Night Hunters cz. 6 - TomaszPruffer
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Night Hunters cz. 6
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Rezydencja była bardzo okazała, to Ana musiała przyznać. Trzy piętra, rozległa piwnica, strych, dziesięć pokoi takich jak jej, przestronna kuchnia, jadalnia, dwa salony, trzy duże łazienki, dwa balkony, taras z basenem, spiżarnia i magazyn. Do tego garaż, szopa i wolnostojący warsztat, szklarnia i duży ogród na terenie posesji. Największe jednak wrażenie zrobiło na niej to, co znajdowało się w piwnicach.

- No, a tu mamy łaźnie. - powiedział Eren otwierając dębowe drzwi i zapalając światło.

- Łał… - Ana stała jak zaczarowana. Kto wie, może faktycznie było tam nałożone jakieś zaklęcie? - Przeprowadzam się tutaj.

- Aha-ha-ha-ha, jak sobie chcesz. Tylko będziesz miała dużo gości.

Stali w pomieszczeniu wielkości dwóch normalnych salonów, z sufitem wspartym na białych filarach. Całą podłogę zajmowały kilkumetrowej średnicy baseny.

- Przebieralnia jest po prawej, a po drugiej stronie jest wejście do sauny. Nie przesiaduj za długo i sprzątaj po użyciu. - Eren zgasił światło i zamknął drzwi. - Choć, teraz pokażę ci prawdziwą magię. - powiedział, idąc dalej korytarzem.

- Powinnam się bać o moją cnotę? - zażartowała.

- Co? Przecież miałaś… Ty z Danielem nie… - popukał palcami wskazującymi o siebie.

- Nie, to znaczy tak… To znaczy… dobra, zapomnij że to powiedziałam. Nie ważne.

Eren przyjrzał się jej uważnie, po czym wzruszył ramionami.

- W każdym razie, zapraszam na drugą stronę lustra. - powiedział, podchodząc do zwierciadła na końcu korytarza. Strzepnął dłonią, a jego paznokcie zmieniły się w kilkucentymetrowe pazury. Uniósł rękę i wyrył na środku lustra skomplikowany symbol. Znak zajaśniał czerwonym światłem a całe lustro zafalowało i zrobiło się matowe.

- Nie ociągaj się, Alicjo. - Eren puścił do niej oko i wszedł prosto w taflę szkła, znikając za nią.

- How deep the rabbit hole goes? - westchnęła Ana i weszła za nim.

Znalazła się w dużej sali, oświetlonej kulami światła wiszącymi pod sufitem i przy ścianach. Po bokach znajdowały się drzwi, po dwie pary na ścianę, a w centralnym punkcie pomieszczenia schodziła w dół kwadratowa klatka schodowa.

- Oto Twierdza. Ta “magiczna” część domu. - powiedział Eren, wskazując ręką na pomieszczenie. - Jest tu biblioteka, pomieszczenia do przechowywania szczególnie niebezpiecznych artefaktów, magazyny składników do zaklęć i rytuałów, pracownie magiczne, szpital, laboratoria i warsztat, a na samym dole znajduje się dodatkowo zabezpieczony bunkier, zdolny utrzymać przy życiu dziesięć osób przez minimum pół roku bez żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. - uśmiechnął się z dumą.

- Jesteśmy pod domem? Jak właściwie się tu dostaliśmy? - Ana rozglądała się zdziwiona i zafascynowana zarazem. Na ścianach wisiały wielkie gobeliny, mapy i tablice ze szkicami roślin i istot, których Ana nie widziała wcześniej na oczy. Nad schodami unosił się szkielet czegoś, co przypominało wielkiego węża. Ana zauważyła, że miał łapy.

- Tak, jesteśmy kilka metrów pod piwnicą domu. Wejść można tu tylko przez magiczne lustro, jest ich kilka w całej rezydencji. Wyjść można tak samo, albo jednostronnym portalem w bunkrze. Wszystkie eksperymenty i prace wymagające używania magii prowadzimy tutaj. Na górze jest tylko część mieszkalna. Całe to miejsce, a zwłaszcza warsztat, to królestwo Jacko, więc potem cię dokładnie oprowadzi. A teraz, skoro tak ci się podobała... - Eren podszedł z powrotem do lustra. - Co powiesz na wizytę w łaźni?

 

* * *

 

“Gratuluję Miron, ty tępa pało. Świetnie rozegrane, na prawdę!” myślał Eren, rozbierając się w przebieralni. “Ledwo zaprosiłeś ją do domu i co? Wspólna kąpiel! Jesteś geniuszem, naprawdę. Chcesz sprawdzić, kiedy pęknie i zwyzywa cię od zboczeńców? Bo jesteś na świetnej drodze w takim razie. Nie zdążyła jeszcze zobaczyć całego domu, a ty już zaczynasz wymachiwać jej kutasem przed oczami.” Owinął się ręcznikiem i wyszedł do łaźni. Ana jeszcze była w swojej kabinie, co podsunęło mu prosty, acz skuteczny sposób na zminimalizowanie złego wrażenia, które jego propozycja musiała na niej wywrzeć.

W każdym razie, podejrzewał że wywarła. Bo jak niby inaczej miała zareagować? W przypadku większości ludzi i istot magicznych nie miał takich problemów - dzięki posiadaniu zarówno umiejętności wampira i sukkuba, bez żadnego problemu mógł odczytać czyjeś emocje, nastrój, a niekiedy nawet proste myśli. Ana natomiast była dla niego chodzącą zagadką. Zastanawiał się, jaka istota mogłaby mieć tak silną odporność na jego magię, ale nic nie przychodziło mu do głowy.

Szybko zrzucił ręcznik, wszedł do przygotowanego wcześniej basenu i zagarnął całą pianę w swoją stronę, zakrywając się. Po chwili przemyślał sytuację jeszcze raz i zdał sobię sprawę z zasadniczego błędu. Szybko podzielił pianę mniej więcej na pół i przepchną część na drugi skraj basenu. “Dobra. Tak powinno być dobrze. Teraz tylko się odpręż i nie zrób niczego, co mogłaby źle odebrać.” pomyślał, opierając się o ściankę.

“To chyba nic nienormalnego że jestem ciekawa, jak wygląda nago, prawda?” myślała Ana, rozbierając się w przebieralni. “W końcu jest tylko w jednej czwartej człowiekiem. Nie widziałam jeszcze nagiego sukkuba ani wampira, a jak inaczej mam się dowiedzieć jak wygląda? Muszę poznać cały ten świat skoro mam być teraz jego częścią.” Owinęła się ręcznikiem. “Swoją drogą, to miło z jego strony. Bałam się, że zagoni mnie do sprzątania albo od razu na jakiś trening a tu proszę. Wspólna kąpiel.” Otworzyła drzwi i weszła do łaźni. 

Jakaś cząstka jej umysłu jęknęła rozczarowana, kiedy zobaczyła Erena siedzącego już w wodzie i do tego zakrytego pianą. Po drugiej stronie basenu na nią też czekała piana, jak góra lodowa zatapiająca Titanica jej kosmatych nadziei.

“Ta przygotowana specjalnie piana i to, że siedzi już w wodzie… to pewnie taki dyskretny i taktowny sposób przekazania, że to tylko i wyłącznie kąpiel. Żadnych frywolności.” westchnęła w duchu.

- Odwróć się i nie podglądaj przez chwilę. - powiedziała. Spodziewała się, że sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej, ale cóż - “krwiodawcy zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę” jak mawiała Theo. Chociaż teraz, jako wampir, była raczej krwiobiorcą.

Eren posłusznie odwrócił głowę i zamknął oczy. “Mam nadzieję, że szybko pozbędzie się tego wstydu. W świecie magicznych nagość jest dużo bardziej powszechna niż w zwykłym społeczeństwie niemagicznych. Powiedzieć jej to teraz? A co jak zrozumie to opacznie? Nie rób nic głupiego, pamiętaj!” pomyślał.

- Już. - usłyszał plusk wody i głos Any. Odwrócił się z powrotem i spojrzał na nią. Długie, rude włosy zebrała w kok z tyłu głowy, odsłaniając smukłą szyję i obojczyki. Na wszystko co święte, uwielbiał ładne obojczyki. Sądząc po tym, co widział nad powierzchnią wody, była dość umięśniona, choć bez szkód dla kobiecości jej figury. Przypominała mu jedną driadę którą kiedyś poznał. Właściwie to ich znajomość też zaczęła się od wspólnej kąpieli, a potem było… “Stop! Nie myśl o tym nawet!” skarcił się w myślach.

- Ahhh… chyba faktycznie się tu przeprowadzę. - powiedziała Ana, wyciągając się w basenie i unosząc ręce. Jej biust uniósł się przy tym niebezpiecznie wysoko, niemal przebijając pianę. Eren odwrócił głowę.

“Nie myśl o tym. Nie myśl o tym. Nie myśl o tym.” powtarzał w głowie jak mantrę. “Na Boga, co się stało z moją samokontrolą? Jeszcze chyba żadna kobieta tak na mnie nie działała. W każdym razie nie od czasu… A może… może to jakiś rodzaj uroku? Jak u sukkuba? Ale nic takiego nie wyczuwam, poza tym powinienem być odporny. Dziwne...”

Ana przyglądała się Erenowi. Nie patrzył nawet na nią, wlepiając obojętny wzrok gdzieś w ścianę. “Może w świecie magicznych panują inne standardy urody?” pomyślała nagle. “Może dla niego wyglądam po prostu źle ale stara się tego nie okazywać, żeby nie sprawiać mi przykrości? Albo jest gejem? Albo ma kogoś innego? Cholera, nie mogę mieć nawet pewności, czy on w ogóle odczuwa jakikolwiek pociąg do ludzi. Może ma zupełnie inne gusta?” Im dłużej nad tym myślała, tym bardziej wszystkie te możliwości wydawały się jej prawdopodobne.

Siedzieli chwilę w milczeniu, relaksując się w gorącej wodzie.

- Ja… - Ana zająknęła się po chwili. - Ja chciałabym ci w końcu podziękować. Za, no wiesz… to wszystko.

- Nie ma o czym mówić, naprawdę. Po prostu nie mogłem pozwolić ci zginąć z… kilku powodów. Powiedzmy, że nie chciałem dokładać cię do swojego sumienia. - uśmiechnął się i zamknął oczy, odchylając głowę do tyłu.

- Ahh, rozumiem… - “Czy to taka aluzja, że nic dla niego nie znaczę? Chodzi tylko o jego sumienie?” - Co właściwie wydarzyło się tamtego dnia? Od momentu w którym wysłałeś mnie do łazienki. Bo jesteś chyba jedyną osobą, która zna prawdę.

- Cóż, wygodniej będzie zacząć od końca. - Eren westchnął. - Ten mag, Arturius McTavish, którego roboczo ochrzciliśmy wcześniej “Złodziejem Dusz”, chciał wezwać demona. I to nie byle jakiego demona, ale Adramelecha, znanego też jako Moloch.

- Po co właściwie chciał to zrobić? - zapytała Ana.

- Cóż, nie żyje, więc przepytanie go to trochę za dużo zachodu, ale zapewne standard - mag skuszony wizją posiadania niemal nieograniczonego źródła mocy i potężnego sługi łudzi się, że będzie w stanie kontrolować bestię tego kalibru. - Eren wzruszył ramionami.

- I ci ludzie, których zabijał, to były… ofiary dla tego demona? Po co to robił?

- Prawie - baterie. W księgach, które zabezpieczyliśmy przed przyjazdem policji, znaleźliśmy sposób, jak można uwięzić czyjąś duszę bez żadnych skomplikowanych rytuałów. Najpierw torturował ofiary, wywierając możliwie największy nacisk na ich umysł i doprowadzając je na skraj śmierci. Dzięki temu wzbudzona dusza praktycznie sama odrywała się od ciała, przyciągana prostym sigilem skupiającym, czyli tym pentagramem. Był rysowany krwią ofiary, więc magia sympatyczna dodatkowo wzmacniała efekt. Wystarczyło tylko umieścić w ognisku sigila specjalne naczynie zdolne uwięzić duszę i już.

- Jak wygląda takie naczynie? - Ana pochyliła się do przodu, zaciekawiona.

- Jest wiele możliwości. On używał zwykłych szklanych słoików owiniętych miedzianym drutem, które potem pieczętował papierowymi banderolami z zaklęciami wiążącymi. Bardzo prosty sposób, ale miał jedną wadę, która go zgubiła. Wystarczyła drobna nieszczelność w miedzianej osnowie i cała uciekająca energia skupiała się właśnie tam, tworząc kryształ dusz. Znalazłem taki przy schodach, gdzie musiał upaść i dzięki niemu namierzyłem słoik w kryjówce maga.

- Więc to stąd wiedziałeś, gdzie masz iść? - Ana w końcu uzyskała odpowiedź na pytanie, które dręczyło ją od tamtego dnia. - A czemu akurat miedziany drut?

- Miedź, podobnie jak praktycznie wszystkie przewodniki elektryczne, jest świetnym izolatorem magicznym. Dlatego magia i technologia często zakłócają się wzajemnie. Wszystkie urządzenia elektryczne w tym domu są skonstruowane albo przerobione przez Jacko, żeby zminimalizować ten efekt. Dlatego mamy tu prąd, telewizję i internet. - przez całą tą rozmowę Eren ani razu nawet nie spojrzał na Anę.

- Dobra, a po co mu były te magiczne baterie? Do przyzwania demona?

- Mhm. Łącznie zebrał dwadzieścia jeden dusz. Gdyby ustawił je w trzech koncentrycznych kręgach po siedem, zaklęcie rzucone wewnątrz, zwłaszcza w noc równonocy, miałoby moc wystarczającą do przeciągnięcia tak potężnego bytu jak Moloch do naszego świata.

- Czyli co, każdy komu uda się zebrać dwadzieścia jeden dusz może wezwać potężnego demona? - mimo gorącej wody Anę przebiegł dreszcz. 

- I tak i nie. - Eren nadal unikał patrzenia w stronę Any. Był dumny z tego, jak dobrze nad sobą panuje. Silna wola zawsze była jego mocną stroną i jakaś cholernie atrakcyjna ruda policjantka nie da rady tego zmienić. - Po pierwsze, żeby przywołać demona, nie wystarczy sama energia. Trzeba też poznać go na tyle, żeby wytworzyć z nią mentalną więź, pojąć istotę danej bestii. W pracowni Arturiusa znaleźliśmy trzy grube księgi zawierające wyłącznie opisy i imiona Molocha. Do tego w zwykłych warunkach zrobienie wyrwy między wymiarami na tyle dużej, żeby przenieść całą energię duchową, z której składa się takiej klasy demon, wymagałoby dużo, dużo więcej niż wzmocnienie bateriami dusz. 

- Czekaj,  już któryś raz wspominasz o innych wymiarach. O co właściwie chodzi?

- Oprócz naszego świata istnieje jeszcze kilka innych. Są zebrane jak winogrona na kiści - mają wspólny rdzeń i stykają się ze sobą, ale bezpośrednio nie łączą. Oczywiście to dość uproszczona metafora, bo winogrono ma trzy wymiary a wszechświat sześć, ale wiesz o co chodzi. - odpowiedział.

- Chyba tak. - Ana potarła głowę. Obecność Erena tuż obok nie pomagała jej się skupić. - A jakie są te światy? Też mieszkają w nich ludzie?

- Cóż, znane światy to: Midgard, czyli świat, w którym żyjemy; Alfheim, świat elfów; Muspelheim – świat demonów i upiorów; Svartalfheim, czyli świat zamieszkany przez szare elfy i zmiennych; Nidavellir – świat krasnoludów; Niflheim, czyli coś w rodzaju czyśćca; Jötunnheim, świat zamieszkany w głównej mierze przez potwory; Asgard – świat w którym, według mitów, mieścił się ogród Eden i z którego pochodzą rasy Ludzi, Elfów i Krasnoludów. O ile wiadomo, obecnie jest martwy i zniszczony. Do tego jest jeszcze Wanaheim, w którym podobno magiczni ludzie, elfy, krasnoludy i istoty magiczne współżyją razem, oraz  Piekło i Niebo. Jakby tego było mało, przy każdym świecie można tworzyć tak zwane “wymiary kieszonkowe”, czyli mikroświaty połączone tylko z jednym z tych głównych wymiarów. - wyjaśnił.

- Dobra, dość, proszę. Wróćmy do tego demona. Jak działa takie przyzywanie? - odparła Ana. Czuła, że jej mózg zaczyna krzyczeć z rozpaczy.

- Wyobraź to sobie jak łapanie byka na lasso. Po pierwsze, musisz wiedzieć, gdzie jest byk którego masz złapać - dlatego trzeba poznać demona i wytworzyć więź. Po drugie, potrzebujesz lassa - zaklęcia przyzywajacego. Po trzecie, musisz mieć siłę, żeby zrobić wyrwę między wymiarami dużą na tyle, żeby wpuścić demona do naszego świata. - Eren zamyślił się. - Nie wiem jak upchnąć tu byka, ale tak to działa. Jak się domyślasz, manipulacja samą strukturą rzeczywistości wymaga mnóstwo energii. Na szczęście, czy raczej niestety, całe Los Angeles znajduje się w miejscu, gdzie bariera międzywymiarowa jest bardzo cienka i łatwa do przebicia. Myślisz że skąd wzięła się nazwa “Miasto Aniołów?” - spojrzał na Anę i puścił oko.

Zrobił to dokładnie w momencie, w którym Ana poprawiała włosy, które zaczęły wysuwać się z koka. Żeby to zrobić bez moczenia ich, uniosła się lekko tak, że jej biust znalazł się nad powierzchnią piany.

Patrzyli na siebie chwilę w zdziwieniu, po czym Ana gwałtownie usiadła, chowając się aż po szyję, a Eren szybko odwrócił głowę.

“Noż kurwa, a tak dobrze mi szło! Jakiego trzeba mieć pecha, żeby obrócić się akurat w takim momencie? Jakie były szanse?! Teraz myśli, że zrobiłem to specjalnie!” myślał Eren, zaciskając usta z wściekłości. “Cóż przyjacielu, musisz przyznać, że jest na co patrzeć, prawda? Widzieliśmy już wiele, wiele pięknych piersi, ale te były zdecydowanie najlepsze.” odezwała się jakaś część jego mózgu. “Morda tam! To nie ma znaczenia. Teraz jest członkiem drużyny, więc jej piersi się nie liczą. Równie dobrze mogłaby ich nie mieć, jak Chelsea.” skarcił sam siebie. Na sama myśl o takiej stracie, głos w jego głowie zamilkł przerażony.

“No nie, co ja zrobiłam.” myślała Ana, patrząc na minę Erena. “Przecież dał do zrozumienia, że nie życzy sobie żadnych takich zachowań. I co? Zamiast to uszanować macham mu cyckami przed twarzą. Teraz pewnie myśli, że próbuję go uwieść. Na pewno ma mnie za jakąś bezwstydną zdzirę. Boże, jak można mieć aż takiego pecha…”

- Odwróć się, wychodzę. - powiedział Eren, przerywając milczenie. Ana posłusznie odwróciła głowę, załamana.

“Czego niby się spodziewałaś, idiotko? To oczywiste, że wychodzi. Będzie dobrze, jak będzie jeszcze chciał w ogóle z tobą rozmawiać.” myślała patrząc, jak wchodzi do przebieralni.

“Eren idioto, po tej akcji dobrze będzie, jak będzie jeszcze chciała z tobą w ogóle rozmawiać. Postaraj się tego chociaż nie pogorszyć, co? Najlepiej dać jej teraz trochę przestrzeni.” myślał, wycierając się i zakładając ubrania. “Tak, to dobry pomysł. Chelsea się nią zajmie, tak będzie dobrze. I tak muszę w końcu wziąć się za sprzątanie miasta po równonocy, więc nie będzie mnie w domu przez większość czasu. Reszta drużyny będzie się na zmianę zajmować szkoleniem Any.”

Powoli otworzył drzwi od przebieralni, chrząkając. Chciał dać Anie czas na ewentualne zakrycie się i nie ryzykować kolejnego faux-pas.

- Dzisiaj masz wolne, możesz odpocząć, zapoznać się z domem i drużyną. - rzucił do Any, idąc do drzwi. - Od jutra zaczynasz ostro trenować, więc wypocznij dobrze. Ja pewnie będę kręcił się po mieście, więc Chelsea się tobą zajmie. - zamknął drzwi i ruszył w stronę schodów.

“Cholera!” zatrzymał się nagle, kiedy coś sobie uświadomił. ”Chelsea jest lesbijką… Nie sądzę, żeby podrywała Anę, ale ogólnie jest dość… frywolna. A jak to źle odbierze? Tylko tego brakuje, żeby uznała nas wszystkich za nimfomanów i zbereźników. Ale z drugiej strony, lepszej opcji nie ma. Placide jest nekromantą i będę potrzebował jego pomocy przy odsyłaniu wszelkich upiorów, więc średnio się nadaje na opiekuna dla Any. David… David średnio się nadaje na opiekuna dla kogokolwiek, dla Jacko przebywanie z kimś praktycznie obcym byłoby torturą, a Rafi najwyraźniej za Aną nie przepada. Swoją drogą, muszę z nią o tym porozmawiać.” pomyślał, podejmując drogę ku schodom. “Czyli zostaje Chelsea… no cóż, będzie co ma być, pewnie to wyolbrzymiam.” Postanowił i poszedł szukać Rafi.

 

* * *

 

Patrząc na zamykające się drzwi, Ana była niemalże bliska płaczu. 

“Czy on właśnie oznajmił, że nie chce mnie już widzieć?” pomyślała załamana. Cichy plusk wody przełamał ciszę, kiedy zanurzyła się cała w basenie. Była na dnie. Zarówno dosłownie, jak i psychicznie. “Z drugiej strony, czego się spodziewałam? Tydzień temu nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu, a ja byłam prawie zaręczona, a teraz chciałbym, żeby pół-wampir zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia. ” Rozważała, wstrzymując oddech. “Poza tym, może po prostu szukam faceta żeby odbić sobie zdradę Daniela i niezbyt przyjemne rozstanie, a on zwyczajnie jest pod ręką?”

Wynurzyła się i oparła o rant basenu. “Tak, to na pewno to. Trochę przerwy dobrze mi zrobi, a dzięki temu będę mogła bardziej skupić się na treningu i nauce. Muszę szybko opanować to wszystko żeby móc im pomagać w… w tym co robią.” uśmiechnęła się i zamknęła oczy. “Ale na razie jeszcze trochę tu posiedzę.”

 

* * *

 

Rafi znalazł na ogrodzie, bawiącą się piłką. Podrzucała ją i łapała, albo odbijała od ściany, śmiejąc się. Z jakiegoś powodu zasmucił go ten widok.

“Trzeba będzie znaleźć jej kogoś do zabawy, bo teraz większość czasu spędza sama a to praktycznie jeszcze dziecko. Dobrze, że szopy nie są zwierzętami stadnymi.” pomyślał, podchodząc do niej.

- Cześć, mogę się przyłączyć?

- Pewnie! - Rafi uśmiechnęła się szeroko i rzuciła w niego piłką. - Łap!

Bez trudu chwycił ją i odrzucił wysokim łukiem. Bawili się tak dobre pół godziny, śmiejąc się wniebogłosy.

- Przerwa… potrzebuję przerwy… - wydyszał Eren, udając zmęczenie.

- Nieee, ale jesteś słaby, ja się nawet nie zmęczyłam! - na potwierdzenie swych słów Rafi podskoczyła wysoko i zrobiła salto.

- Ale ty masz niecałe osiem lat, a ja ponad sto. Ciekawe, jak będziesz wyglądać w moim wieku. 

- Nie będę. Zmienne szopy tyle nie żyją. - powiedziała z nagłą powagą w brązowych oczach.

- No właśnie, chcesz żebym ja też umarł? - powiedział Eren kładąc się na plecach i chwytając dramatycznie za serce.

- Ha ha ha! Nie proszę, nie umieraj. - Rafi skoczyła, rzucając mu się na brzuch.

- Aaaa, nie, zabierzcie tą bestię, nie mogę oddychać!

- Ha ha, jestem wyżej w łańcuchu pokarmowym, już mi nie uciekniesz!

- Nieee!

Kilka minut leżeli na plecach, śmiejąc się.

- Lubisz Anę? - zapytał w końcu Eren.

- Nie. - fuknęła Rafi. - Śmierdzi szarymi.

- Szarymi? Mówisz że Ana jest szarym elfem? - spytał zaskoczony.

- Mhm. Nie tylko, ale czuję od niej szarego. - ogon zjeżył jej się i kiwnął na boki.

- Hmm. Słuchaj uważnie. - spojrzał dziewczynie w oczy. - Nawet jeśli Ana faktycznie ma w sobie krew szarych elfów, to nawet o tym nie wie, rozumiesz? Nie ma z nimi nic wspólnego i jest naszą przyjaciółką. Możesz spróbować ją polubić?

- Hmpf. No dobra. - skrzyżowała ręce na piersi. - Ale musisz poprosić. I pobawisz się ze mną jeszcze trochę.

- Ehhh, twardy z ciebie negocjator. - Eren przewrócił oczami z udawaną irytacją. - Rafi, bardzo cię proszę, żebyś spróbowała polubić Anę. A teraz dawaj piłkę, ty mały szkodniku.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
TomaszPruffer · dnia 08.10.2019 11:30 · Czytań: 56 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
19/10/2019 12:45
Piękny:) druga cudna cząstka:) »
wiosna
19/10/2019 12:10
Al dziękuję za słowo o wierszu. Zawsze z przyjemnością… »
wiosna
19/10/2019 12:05
Al, a gdzie mnie nie zagnało:):):) Rozumiem. Nie każdy… »
Florian Konrad
19/10/2019 11:14
pewnie, że nie padnie. nie zamorzyłbym nikogo głodem... »
liathia
19/10/2019 10:43
Dziękuję. »
bruliben
19/10/2019 10:31
Fajne masz nastawienie i odważnie, że spróbowałeś wierszy,… »
MarcinD
19/10/2019 10:00
A proszę :-). Przyznam szczerze, że zerknąłem również na… »
d.urbanska
19/10/2019 09:45
Brawo! Widzę, że lubisz wyzwania. Wiersz trudny do… »
bruliben
19/10/2019 09:29
Dziękuję MarcinieD za przywędrowanie do tekstu i twoją… »
marzenna
19/10/2019 09:21
allaska tymczasowa podlira, krótka, ale emocje są duże :) »
MarcinD
19/10/2019 09:04
Smutne takie. Oczywiście skojarzenia są oczywiste ;-).… »
allaska
19/10/2019 08:49
Marzenno dziękuję bardzo. Na szczęście to portret tymczasowy… »
marzenna
19/10/2019 08:43
Stare kino, pleśń, grzyb na ścianie. Niemy film,… »
MarcinD
19/10/2019 08:33
Generalnie Duch będzie się spotykał od czasu do czasu z… »
JOLA S.
19/10/2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :) »
ShoutBox
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:atynyjix
Wspierają nas