Dziadek - Madawydar
Proza » Obyczajowe » Dziadek
A A A

Zawsze nadchodzi w końcu taki czas,
Spada nagle jak dziejowej burzy grom,
Trafia i poraża wybierając kogoś z nas,
Obwieszczając światu i nam jego zgon.

Stałym bywalcem „Tawerny pod wrakiem” był Michel. Jak wielu spośród nas miał tu swoje ulubione miejsce. Kiedy go poznałem, byłem młodym świeżo upieczonym adeptem sztuki żeglarskiej i od samego początku naszej znajomości „dziadek”, bo tak tu go wszyscy nazywaliśmy urzekł mnie swoim charakterem, opartym głównie na prostolinijnym działaniu ukształtowanym przez surowe, tradycyjne, góralskie wychowanie ustalone od wieków, bogate w niezaprzeczalne wartości moralne, przesiąknięte głęboką religijnością, ale jednocześnie niestroniące od humoru, groteski i dobrej zabawy. Był w tawernie duszą towarzystwa. Wszyscy go lubiliśmy. Choć jego cienki, ostry dowcip raził niejednokrotnie niemal każdego z nas, to jednak nie sposób było się na niego obrazić. Niezwykle rozmowny dzielił się z nami barwnymi opowieściami wziętymi żywcem ze swojego i nie swojego życia wypalając przy tym mniej więcej połowę paczki papierosów i wypijając pięć piw, zawsze pięć piw, nie mniej, nie więcej. Dziadek nie był żeglarzem. Swoje dzieciństwo i młodość spędził w górach uganiając się za dziewczętami, chodząc na baciarki i zabawy, ale i doświadczając ciężkiej pracy związanej z życiem na wsi w surowym klimacie, raz po raz nękanym przez nieobliczalne oblicze natury. Ten sielankowy byt został brutalnie przerwany przez powołanie do służby w ludowym wojsku polskim. Jego jednostka została skierowana do walk z ukraińską powstańczą armią. Dziadek należał do nielicznych, którzy wyszli cało z tej wojennej zawieruchy i jak sam twierdził dzięki Matce Boskiej z Wojakowej, przed której malarskim obliczem złożył przysięgę, że jeśli go ocali, to do końca swego życia będzie do niej przyjeżdżał każdego roku na Wniebowstąpienie, by złożyć Jej hołd. W Wojakowej był 68 razy. Ostatni raz w 2014 roku. Może to i dziwne, na pewno zastanawiające, ale właśnie tyle samo lat spędził u boku swojej jedynej żony, którą kochał z całego serca i troszczył się o nią do końca swoich dni. Zawsze wobec niej wierny, zawsze uczciwy, tak jak przysięgał przed Bogiem na ślubnym kobiercu. Biedna Mary, również powalona przez chorobę została sama. Bezsilność ciała nie pozwoliła jej pójść na pogrzeb męża.
Po wojnie dziadek pracował w zakładach mięsnych, jako konwojent. Swój wolny czas poświęcał przede wszystkim rodzinie, ale także również swoim pasjom, którymi były konie, gołębie i ogródek. Każdej niedzieli odprawiał niezmienny rytuał: poranna msza, karmienie gołębi i wyścigi konne, na których obstawiał gonitwy groszowymi stawkami i cieszył się jak dziecko, gdy jego koń wygrywał dla niego grosze. Za te pieniądze kupował swoim dzieciom, a później  wnukom cukierki. Wieczorem zaś, zachodził do „Tawerny pod wrakiem”, gdzie wypalając połowę paczki papierosów i wypijając swoje pięć piw opowiadał nam starodawne dzieje o żołnierzach znad kresowych stanic, o obrońcach naszych polskich granic i o młódkach, lotach i oblotach , o koniach, gonitwach i o obstawianych trójkach, jedynkach, dwójkach i porządkach. Relacjonował wszelkie przejawy bliższego i dalszego życia społecznego dodając oczywiście swój osąd w danej sprawie, często nie szczędząc przy tym ostrej krytyki nieobyczajnego zachowania. Szczerze w duchu lubiłem go właśnie za to, że walił prawdą wszędzie na boki i podziwiałem fakt, że ta prawda w żaden sposób mu nie zaszkodziła, nie powaliła, jak wielu innych, którzy próbowali się z nią zmierzyć.
Pogrzeb był w sobotę. Synowie i wnuki na własne życzenie nieśli trumnę dziadka, któremu w jedną rękę dali różaniec, a w drugą  program gonitw na najbliższą niedzielę, bo a nuż tam w niebie też będzie można obstawiać. Koledzy gołębiarze, zebrawszy wcześniej dziadkowe i swoje gołębie w drewniane skrzynie wypuścili je, gdy trumna schodziła w grobową czeluść. Dziewięćdziesiąt ptaków, czyli tyle, ile dziadek przeżył lat wzleciało w powietrze wspomagając anielski orszak w uniesieniu dziadkowej duszy do nieba. A potem poszliśmy całą tawernową kompanią do Mary złożyć jej kondolencje i każdy z nas opowiadał o tym, jaki to wspaniały pogrzeb miał dziadek. A potem wszyscy, jak jeden mąż poszliśmy do „Tawerny pod wrakiem”. Tam, w miejscu, gdzie zwykle siedział dziadek, John nakrył stół białym obrusem. Na stole postawił kufel okocimskiego, a obok niego popielniczkę i paczkę papierosów. Wyjął z niej jednego, zapalił i odłożył na popielniczkę. A potem John ważył i nosił nam pieniste kufle piwa, a my wznosiliśmy je w górę i patrząc w stronę białego obrusa wychylaliśmy je w toaście za spokój duszy dziadka. John co jakiś czas zapalał kolejnego papierosa, odkładał go na popielniczkę, zabierał kufel ze stołu i wylewał jego zawartość do zlewu, po czym ważył nowe piwo dla dziadka i umieszczał je na białym obrusie. I my piliśmy swoje kolejne piwa, wznosząc co jakiś czas toast za duszę dziadka i kiedy John wylał do zlewu piąty kufel, a w popielniczce spoczęło mniej więcej dziesięć wypalonych petów, stary John wyszedł zza kontuaru, otworzył drzwi tawerny i donośnym głosem oznajmił: - Mości panowie! Dziadek wychodzi!. Wtedy my wszyscy powstaliśmy z miejsc i odprowadzając wzrokiem niewidzialną duszę dziadka zaśpiewaliśmy jej ostatnią szantę na melodię „Alleluja” Cohena, czyli tę, którą zawsze śpiewamy naszym marynarskim braciom w ich ostatniej drodze do Hilo.

Alleluja

Żeglarzu stary żegnaj nam,
Wędrówki Twojej nadszedł czas,
Za fałdy chwycisz dziś ostatni raz,
Wyruszasz dziś w cudowny rejs,
Do Hilo płyniesz noc i dzień,
Tam szczęście znajdziesz wieczne – Alleluja!

Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Do Hilo każdy dotrzeć chce,
Gdzie bryza marszczy fali grzbiet,
Gdzie spokój, cisza, szczęście wokół jest,
W tawernach śpiew, zabawy czas,
Kompanów zawsze pełen bar,
A w duszy radość zagra – Alleluja!

Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Niech marzeń czar prowadzi Cię,
Niech szczęście wieczne spełni się,
Niech uśmiech zawsze lśni na twarzy Twej,
Pożegnań dziś nadchodzi czas,
Śpiew mew niech niesie Cię do gwiazd,
Więc żegnaj Bracie nasz, Alleluja!

Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Madawydar · dnia 02.09.2019 15:13 · Czytań: 65 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 00:42
Racja, nawet mama, która jest jedna :) »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:41
Akurat tego nikomu nie poświęciłem... co najwyżej swojej… »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:31
każdy ma swój czas każdy w godzinie ma 60 minut ;0 i tak… »
bruliben
21/09/2019 00:30
A jednak dopiął swego, nie byłby Benedyktem. Ale tylu ich… »
bruliben
21/09/2019 00:07
Wiem, że nie mam kontroli i ją mam - takie złudzenie.… »
wiosna
20/09/2019 22:55
Kazjuno dziękuję za podzielenie się przyjemnością ze… »
Dobra Cobra
20/09/2019 22:17
Olbrzymie masy nadludzi w naszym kraju potwierdzają fakt, ze… »
Kazjuno
20/09/2019 21:52
Nie znam się na współczesnej poezji. - Wiosno. Najczęściej… »
bruliben
20/09/2019 21:36
Co jest po drugiej stronie? Odwieczne pytanie. Romeo liczył… »
Kazjuno
20/09/2019 20:34
Mr Stawitzky Nawała szpanerstwa, "Jakim to nie jestem… »
wiosna
20/09/2019 20:11
Al dziękuję za Twoje grzybowe rozbawienie:) Ten wierszyk,… »
Lilah
20/09/2019 20:07
Piękny trzynastozgłoskowiec, świetnie się czyta. :) »
Lilah
20/09/2019 20:02
No toś mnie zaskoczył, Clakier! Dzięki :) Bardzo… »
mike17
20/09/2019 19:33
Dość wesołe dziełko :) Niektóre rymy nieco zgrzytają, są… »
MarcinD
20/09/2019 19:22
Dziękuję bardzo :-). Miło przeczytać taki komentarz.… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:Maattaes50
Wspierają nas