Życie - Kemilk
Proza » Inne » Życie
A A A
Od autora: Pozdrawiam piszących i czytelników.

– Witam.
Zdezorientowany Damian zaczął rozglądać się na wszystkie strony. Gdzie on jest?
– Nie wiesz, gdzie jesteś? To nie jest wcale najważniejsze.
– Co to jest za miejsce? Co się stało? – Dodatkowo czuł się jakoś dziwnie.
– To naprawdę nie jest ważne. Już ci mówiłem, ale ty jak zwykle skupiasz się na rzeczach nieistotnych.

Damian poczuł się dotknięty tymi słowami. Dlaczego niby to jest nieistotne? To jest cholernie istotne.
– Gdzie jestem!?
– Ponadto jak zwykle się upierasz przy swoim. Nie jest to ważne, gdzie jesteś. Uwierz mi. Wysil się więc i zacznij dostrzegać to, co powinno cię tak naprawdę zainteresować?

Zaczął iść w kierunku głosu.
– Gdzie jestem?
– A ty znowu swoje. Czy nie możesz wyjść poza utarty schemat, czy nie możesz samodzielnie myśleć?
– Chciałbym porozmawiać twarzą w twarz.

Usłyszał dobroduszny śmiech i w końcu coś zaczęło do niego docierać.
– Nie mogę cię zobaczyć?
– Nie, nie możesz.
– Po co tu jestem?
– Żeby przypomnieć sobie, co otrzymałeś.

W jeden chwili życie przeleciało mu przed oczami. Osiągnął naprawdę wiele, mimo przeciwności, wciąż parł do przodu i pokonywał kolejne bariery. Nikt nie przypuszczał, by dziecko alkoholików, które niemal każdego dnia odczuwało głód i nie mogło go zaspokoić, z czasem stanie się właścicielem jednej z największych firm w Polsce. Jemu to się udało. Wymagało to jednak stałej, ciężkiej, niemal katorżniczej pracy. Nie wiedział, co to znaczy odpoczynek, nie wiedział, co znaczą inni ludzie. Dla niego to były tylko trybiki, które układając się w całość, tworzyły wielką korporację, która mogła naprawdę wszystko.

– Tak naprawdę nic nie otrzymałem, doszedłem do wszystkiego, co mam, całkiem sam. Nie miałem w nikim wsparcia, nie mogłem na nikogo liczyć.
– Ty znowu swoje. Nie widzisz, iż każdy twój krok oddala cię od celu?
– To dzięki tym rękom.

Damian podniósł przed oczy swoje ręce i zaniemówił. Dlaczego one są tak przeźroczyste? Próbował je dotknąć, ale się nie dało. Dopiero teraz spojrzał na swoje ciało i z przerażeniem odkrył, iż jest nagi. Całkowicie nagi i dyskutuje z jakimś głosem. Mimowolnie zakrył intymną część swojego ciała, rękami, które były przeźroczyste.
– I co, dużo udało ci się przenieść do tego miejsca? Można to nazwać sukcesem?

Teraz wspomnienia nie były już tak łaskawe. Już nie widział przed sobą człowieka sukcesu, który mimo wielu wyrzeczeń osiągnął wszystko. Zobaczył człowieka samolubnego, który w swoim życiu nikomu nie pomógł, a wręcz szkodził. Nieraz decydował się na zwolnienie osób, niebędących według niego, wystarczająco zaangażowanych. Nie obchodziły go przyczyny, ważny był efekt. Był osobą mierną i pozbawioną skrupułów.
– Umarłem?
– Tak prawie.
– Pójdę do piekła?
– A widzisz tutaj jakieś piekło? Po prostu zostaniesz w tym miejscu do czasu, aż odnajdziesz swoje powołanie.

Ponownie się rozejrzał. Wszędzie wokół była biel. Nawet podłoga była biała. Jednocześnie wszystko było takie nierzeczywiste, nierealne. Nie było tutaj dosłownie nic!
– Mam nadzieję, iż zobaczę cię jeszcze na ziemi. Powodzenia.

Nastała głucha cisza. Nawet nie słyszał swojego oddechu, nie mówiąc o biciu serca. Wiedział, że nie ma sensu iść, gdyż nie tędy wiodła jego droga. Miał nikłą szansę powrócić na Ziemię, a to, co przeżywał, było prawdopodobnie śmiercią kliniczną. Czy miał rozdać swój majątek biedakom? Czy to by coś dało? Przypomniał sobie rodziców, którzy gdy nie pili, byli naprawdę fajnymi ludźmi. Przypomniał sobie, jak umiał ich rozśmieszyć. Pamiętał, jak ojciec zapił się na śmierć, on uciekł z domu, a jego matka ponoć rzuciła nałóg. Nigdy się z nią nie zobaczył, nie był w stanie jej darować zmarnowanego dzieciństwa. Nie wierzył także w jej przemianę. Na swojej dłoni czuł czyjś dotyk, więc może ktoś z nim był.
– Czy ktoś tu jest?
Cisza.
– Halo…, czy ktoś tutaj jest?

Czyli znowu został sam. Całkiem sam..., tak samo było w dzieciństwie. Właściwie zawsze był sam, więc tutaj także. Usiadł na podłodze i postanowił medytować, może dzięki temu będzie wiedział co zrobić, może uda mu się spotkać ze swoją duszą? Czy były inne wcielenia? Czy dusza jest wieczna?
Cisza.
– Cholera jasna!
Cisza.
– Wybaczam ci Mamo.
Cisza.
– Wybaczam ci Tato.
Cisza.
– Przepraszam za wszystko złe, co zrobiłem.
Cisza.
– Panie Boże przepraszam, że cię zwiodłem.
Cisza.
– Zmienię się.
Cisza.
– Naprawdę się zmienię.
Cisza.

Czyli zostanie tutaj na zawsze. Nie przypuszczał, iż tak zakończy życie. Będzie w jakimś zawieszeniu na wieki. Czy mogło go spotkać coś gorszego? Samotność, uczucie którego się bał, od którego uciekał, a które go otaczało przez całe życie. Sam ze sobą, tylko on, a wokół dosłownie nic. Nie pozostało mu nic innego, jak wybaczyć sobie, że do czegoś takiego doprowadził. Z jego oczu spłynęły prawdziwe łzy, a on zaakceptował siebie i wybaczył swoje zaślepienie, swój głupi upór, ucieczkę od Boga, od siebie, od wszystkiego. Otworzył oczy i poczuł ogromny ból rozchodzący się po całym ciele, a jego oczy nie umiały przywyknąć do oślepiającego światła. Zauważył jedynie przed sobą jakąś postać. Ból, jaki targał ciałem, nie miał żadnego znaczenia, gdyż nad nim pochylała się matka.
– Już będzie dobrze synku.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kemilk · dnia 06.05.2018 00:33 · Czytań: 118 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 6
Komentarze
Decand dnia 06.05.2018 09:47 Ocena: Przeciętne
Tak sobie czytam z rana, bez herbaty, może mnie to rozdrażni. Ogólnie błędów czysto ortograficznych czy interpunkcyjnych (o których nie wspomnę w reszcie komentarza) nie widzę. Może są jakieś szpary pomiędzy, które można byłoby przepchać, ale nie czuję, żeby to było coś poważnego. Więc za to duży plus.

Za to mam sporo minusów do przekazania. Znaczy, "sporo", bo jest ich więcej niżeli plusów. Nadal będę o to bił każdego - dialogi zaczyna się nie od pauz, a od myślników. Najlepiej byłoby jeszcze, żeby w ogóle każdy dialog zaczynał się od nowego akapitu. Da to formie całego tekstu zdecydowanie większego luzu i przestrzeni. Bo jak człowiek widzi taki zaprezentowany kloc to ciężko go ugryźć czasami.

Cytat:
- Witaj.
Zdez­o­rien­to­wa­ny Da­mian za­czął roz­glą­dać się na wszyst­kie stro­ny. Gdzie on jest?
- Nie wiesz, gdzie je­steś? To nie jest wcale naj­waż­niej­sze.
Co to jest za miej­sce? Co się stało? Do­dat­ko­wo czuł się jakoś dziw­nie.
- Gdzie ja jestem?


Zacznę od faktu - czuję, że mieszasz podmioty, nagminnie. Nie wiem skąd taki wytwór, ale pytasz perfidnie głosem nie Damiana, a narratora. No, chyba, że taki miał być zabieg. Przy czym nie wiem czy bym go aż tak pochwalał. Po drugie - jeżeli Damian już w swoich myślach zastanawia się gdzie jest to zadanie pytania "Gdzie ja jestem?" jest redundancją. Czytelnik dostaje dwa razy tą samą informację. Bezsens.

Na przestrzeni tekstu niektóre znaki interpunkcyjne (pytajniki przede wszystkim) poprzedzane są spacjami, co nie jest ani poprawne, ani ciekawe.

Cały pierwszy fragment dialogowy to dla mnie takie lekkie spaghetti. Fajnie, nie dajesz czytelnikowi wyrozumiałości i ciśniesz go w sytuację, o której nic nie wie. To strasznie fajny zabieg GDYBY nie fakt tej przeklętej redundancji podchodzącej pod pewnego rodzaju śmiech. Ile razy Damian może pytać gdzie jest? Ile razy ten "głos" może wspominać o jednym i tym samym. Lepszym byłoby, po prostu, zbudowanie ku temu jakiegoś opisu, czegokolwiek. Jednak, jak pokazuje cała konstrukcja tekstu, strasznie się tego boisz, zupełnie nie wiem dlaczego.

Cytat:
Usłyszał dobroduszny śmiech i w końcu coś w jego głowie zaczęło się otwierać.


Drzwi do supermarketu?

Cytat:
W jeden chwili przez głowę Damiana przeszło całe jego życie.


A to nie jest przez przypadek, że życie "staje przed oczyma"?

Cytat:
- To dzięki tym rękom …


Nie, nie. Wielokropka tak się nie używa. Podczas tego dialogu nie pomijasz niczego, ten dialog nie będzie dalej kontynuowany. Więc jest zupełnie bez sensu. Zmiana tego znaku na kropkę nie zmieni w wymowie nic, nie zmieni nic dla czytelnika.

Cytat:

Damian podniósł przed oczy swoje ręce i zaniemówił. Dlaczego one są tak przeźroczyste?
Mimowolnie zakrył intymną część swojego ciała, rękami, które były przeźroczyste.


Redundancja. Już wiemy, że są przeźroczyste, get on with it.

Cytat:
Teraz wspomnienia nie były już tak łaskawe. Już nie widział przed sobą człowieka sukcesu, który mimo wielu wyrzeczeń osiągnął wszystko.


Patrz powyżej. Niestety, cholernie się powtarzasz na poziomie tekstu. Szkoda.

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób, niebędących według niego wystarczająco zaangażowanych


Tutaj porobiłeś z przecinkami:

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób niebędących, według niego, wystarczająco zaangażowanych


Plus - zaangażowanych w co?

Cytat:
Ponownie się rozejrzał. Wszędzie wokół była biel. Nawet podłoga była biała.


Skoro wszędzie była biel to wiem, że nawet i podłoga była biała.

Cytat:
Miał nikłą szansę powrócić na Ziemię, a to, co przeżywał, było prawdopodobnie śmiercią kliniczną.


A postać wie to... Skąd? Jeszcze parę akapitów temu zadawał pytania o tym, że nie wie, gdzie on jest.

Cytat:
Przypomniał sobie, jak umiał ich rozśmieszyć. Pamiętał, jak ojciec zapił się na śmierć, on uciekł z domu, a jego matka ponoć rzuciła nałóg.


Tempo, tempo. Przechodzisz od szczęśliwego momentu do bardzo mocnego w przeciągu jednej kropki. Nie wiem czy to na tyle rozsądny zabieg. Myślę, że lepszym byłoby powolne budowanie napięcia, coraz to mocniej pisząc o gorszych momentach.

Cytat:
- Cholera jasna!
Cisza...
- Wybaczam ci Mamo.
Cisza...
- Wybaczam ci Tato.
Cisza...
- [b]Przepraszam za wszystko złe, co zrobiłem.[b/]
Cisza...
- Panie Boże przepraszam, że cię zwiodłem.
Cisza...
- Zmienię się.
Cisza...
- Naprawdę się zmienię.
Cisza...


Po kij tyle cisz? Po kij te wielokropki?
Zdanie pogrubione jest okropne. Po prostu.

Cytat:
Czyli znowu został sam. Całkiem sam..., tak samo było w dzieciństwie.


Wielokropek działa tak samo jak pojedyncza kropka. Przecinek przez to jest zły, a "tak" powinien zaczynać się od wielkiej litery. Proponuje lekturę na temat utylizacji tego znaku interpunkcyjnego.

Końcówka za to całkiem-całkiem. Daje ładnego kopa, chociaż takie moralizatorstwo prosto w oczy jest, subiektywnie, bardzo tandetne i zbyt mocno kojarzy mi się z dramaturgią grecką. A przecież zaszliśmy z literaturą, naprawdę, daleko.

Ten tekst jest okej, ale trzeba nad nim jeszcze przysiąść. Ten brak proporcjonalności między dialogami, a opisem zabija dla mnie radość z tego tworu (chociaż nigdy fanem dialogów w literaturze nie byłem). Zbyt dosłowny dla mnie to tekst i zbyt nierówny. Z jednej strony zadajesz pytania, na które chcesz, by czytelnik odpowiedział sam (tak to czuję), a z drugiej - odpowiadasz na wszystko właściwie od razu. Osobiście jestem na "nie", ale ta historyjka jest na tyle prosta i moralizatorska, że, w sumie, podejdzie innym z pewnością.
Kemilk dnia 06.05.2018 19:52
Dzięki za obszerne omówienie opowiadania. Część najłatwiejszych obszarów do poprawy, poprawiłem. W końcu nauczyłem się pisać myślniki. Część poprawię w wolnym czasie. Co do pewnych rzeczy trudno mi się zgodzić. Mówienie o braku zaangażowania, moim zdaniem jest normą w korporacjach. Nie mówi się, w co dana osoba ma być zaangażowana. Zaangażowanie oznacza po prostu w stu procentach poświęcenie się firmie. Druga rzecz, to nie wiem dlaczego bohater opowiadania nie ma z czasem uświadamiać sobie swojej sytuacji. W końcu nowa sytuacja i niecodzienne zdarzenia dają do myślenia i zmieniają sposób postrzegania.
pozdrawiam.
Decand dnia 06.05.2018 20:22 Ocena: Przeciętne
Kemilk napisał:
Mówienie o braku zaangażowania, moim zdaniem jest normą w korporacjach.
Nie mówi się, w co dana osoba ma być zaangażowana. Zaangażowanie oznacza po prostu w stu procentach poświęcenie się firmie.


Zgoda, ale w prezentowanym zdaniu to tak nie brzmi.

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób niebędących, według niego, wystarczająco zaangażowanych


Zwalnia osoby wystarczająco zaangażowane? Czy osoby niewystarczająco zaangażowanych? Czy osoby niewystarczająco zaangażowane? Pokłóciłbym się z zamianą właśnie słowa "zaangażowanych" na "zaangażowane" bo brzmi to zwyczajnie lepiej - osoby zaangażowane: nie ma powodu, dla którego mógłbym domniemywać w co te osoby robiły w danym czasie, bo zwyczajnie chodzi o osoby (jakie?) zaangażowane. Drobnostka, tak czy inaczej.

Kemilk napisał:
Druga rzecz, to nie wiem dlaczego bohater opowiadania nie ma z czasem uświadamiać sobie swojej sytuacji. W końcu nowa sytuacja i niecodzienne zdarzenia dają do myślenia i zmieniają sposób postrzegania.


Sprytnyś, bo teraz nie mogę odnieść się do Twojego tekstu. Przez co zabiłeś argument. Ale spróbuję podejść na ślepo do problemu.

Niecodzienne sytuacje czyli sytuacje... Nierealne? Rozumiem użycie takiego argumentu gdybyś opisywał akcję napadu na sklep albo czegoś, co może spotkać każdego z nas. Wtedy bym się zgodził. Ale nie piszesz o czymś tak realnym, bo tworzysz całą swoją historię w czysto fikcyjnej sytuacji. Ale, żeby rozszerzyć swój argument, dam Ci trzy powody dla których uważam, że takie coś zwyczajnie Ci się nie udało:

1. Nie dajesz powodu dla którego czytelnik miałby się zgodzić z takim tokiem narracji. Główny podmiot "dowiaduje" się rzeczy o czymś tak nierealnym w przeciągu dwóch, trzech akapitów. Rozumiem, że to miniatura, ale, bądźmy szczerzy, za bardzo pobieżnie rozpracowujesz to "zapoznawanie się". Gdy czytelnik czuję, że coś jest napisane pośpiesznie to to widać. Nie ma bata by w przeciągu tak krótkiej formy zaprezentować zrozumienie tak dziwnej i fizycznie niemożliwej sytuacji.

2. Sytuacja nie jest realna, ba, jest abstrakcyjna. W jaki sposób jakikolwiek człowiek znajdujący się w takiej przestrzeni mógłby w takim krótkim okresie narracji zapoznać się z tym, co go spotkało? Chyba raz na czas nie znajduję się w przestrzeni tego świata, tego rozdzielenia z ciałem czy jakkolwiek.

3. Zrozumiałbym taki tok narracyjny gdyby bohater ciągu całego utworu przypominał sobie co się z zdarzyło przed tym pojawieniem się w przestrzeni, w której rozgrywa się akcja. Niestety, i wspomnę do punktu pierwszego, nie dajesz czytelnikowi żadnego odniesienia przez co czuję, że, jako czytelnik nie siedzący w Twojej głowie, nie jestem w stanie uwarunkować takiego zachowania postaci.

Widzę, że starasz się teraz, w tej nowej strukturze, jakoś to uporządkować. I bardzo dobrze robisz przy czym nadal uważam, że w tak krótkiej formie zamieszczenie takiego ciągu zdarzeń jest problematyczne. Pomimo wszystko niezłomnie będę twierdził, że pierwsza wersja Twojego tekstu ma fundamentalny błąd z tempem narracji. Bohater dowiaduje się o wszystkim za szybko i w sposób nieregularny. Niby jest w szoku, ale jednak myśli logicznie. Niby panikuje i ciężko mu zrozumieć gdzie się znajduje, ale zaraz potem już wie, że jest tu i tu i ma jakieś tam widzi-mi-się. Moim zdaniem to jest błąd. Możemy tak debatować w nieskończoność, ale, ostatecznie, dla aktualnej wersji tekstu to nie ma żadnego znaczenia.

No i oczywiście, ze względu na to, że tej pierwotnej wersji tutaj nie ma, wygrywam ten argument walkowerem. Dlatego właśnie nie lubię radykalnych poprawek tekstów na PP.
Kemilk dnia 06.05.2018 22:41
Tekst nie został radykalnie zmieniony, a dokonana została jedynie lekka kosmetyka. Zmiany były następujące:
- wprowadzono myślniki zamiast kreseczek
- zmieniono poniższe:
"- Co to jest za miej­sce? Co się stało? Do­dat­ko­wo czuł się jakoś dziw­nie.
- Gdzie ja jestem?"
na
"– Co to jest za miejsce? Co się stało? – Dodatkowo czuł się jakoś dziwnie."
- zrobiłem parę przerw w tekście
- dodałem jeden przecinek
Tekst bez poprawek, jest na innym portalu, gdzie można zamieszczać opowiadania (też oczywiście go zmienię), a nazwa portalu sugeruje, że są tam opowiadania.

Wydaje mi się, iż dokonywanie zmian w zamieszczonych tekstach jest jak najbardziej na miejscu, gdyż z jednej strony pokazuje to, iż szanujemy osobą wskazującą nasze niedociągnięcia, z drugiej zaś skorygowane opowiadanie powinno być lepsze, co jest korzystniejsze dla czytelnika. Tak na marginesie, uważam, że opowiadanie jest dobre:), co nie znaczy, że nie może być lepsze.
Pozdrawiam.
Ten_Smiertelny dnia 08.06.2018 13:08 Ocena: Bardzo dobre
Nawet mi się podoba… To znaczy miałem chęć zrobić coś podobnego i uważam, że zdecydowanie uderzasz w dobre tematy. :)

Jest parę drobnostek, których nie lubię:
„zaakceptował wszystko” – jest głupie i propagandowe. Wmawia się współczesnym ludziom by wszystko akceptowali i by akceptowali siebie. Samego słowa „akceptacja” nie znajdziesz w Biblii. Jeśli zaś zaakceptujesz siebie, nigdy nie staniesz się lepszy. Jeśli zaakceptujesz sytuację, nie będziesz dążył do jej zmiany.

„medytował” – medytacja to hinduska forma modlitwy, powstała aby… nie myśleć. Przez powtarzanie imion bogów (Om/Am) człowiek wprowadza się w trans, w którym nie myśli, jest to jeden z rytuałów umożliwiających opętanie. Medytacja, w przeciwieństwie do modlitwy, jest niezwykle propagowana we współczesnych czasach.

Ciekawe opowiadanie.

Pozdrawiam serdecznie,
Ten Śmiertelny
Kemilk dnia 09.06.2018 18:07
Dzięki. Jeżeli chodzi o modlitwę, to spełnia ona te same funkcje co medytacja. Różaniec jest tego typowym przykładem. Pozdrawiam.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
21/10/2018 23:55
Zważywszy tytuł, i nagromadzenie myśli z przeróżnych źródeł,… »
Olowiany Zolnierzyk
21/10/2018 22:35
Przeczytałem. Dla mnie to nie jest opowiadanie, ale dziwny… »
Zola111
21/10/2018 22:17
Vanillivi, ech, z moimi recenzjami jest tak, że… »
Olowiany Zolnierzyk
21/10/2018 21:44
J też dziękuję: za komentarz i propozycję. »
allaska
21/10/2018 21:31
hehe, rozbawił mnie wiersz, Autor nikogo nie oszczędza z… »
Vanillivi
21/10/2018 18:55
Ciekawa, wnikliwa recenzja. Podoba mi się w niej to, że nie… »
Slavek
21/10/2018 15:04
Św. Jana Pawła II Za to Twoja recenzja zachęca do… »
JOLA S.
21/10/2018 09:07
OWSIANKO, miłe słowa, wielkie dzięki. Tekst zaciekawił,… »
allaska
21/10/2018 08:58
Rzeczywiście chyba pogranicze:) wiersza za mało, takie… »
allaska
21/10/2018 08:54
w diagnozie - w psychozie - taki rym się wkradł, może lepiej… »
allaska
21/10/2018 08:49
- kwintesencja całego wiersza mimo marazmu w pierwszej… »
Zingara
21/10/2018 03:34
Kochanie jak zawsze podziwiam Twoją twórczość. Wiersz jest… »
Florian Konrad
20/10/2018 23:27
dziękuję serdecznie »
Noescritura
20/10/2018 18:24
Moje klimaty, czyli natura i piękna poezja, wspaniałe… »
Noescritura
20/10/2018 18:17
Zastanawia mnie co to jest "tremo"...? Taki, ja… »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 23:41
  • A teraz, kiedy już opadły emocje wyborcze, do piór, Drodzy, do piór! [link]
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 23:39
  • Allasko, a tę panią uwielbiam. :)
  • mike17
  • 21/10/2018 18:59
  • Mamy dwóch liderów wybiegających ponad peleton, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Za nim są dobiegający, którzy mogą w każdej chwili wskoczyć na ich pozycje, zatem dopóki piłka w grze...
  • Esy Floresy
  • 21/10/2018 15:58
  • Fatalna maniera w głosie, nie podoba mi się, Slavek.
  • Esy Floresy
  • 20/10/2018 13:12
  • Pogoda nam się zrobiła ponura, więc nieco pozytywnie zakręconą nutkę Wam posyłam. Energetycznej soboty! [link]
  • mike17
  • 20/10/2018 11:39
  • W środę kończy się głosowanie w MUZO WENACH 6, więc macie jeszcze trochę czasu, by oddać swoje cenne głosy : [link]
  • allaska
  • 19/10/2018 19:58
  • Dobry wieczór. Mam wielką prośbę do Redakcji poezji. Czy można prosić o dodanie przed tytułem mego tekstu słowa luźne, luźne refleksje. Będę niezmiernie wdzięczna. Pozdrawiam :)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas