież słyszałem, że to dobry człowiek, ponoć pomógł wielu ludziom. Ja sam, na własne oczy nie widziałem, ale tajemnicą poliszynela było, że wiele osób zawdzięczało mu wsparcie. A teraz?... Teraz go lżyli i opluwali. Pewnie niedawno, część z nich należała do jego sympatyków. A teraz go lżyli i opluwali."

 Kilka kobiet zaczęło głośno płakać. Na tyle głośno, że wśród tego zgiełku, dotarło to do uszu Szymona i jego towarzysza. Ten zatrzymał się na moment, obrócił twarz w ich stronę i powiedział wolno i niewyraźnie, choć i tak w jego głosie zabrzmiała moc:

- Nie płaczcie. Mój los jest dawno przesądzony. Spójrzcie na siebie. Nie płaczcie nade mną.

  Popędzany kolbą karabinu, zachwiał się i ponownie upadł. Szymon pomógł mu ruszyć dalej. Po półgodzinnej wędrówce dotarli poza miasto. To tutaj miała się odbyć egzekucja. Tak, aby każdy mógł być świadkiem. Wzgórze było odosobnione i dobrze widoczne z daleka. Żołnierze pozwolili Szymonowi odejść. Ten skwapliwie,począł przeciskać się przez tłum. Kiedy wrócił do miasta, zdawało mu się, że powietrze stawia opór. Nigdy nie szło mu się tak ciężko. Zawsze zgarbiona sylwetka i pochylona głowa, dzisiaj były jeszcze bardziej przygięte do ziemi. Ten ciężar, który, zdawało się, niósł na plecach, również przybierał na sile. W końcu Szymon zatrzymał się. Wiedział co musi zrobić.

 "Przecież jemu i tak nikt już nie może pomóc. A mi obecność przy egzekucji może tylko zaszkodzić; jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że pomagałem mu z sympatii. On już jest przecież stracony. Ale..." – Szymon odwrócił się. Ruszył szybko. Już się nie garbił. "Nie można mu pomóc. Ale można z nim być do końca." 

  Przyspieszył. Teraz biegł już ile tylko miał sił. W uszach wciąż słyszał jedyne słowa, które usłyszał od mężczyzny. Kiedy podnosił go, po jednym z upadków, ten, patrząc mu prosto w oczy, odezwał się. W jego oczach Szymon zobaczył to, co ten właśnie nazwał słowami. Jego oczy nie kłamały. Mówiły to, co usta. A to co powiedział, było zatem prawdziwe. Było prawdą. Właściwie ta Prawda zawierała się w tym jednym, jedynym, wypowiedzianym do Szymona słowie. Kochaj. 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 15.03.2017 11:47 · Czytań: 400 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 7
Komentarze
Niczyja dnia 15.03.2017 21:00 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobry tekst i myślę, że to na pewno nie jest debiut;) Debiuty takie nie bywają.

Tekst celowo lub przypadkiem nawiązuje do drogi krzyżowej i ukrzyżowania Chrystusa. Myślę, że celowo. Sam tytuł. Potem Szymon (Piotr), zdrada, wyparcie i inne podobieństwa...

Czuć emocje. Pisz!
Niczyja
Carvedilol dnia 16.03.2017 09:22
Dziękuję za pochlebną opinię.

Nie ma tu przypadku, a Szymon, hmm, w zamyśle to Szymon z Cyreny. A z mojej strony to taka próba przeniesienia tamtych realiów na dzisiejsze, a przynajmniej na niezbyt odległą rzeczywistość. Mam nadzieję, że ktoś kto przeczyta mój tekst, nie rozpocznie od komentarzy. Clue programu polega na tym, w którym momencie zorientuje się o czym naprawdę jest Szymon.

Ze względu na temat, tekst bez lekkości, ale następny będzie (o ile przejdzie poczekalnię) lżejszy, choć też poruszający ważny temat.

Czekam na porady doświadczonych użytkowników portalu.
Będę wdzięczny.
JOLA S. dnia 16.03.2017 21:44 Ocena: Bardzo dobre
Witaj,

prosto i intensywnie, dobrze się czytało, a przecież to niełatwy do przedstawienia temat.

Udany debiut :)

Pozdrawiam cieplutko :)

JOLA S.
Carvedilol dnia 17.03.2017 17:27
Dziękuję Jolu.

Powoli poznaję tutejszą twórczość, w tym również Twoją.
Pozdrawiam jeszcze cieplej.
Carvedilol
wioskowy52 dnia 13.05.2017 18:41
Niestety!
Tekst uważam za beznadziejny. Szkoda mi czasu na poprawianie go. Worki błędów składniowych, stylistycznych, interpunkcyjnych. Miejscami pokrętna logika. Niektóre fragmenty niezrozumiałe. Mógłbym napisać tu "litanię" znacznie dłuższą od samego tekstu. Najsłabszy Twój tekst jaki do tej pory przeczytałem.
Sorry Winnetou!

Szczegóły? Rzucające się w oczy niedociągnięcia:
Cytat:
po­dej­rza­nie po­li­tycz­ne

Cytat:
Tylko naj­wyż­sza par­tyj­na półka mogła

Cytat:
czę­ści tra­fia­ła do ma­ga­zy­nu, skąd póź­niej do uty­li­za­cji

Cytat:
Ani w żaden inny dzień.

Cytat:
Pew­nie znowu kogoś ska­zał, stąd to po­ru­sze­nie.Przy­po­mniał sobie o ostat­nich do­nie­sie­niach.

kto sobie przypomniał?
Cytat:
nie padło z jego ust ani jedno słowo prze­ciw­ko re­żi­mo­wi, reżim uda­wał, że go nie za­uwa­ża.

słowa?
Cytat:
zdra­dził go, do­no­sząc nie­przy­ja­cie­lo­wi

o czym, skoro tamten niczego nie robił?
Cytat:
spra­wę ro­ze­gra­no ina­czej. Zwy­kłym, brud­nym szan­ta­żem

zapewne inne sprawy rozgrywa się szantażem niezwykłym i czystym
Cytat:
ma­rio­net­ko­wy pre­zy­dent za­gro­ził, że złoży ofi­cjal­ną skar­gę do Im­pe­ra­to­ra

w jakiej sprawie?
Cytat:
które ów zbrod­niarz wy­wo­łu­je,

jaki zbrodniarz? kto kogo zabił?
Cytat:
sto­łek wszak był dużo więk­szy

chyba ważniejszy?
Cytat:
wplą­ty­wać się w tą spra­wę

w tę
Cytat:
Dla żony wy­jazd

żonie
Cytat:
Roz­ta­czał wizje, w któ­rych wszy­scy

kto???
Cytat:
gdzie nie toczą się żadne walki.

i nie toczą
Cytat:
Mrzon­ki. Nie­re­al­ne mrzon­ki. Mrzon­ki i jesz­cze raz mrzon­ki.

i jeszcze raz, tym razem realne :)
Cytat:
Nikt się na to nie da na­brać

na co?
Cytat:
więc wyrok na pod­sta­wie fał­szy­we­go oskar­że­nia. Zo­stał przed­sta­wio­ny jako krze­wi­ciel buntu. Teraz więc,

więc...więc
Cytat:
zo­stał ska­za­ny na po­ka­zo­wą śmierć.

a cóż to takiego? :)

Cały ten fragment czyta się wyjątkowo źle. Nie wiadomo, co się do czego odnosi.

Cytat:
Głu­pa­we uśmie­chy, buta, wul­gar­ność. Wszyst­ko to ema­no­wa­ło z ich po­sta­ci

Uśmiechy emanowały?
Cytat:
dłu­gie rzędy uzbro­jo­nych męż­czyzn pil­no­wa­ło tłumu,

jeśli już to pilnowały, uzbrojeni mężczyźni to jeszcze nie żołnierze
Cytat:
Tłum był o wiele więk­szy niż przy­pusz­czał

tłum przypuszczał?
Cytat:
Długo sobie po­stoi zanim bę­dzie mógł wy­ru­szyć dalej, a nie za­mie­rzał się prze­ci­skać.

kto? tłum? Szymon?
Cytat:
Nie mie­szam się w to.

1. w co? 2.czasy!!!
Cytat:
Twarz cięż­ko by­ło­by roz­po­znać, nawet gdyby Szy­mon wi­dział go już wcze­śniej.
zdanie dla mnie niezrozumiałe
Cytat:
Jedna wiel­ka

Jedna wiel­ka ...Jedna wiel­ka
Cytat:
Jedna wiel­ka opu­chli­zna po­kry­wa­na świe­ży­mi struż­ka­mi spły­wa­ją­cej krwi i potu ciek­ną­cy­mi z czoła i dłu­gich wło­sów

zdanie koszmar
Cytat:
Trak­to­wa­ni nieco le­piej

a na czym to polegało?
Cytat:
lekko uniósł do góry, sta­wia­jąc na nogi

chyba pomógł mu wstać?
Cytat:
Jego mię­śniom nie można było nic za­rzu­cić.

znowu czyim?
Cytat:
ślady licz­nych i to bru­tal­nych razów.

jeśli razy mogą być delikatne, to przynajmniej bez i to
Cytat:
która zanim otrzy­ma­ła kuk­sa­niec i

o matko!
Cytat:
Uścisk Szy­mo­na ze­lżał i upadł.

uścisk upadł???
**********
Czy rozumiesz, że lektura tego tekstu jest wyjątkowo męcząca?
Ja w miejscu, do którego komentowałem, mam go dosyć i nie będę czytał dalej.

I pomyśleć, że tekst ma średnią ocenę 4. Kabaret!

Pozdrawiam
wioskowy52
Carvedilol dnia 12.07.2017 17:24
Wprowadziłem przeróbki do tekstu, mojego pierwszego prozą. Może teraz uda się doczytać do końca. Pewnie jeszcze kilka razy będę przerabiał, ale mam nadzieję, że już nieco strawniejszy. Do uwag zastosowałem się.
Pozdrawiam, dzięki za pomoc.
Carvedilol
JOLA S. dnia 12.07.2017 17:32 Ocena: Bardzo dobre
Napracowałeś się, Carve. :) I są efekty. Warto było? Tekst bardzo zyskał. Brawo!
Też nie zasypywałam gruszek w popiele, przy okazji zajrzyj. :)

Pozdrawiam cieplutko

JOLA S.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
gabi
22/09/2017 23:19
Z doświadczenia wiem, że taki zlepek twórczy jest nie lada… »
gabi
22/09/2017 23:16
Pożartowały sobie dziewczyny z bogini Luny i chyba nie tylko… »
Carvedilol
22/09/2017 23:16
Nalko, Ustiuszo - dziękuję za odwiedziny i ciepłe komentarze… »
Carvedilol
22/09/2017 23:12
Witaj Jago Chętni i ja bym taki tomik zobaczył, ale wiele… »
gabi
22/09/2017 23:11
Czytelne i odczuwalne wierszydło. Tytuł - palce lizać :)»
Nalka31
22/09/2017 23:08
Zolu, bardzo dziękuję za ciepłe słowo dla wiersza. :)»
Lilah
22/09/2017 22:46
Już w Altance zwrócił moją uwagę, Nalko. Bardzo mi miło, że… »
starysta
22/09/2017 22:46
...a to mi zupełnie wylatuje poza, skąd nagle rym… »
Zola111
22/09/2017 22:39
Nalko, pięknie potraktowałaś wrzesień w tym wierszu. W… »
Lady Winter
22/09/2017 22:39
Za moje dobre słowo już było dziękowanie, w innym miejscu.… »
Tjereszkowa
22/09/2017 22:38
Będę czekać :D »
Tjereszkowa
22/09/2017 22:24
Nalko, dziękuję za odwiedziny i słowo. Ciepłe skarpety… »
Nalka31
22/09/2017 20:48
Wezmę pod uwagę powyższą prośbę, jak znajdziemy się sam… »
Opheliac
22/09/2017 20:12
Te trzy "się" obok siebie jednak trochę źle… »
mike17
22/09/2017 19:24
Ulu, bardzo dziękuję za czytanie i pojawienie się :) Zmianę… »
ShoutBox
  • Silvus
  • 23/09/2017 00:12
  • O, mnie nie dotyka obecnie tworzenie wierszy, ale chętnie się dowiem, kto coś wygrał. :)
  • Nalka31
  • 23/09/2017 00:10
  • na dobranoc :) kawałek bezbłedny jest. [link]
  • Nalka31
  • 23/09/2017 00:06
  • Zatem czekamy na werdykty. :)
  • Niczyja
  • 22/09/2017 23:26
  • Usłyszałam dziś na liście u Niedźwiedzia. Piękne... [link]
  • Nalka31
  • 22/09/2017 23:08
  • No to jeszcze ja, jeszcze ja. :D :D :D
  • BlackFriars
  • 22/09/2017 15:13
  • Tjereszkowa, nawet nie chyba, a na pewno :D
  • Tjereszkowa
  • 22/09/2017 10:25
  • Cheba na górnej dwa razy ten sam wiersz stoi...
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Aniaqfxnwc
Wspierają nas