Profil użytkownika
henrykinho

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • opole
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 30.01.2013 21:09
  • 13.02.2019 21:14
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 21
  • 0
  • 289
  • 89 razy
  • 47
  • 0
  • 0
  • 4
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze henrykinho
Przeczytałem i z miejsca mam wrażenie takie, że tekst mógłby być bardziej doszlifowany, kilka zdań zawiera niezręczności, zdarzają się braki przecinków, przez co mam odczucie chaosu. Myślę, że może po odłożeniu na parę dni do szuflady i porzeźbieniu w nim dałoby się problemy wyeliminować i język zyskałby na gładkości. Tym bardziej, że narrator ma natłok myśli niesamowity.

Poza tym atmosfera bardzo przytłaczająca. Depresja i bylejakość, te dodatki okraszające samotne życie bohatera, biją na każdym zakręcie. Chciałeś mu mocno dołożyć, w zasadzie każdy akapit to opis beznadziei i tak też to odbieram, smutny wydźwięk ma ta historia i tylko można współczuć facetowi (choć babci też). A może odwrotnie, może to społeczeństwo o wielu twarzach tworzy tak gnuśny klimat do życia? Czy raczej: egzystencji?

Cytat:
Gdy liżę kurwę po kro­czu, gdy prze­płu­ku­ję po niej usta wódką rów­nież pro­jek­tu­ję swój smak Pa­ry­ża. Czy tak sma­ku­je? Czy jego smak jest kurwi?


To dobry fragment, spodobał mi się, dziki i "Bukowski". Ogólnie potwierdza on moje odczucia po lekturze opowiadania, że mocne, ciekawe fragmenty mieszają się ze słabszymi. Jakby utrzymać formę to byłoby super.
Muszę przyznać, że pomysł jest oryginalny. Rozumiem to tak, że młoda matka oddaje siebie dla dobra dziecka, to dość oczywiście, natomiast leśna nieznajoma, archetyp idealnej kobiety-matki, poświęcającej się dzieciom, kuchni czy domowemu ognisku do granic możliwości, przejmuje jej obowiązki, bo tylko ona wie przecież, "co-i-jak". Smutne.

W zasadzie tematyka wiecznie aktualna, bo ta granica między obowiązkami, rodziną a szacunkiem do samego siebie zmienia swoje położenie, przynajmniej w rozumieniu społecznym, w zależności od kraju i czasów, w jakich żyjemy. Warto nie zapominać o sobie, o tym, że jest się wystarczająca dobrą matką czy ojcem, bo w przyszłości nadejdą konsekwencje. Choćby załamanie po wyprowadzce potomstwa z domu. Nietrudno sobie wyobrazić mnogość takich sytuacji. Nie tylko w Zadrzewiu.

Pozdrawiam i życzę kolejnych pomysłów ;)
Na świeżo po lekturze: proponowałbym jednak więcej akapitów, wtedy tekst zyskałby na przejrzystości - myślę, że szczególnie w internecie taki zabieg jest pomocny i zachęca do czytania.

Postać Wiktora jest interesująco zarysowana. Jego relacja z chorą matką (depresja?) i totalny brak charakteru dają historii kopa, ja przynajmniej miałem nadzieję, że facet się otrząśnie i zacznie żyć barwniej i choć w jakimś stopniu ostatni akapit pozwala mu się odbić od dna. Z drugiej strony fakt powstawania upragnionego domu w ślimaczym tempie zdaje się lekko przeczyć końcowemu sukcesowi, a w każdym razie pozostawia niedopowiedzenie.

Silnie narzuca mi się też porównanie samego budynku jak i procesu jego powstawania do postaci Wiktora, który powoli dźwiga się z klęczek, otrzepuje z porażek i jak ta cegła po cegle, w towarzystwie drwin, staje się po prostu "kimś", buduje swoje nowe "ja". Czuję tu inteligenty, celowy zabieg.

W braku dialogów dostrzegam po prostu chęć dokładnego opisania i konwencję, stąd nie mam z tym problemu. Udany zamysł, bez jakiejś wirtuozerii pióra, lecz mi się spodobało. Nawet jako wstęp do dłuższego tekstu, jakiegoś rozwinięcia ;)
Pejzaze nocne · 31.01.2019 08:36 · Czytaj całość
Cholera, to już wiem, skąd takie namacalne wrażenie realizmu miałem w trakcie czytania. Tym bardziej: mocne.
Początek sezonu · 30.01.2019 12:07 · Czytaj całość
Płynie się przez to opowiadanie aż do samego koniuszka. Ciekawie falują tutaj różne emocje, które generuje sytuacja - zaczynasz od brutalnych opisów rzezi, poprzez sielankowe picie w górach, rozkwit miłości i kończysz... jak kończysz. Mocno. Przez taką sinusoidę nie nudziłem się ani chwilę, a chęć poznania dalszych losów (zakładałem właśnie jakieś nakrycie i wydanie kochanków) trzymała cały czas w siodle.
Pytanie otwarte, przynajmniej dla mnie, z jakiego powodu Lidka bała się wody. Zaintrygowało mnie to. Głównie przez powiązanie z jego proroczą wymową.

Bardzo nostalgiczne - rozumiem, że autor za pan brat z Bieszczadami, to czuć - a oprócz tego i życiowo. Styl i wartkość akcji na bdb poziomie, nie ma się nawet czego czepiać. Chciałoby się czasem wziąć flaszkę, wsiąść do takiego busa i ruszyć w góry ;) Mógłbym poczytać "tego" i więcej.
Początek sezonu · 30.01.2019 11:06 · Czytaj całość
Powiem tak. Dobre to było.

Pisząc prościej: nastawiłem się na częste dla opowiadań o miłości przesadne stężenie patosu, a spotkało mnie miłe rozczarowanie i poczucie rozsądnego wyważenia wyrażanych piórem uczuć.
Uważam, że ma to wszystko głębię przekazu, jest też dobrze poprowadzone. Z początku historia idzie (a raczej: zatacza się) torem pijaka-przegrywa, natomiast potem serce Majka ukazuje się w pełnej krasie i gość chęć chlania zgrabnie zmienia w chęć miłości, w niej upatrując wewnętrznego spełnienia.
Zresztą udało ci się zagrać na moim banjo emocji, poczułem tęsknotę i strach straty bohatera. Trochę w tym było obaw o jego przyszłość, myśl o tym, jak trudno przecież taką miłość odnaleźć, że przecież "ideały" są tylko w bajkach, czy też snach, jak tutaj i że generalnie nie istnieją. Jednak ten zwykły kierowca ciężarówki daje radę - skoro on może, to każdy może. Ciekawe zresztą, czy autor się utożsamia, takie myśli również towarzyszą lekturze ;)

Polubiłem się z całym "miejscem" akcji, trochę umocowanym w niebycie. Sam starzec z knajpy "Smętnego" kojarzy mi się z Amerykańskimi Bogami, taki władca snów wkraczający czasem w życie śmiertelnika z buciorami.

Podsumowując - udało się stworzyć refleksyjny tekst, który unika natrętnych, miłosnych wykładni i pozwala, przynajmniej mi, chwilę pomyśleć. Fajno.
Moja od nigdy · 30.01.2019 08:32 · Czytaj całość
Odprężył mnie ten tekst powiem szczerze :) Pewnie to niezbyt zdrowe, ale lubię czytać o partaczach i partactwach, nieudolnych pisarzach i innych takich - może, cholera, się utożsamiam. Najlepiej jeszcze jak piją i świntuszą, jak Henry Miller czy Bukowski.
Ciekawie też "zwinąłeś" do rękawa Jeremy'ego w końcówce, jednak talent (albo pomysł) trzeba mieć do dobrych końcówek. Na plus, zgrabne to, poklnięte też, gdzie trzeba!
Jeremy · 29.01.2019 23:00 · Czytaj całość
Rewelacja. Przeczytałem i w gruncie rzeczy chętnie miałbym do czynienia z czymś większym objętościowo - czymś, co byłoby napisanie w tym stylu, umiejscowione w "tym" świecie. Początkowo - myślałem, że to jakieś "Ed, Edd i Eddy", bo tam też pałętał się średnio rozgarnięty chłopaczek z kawałkiem drewna, jednak Ty skręciłeś w lekki dramat, małą podróż po umyśle młodego, zahukanego gościa. Też super!
Pytanie poza konkursem - jak dużo czasu poświęcasz poprawianiu tekstów? Tj. piję do tego konkretnego, bo "gładkość" niesamowita, jakbyś jednym ciągiem wystukał i nic nie zmieniał "po" wyprodukowaniu ;p

pozdrawiam
Moim zdaniem jest to fabularyzowane narzekanie, podsycane przez zbawienną kpinę, łatwo wyczuć chęć autora do ironizowania - i w tym dostrzegam plusy. Tak się rodzi fajne pisanie, zalążek zdecydowanie jest - wystarczy trochę to wzbogacić, spróbować włożyć może więcej emocji; osobiście zabrakło mi uczłowieczenia narratora w jakiś sposób. Może też przez to, że tekścik krótki.
Natomiast jako pierwsza, portalowa historyjka na pewno zachęca do wypatrywania drugiej. Lekkość stwierdzono, potrzeba jeszcze tematu. Zobaczymy.

pozdrawiam
Cześć.
Sporo tutaj oczywistości, stawiania tez i takiej, hmm, dosyć chaotycznej, nerwowej argumentacji. Jakby autorka chciała wykrztusić wszystko naraz i nagle dostała zadyszki.
Przedstawione problemy są znane, poglądy mniej więcej też trafne i tak dalej, przez co zabrakło mi zaskoczenia, czegoś, z czym mógłbym polemizować.

Cytat:
Dla nich nie liczy się godność człowieka


Dla przykładu - tak dobitne, mocne stawianie sprawy mnie lekko odtrąca. Wolę, kiedy autor chce mnie sprytnie podejść, przekonać do swych racji, a nie strzela z dubeltówki :) Nie wiem, taka rzecz do przemyślenia.

Jak na pierwszy tekst zgrabnie napisane. Wiem przynajmniej, co autorka chciała osiągnąć - tylko ta rozprawkowa forma mnie nie zadowala do końca. Tak mam.

pozdrawiam
(Nie)Zwykli · 20.08.2014 23:28 · Czytaj całość
Dziękuję Miladoro, historia będzie kontynuowana, morderca pochwycony, a poprawki wniesione. ;)

Cytat:
Jeżeli przyszli dobrowolnie na targ, to nie "spędzonych"

Hmm, no właśnie. Problem pojawił się, bo chciałem nadmiernie przybliżyć ludzi do bydła.

Apollo1 - "czekanie na dalszy ciąg" to najfajniejszy komentarz do części pierwszej czegokolwiek :) Dziękuję i pozdrawiam.
Słoma w bucie · 26.07.2014 10:57 · Czytaj całość
Powiem szczerze, że nie lubię historii o RPA ukazywanych od "białej" strony". Uważam, że Afrykańczycy mają sporo prawa zachowywać się tak, jak się zachowują, bo nawet nie nastąpiła jeszcze zmiana pokoleń - niedawno to biały pan miał wciąż prawo wkroczyć do czarnej dzielnicy i powystrzelać pół tuzina miejscowych bez większych konsekwencji. Równo dwadzieścia lat temu przecież neonaziści wycinali jeszcze w pień matki z dziećmi na południowoafrykańskich ulicach, choć, oczywiście, nie usprawiedliwia to akcji odwetowych. Ale afrykanerzy wiedzieli, na co się piszą.

Sama historia oddaje pokłosie tamtych wydarzeń. Moim zdaniem tak pochrzanione relacje społeczne nie zmienia się jeszcze bardzo, bardzo długo; tym bardziej że w głównej mierze wina była zawsze po stronie policji.

lubię historię RPA i interesuję się apartheidem, więc + ;)

pozdrawiam
Nocą na Hillbrow · 26.07.2014 10:53 · Czytaj całość
WholeTruth > Dzięki za wizytę. Mam nadzieję, że ta "wiedza" nie pociągnie mnie na sam dół :p
Pora zacząć mi zresztą czytać poezję!

Paweł Drozd > dzięki za słowa uznania i motywację!
Muszę przyznać, że to najbardziej zaskakująca z fabuł, jakie pojawiły się na "kamienicowym" rynku. Dzięki temu nie nużysz, masz coś nowego do przedstawienia, a i sama interpretacja tematu ciekawa, szczególnie w ostatnim fragmencie, kiedy to Klemens użala się nad swym starczym losem.
Przeczytałem po jakimś-tam-czasie znowu i to chyba był raz przełomowy, bo przy tym podejściu spodobało mi się bardziej.
Wiele, wiele historii przeszło mi przez myśl podczas lektury - gdzieś nawet przewinął się Lovecraft'owski "Reanimator", gdzie "przeszczep" to słowo przewodnie, natomiast skutki takowego okazały się znacznie, znacznie niewygodniejsze niż u Ciebie :)
Za pomysł na "serce" należy się plus.

pozdrawiam
Serce · 02.06.2014 09:32 · Czytaj całość
Ciekawy to zabieg, takie wepchnięcie czytelnika pod pociąg - nie mam pojęcia, jak to ostatnie zdanie na mnie wpłynęło, jak zmieniło percepcję, jednak jest to dość nurtujące ;)
Potrafisz opowiadać, ładnie Ci to wychodzi, nie ma żadnych zawijasów językowych, na czym zyskuje naturalność i szybkość czytania.
Brown być może jest jakąś dziecięcą projekcją jedynie, wyimaginowanym przyjacielem, ale cóż mi do tego, skoro narrator przyznał się do malwersacji? :)
Może fabuła jako taka nie przybiła mnie do ściany, jednak sama konstrukcja tekstu podaje czytelnikowi rękę i zaprasza "do środka", znaczy dobrze.

pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
StalowyKruk
19/09/2019 00:41
Jestem. Trochę mi to zajęło. Umieram na przeziębienie ;)»
bruliben
18/09/2019 22:04
Jestem na części 6-tej twojego czytadła i bardzo… »
Kushi
18/09/2019 21:36
Niech żyje bal Agnieszki Osieckiej a zaśpiewanej przez… »
AntoniGrycuk
18/09/2019 21:23
Wariacie_egzystencjalny, miał to być klimat z umysłu… »
Lilah
18/09/2019 21:11
*odnóży »
voytek72
18/09/2019 21:09
Chyba warto aby tekst miał jednak tekstowy tytuł zamiast… »
voytek72
18/09/2019 20:55
prosty przepis na pożar. ;) wers środkowy zbędny,… »
Dobra Cobra
18/09/2019 20:52
W jakże piękny sposób złapiesz tropy i sęsy ;) Kazjuno,… »
Lilah
18/09/2019 20:51
To ja dziękuję, że do mnie zajrzałeś. Pozdrawiam:)»
voytek72
18/09/2019 20:47
Myślę, że temat który bardzo trudno utrzymać w ryzach, z… »
Nuria
18/09/2019 20:40
Słowa płyną melodyjnie, aż chciałoby się zatańczyć :)»
voytek72
18/09/2019 20:32
Mistycyzm, ale taki... realistyczny i to mnie tu ujmuje :)»
wariat_egzystencjalny
18/09/2019 20:26
Dla mnie jest to takie małe studium szaleństwa a dokładniej… »
voytek72
18/09/2019 20:24
"Niech żyje bal" Maryli Rodowicz Takie… »
Lilah
18/09/2019 19:48
To mnie zaskoczyłaś, Al. Dziękuję pięknie. Pozdrawiam… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Krejciaq7
Wspierają nas