Taki pogrzeb - Miroslaw Sliwa
Proza » Inne » Taki pogrzeb
A A A

                                                                Taki pogrzeb

 

 

          Jesienna nuda. Za oknem szaro i wietrznie. Dziesiąta rano, a ja nieumyty i nieogolony. Siedzę rozbebłany przed ekranem laptopa i może coś bym przeczytał, coś przejrzał… Jak zacząć dzień? Wysilam wolę żeby do czegoś się zmusić. Wtedy, ni z tego ni z owego myśl; a gdybym tak nauczył się gotować? Pomysł kompletnie absurdalny, tak go z miejsca oceniam, chociaż... niby czemu nie. W wyszukiwarkę internetową wklepuję frazę: „Jastrzębie – Zdrój kursy gotowania”.

 

          Oj! Głupiś ty chłopie, głupi – sam sobie dogaduję, ale z zaciekawieniem spoglądam na ekran. No jest coś. Na stronie Ośrodka Pomocy Społecznej wytłuszczona notka o warsztatach gastronomicznych; za trzy dni mają się zacząć. Tylko czy ja się kwalifikuję? - Taka wątpliwość; sam nie wiem. Eh tam; z żachnięciem krzywię się sam na siebie.

 

          Nagle moją uwagę przykuwa informacja umieszczona bezpośrednio nad tą, której pierwotnie szukałem i czytam: „Ośrodek Pomocy Społecznej w Jastrzębiu-Zdroju informuje, że zbiorowy pochówek dzieci martwo urodzonych w okresie od V 2017r. do VIII 2017r. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, nie pochowanych przez osoby uprawnione odbędzie się w poniedziałek 27 listopada 2017 r. o godz. 12.00 na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Okrzei 5 w Jastrzębiu-Zdroju”.

 

          Raptem wszystko co we mnie ludzkie budzi się z odrętwienia. W głowie najpierw implozja, a potem eksplozja i tysiące odłamków pytań; wszystkie domagające się natychmiastowych odpowiedzi. I te najpierwsze: A rodzice? A rodziny? Gdzie one? Czemu to tak?

 

          Chciałbym urągać, ale komu i za co? Komu i za co?!

 

          27 listopada 2017 roku, godz. 12.00. Razem z kolegą stoimy przed kaplicą cmentarną, ale ta zamknięta na głucho.

- Trochę się spóźniliśmy – stwierdza Grzegorz i pyta:

- Gdzie je mogą chować?

- Chyba pod pomnikiem Dzieci Nienarodzonych. Pośpieszmy się - odpowiadam i obaj wrzucamy szybszy bieg.

 

          Niebo się wypogadza. Poranny śnieg zamienia się w plamy wilgoci. Mijamy szeregi tui i nagrobków. Wchodzimy w główną aleję pochyło zbiegającą ku ulicy Podhalańskiej. Przy jej końcu, na wysokości wspomnianego przeze mnie pomnika stoi kilka osób. Podchodzimy bliżej. Dwie kobiety i trzech mężczyzn. Panowie to pewno pracownicy zakładu pogrzebowego. Nad pomnikiem rozpościera się czarny dach namiotu firmowego. Mężczyzna przy mikrofonie – mistrz ceremonii kończy modlitwę: „Wieczne odpoczywanie...”

- A gdzie ksiądz? - szepczę do Grześka.

Wyrazem twarzy odpowiada mi, że rozumie tyle co i ja. On jest poruszony, obaj jesteśmy poruszeni, a jedna z kobiet zbliża się ku nam i zaskakuje pytaniem:

- Czy panowie są ojcami pochowanych dzieci?

          A to ci dopiero. No tego się nie spodziewałem, więc krótka konsternacja, ale szybko się ogarniam i informuję panią, że w Internecie wyczytałem wiadomość o właśnie, jak widać, kończącym się pogrzebie.

- To dosyć nietypowe wydarzenie – dodaję trochę głupio. Czuję zagubienie i jakiś brak adekwatności.

- W każdym razie przyszliśmy się pomodlić – kończę speszony.

Kobieta tylko wzdycha ze zrozumieniem.

Tym razem Grześ jest ciekaw:

- Panie są z OPS – u?

Panie potwierdzają.

- Ile dziś dzieci pochowano? - dopytuje kolega.

- Pięćdziesięcioro – odpowiada jedna z urzędniczek.

Czuję jak kolana się pode mną uginają. Biorę głęboki oddech.

- I ani jednego rodzica?

- Wszyscy zostali poinformowaniu, ale jak widać nikt nie przyszedł – ze smutkiem, na odchodnym dodaje urzędniczka.

 

          Panie wracają do urzędu. Dwóch grabarzy zasypuje dołek z urną, a mistrz ceremonii i zapewne szef firmy podchodzi do nas z prośbą:

- Czy pomogą panowie przenieść ten namiot na alejkę?

Pomagamy. Jest cicho i słonecznie. Wracamy do samochodu.

 

          Nie było ani jednego rodzica.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miroslaw Sliwa · dnia 04.12.2017 10:42 · Czytań: 188 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 28
Komentarze
Dobra Cobra dnia 04.12.2017 10:58 Ocena: Świetne!
Osz, kurka, ale opowieść!

Mirosławie,

Mocne i celne, niczym celne oko myśliwego, tak ostatnimi czasy hołubione przez wiadomego ministra, który jest swoim przeciwieństwem.

Zgroza normalnie! I znieczulica!

Krótko i świetnie, oraz treściwie. Brawo!


Poooozdrawiam,

DoCo
JOLA S. dnia 04.12.2017 11:43 Ocena: Świetne!
Tak sobie powoli czytałam o nieśmiałym kucharzu, myśli mi się śmiały do nieoczekiwanego, a tu nagle jest - smutne wydarzenie.

Mirosławie, strzał w dziesiątkę, zakręciłeś mną jak się patrzy. :)

Napisane krótko, zwięźle, z refleksją, płynnie jak to u Ciebie.

Uczta duchowa dla zwichniętych skrzydeł.

Pozdrawiam. :)

JOLA S.
Miroslaw Sliwa dnia 04.12.2017 12:53
DoCo, Jolu serdeczne dzięki za lekturę i Wasze refleksje.
Muszę Wam się przyznać, że do dzisiaj jestem rozbity tą sprawą. Nagle człowiek musi sobie odpowiedzieć na dziesiątki niecodziennych, trudnych, wzbudzających trwogę, ale nachalnie domagających się odpowiedzi pytań. I co? Co z tym człowieczeństwem?
Pewno po raz kolejny będziemy musieli usprawiedliwić "człowieka" stwierdzeniem, że przecież nie pierwszy raz "Ideał sięgnął bruku".
Dzięki raz jeszcze. Pozdrawiam. :)

Mirek
purpur dnia 04.12.2017 15:38
No ale jak to? No ale naprawdę? Czy to jest w ogóle możliwe?

Nie powiem, nieźle to rozegrałeś... taki początek, że wszystkie osłony były zdjęte, a tu nagle taka szpila!

No to jest MINIATURA!

Ciężko napisać, że to "dobre", "świetne", albo jakiekolwiek, bo ciężar treści przytłacza. Prawdę powiedziawszy, mam nadzieję, jak najszybciej o tym zapomnieć...

Co nie zmienia faktu, że .świetne. opowiadanie!

PS Powiedz proszę, że to wyssane z palca jest...
Miroslaw Sliwa dnia 04.12.2017 15:56
Witaj Purpur.
Przykro mi, ale zdarzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Zresztą sam możesz to zweryfikować. Poszukaj w Internecie.
Zrobiłem ten reportaż, bo uznałem to za obowiązek "kronikarza rzeczywistości" mając przy tym pełną świadomość ładunku tragedii jaką on ze sobą niesie.
Mówiąc prościej; jest niezwykle trudna sprawa, więc ludzie powinni ją załatwić po ludzku. Tylko o to mi chodzi.
Dzięki za lekturę i ludzki komentarz.
Pozdrawiam. :)

Mirek
mike17 dnia 04.12.2017 18:57 Ocena: Świetne!
To jest sztuka na tak małej płaszczyźnie słownej tyle oddać, i zrobić to niejako od niechcenia.
I ja wiem coś o stracie dziecka, więcej niż kiedykolwiek chciałbym się dowiedzieć.
Bardzo to mroczne i złe...
Gdzieś porównany kurs gotowania, trywializm jakiś z pochówkiem 50-ciorga dzieci.
Chore.
Bardzo przykry dla mnie tekst, który będę chciał jak najszybciej zapomnieć.
Chyba mnie rozumiesz: za chwilę mam zostać dziadkiem, i drżę o to wszystko, bo już kiedyś przez coś takiego przeszedłem.
Bardzo osobiście dotknął mnie Twój tekst, bardzo.
Miroslaw Sliwa dnia 04.12.2017 19:13
Witaj Michale.
Napisałem ten reportażyk od razu po pogrzebie i wysłałem go na PP. Nie zastanawiałem się nad konsekwencjami, w sensie nad dyskomfortem czytelnika. Teoretycznie mogłem sobie to wszystko odpuścić. Wziąłem udział w pogrzebie, bo czułem ze muszę, nie wiem jak to wytłumaczyć, musiałem i już.
Kurczę, opublikowałem ten tekst, bo to jest ważne. Innego uzasadnienia nie ma.
Ale Michał, bądźmy dobrej myśli. Życie jest jakie jest, ale jest.
Dzięki, że tu wpadłeś.

Pozdrawiam. :)

Mirek
Alen Dagam dnia 04.12.2017 19:48
Dzień dobry.

Cytat:
A ro­dzi­ce? A ro­dzi­ny? Gdzie one? Czemu to tak?

Cytat:
- I ani jed­ne­go ro­dzi­ca?- Wszy­scy zo­sta­li po­in­for­mo­wa­niu, ale jak widać nikt nie przy­szedł – ze smut­kiem, na od­chod­nym do­da­je urzęd­nicz­ka.


Zrobiłam trochę poszukiwań na szybko w internecie, ponieważ przy czytaniu bardzo marszczyły mi sie brwi. Byłam wstrząśnięta. Nie mogłam uwierzyć, że żadne z rodziców, żadna matka (nie wypowiadam się o ojcach, ponieważ potrafię, i to z trudem, wyobrazić sobie tylko cierpienie kobiety w sytuacji utracenia nienarodzonego dziecka) nie przyszła na pogrzeb. Która matka by nie przyszła? Nie wierzę, po prostu nie wierzę.


Zastanawiałam się, czy to jakaś, być może, pomyłka. Albo może to pierwszy taki pogrzeb w Polsce i po prostu, choć to również mało wiarygodne, idea / koncepcja nie przyjęła się?

To ostatnie okazuje się absolutnie nie być prawdą. Takie pogrzeby są od kilku lat w Polsce (przynajmniej oceniając po śladach w necie) częste, a w niektórych miastach istnieją groby. Dużo specjalnie właśnie dla takich dzieci wzniesionych grobów. Są tez zdjęcia z takich pogrzebów, często widać na nich wielu rodziców.

Linki do sprawdzenia:

https://www.poronilam.pl/pogrzeb/.../grob-dzieci-utraconych/
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/218416-pierwszy-masowy-pogrzeb-dzieci-nienarodzonych
http://expresselblag.pl/wydarzenia/.../na-cmentarzu-debica-odbedzie-sie-pogrzeb-dzieci-nienarodzonych/
https://www.portalprzemyski.pl/na-przemyskim-cmentarzu-pochowano-104-dzieci-nienarodzone/

Czyli, być może, pomyłka?
Może rodzice zostali powiadomieni zbyt późno albo podano im niewłaściwą datę lub lokację? Dalszych informacji w internecie brak. To było dokładnie tydzień temu, dobrze patrzę? Może sprawa jeszcze się wyjaśni.
Ja do tej pory nie wierzę, że żadna z tych pięćdziesięciu matek nie przyszła. Myślę, że gdyby wiedziały, przyszłyby - może nie wszystkie, ale na pewno spora część. Wnioskuję z treści ogłoszenia, że inne dzieci zostały pochowane indywidualnie przez rodziców, a te pięćdziesiąt ciałek pozostało "nieodebranych". Zastanawia mnie, ile było jednak tych indywidualnych pogrzebów i jaki "procent" zmarłych dzieci, wyrażając się tak strasznie zimno, pozostał do masowego pochówku.

Mirosławie, jeśli znajdziesz jakieś informacje na ten temat albo coś się nowego okaże, będę wdzięczna (pewnie nie tylko ja) za udostępnienie.
Dziekuję za reportaż, za Twoje wzburzenie i za to, że chciało Ci się to napisać i wstawić tutaj.

Pozdrawiam Cie gorąco.
Miroslaw Sliwa dnia 04.12.2017 21:56
Witaj Alen Dagam.
Po przeczytaniu komunikatu OPS o pochówku dzieci martwo urodzonych byłem tak poruszony, że od razu zacząłem grzebać w Internecie i istotnie było tam trochę informacji o tego typu ceremoniach. Widziałem fotografie. Były msze żałobne, uczestniczyły rodziny zmarłych dzieci; wszystko było jak należy.
W Jastrzębiu był to pierwszy pochówek tego typu i wyglądał dokładnie tak jak opisałem. Było trzech panów z zakładu pogrzebowego, dwie panie z OPS, ja i mój kolega, przy czym my tak jakby, czy ja wiem; nie wiadomo po co.
Jedna z pań poinformowała mnie i Grzegorza, że wszyscy rodzice zostali powiadomieni, ale nie jestem w stanie zweryfikować jej słów.
W każdym razie ta pustka na cmentarzu podczas pogrzebu pięćdziesięciorga dzieci była niesamowicie nieludzka.
Chyba opublikuję ten tekst na którymś z lokalnych portali.
Może to kogoś ruszy.
Dzięki za przejęcie.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Mirek
skroplami dnia 05.12.2017 00:29 Ocena: Świetne!
Miroslaw Sliwa napisał/a:
niesamowicie nieludzka.

Podziel świat na pół i dodaj powyższe dla jednej połowy, potem połowę ludzką ponownie na pół i dodaj powyższe do tej połowy z połowy. I wciąż będzie mało dla "niesamowicie nieludzka".
Dlaczego? Bo "nieludzkość" truje od szczytu w dół? Bo korzenie zgniłe? Bo świat inaczej patrzy na śmierć, bo jest jak herbata po południu przez spływające codziennością już suche tylko łzy z ekranów tv i komputerów, pełne słów i obrazów o niej? Bo serca skamieniały jak oglądająca się żona Lotta?
Jestem za tym ostatnim, niektóre kamienieją i zarażają.
A może nie? Może to uczucie i wrażliwość tak duża, że z bólu bezsilność i strach przed spojrzeniem po raz pierwszy i ostatni choćby tylko na ziemię zakrywającą już zakryte szczątki?
Bo pochowano dzieci umarłe z przyczyn choroby, wcześniactwa, błędu lekarskiego, wśród nich może jedno, dwa morderstwa?
"Niesamowicie nieludzka" jest jednak cała sytuacja. I nie wierzę "paniom" twierdzącym, że powiadomiono rodziców o pogrzebie. Ale jeśli nie one to ktoś obok nich "zawalił" informację. Nie da się nie przyjść na pogrzeb własnego dziecka, z małymi tylko wyjątkami, nie w liczbie 50. Nawet tego nie odebranego czy też nie wydanego, po śmierci.
Wystarczy, bo przez domyślanie przyczyn jest coraz gorzej. Sam obraz z miniatury wystarczy, zamiast rodziców wraz z autorem uczestniczymy w tym pogrzebie.
stawitzky dnia 05.12.2017 02:57
Mocne, sama rzeczywistość. Dużo pytań w trakcie czytania, otwiera głowę, i to na oścież. Do tego przewrotnie poprowadzone - czytając o gotowaniu myślisz sobie, że tekst pójdzie w nudną stronę warsztatów kuchennych, a tu pstryk, zmiana rzeczywistości. Bardzo mi się podobało.

Pozdrawiam.
Miroslaw Sliwa dnia 05.12.2017 08:52
Skroplami, Stawitzky witajcie.

Masz rację Skroplami. Kiedy św. Jan Paweł II mówił o cywilizacji śmierci, to jego wizja wydawała się jakaś bardzo abstrakcyjna. To znaczy wiedzieliśmy, że gdzieś to się dzieje, ale przecież nas to nie dotyczy; to jak oglądanie w telewizji reportaży wojennych. Gdzieś po coś się biją i zabijają, ale przecież my żyjemy w bajce.
Otóż nie. Nie żyjemy w żadnym raju. Natura nic sobie nie robi z naszego kultu zdrowia, siły, młodości i wiecznej beztroski. Tam, na tym cmentarzu dotarło to do mnie z całą siłą.
Co do urzędu; na pewno w Internecie informacja o pochówku została zamieszczona na pięć dni przed zdarzeniem. Nie jestem w stanie uprawdopodobnić twierdzenia urzędniczki o listach do rodziców; po prostu nie mam takich możliwości. Jest jedna sprawa; przedwczoraj byłem na tym cmentarzu (spoczywają tam bliskie mi osoby) i przechodziłem obok Pomnika Dzieci Nienarodzonych i nie było żadnych nowych zniczy czy kwiatów.
Naprawdę nie wiem co o tym sądzić. Sprawa zapewne będzie miała swój ciąg dalszy.
Pozdrawiam.

Stawitzky dzięki za lekturę i opinię. W istocie same pytania bez odpowiedzi.
Pozdrawiam.
Kazimierz Siluch dnia 05.12.2017 10:10
Przeczytałem. dziękuje pozdrawiam
Miroslaw Sliwa dnia 05.12.2017 10:18
Kazimierz Siluch. Dzięki za lekturę.

Pozdrawiam.

Mirek
Krystyna Habrat dnia 05.12.2017 15:33
Słyszałam o tym nowym Obyczaju. I o rodzicach, którym to było potrzebne.
Nie mam komentarza.
Miroslaw Sliwa dnia 05.12.2017 15:37
Rozumiem Krystyno. Dzięki za lekturę.
Pozdrawiam.
Mirek
Jaga dnia 05.12.2017 19:39
Tekst kontrowersyjny. Przynajmniej dla mnie.

Jestem matką, która w 2010 straciła w czasie ciąży swoje pierwsze upragnione, wytęsknione, bardzo długo wyczekiwane dziecko. Na patologii ciąży w szpitalu wojewódzkim na jednej sali leżało ze mną sześć kobiet. Jedna wróciła do domu w ciąży. My nie miałyśmy tyle szczęścia.

Jest w Polsce głośna kampania „Rodzić po ludzku”, szkoda, że nie ma mowy o tym jak „Ronić po ludzku”. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak to się odbywa. Mam nadzieję, że tego nie przeżyliście.

Cytat:
Która matka by nie przyszła? Nie wierzę, po prostu nie wierzę.

Nie byłam na pogrzebie, nawet nie wiem czy się taki odbył.
Możecie już rzucać kamieniami.

Pozdrawiam,
Jaga
Alen Dagam dnia 05.12.2017 20:04
Jaga napisała:
Mam nadzieję, że tego nie przeżyliście.


Nie przeżyłam i raczej nie przeżyję. Nie pisano mi dzieci. Tak, jak napisałam wcześniej, mogę sobie tylko z trudem próbować wyobrażać, co może czuć matka, której dziecko umarło przed nią. A już w szczególności matka, której dziecko umarło zanim jeszcze zaczęło żyć.

I najwidoczniej są rzeczy, których nie można sobie wyobrazić, nawet gdy się próbuje. Rzeczy tak straszliwe, że umysł i serce, które ich nigdy nie poznały, nie są w stanie choćby dosięgnąć rąbka tej straszliwości. A co dopiero chcieć przepowiedzieć to, co można czuć lub czynić po takim przejściu?

I dlatego nie jestem w stanie nic Ci na to odpowiedzieć, Jago. I pewnie nigdy nie będę miała odpowiedzi. Ale w żadnym wypadku nie ma mowy o rzucaniu czymkolwiek.
Lilah dnia 05.12.2017 20:47
Mirku,
przyjmij podziękowania za ten poruszający reportaż.
Dziękuję również Alen za linki, dotyczące tematu.

Pozdrawiam :)
Miroslaw Sliwa dnia 05.12.2017 21:38
Jago, Alen, Lilah.
Jago, co też Ci do głowy przyszło? Ten tekst nie jest osądem nad kimkolwiek. Trochę lat już mam i wiem jak wygląda życie, wiem, że ludzie na różne sytuacje reagują tak czy inaczej i rozumiem, że w tak trudnych sprawach to nie jest po prostu kwestia wyboru; jak człowiek nie może, to nie może. Nie ma o czym dyskutować. Natomiast dla mnie sytuacja była ważna i poruszająca; tego też mi nikt nie może zakazać. Szczerze mówiąc pisząc ten reportaż czułem jak reporter wojenny, który ma dylemat; opublikować drastyczne zdjęcie czy nie? To trudne, bo sumienie jakieś raczej posiadam. Przepraszam, ale musiałem to napisać.

Alen, mam nadzieję, że Jaga zrozumiała Twoje stanowisko.

Lilah, dzięki za lekturę i pozytywny odbiór tego, jak widać niejednoznacznego tekstu.

Pozdrawiam Was Drogie Panie.

Mirek
Alen Dagam dnia 05.12.2017 21:50
Miroslaw Sliwa napisał/a:
Alen, mam nadzieję, że Jaga zrozumiała Twoje stanowisko.


Jeśli się niejasno wyraziłam, to już poprawiam. Pisząc wcześniej czułam się trochę jakby ktoś mnie nagle obudził z głębokiego snu. Mój poprzedni komentarz to nic innego, jak zreflektowanie się i przyznanie, że "co ja tak właściwie wiem? Niewiele".

Spokojnego wieczoru wszystkim.
Miroslaw Sliwa dnia 05.12.2017 21:53
Dzięki Alen. Wyraziłaś się jasno.

Dobrej nocy.
al-szamanka dnia 06.12.2017 09:51 Ocena: Świetne!
Cytat:
- Ile dziś dzie­ci po­cho­wa­no? - do­py­tu­je ko­le­ga.
- Pięć­dzie­się­cio­ro – od­po­wia­da jedna z urzęd­ni­czek.
Czuję jak ko­la­na się pode mną ugi­na­ją. Biorę głę­bo­ki od­dech.


A mnie przeleciały po plecach nieprawdopodobnie lodowate ciarki :(

Niesamowicie poruszający tekst. Jeden z takich, co po prostu obezwładnia.
Próbuję uwierzyć, że zwyczaj ten jest jeszcze niedopracowany i błędy urzędników nie pozwalają na uczestnictwo rodziców.
Bo jeżeli rzeczywiście byli powiadomieni i nie przyszli... to dla mnie świat stał się tym bardziej niezrozumiały i żałosny.
Wiem, Mirku, że nie było to Twoim zamiarem, ale faktem jest, że przedswiateczny czas raczej przecierpię, gdyż temat ten niełatwo wyjdzie mi z głowy.
Aha, zmieniłabym koncowke, usuwając ostatnie zdanie, gdyż jest powtórką.
Natomiast tu:
Cytat:
Jest cicho i sło­necz­nie.

... dodałabym.
Np.
Jest cicho, słonecznie, i tak bardzo pusto.

Pozdrawiam ciepło... lecz bardzo smętnie :)
Miroslaw Sliwa dnia 06.12.2017 10:11
Witaj Aldonko.

Napisałem ten tekst odruchowo. Potem istotnie przyszło mi do głowy, że pasuje on do nastroju przedświątecznego jak pięść do nosa i w ogóle jak się okazuje ma również inne implikacje, ale cóż; my piszemy własne scenariusze, a życie ma własny i to ostateczny. Zupełnie się z nami nie liczy.
Nasze oczekiwania w opozycji do JEGO PRAWA.
Jeśli idzie o brak rodzin; prawdopodobnie zawalili urzędnicy i na przyszłość trzeba to będzie naprawić. Już podjąłem pewne delikatne działania, bo będą, to przykre, ale co zrobić, kolejne tego typu pochówki.
Przyznam, że podczas pisania nawet nie myślałem o literackiej stronie tekstu. Odruchowo napisane i odruchowo wysłane do publikacji.
Dziękuję Aldonko za lekturę i opinię.

Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

Mirek
Krystyna Habrat dnia 10.12.2017 11:27
Słyszałam, że od niedawna zapanował taki obyczaj, by jakoś ulżyć w rozpaczy matkom, które straciły upragnione a niedonoszone dziecko. Nie wiem, jak to wygląda i czy to powszechne.
Miroslaw Sliwa dnia 10.12.2017 14:07
Krysiu i tak to pewno działa, z całą pewnością działa, pod warunkiem jednak, że jest zorganizowane jak należy.
W tym wypadku ktoś się nie spisał.
Wiem już, że w przyszłości to się nie powtórzy.

Pozdrawiam.

Mirek
Abigail dnia 10.12.2017 22:11
Witaj,

moi poprzednicy napisali już to, co ja chciałam wyrazić w swoich słowach.

Pozdrawiam
Abigail
Miroslaw Sliwa dnia 10.12.2017 22:28
Witaj Abigail.
Cóż tekst mało optymistyczny, ale dzięki, że tu zajrzałaś.

Pozdrawiam.

Mirek
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Miladora
16/12/2017 21:30
Kochani - Niczyjko, panie F., Zoleńko, Mrówciu i Skroplami -… »
Opheliac
16/12/2017 21:23
Mam kilka drobnych uwag, subiektywnych ;) Rozbiłabym… »
chabrowa
16/12/2017 21:08
Jeszcze raz dziękuję za pochylenie się nad tekstem :-) »
Silvus
16/12/2017 21:00
A. Czy ja wiem, może nie trzeba - to, że ja nie… »
skroplami
16/12/2017 20:30
Miladora stworzyła fantasy :). Krótkie ale ok, bardzo duże… »
Zola111
16/12/2017 20:26
Mam wrażenie, że znam ten tekst i już robiłam mu korektę. To… »
Zola111
16/12/2017 20:20
Ale to ładne. :) »
Slavek
16/12/2017 19:33
Subtelnie i delikatnie, ale i konkretnie. »
mike17
16/12/2017 19:16
Piękny wiersz, nie będę wgłębiał się w jakość rymów, nie o… »
chabrowa
16/12/2017 19:12
To jest tekst o gwałcie "niema przestrzeń " na… »
Jacek Londyn
16/12/2017 19:12
Nie mówię o tej jaskini. Narodowi Wybranemu przyjdzie… »
mike17
16/12/2017 18:51
Edytuj wiersz i masz tam wzmiankę o treściach dla osób… »
adamm1
16/12/2017 18:43
Jak to oznaczyć, że wiersz jest dla pełnoletnich? Teraz gdy… »
Skuul
16/12/2017 18:21
Niestety, nie powala. Całość musisz mocno poprawić. Póki co,… »
Zola111
16/12/2017 17:52
Piękny wiersz, Wiolinie. Szkoda, że Cię tu teraz tak… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/12/2017 19:40
  • Kochani, wiem, że już siedzicie w świątecznych przygotowaniach, jednak Zaśrodkowanie#27 czeka na Wasze wiersze.
  • Silvus
  • 16/12/2017 13:59
  • "Wielka Ciocia" :) :)
  • Alen Dagam
  • 16/12/2017 12:55
  • Dom Dziecka, w którym pisze się opowiadania: [link] . Już niedługo wyślemy dzieciom naszą stronę, a raczej jej adres :) Ciekawe, co powiedzą!
  • mike17
  • 15/12/2017 22:00
  • Brenda Lee w niezapomnianym świątecznym kawałku : [link]
  • Silvus
  • 15/12/2017 19:55
  • @Jolu, dobrego wieczoru Tobie od wszystkich.
  • JOLA S.
  • 15/12/2017 11:46
  • Milu, słyszę, że humorek dopisuje, cieszy to ogromnie:) Dobrego dnia wszystkim:)
  • Miladora
  • 15/12/2017 10:53
  • Dzień doberek wszystkim - wirtajkowicze, nie martwcie się o teksty - wszystkie zostaną zrobione po kolei. :) Jest sporo czasu do następnej edycji.
  • Gramofon
  • 14/12/2017 16:13
  • Pasztet trzeba robic i bigos mieszać
  • Zola111
  • 14/12/2017 16:06
  • Piszmy do Zaśrodkowania#27.
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Hertleaq3k
Wspierają nas