Babskie pogaduszki - werka
Proza » Humoreska » Babskie pogaduszki
A A A
W słoneczne, październikowe popołudnie ja i moja koleżanka Gośka, która przyjechała do mnie poprzedniego dnia, siedziałyśmy na leżakach przed domem. Słońce już nie grzało tak, jak w letnie dni, ale dawało przyjemne ciepło.
Gośka przerzucała bezmyślnie kartki jakiegoś kolorowego czasopisma, a ja próbowałam skupić się na książce. Próbowałam, bo jej paplanina mnie rozpraszała. Widocznie było jej za mało naszych pogaduszek do późnej nocy, bo od rana buzia jej się nie zamykała. Zdążyła opowiedzieć o swojej bliższej i dalszej rodzinie, sąsiadach, znajomych i nieznajomych, różnych zdarzeniach... a teraz wracała do wspomnień z młodych lat. Miałam jeden, wielki mętlik w głowie.
Odłożyłam książkę i przymknęłam oczy, może, jak zobaczy, że drzemię, uciszy się na chwilę... Ale, gdzie tam.... Żeby odgrodzić się od głosu koleżanki, zaczęłam wsłuchiwać się w dźwięki otaczającej nas przyrody. Wokół grały świerszcze, koniki pole... a za mną w lasku świerkowym śpiewały ptaki... Słowa Gośki odpływały....
Nagle moje uszy wypełnił potężny warkot piły spalinowej sąsiada. Koleżanka ani drgnęła i mówiła dalej... Zresztą dla niej, mieszkanki wielkiego miasta, taki hałas, to jak kropla w morzu, a tu, nawet przejeżdżający czasem jakiś pojazd mechaniczny drażnił i zdawał się być nie na miejscu.
- Piekielna piła! – jęknęłam ze złością. – Chciałam nazwać ją dosadniej, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
- .... o właśnie, wyjęłaś mi to z ust, to do niej pasuje. Taka z niej była, piła.
Nie miałam zielonego pojęcia o kim, lub o czym ona mówi. A o tym, żeby się przyznać, że jej nie słuchałam, nie było mowy, bo by się śmiertelnie obraziła.
- Jak to, piła? Myślisz, że była alkoholiczką? – udawałam, że jestem w temacie.
- Nie. Raczej nie.... – Gośka się zawahała. –Chyba, że ty coś o tym słyszałaś...
Piła u sąsiada umilkła. Ale tylko na chwilę. Zerkając pomiędzy wysokie świerki na posesję obok, widziałam jak sąsiad taszczy następną, długą kłodę do cięcia. Szykują opał na zimę.
- .... i wyobraź sobie, że ja, stara baba, pierwszy raz w życiu widziałam piły! – krzyknęła Gośka.
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem.
- Tu jest ich pełno. Prawie każdy ma... – powiedziałam, wzruszając ramionami.
- Żartujesz! – Zerknęła na mnie zdumiona. – A gdzie je trzymają?
- Tę małą – właśnie sąsiad ją włączył – pewnie trzymają w szopie, a tę dużą.... - chciałam powiedzieć, tę którą tną deski...Ale Gośka mi przerwała.
- To muszą mieć dwa akwaria! Nie mogą je trzymać razem w jednym?
Zgłupiałam. O czym ona znowu mówi?
- Pamiętasz – mówiła dalej – w tym Egzotarium były kiedyś małpy w takich wielkich klatkach. Chciałam je pokazać wnuczce, ale wyobraź sobie, że już ich nie ma... A w przyszłym miesiącu planujemy z moim Tomkiem wyjazd ...
A, pomyślałam z rozbawieniem, to ona mówiła o rybach ... Ale, zaraz... Niemożliwe, że ich nigdy wcześniej nie widziała, bo, jak pamiętam, ileś lat temu żeśmy je razem oglądały. Chyba, że zapomniała, albo ja byłam z kimś innym...
- Jesteś pewna, że nigdy nie widziałaś piły? - zapytałam z ciekawością.
- A skąd! Chociaż od nas do Piły nie jest tak daleko, bo około czterdzieści kilometrów, to jeszcze tam nie byłam – odpowiedziała zaskoczona. – Przed chwilą mówiłam ci, że wybieramy się do tego miasta – dodała nieco obrażona.
Właśnie miałam sprostować, że chodzi mi o coś innego, ale Gośka już zmieniła temat.
- .... i jak zobaczyłam te półbuty, mówię ci, cycuś - cmoknęła w palce - od razu musiałam je kupić!
- I jak cię znam, to na wysokich obcasach! – dodałam. – Baba po sześćdziesiątce, a zgrywa się na nastolatkę. Mówię ci, połamiesz kiedyś nogi! I co, dałaś je komuś, czy rzuciłaś w kąt, jak zwykle?
- Oddałam do sklepu, bo mnie piły – powiedziała z żalem.
No, nie, znowu te „piły”. Oszaleć można.
- Chciałaś powiedzieć, że cię cisły... cisnęły... – nie wiedziałam, które słowo odpowiednie – to znaczy... nie ciebie, tylko twoje nogi – zaplątałam się.
- Były za ciasne – wyręczyła mnie Gośka. Nagle zamilkła zamyślona.
- Gnębi mnie – odezwała się po chwili - że nie mogę przypomnieć sobie nazwiska tej naszej nauczycielki.
Jakiej znowu nauczycielki?
- Której... – zapytałam od niechcenia.
- No, tej .... Przecież sama nazwałaś ją „piłą”- odpowiedziała z wyrzutem.
Raczej „alkoholiczką”, przypomniałam sobie z rozbawieniem,, choć nadal nie wiedziałam o kogo chodzi.
- Gdybym chociaż przypomniała sobie jej imię. Jak ta nasza nauczycielka od matematyki miała na imię....- mruczała do siebie.
W tym momencie przypomniało mi się pewne zdarzenie sprzed wielu lat i wybuchłam śmiechem.
- Co cię tak śmieszy? - Odezwała się Gośka obrażonym tonem.
- To zdanie... Gdy pewnego dnia moja kochana ciocia, a zbliżała się wtedy do osiemdziesiątki, szła na imieniny do swojego syna, spotkała po drodze swoją sąsiadkę. Sąsiadka, jak to sąsiadka, wścibska była, więc pyta się cioci, gdzie idzie, po co i dla kogo niesie te kwiaty. Ciocia odpowiada, że dla syna, który ma dzisiaj imieniny. Wtedy sąsiadka zapytała, jak jej syn ma na imię. I w tym momencie ciocię zamurowało, bo nagle jego imię wyleciało jej z głowy i za nic nie mogła sobie przypomnieć. Speszona i zdenerwowana coś odburknęła, że niby się spieszy, i szybko się oddaliła. Idąc, zła na siebie za popełnianą gafę, wystraszona, że traci pamięć, zawstydzona, bo co pomyśli sobie o niej sąsiadka, powtarzała sobie w duchu: jak ten mój Marek ma na imię, no jakże ten mój Marek ma na imię.... Gdy nam to opowiadała, zaśmiewała się do łez.
Umilkły świerszcze, koniki polne... i ptaki w lasku świerkowym, przestraszone głośnym śmiechem Gośki. Zagłuszyła nawet warkot piły.
Słońce skryło się za wierzchołkami drzew i zrobiło się chłodno. Zaczęłyśmy się zbierać.
- A swoją drogą – odezwała się koleżanka niepewnym głosem, składając leżak – oczywiście to nie moja sprawa, ale mogłabyś zwrócić uwagę sąsiadom, żeby tej swojej pilarki spalinowej używali w jakimś pomieszczeniu. Od tego huku dudni mi w głowie.
Spojrzałam na nią z uznaniem za fachową nazwę i zaskoczeniem, że jednak, choć nic nie mówiła, przeszkadzał jej ten łomot.
- A od tych wszystkich ćwierkających i śpiewających stworzeń szumi mi w uszach – dodała, biorąc leżak pod pachę. – Choć, pogadamy w domu na spokojnie.
O, nie... jęknęłam w duchu.
A nazwiska, ani imienia naszej nauczycielki od matematyki, żeśmy sobie nie przypomniały. Nawet nie byłam pewna, czy myślałyśmy o tej samej....


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
werka · dnia 04.02.2011 11:35 · Czytań: 689 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 6
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Usunięty dnia 04.02.2011 11:56
I właśnie dlatego nie wsiadam do środków komunikacji miejskiej bez zagłuszającej gadaninę współpasażerów muzyki w uszach :|

W związku z uczuleniem na tego typu paplaninę, tekst mnie nie rozśmieszył, nie zainteresował, nie porwał i marzę o tym, żeby o nim szybko zapomnieć.

Z rzeczowych uwag: nie ma takiego znaku interpunkcyjnego jak czterokropek. Zresztą trzykropek też stosujesz z godną podziwu wyobraźnią.
czarodziejka dnia 04.02.2011 18:57
Trzykropek kojarzy mi się z przerwaną myślą bohatera, a u ciebie dość często występuje. W niektórych przypadkach można je zlikwidować.( tak mi się wydaje)
Czytanie tekstu było częściowo torturą( może tylko dla mnie), nudny nie wnoszący nic godnego uwagi.Wydaje mi się, że tekst częściowo miał rozśmieszyć czytelnika, ale jakoś ci to nie wyszło.
Izolda dnia 04.02.2011 22:48
Sądzę, że rozmowa nie jest źle napisana, tylko sama w sobie nie stanowi na tyle interesującej i zamkniętej całości, żeby tworzyć opowiadanie. Jako kawałek czegoś większego być może, bo zabawa słowem „piła” jest poprowadzona na tyle sprawnie, że można się domyślić jakiego rodzaju wypowiedzi zostały pominięte przez słuchaczkę.
Humoreska zdecydowanie musi mieć jakiś mocniejszy akcent końcowy, którego u Ciebie zabrakło.
Wielokropek ma uzasadnienie tam, gdzie urywa się wątek wypowiedzi, bo narratorka odpływa w myślach, natomiast w miejscach gdzie dialog nie zostaje zakłócony ani nic nie wskazuje, że wypowiedź została przerwana, bądź urwana w pół słowa, nie służy płynności tekstu.

Np.
- Której... – zapytałam od niechcenia.

- Ktorej? – zapytałam od niechcenia.

Zbyt potocznie brzmi dla mnie przedostatnie zdanie. Ja napisałabym:
A nazwiska ani imienia naszej nauczycielki od matematyki sobie nie przypomniałyśmy.
zajacanka dnia 04.02.2011 23:33
A ja sie usmiechnelam:)
Zabawa slowna, pila za plotem, w akwarium i w dawnej szlole...
Sympatyczne Babskie pogaduchy:)
Tylko "zesmy" razi. I to dwukrotnie :(
I cos z interpunkcja nie tak...
Tekscik leciutki, masz latwosc pisania, choc do wyzyn daleko...
Pozdrawiam
Wasinka dnia 05.02.2011 09:49
Lekko napisane, migawka z życia opisana dość zgrabnie, wyeksploatowanie słowa "piła" budzi uśmiech; taka homonimiczna zabawa i tworzące się przez nią sytuacje całkiem ładnie podane. Jednak nie zatrzymało na dłużej, wg mnie zbyt mało wyrazista puenta, a i humor zbyt delikatny jak na humoreskę. Jako samodzielna całość nie do końca mnie przekonuje.
Dwie przyjaciółki, starsze już kobiety, sympatyczne - przyjemnie popatrzeć na taką w sumie wyrozumiałą przyjaźń.
Pozdrawiam słonecznie.
Krystyna Habrat dnia 06.02.2011 11:46
Pomysł: wariacje na temat wieloznaczności słowa "piła" dobry na mały felieton bez specjalnych ambicji. Sam obrazek sympatyczny. Celne to spożytkowanie nudnej paplaniny przyjaciółki na materiał literacki.
Niedawno spędziłam kilka dni w 4-osobowym pokoju, gdzie dwóm paniom usta się nie zamykały, otwierały rano oczy i równocześnie jeszcze szerzej usta, co trwało do późnej nocy. Do tego były przygłuche i nasilenie ich głosu było ogromne. A trzecia im nie ustępowała, o ile mogła się do głosu na moment dorwaać. Więc ja nie musiałam się wysilać, by nie uchodzić za nietowarzyską "mruczkę". Lubię nasłuchać się przeróżnych historyjek. To ogromnie ciekawe, a czasem przydaje się do mojej pisaniny. Niestety, wszystkie te panie mówiły naraz. Równocześnie! Im to nie przeszkadzało, bo jedna drugiej nie słyszała (dwie głuchawe), ale ja, pomijając cierpienia uszu, nie mogłam w pełni skorzystać z zasłyszanych opowieści, bo się wzajemnie zagłuszały. Żałuję, bo nawet strzępki, jakie uchwyciłam, warte były pozostawania w takim harmidrze. Zawsze to szkoła życia.A panie były b. sympatyczne.
Dobrze, iż zaczyna się wreszcie wyśmiewać hałas, jakie na naszych osiedlach czynią: piły, kosiarki, odkurzacze plenerowe, młoty pneumatyczne przy remontach itd. Niby to postęp wobec miotły i kosy, ale utrudnia życie. Kiedyś skutecznie wyśmiano hałaśliwe motorówki na jeziorach. Pomogło. Oby i tym piłom zabroniono...
Dodam jeszcze, ja też gaduła, że nie wszystkie gaduły maja coś ciekawego do powiedzenia, i wygląda mi na to, ze Twoja znajoma-przyjaciółka należała do tych ostatnich.
Ale Czechow początkującym pisarzom doradzał podróżowanie pociągiem, III klasą, bo tam można się nasłuchać najciekawszych historyjek.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
19/05/2022 07:04
Dziękuję i również zasyłam pozdrowienia. »
wolnyduch
18/05/2022 23:18
Podoba mi się ten bieg, msz to taki bieg po szczęście, żeby… »
wolnyduch
18/05/2022 23:12
Witaj Galerniku Bardzo dziękuję za czytanie, tym bardziej… »
Galernik
18/05/2022 22:08
Florianie Konradzie - fajne to Twoje floriandzkie pisanie,… »
Galernik
18/05/2022 21:57
Mówisz - masz, wrzucone. "Świder" się to nazywa. I… »
Galernik
18/05/2022 21:49
Przeczytane z przyjemnością. Pozdrowienia :) »
Galernik
18/05/2022 21:47
wolnyduch - dziękuję za wizytę i miłe słowo. Pozdrawiam »
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas