Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Portal Pisarski » Z innej beczki » Archiwum
Autor
Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Wasinka Użytkownik
  • Postów: 4334
  • Skąd:
Dodane dnia 04-03-2014 21:41
Etap drugi rozpoczęty.
Teraz wszystko w Waszych rękach. Decydujcie zatem, kto przekroczy wrota etapu trzeciego.
Serdecznie zapraszam do głosowania.


Zasady mamy takie:
1. Głosować mogą wszyscy oprócz mnie (uczestnicy turnieju również mogą oddawać głosy, ale nie na własne teksty).
2. Punkty od 1 – 3 zdobyć mogą trzy teksty (czyli każdy z nich może otrzymać 1, 2, lub 3 punkty; dozwolone przyznawanie połóweczek).
3. Dwoje z Was, z najmniejszą liczbą punktów, nie przejdzie do kolejnego etapu, choć może się zdarzyć, że punktacja zdecyduje inaczej (wówczas odpowiednio większa liczba osób odpadnie w etapie III) – w przypadku remisu.
4. Głosy oddajemy do piątku (do około godz. 21.00).
5. Głosować może każdy Użytkownik portalu, który był zarejestrowany w chwili rozpoczęcia konkursu.


Twórcy obrazu słownego do obrazu na płótnie zmierzyli się z pędzlem sisey’a. Co ukazało się ich oczom, umysłom czy sercom? Zajrzyjcie pod podszewkę razem z nimi.

Obraz sisey’a:

http://www.portal-pisarski.pl/obrazki/galeria/pelne/3/ciecie_1100x1100.png



Anonimowe opowieści – kolejność przypadkowa:


HISTORIA PIERWSZA

„Pamięć artysty”

Wczoraj ja i mój Janek poszliśmy do miejskiej galerii. Wyciągnęłam go na siłę, po stokroć obiecując, że nie będzie się nudził. Trochę kultury nikomu jeszcze nie zaszkodziło.
Na schodach mijał nas sąsiad Tadeusz z zawodu weterynarz, z zamiłowania pisarz. Jest to bardzo roztargniony, sympatyczny człowiek. Rozmawiał z nami chwilę, ale przypomniał sobie o czymś. Z przestrachem pobiegł do swojego mieszkania.

Niecałą godzinę później, zaczęliśmy zwiedzać wystawę. Tuż przy wejściu wisiał obraz „Pamięć artysty”. Zachichotałam zdziwiona.
- Janek popatrz, no przyjrzyj się - rzuciłam lubemu wyzwanie. - Opisz tego pana dla mnie. Jaką miałeś pierwszą myśli?
Chłopak dumał długą chwilę.
- Facet jest przybity, być może ma depresję. Ten czerwony nos podkreśla rozłam psychiczny. Mamy kontrast: Prawdziwy człowiek i maska wesołka, która wcale nie chroni go przed światem. Zastanawiająca osoba, kryje się pod przebraniem. Przywodzi mi na myśl Szekspira, sam nie wiem... może tak miało być. To pisarz doświadczony życiem. Zdradza go siwy włos na skroni.
I cóż, że bawi swoimi utworami tysiące czytelników, w życiu codziennym to ktoś zupełnie inny. Jest szary, nierozpoznawalny. Widzę, że kreacja na stałe przywarła do jego postaci. Wpisała się w życiorys. Jakby nos zespolił się z narządem węchu i nikt nie potrafi odróżnić fikcji od prawdy. Rozłam niszczy artystę i zabiera radość.
- To wszystko? - upewniłam się unosząc brwi.
- Malarz, ma niezłą technikę, wyczucie palety barw, pięknie poprowadził granice światła i cienia. Czarne tło uwydatnia rozpacz postaci.
Byłam pod ogromnym wrażeniem. Podejrzewałam, że Janek wcale nie zna się na sztuce, a tu proszę: as z rękawa.
- Hmm... Chciałam, żebyś powiedział pierwsze co przyszło ci na myśl – burknęłam, aby nie wyjść na zieloną.
- Jesteś pewna? - zapytał, świdrując mnie wzrokiem na wylot.
Potwierdziłam.
- Wygląda jak Tadzik chwilę temu. Zanim wymamrotał: Psiakość, czy ja naładowałem krowę?
Odetchnęłam, jednak przed oczami mieliśmy dokładnie ten sam obraz.



HISTORIA DRUGA

„Okaz”

To wszystko działo się dawno temu, a może jeszcze dawniej. Mimo to całkiem dobrze pamiętam, choć byłem pamiętnikowym oseskiem i dopiero uczyłem się tej sztuki.
A więc -wiem, wiem, nie zaczyna się zdania od więc, ale to stara historia, a ja się dopiero uczę.

Posłuchajcie moi mili…

Wszystko z pozoru wyglądało całkiem normalnie, w naszym odległym miasteczku, życie toczyło się leniwie. Słońce zwykle prażyło przez cały dzień i nieczęsto przedzierał się smutek przez wesołe promienie. Wówczas rzadko, bo rzadko, ale zdarzał się czas niepogody. Chmurniało.

A kiedy szarzało w około… no właśnie… smutniała twarz Kryz Usza.

Zaraz wam o nim opowiem… posłuchajcie.

Był to mężczyzna wyjątkowy. Ja w każdym razie nie znałem nikogo takiego. A mianowicie kiedy niebo przykrywały gęste chmury, jego oblicze natychmiast się zasępiało. Puch mu nos i robiła się z niego ogromna czerwona kula.

Dziś pewnie powiedziano by, że to alergia na brak słonecznego światła, ale za moich czasów zakrawało to na wpływy czarnej magii i chorób nieuleczalnych, niechybnie prowadzących do śmierci.

Zjeżdżali się uczeni, magowie i mędrcy. Czekali na zachmurzenie i obserwowali dziwaka. Prześcigali się w pomysłach jak go uratować, by na koniec bezradnie rozłożyć ręce. Odjeżdżali niepyszni, a Kryz Usz żył dalej od słońca do zachmurzenia, pogrążając się we rozżaleniu.

Nos Kryz Usza dalej był czerwony i okrągły wraz proporcjonalnie do ilości szarzyzny za oknem. Nie mógł już na siebie oglądać. Dość miał takiego życia i nie chciał być okazem medycznym. Patrzył na siebie z odrazą.

A lustro wyszydzało nieubłaganie:

- Czerwony kulfon, czerwony kulfon - drwiło głośno!

Gwałtownie i niespodziewanie jego ręka uderzyła w lustrzane odbicie, w sam środek czerwonego zapchanego nochala.

W tym momencie poczerniało, zaroiło się od much… było ich tysiące…

Nie macie pojęcia, całe roje!

Nie dałem rady się powstrzymać i krzyknąłem:

- Ależ Kryz Uszu ty miałeś muchy w nosie! Nie dąsaj się już więcej jak panna!



HISTORIA TRZECIA

Pierwszy raz bolał, bo miała tylko dziesięć lat i żadnych zębów mlecznych. Trzydzieści dwie perełki wypadły z ust, a ona próbowała wkładać je z powrotem, wciskała w poszarpane dziąsła i płakała, ale cicho, bo było już po dziewiątej. Potem zęby zaczęły zwijać się w splecione z palcami białe węże i wrastały pod skórę, pełzając szybko wzdłuż żył. Zakryła usta dłońmi, żeby nie krzyczeć. W gardle bulgotała gorąca krew, oczy rozwierały na siłę stalowe szczypce, do uszu wpełzały karaluchy. Brakowało jej już rąk do skrywania się przed światem.
Chciała wyjść tylko na chwilkę, tylko piętro dalej od skłębionego pod jej stopami piekła. Połamaną od upadku i poszarpaną od krzaków znaleźli ją dopiero następnego dnia rankiem.
Kolejne razy nie bolały tak bardzo, bo wiedziała czego się spodziewać i zabrali jej wszystkie okna. Tłumili terapią, zduszali lekami, ale czuła się po nich źle, a skłębione pod sufitem dłonie topielców i tak wracały nocą. Mówili, że powinno być lepiej, więc zgadzała się z nimi. Zresztą, może to oni sami nachylali się nad jej łóżkiem, sypali popiół do gardła i wlewali kwas w gałki oczne, może to oni rozpalonymi prętami głaskali ją pod koszulą nocną i charczeli do ucha siarkowym oddechem. Pogodziła się z myślą, że żyje wśród demonów, albo umarła i poszła do piekła za hałasowanie po dziewiątej.
Kłamała, że jest lepiej na tyle często, by wypuścili ją do czyśćca. Tam było powietrze, więcej ludzi i budynków. Znalazła wśród nich nie-demona i została u jego boku, bo pozwalał zagryzać jej krzyk własnym ciałem. Głaskał ją po głowie, mówił cicho i zabierał do tych budynków, które bywały otwarte.
Oglądali rzeczy, rzeźby i obrazy, syk skwierczących ciał był nawet jakby cichszy. Patrzyła beznamiętnie na wieczne animacje, robaki przeżerające płótno i gnijące oczodoły smutnych klaunów, gdy nagle ścisnął mocniej jej dłoń.
To dziś, teraz powie, że widzi to samo, że już wie, rozumie i, och, jakaś ty była dzielna, znosząc apokalipsę na co dzień.
Kichnął.
Wymieniła z klaunem smutne spojrzenie.



HISTORIA CZWARTA

Latarnie rozświetlają ponure ciemności mroźnego wieczoru, rzucając blade snopy światła i odcinając się jasno na tle czarnego aksamitu nieba. Chodniki zasypane śniegiem. Puste ulice, cisza przykrywa miasto kocem, który rozsypie się w proch podczas porannego przebudzenia. Kiedy idę samotnie, nawiedzają mnie różne wspomnienia. Lata. Długie lata. Tyle miejsc.

Usiłuję przywołać w pamięci obraz ojca z czasów zanim wpadł w nałóg alkoholowy. Wtedy, gdy prowadził stragan z wyrobami ze skóry. Często odwiedzałem go po szkole. Rozgwar kipiał ze stoisk. Tęcza tkanin, zapach koni, nawozów i wołów. Tłum formujący kręgi wokół muzyków. Wraz z innymi dziećmi podziwiałem popisy żonglerów, mimów i aktorów, inscenizujących wydarzenia historyczne.

Ściska mnie w gardle, z trudem przełykam ślinę i mrugam powiekami, by powstrzymać łzy. Przypominam sobie niedzielne spacery do portu, podczas których ojciec wskazywał palcem na barki, kutry i żaglowce; podnosił mnie, żebym mógł je lepiej widzieć. Opowiadał, jak podczas rejsu znalazł się w samym środku sztormu na Oceanie Indyjskim. Szły na nich fale wysokości górskich szczytów. Wspominał o rozkołysanych palmach i egzotycznych roślinach z liśćmi, które czekały nieruchomo, aż owad - kuszony zapachem i jaskrawym kolorem kwiatu - podejdzie lub przyleci na tyle blisko, by móc go złapać. Przestrzegał przed palącym słońcem. Mówił tak barwnie i przekonująco, że czułem parzące promienie na plecach. Albo o podróży do wioski na obrzeżach Madagaskaru, gdzie gliniane chatki tubylców nagrzewały się jak węglowe piece i panował w nich niemiłosierny upał. Opowiadał o niemowlętach płaczących wśród insektów, piasku i kurzu, o starcach pozostawionych na śmierć na trawiastych równinach. Widziałem te obraz przed oczami, czułem niemal zapach, słyszałem odgłosy tropikalnego ptactwa.

Dziś, idąc w przemoczonych butach wiem, że ojciec nie był w żadnym z tych miejsc. Po prostu nasłuchał się historii, jakie opowiadali zagraniczni straganiarze i kupcy, którzy przybywali do miasta podczas jarmarków. Nie mam mu tego za złe.



HISTORIA PIĄTA

- Ty cholerny pajacu! - krzyczała. - Myślisz, że to wystarczy, by mnie złamać? Mylisz się, idioto, wytrzymam więcej, niż umiesz sobie wyobrazić! Mam już dosyć i ciebie, i całej pokurwionej rodziny!

Cała się trzęsła z rozgoryczenia. To był okrutny dzień, miesiąc, rok. Zupełnie jakby stała przy ogromnym regale w bibliotece i każda książka, kolejno, spadałaby jej na głowę. A przecież miała plany, może nieszczególnie ambitne, ale jakieś były. Siedziałaby teraz w pracy i denerwowała się, ale nie w ten sposób. Złościliby ją wiecznie natarczywi klienci, głupie uśmieszki kolegów – przecież mogłaby to znieść. Ale nie. Pojawił się ten chory skurwiel i zniszczył misternie zaplanowaną, nudną przyszłość.

Na początku była rutyna. Takie dziewczyny jak ona to lubią. Trzy razy w roku kwiaty, od czasu do czasu czekoladki, niezbyt częste wypady do kina. Czuła się w tym wszystkim bezpiecznie. Gdy była chora, nie musiała sama robić gorącej herbaty, miała faceta, który masował jej zmęczone plecy i pilnował, by brała pigułki na czas. Było wygodnie. Do czasu. No, ale czemu znowu się łudziła...

Jesteś z siebie dumny? Będziesz się tak darł i darł, dopóki nie urwę ci łba?! - Zatkała uszy dłońmi, czuła się już zmęczona i bezbronna jak mała dziewczynka. Miała wrażenie, że tylko swoim wrzaskiem stłumi ten hałas, który nieustannie ją prześladował.

Podeszła do plastikowej skrzynki z zabawkami. Przerzucała samochodziki, pistolety, figurki superbohaterów i pluszaki. W końcu znalazła małego, szmacianego klauna i z pogardą wrzuciła go do łóżeczka. Pawełek przestał płakać.



HISTORIA SZÓSTA

„Klaun”

Godziny szczytu w Galerii Artystycznej Mokotów nie są „rzeczą łatwą, ani małą.”
– Bueno, bueno... – cmoka, wzdycha, pulchności falują. W kaczym dziobie spod skalpela lądują pulchne palce. Wysysa je, jak sól z frytek, z Maca. – Maestro, pan jest...
– Tak, wiem. – A psik! Grzebie po kieszeniach, śmierdzi nikotyną, starzec, żółty-brzydal, wąsacz. – Początkowo to miało być ledwie oko. Nie wszędobylskie oko w trójkącie, po prostu oko. Zatopione i patrzące. Gapi się, ale nie widzi. Pierwszego nie ma, wypadło z biedy, wyschło, choć wcześniej ropiało tak, jak drugie, które...
– Też wyschło, i zostały tylko palce, wspomnienia, ptaki we mgle? – Intelektualne rozkosze powoli rozpełzają się pod odzieniem nieśmiałymi gazami. – Ach, ach...
– Nie do końca. Po prostu je zamalowałem. Nie chciałem znów być smutny, posądzony o epatowanie cierpieniem. – A psik! Odrywa kawałek jeszcze ciepłego numeru „Gazety Polskiej”, wyciera gluty w twarz Specjalisty Od Wszystkiego.
– Stąd klaun?
– Stąd to nieszczere gówno. Ten archetyp przemodelowany abstrakcją. Pokraczny, tak, dobrze to pani ujęła, klaun, wyskrobany na płótnie miedzianą łyżeczką, jak wiewióra z lisiej nory, albo resorak z tyłka pederasty. Kulka truskawkowych w kolorze wiśniowym zamiast nosa. Gęba zbitego psa, homo włoski poety okalają twarz z rysami rozsypanymi w przypadkowy układ cierpienia psyche, które zdaje się mówić, że ten mieszkaniec cichego domu biczuje twarz przed lustrem uryną słów: „Przegrałem życie w pasjansa... a mogłem uczyć się na pamięć Prousta albo dymać wszystkie w mieście. Albo jedno i drugie.”
– Maestro pan jest ordynarny, po prostu... – Ach, ach, głębokie afekty pękają na twarzy. – Po prostu...
– Chamski? Wiem. – Chrząka, odpluwa, strzępy „Gazety Polskiej” z wizerunkiem Specjalisty Od Wszystkiego lądują w koszu. – Może pójdziemy do mnie, mam ciekawą kolekcję unikatowych pocztówek z Hitlerem?





Zapraszam do głosowania! :)
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
amsa Użytkownik
  • Postów: 145
  • Skąd:
Dodane dnia 04-03-2014 22:08
1- 3
4- 2
3- 1
Maniak tolkienowskiego śródziemia, z którym podróżuje przez Gwiezdne Wrota, zafascynowany Wraith i Todd'em (czy te oczy mogą kłamać...), odpoczywam na Babilonie 5, czytając portalowe utwory...
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
introwerka Recenzent
  • Postów: 292
  • Skąd:
Dodane dnia 04-03-2014 22:19
Hist. 3 - 3 pkty
Hist. 5 - 3 pkty
Hist. 6 - 3 pkty
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Usunięty Gość
  • Postów:
  • Skąd:
Dodane dnia 05-03-2014 14:37
Historia trzecia - 3 pkt.
Historia szósta - 3 pkt.
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
akacjowa agnes Użytkownik
  • Postów: 1576
  • Skąd: Lubasz
Dodane dnia 05-03-2014 18:44
3 - 1 pkt
4 - 2 pkty
5 - 3 pkty
Jestem kudłata, łaciata i piegata, lecz koło pióra równo mi to lata ;)
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Wierszybajka Użytkownik
  • Postów: 184
  • Skąd: mam wiedzieć?
Dodane dnia 05-03-2014 19:08
5 - 3p
4 - 2p
2 - 1p
Zdobyć na wczoraj: Bezkresny kawałek nieba i dziurę pełną słońca.
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
zajacanka Użytkownik
  • Postów: 1371
  • Skąd: UK
Dodane dnia 05-03-2014 19:43
3 - 3 p.
4 - 2 p.
5 - 3 p.
Make peace not war.
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
mede_a Użytkownik
  • Postów: 33
  • Skąd: Mazury
Dodane dnia 05-03-2014 20:23
3- 1 pkt.
4- 2 pkt.
6- 3 pkt.
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
mike17 Użytkownik
  • Postów: 1022
  • Skąd: Warszawa
Dodane dnia 05-03-2014 22:05
3 - 3pkt.
4 - 3pkt.
Easy Rider from Nowhere a.k.a Sztywny Pyton, rzecznik Klubu WeSZołego Szampona
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Olaf Tumski Użytkownik
  • Postów: 157
  • Skąd: Poznań
Dodane dnia 05-03-2014 22:12
Hist. 1 - 3 p.
http://olaftumski.blogspot.com/
Pisanie jest najlepszą odtrutką na wszystkie śmieci tego świata
https://www.facebook.com/tumskiolaf/
https://www.e-bookowo.pl/nasi-autorzy/olaf-tumski.html
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
kolbertyna Użytkownik
  • Postów: 118
  • Skąd: Warszawa
Dodane dnia 06-03-2014 09:43
4 - 3 p.
1 - 2 p.
wśród szeptów i szampana, i gwiazd
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Marxxx Użytkownik
  • Postów: 47
  • Skąd: Wrocław
Dodane dnia 06-03-2014 15:30
1,4,6 każdy po 1 pkt.
Na horyzoncie topi się słońce...
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Konstanty Użytkownik
  • Postów: 8
  • Skąd: Limanowa
Dodane dnia 06-03-2014 20:50
tekst 1 - 2 pkt
tekst 2 - 2 pkt
tekst 4 - 3 pkt
Jakub Trzópek.
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
zawsze Użytkownik
  • Postów: 3111
  • Skąd: Ciechanów
Dodane dnia 06-03-2014 20:57
4 - 2p.

jak mnie jeszcze oświeci to dodam resztę :)
Jestem wciąż niejasna, niesyta. - A. Osiecka
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Wasinka Użytkownik
  • Postów: 4334
  • Skąd:
Dodane dnia 06-03-2014 21:23
Proszę tylko o dodawanie w oddzielnych postach, bez edytowania. :)
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
ajw Użytkownik
  • Postów: 159
  • Skąd: Puławy
Dodane dnia 06-03-2014 22:05
3 - 1p
4 - 2p
5 - 3p
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Adela Użytkownik
  • Postów: 133
  • Skąd: To tu, to tam
Dodane dnia 06-03-2014 22:09
3 -3p
1- 2p
4- 1p
Adela
Do góry
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
julass Użytkownik
  • Postów: 1107
  • Skąd: Północne Doki
Dodane dnia 07-03-2014 01:53
3, 5, 6 - po 2 pkt na głowe
przecinki są homo
_________________________________
Ach, gdyby zamiast być piekłem, świat był ogromną niebiańską odbytnicą...
Lautreamont
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
Dobra Cobra Użytkownik
  • Postów: 639
  • Skąd:
Dodane dnia 07-03-2014 09:58
3 - 3 p.
4 - 2 p.
5 - 3 p.

DoCo
Jak powiedział kiedyś Bohumil Hrabal - Życie jest straszne, ale ja postanowiłem, że jest piękne.


Audiobooki DoCo:
http://www.youtube.com/channel/UCERjSgd5soEiRjZIxrt7NpA

Fanpage:
http://pl-pl.facebook.com/Dobra-Cobra-215571291807179/.../timeline/
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Słowo w kadrze; edycja druga - głosowanie w etapie drugim rozpoczęte
mizantrupia Użytkownik
  • Postów: 90
  • Skąd:
Dodane dnia 07-03-2014 10:36
6 - 2 p.
4 - 1 p.
robię foteczki
Do góry
  • Skocz do forum:
Polecane
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Wspierają nas