Życie po śmierci
Portal Pisarski » Z innej beczki » Luźne rozmowy
Autor
RE: Życie po śmierci
TomaszObluda Użytkownik
  • Postów: 6879
  • Skąd: Szczecin
Dodane dnia 05-05-2009 10:04
Cytat:
Tomasz, nie uzależniam sensu życia od wiary, ale jaki sens ma życie małego dziecka, chorego, cierpiącego i wcześnie zmarłego?
Taki sens, jak życie kwiatka,kota, czy moje. Nie nieistniejące transcendentalne byty nadają sens istnieniu czegokolwiek, tylko my osobiście. Sens jest określeniem wymyślonym przez ludzi, a nie jakimś obiektywnie istniejącym tworem. A wszystko co wymyślone przez ludzi, jest od nich zależne, i przez nich kształtowane. Rozumując tym tokiem myślenia, sens życia takiego dziecka, jest taki jak ty to ustalisz. Jeśli wierzysz w któregoś z Bogów, będzie to sens w jakiś sposób z daną wiarą związany. Dla mnie sens życia takiego dziecka, jest taki sam jak sens życia, kogokolwiek niezwiązanego ze mną w żaden sposób.
Do góry
Autor
RE: Życie po śmierci
Jack the Nipper Użytkownik
  • Postów: 3011
  • Skąd: Centrum Świata
Dodane dnia 05-05-2009 10:37
Cytat:
TomaszObluda napisał/a:
Nie nieistniejące transcendentalne byty nadają sens istnieniu czegokolwiek, tylko my osobiście.


Zgadzam się. Konflikt postaw powstaje tutaj na tym, że gdy ktoś sam nadaje sens swojemu życiu to jakby wcielał się w rolę Boga (bogów) który wedle religijnych załozeń powinien tenże sens ustalać sam.

Może niektórych razić, ze inni wcielają się w rolę w domniemaniu zarezerwowaną dla Boga (bogów)
Gdyby Bóg chciał, aby ludzie chodzili nago, to by nas takimi stworzył.
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
Tomi Użytkownik
  • Postów: 170
  • Skąd: Bydgoszcz
Dodane dnia 05-05-2009 11:25
Cytat:
Asti napisał/a:
Naprawdę ludziska, doceńcie swoje życie, zamiast zastanawiać się, czy po śmierci będzie wam fajnie czy nie.


Asti, widzisz, bo to jest tak, że człowiek nieustannie dąży do poznawania tego co nieodkryte, tajemnicze. Jako gatunek mamy wrodzoną ciekawość.

Cytat:
A czemu po prostu sama możliwość życia nie może być motorem do działania?


Nie napisałem, że nie może. Oczywiście, że może. To dość indywidualna sprawa, zależna od jednostki.:)

Cytat:
Zdumiewa mnie to powtarzane jak mantra twierdzenie, jakoby człowiek bez Boga (bogów) nie umiał wyznaczyć wartości, czy odróżnić dobra od zła. Wg mnie to jedno z największych kłamstw jakie wpajają religie.


Dokładnie. Religia, wiara może stanowić element bardzo pomocny w wyznaczaniu sobie właściwych dróg, wartości w życiu. Człowiek niewierzący może przecież postępować według wybranych przez siebie, a pochodzących z określonej religii, wartości.
Bez religii również można być dobrym człowiekiem, również można stworzyć system wartości i nadać sens swojemu życiu. Przecież ważne jest to, aby nie krzywdzić drugiego człowieka, właściwie rozumieć wolność. :)
Dziewictwo jest najbogatszym skarbem dziewczyny, ale trudno jest długo bronić skarbu, do którego wszyscy mężczyźni mają klucz.

Bassompierre
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
valdens Użytkownik
  • Postów: 4635
  • Skąd: Worksop (U.K.)
Dodane dnia 05-05-2009 11:54
Cytat:
człowiek nieustannie dąży do poznawania tego co nieodkryte, tajemnicze. Jako gatunek mamy wrodzoną ciekawość.


I dlatego człowiek przyjmuje na wiarę to, co ustalono na soborach? Nie sądzisz, że takie rozwiązanie jest dla człowieka, zajętego zarabianiem pieniędzy, zwyczajnym ułatwieniem i że nie ma nic wspólnego z "wrodzoną ciekawością"? Ja tak to widzę - podano na tacy, gotowe.



Ja na przykład, chociaż niereligijny, to z cała pewnością więcej myślę o Bogu, o początku, o końcu, o sensie niż większość religijnych. Ja szukam, oni znaleźli (?).
- Pływanie wyszczupla - powiedział wieloryb.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
Tomi Użytkownik
  • Postów: 170
  • Skąd: Bydgoszcz
Dodane dnia 05-05-2009 13:06
Cytat:
I dlatego człowiek przyjmuje na wiarę to, co ustalono na soborach? Nie sądzisz, że takie rozwiązanie jest dla człowieka, zajętego zarabianiem pieniędzy, zwyczajnym ułatwieniem i że nie ma nic wspólnego z "wrodzoną ciekawością"? Ja tak to widzę - podano na tacy, gotowe.


Poszukiwanie wartości na własną rękę jest na pewno trudniejsze.
Jak widać, w pędzącym świecie mimo wszystko lepiej sprawdza się zestaw sprawdzonych(?) norm i reguł. Niekoniecznie dobrych, ale ogólnie przyjętych i fajnych. Bo wszyscy wokół tak robią to i ja nie będę się wychylał.
Ludzie często zapominają, że określając swoją drogę w myśl jakiejś wiary zaczynają ich obowiązywać wszystkie zasady, a nie tylko wybrane, te wygodniejsze, bardziej pasujące do nowoczesnego sposobu życia. Wtedy powinni nazywać siebie pseudowierzącymi.
Tak, to jest wygodne.
Dziewictwo jest najbogatszym skarbem dziewczyny, ale trudno jest długo bronić skarbu, do którego wszyscy mężczyźni mają klucz.

Bassompierre
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
Dzon Użytkownik
  • Postów: 224
  • Skąd: Imielin
Dodane dnia 05-05-2009 13:18
Znowu pytanie sprowadza się do jednego, czy istnieje Bóg?
Są trzy możliwe odpowiedzi wiara że nie istnieje(ateizm) wiara że istnieje (teizm) wiara że nie wiadomo(agnostycyzm, albo lenistwo duchowe(brak refleksji, bo tak wygodniej)). Dogmaty wyłażą z każdej nory.
Czy bardziej prawdopodobne są te które sam stworzyłem, czy te które są potwierdzone doświadczeniami wieków?

Kłamstwem jest że człowiek nie ma wartości jeśli nie ma Boga?
A jakbyście nazwali człowieka który nazywa się królem, a jest pijaczkiem z Baru "Łabaj"*? Ja bym go nazwał "człowiekiem który nazywa się królem, a jest pijaczkiem z Baru "Łabaj"". Nie możemy sobie sami nadać godności( to znaczy niby możemy, ale to jest bez wartości). Nadał nam ją Bóg kiedy powiedział że wszystko co stworzył było dobre, a człowiek był bardzo dobry.

Bóg jest punktem odniesienia. Inaczej nie istnieje coś takiego jak wolność dobro drugiego człowieka, nie mam na myśli,"nikt tak nie będzie postępował" ale jeśli człowiek ustala zasady co jest dobre, a co złe, to znaczy ze zło i dobro nie istnieje, jest tylko aktualny pogląd, który może się zmienić, tak jak człowiek jest zmienny. To może być najwyżej czyjaś teoria, jedna z tysiąca, ale ona nigdy nie będzie mogła uzyskać statusu prawdy.

Dziwne jest myślenie ze jeśli cieszę się na niebo to muszę nienawidzić życia tutaj, tym bardziej kocham Świat, jako przedsmak tego co będzie.

To wszystko poważna sprawa, bo jeśli nie jest PRAWDĄ, że Jezus, stał się człowiekiem, żył, umarł i co najważniejsze, zmartwychwstał, po czym zesłał nam Ducha Świętego, to zyje w jednym wielkim kłamstwie.

Wiara to relacja osobowa, Ja - Jezus. Ciężko mi słuchać kiedy ktoś mówi że ten z którym codziennie rozmawiam, który zmienił wiele w moi życiu nieistniejące. Cóż to, że ktoś nie wierzy w to, nie znaczy że Bóg nie istnieje. Ja wiem że istnieje choć nie potrafię tego wyjaśnić.
Gdybym nie wierzył to myślę że spróbował bym jednego. Spróbowałbym powiedzieć Bogu "Jeśli istniejesz to spraw żebym uwierzył". Najwyżej bym się wygłupił(na to chyba bym miał dość dystansu do samego siebie), jeśli On naprawdę istnieje to prędzej czy później by mnie o tym przekonał.

Chyba trzeba nie mieć wyobraźni żeby stwierdzić że jeśli się wierzy to nie ma już pytań do zadania, zdziwilibyście się;-) A czy to jest wygodne? Myślę że niekoniecznie bo żyć według zasad które się wyznaje nie jest łatwo. Byli tacy którzy Jezusowi powiedzieli "Trudna jest twoja mowa, którz jej może słuchać" i odeszli.

Pozdrawiam.

Sorry za taki długi teskt;-)
*Oczywiście bez obrazy dla bywalców "Łabaja".
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
Asti Użytkownik
  • Postów: 809
  • Skąd: Łódź
Dodane dnia 05-05-2009 14:14
Cytat:
Asti, widzisz, bo to jest tak, że człowiek nieustannie dąży do poznawania tego co nieodkryte, tajemnicze


Przez poznawanie rozumiem rzeczywiste badanie wszystkimi dostępnymi sposobami jak to może być, a nie wyobrażanie sobie czegoś. To jest zakładanie z góry. Ale generalnie zgadzam się z tym co piszesz :)

Cytat:
wiara że nie wiadomo(agnostycyzm, albo lenistwo duchowe(brak refleksji, bo tak wygodniej))


Cholera, czemu agnostycyzm jest sprowadzany do braku refleksji? Czy zdawanie sobie sprawy z ograniczeń procesu poznawczego człowieka to brak refleksji? Ja myślę, że ateizm i teizm to ciągłe odpowiedzi, sceptycyzm i agnostycyzm to ciągłe zadawanie pytań. A więc myślenie i to głębokie.

To że ktoś coś sobie wymyślił, nie oznacza, że tak jest w istocie. I odnosi się to do wszystkich koncepcji.

Cytat:
To wszystko poważna sprawa, bo jeśli nie jest PRAWDĄ, że Jezus, stał się człowiekiem, żył, umarł i co najważniejsze, zmartwychwstał, po czym zesłał nam Ducha Świętego, to zyje w jednym wielkim kłamstwie.


A gdyby okazało się, że żyjesz w jednym wielkim kłamstwie - co wtedy? Czy twoje życie straciłoby sens?

Bo ja bym się zbytnio nie przejął. Nie mam ograniczonego światopoglądu. Jak ktoś udowodni mi, że jego myślenie jest bardziej zdroworozsądkowe i prawdziwe, lub mądrzejsze, to zmienię zdanie. Szkoda tylko, że mam światopogląd, w przypadku którego jest to mało prawdopodobne :)

Moim zdaniem to bardzo krucha podpora i punkt odniesienia. Koncepcje zawsze mogą okazać się błędne. Rzeczywistość w swej naturze nie jest konceptualna, możemy jej jedynie doświadczyć.

Cytat:
Kłamstwem jest że człowiek nie ma wartości jeśli nie ma Boga?
A jakbyście nazwali człowieka który nazywa się królem, a jest pijaczkiem z Baru "Łabaj"*? Ja bym go nazwał "człowiekiem który nazywa się królem, a jest pijaczkiem z Baru "Łabaj"". Nie możemy sobie sami nadać godności( to znaczy niby możemy, ale to jest bez wartości). Nadał nam ją Bóg kiedy powiedział że wszystko co stworzył było dobre, a człowiek był bardzo dobry.

Bóg jest punktem odniesienia. Inaczej nie istnieje coś takiego jak wolność (WTF? - wyraz zaskoczenia w oczach czytającego) dobro drugiego człowieka, nie mam na myśli,"nikt tak nie będzie postępował" ale jeśli człowiek ustala zasady co jest dobre, a co złe, to znaczy ze zło i dobro nie istnieje, jest tylko aktualny pogląd, który może się zmienić, tak jak człowiek jest zmienny. To może być najwyżej czyjaś teoria, jedna z tysiąca, ale ona nigdy nie będzie mogła uzyskać statusu prawdy.

Czemu zakładasz, że jedynym punktem odniesienia jest byt zwany Bogiem? Dla mnie wystarczającym odniesieniem jest to co czuje ten człowiek - jeśli czuje że jego życie ma wartość, to ma i nikt mu nie wmówi że jest inaczej. Nawet jeśli komuś wydaje się inaczej. Z królem jest już inna sprawa, bo to element zewnętrzny a nie wewnętrzny. Czyli jest się królem po osiągnięciu paru kryteriów - taka osoba zewnętrznie pozostanie pijaczkiem. Po za tym, mogę sobie dowolny punkt odniesienia wymyślić - i jeśli ktoś w to uwierzy i przekaże dzieciom, to one będą święcie wierzyły, że to jest ten jedyny właściwy punkt odniesienia.

Istnieje też pojęcie prawdy koherentnej, obce absolutystom, radzę poczytać w ramach ciekawostki ;)

Co do dobra i zła - ich poczucie mamy zakodowane w genach, oprócz tego kształtuje je - wychowanie, my sami i społeczeństwo. Sprawdzane na naszych koleżkach - naczelnych.

Sęk w tym, by nie nakładać na świat setek koncepcji które wydają nam się prawdziwe. Nie ma czegoś takiego. Wszyscy toniemy, a to jest szukanie pływaczków na siłę.

Cytat:
Dziwne jest myślenie ze jeśli cieszę się na niebo to muszę nienawidzić życia tutaj, tym bardziej kocham Świat, jako przedsmak tego co będzie.

Nie trzeba nienawidzić, ale moim zdaniem nadzieja na życie wieczne jest poglądem ludzi, którym czegoś brakuje w tym życiu, lub nie umieją tego znaleźć.

Cytat:
Gdybym nie wierzył to myślę że spróbował bym jednego. Spróbowałbym powiedzieć Bogu "Jeśli istniejesz to spraw żebym uwierzył". Najwyżej bym się wygłupił(na to chyba bym miał dość dystansu do samego siebie), jeśli On naprawdę istnieje to prędzej czy później by mnie o tym przekonał.


Po pierwsze - do czego ma to być niby potrzebne osobie niewierzącej? Jeśli czuje się szczęśliwa i pewna swojego sposobu patrzenia na świat, absolutnie do niczego. Ja robiłem takie crash-testy, łącznie z wzywaniem demonów i praktykami uznanymi przez KK za okultystyczne; i jakoś nic się nie stało. A uwierz, gorliwie pragnąłem się przekonać jak to jest. Po za tym - czemu absolut miałby cię do czegokolwiek przekonywać? Myślisz że on jest osobą i podobnie jak człowiek ma tego typu zachcianki? W takim wypadku niczym nie różni się to od wiary w Bogów Olimpu (swoją drogą, ja mam jakiś niewypowiedziany sentyment do starych politeistycznych bóstw... To były czasy :) )

Jeśli już, czekam na otwartą dyskusję, bez rzucania dogmatami (czyli argumenty w stylu "bo tak" ).
Ludzie potrafią niekiedy posuwać się do takich oszustw.
Śpiewają nie swoje pieśni, nie wiedząc nawet, o czym one mówią.

Create your own reality
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Życie po śmierci
Jack the Nipper Użytkownik
  • Postów: 3011
  • Skąd: Centrum Świata
Dodane dnia 05-05-2009 14:20
Cytat:
Bóg jest punktem odniesienia. Inaczej nie istnieje coś takiego jak wolność dobro drugiego człowieka, nie mam na myśli,"nikt tak nie będzie postępował" ale jeśli człowiek ustala zasady co jest dobre, a co złe, to znaczy ze zło i dobro nie istnieje, jest tylko aktualny pogląd, który może się zmienić, tak jak człowiek jest zmienny.


Otóż nie. To co obecnie jest uważane za dobro i zło, kiedyś wcale takie ni było. Za czasów średniowiecza nie było złem spalić czarownicę. Teraz jest, bo człowiek się zmienił a wraz z człowiekiem zmiminiło się to co Bóg uważa za dobre.

Oczywiście - znam wytłumaczenie - to człowiek średniowieczny się mylił, Bóg nigdy nie powiedział, ze palenie czarownicy jest dobre.

Za 300 lat powiedzą (po odpowiedniej modyfikacji Biblii) - homo jest dobre, człowiek w XXI się mylił, Bóg nigdzie nie powiedział że homo jest złe.
Gdyby Bóg chciał, aby ludzie chodzili nago, to by nas takimi stworzył.
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Życie po śmierci
soczewica Użytkownik
  • Postów: 2423
  • Skąd: mysłowice - siemianowice śląskie
Dodane dnia 05-05-2009 14:23
Cytat:
Edith napisał/a:
Tomasz, nie uzależniam sensu życia od wiary, ale jaki sens ma życie małego dziecka, chorego, cierpiącego i wcześnie zmarłego?

dla tego dziecka - nie wiemy. dla jego rodziców - może znaczyć wiele. może pomóc im odkryć siłę, może pomóc docenić życie w ogóle, może pomóc docenić miłość.
Między nami - piekło - kładka ma szerokość stopy. Gdy tylko jedno na nią wejdzie, spotkamy się na drugim brzegu i staniemy obok siebie. Jeśli obydwoje zechcemy bliskości, spotkamy się na środku kładki, z wyborem - przytulić się mocno, albo spaść osobno.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Identyfikator Tlen
Autor
RE: Życie po śmierci
Edith Użytkownik
  • Postów: 260
  • Skąd:
Dodane dnia 05-05-2009 17:14
chciałabyś być takim dzieckiem soczewica? Łatwo mówić, gdy nas to nie dotyczy.
Do góry
  • Skocz do forum:
Polecane
ShoutBox
  • AntoniGrycuk
  • 22/10/2019 23:29
  • Zakochałem się. To piękna miłość. Mówię Wam. I ważniejsze jest, aby Wam o tym powiedzieć. Byście wiedzieli! To najważniejsze!!!... Wiecie już?
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
Wspierają nas