Mertseger 6 - Miladora
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 6
A A A


Ścisnąwszy monetę w ręce, podeszłam do baru, szybko prześlizgując się pomiędzy zmierzającymi do wyjścia ludźmi. Otwarte na chwilę okienko wolnego miejsca kusiło lśnieniem blatu i stojącym tuż obok wysokim stołkiem. Poczułam w stopach przebyty dystans i nogi same zaprowadziły mnie w jego kierunku. Przysiadłam, z ulgą opierając łokcie na oklejającej kontuar imitacji forniru. Palce bezwiednie zaczęły obracać monetę, zapatrzyłam się w nią i dopiero po dłuższej chwili dotarł do mnie głos barmana. - „Co pani podać?” – zapytał.

Podniosłam wzrok. – Kawę z Krupnikiem proszę…

– Czyli po staropolsku? – upewnił się barman. – Ze śmietanką?

Skinęłam głową. Siedzącemu obok mężczyźnie drgnęły ramiona. Przechylił się nieco, jakby nasłuchując, i zauważyłam nagle, że zamiast podnieść do ust szklankę z ceglastoczerwonym płynem, trzymaną dotychczas w ręce, odstawia ją niepewnie i częściowo po omacku na skraj blatu, gdzie, niepodtrzymywana przez nikogo, zakołysała się niebezpiecznie, a potem, jak na zwolnionym filmie, zaczęła przechylać w moją stronę. Płyn zachybotał lekko, mieniąc się w świetle barowych jarzeniówek metalicznym odblaskiem świeżej krwi. Zanim zdołałam pomyśleć, co robię, moja dłoń poszybowała w powietrzu i przycisnęła krawędzie szklanki. Coś brzęknęło lekko, ujrzałam krótki błysk srebra wtapianego w czerwień płynu, gdy moneta pogrążała się w zawartości przytrzymywanego przeze mnie szkła. Oderwałam rękę.

– Niezły refleks – zauważył barman z uśmiechem, stawiając filiżankę na talerzyku i odmierzając alkohol. – Pięćdziesiątka? – zapytał.

– Pięćdziesiątka. – Odwzajemniłam uśmiech i sięgnęłam do torebki. Moneta zniknęła z moich myśli, podobnie jak i mężczyzna siedzący obok, który, choć zwrócony teraz lekko w moją stronę, nadal zdawał się nie patrzeć na nikogo spoza przymkniętych, jakby w zamyśleniu, powiek.

Barman podał mi ogień. Rozluźniłam się i paląc papierosa, zapomniałam na chwilę, gdzie jestem i dlaczego znalazłam się ponownie w miejscu, do którego już nigdy nie zamierzałam powrócić, a jednak, dziwną ironią losu, zostałam do tego zmuszona, jakby ktoś zaprogramował mnie na rozgrywające się teraz niewiadome. Ten przypadkowy bar, przypadkowo spotkany na dworcu mężczyzna, niezwracający na mnie żadnej uwagi, srebrna moneta, która równie dziwnym zrządzeniem znalazła się w jego drinku – wszystko to zaczęło się nagle roztapiać w ciepłym świetle lamp, bezpiecznym gwarze przebywających tu ludzi i z każdym łykiem aromatycznej, zostawiającej posmak miodu, kawy.

Zamyślona sięgnęłam po filiżankę. Kobieta w lustrze za szeregiem stojących na szklanych półkach butelek uczyniła to samo. Przez moment patrzyłyśmy sobie w oczy. Jej twarz była częściowo zasłonięta, podzielona niejako na fragmenty tym wielobarwnym szkłem, które potrafiło kusić, obiecując przejście tam, na drugą stronę, w bezpieczeństwo uzyskane z pomocą płynów schowanych za kolorowymi nalepkami fantazyjnych butelek. Poczułam przypływ lekkiej nostalgii, tęsknoty za dawnym ciepłem spotkań w podobnej atmosferze. Ale to już nie było moje miasto…

– Jeszcze jedną? – Barman przerwał moje zamyślenie, wskazując na resztę kawy w filiżance i pusty kieliszek. Oderwałam wzrok od lustra. Mężczyzna w tej samej chwili podniósł głowę i spojrzał w moje odbicie, a potem opuścił wzrok na szklankę i zawahał się. Przypomniało mi to o srebrnej monecie. „Może powinnam mu powiedzieć?” – pomyślałam. – „To jemu przecież wypadła…”, ale nie miałam kiedy, ponieważ barman wyprzedził mnie, pochylając się w stronę mężczyzny, który szepnął mu coś, z czego dotarło do mnie tylko końcowe: „… proszę”.

– Pani przejazdem, prawda? – zapytał barman, nalewając kieliszek Krupniku i podsuwając go zachęcającym gestem.
Obwiodłam palcem krawędź, potem lekko dotknęłam powierzchni alkoholu i podnosząc dłoń, polizałam opuszkę. – Przejazdem… - powtórzyłam cicho. – Nie wiem. Może tak… - Uniosłam stopkę, lecz zanim zdążyłam donieść ją do ust, ktoś przepychający się w stronę baru potrącił mnie, sprawiając, że cała zawartość szkła spłynęła na spódnicę. Odsunęłam się gwałtownie, było jednak już za późno. Alkohol przesączył się przez cienki materiał, poczułam wilgoć na udach i lekkie, łaskotliwe pieczenie, gdy krople zmierzały w dół i jakby w głąb, a skóra zareagowała nagłym dreszczykiem. Popatrzyłam bezradnie na mokrą plamę.

– Spokojnie – powiedział barman, podając mi czystą ścierkę i garść papierowych ręczników. – Niech pani podłoży od spodu, a z wierzchu wytrze do sucha. Nie powinno być plamy, dobrze, że to ciemny materiał, nie widać.

Posłusznie sięgnęłam po zaproponowane środki ratunkowe, podciągając lekko skraj materiału. Na chwilę mignęła koronkowa podwiązka i barman zmrużył porozumiewawczo oko. – Ech… - westchnął żartobliwie – kto jeszcze nosi takie figielki na co dzień…

Niespodziewanie roześmiałam się szczerze i nagle napięcie uleciało, zrobiło się miło i przytulnie, a ja zapragnęłam zostać, spokojnie wypić następną miarkę i nie myśleć, że tam, za drzwiami, czeka miasto, którego już nie znam…



(c.d. Magnat)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 13.05.2011 07:39 · Czytań: 1144 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 31
Komentarze
Usunięty dnia 13.05.2011 09:07
U Ciebie jakoś bardziej mi się dzisiaj podoba. Tylko tajemnice, ochłap rzucony czytelnikowi,żeby go zaintrygować jeszcze bardziej(mówię o monecie). To lubię. Taka żądza poznania całej historii jest szalenie ekscytująca. Pozdrawiam i czekam niecierpliwie.
Usunięty dnia 13.05.2011 09:32
A tu mi się mniej podoba:) Dlaczego? Lepiej mi się czytało poprzedni fragment. Tutaj zdania mnie nieco męczą - dla mnie za długie. Tam bohater wzbudził emocje, zdenerwował mnie. Tu nic. Ot. Babka sobie siedzi, lustruje wnętrze babskim okiem nie pomijając szczegółów, itd. Ani ją lubię, ani nie lubię. Właściwie nic tu się nie dzieje i szczegółowe opisy niewiele wniosły.
pozdrawiam
Azazella dnia 13.05.2011 09:56
Cytat:
choć obrócił się teraz lekko w moją stronę, nadal zdawał się nie patrzeć na nikogo

Mam mieszane uczucia. Niby nic się nie dzieje, ale żałuję, że to tylko tyle. Jestem ciekawa dalszej reakcji mężczyzny, tego co stanie się potem, no i ciągle ta moneta... Ciągle jest bardzo interesująco i tajemniczo. Czekam na więcej
Krystyna Habrat dnia 13.05.2011 11:32
Jeszcze intryguje: co dalej, ale trochę jakby zaczynało nudzić. Chyba przez sentymentalizm bohaterki, wyrażony poprzez sposób opisywania szczegółów wykwintne drobiazgi (trunek, podwiązki, moneta) i nieco rozwlekłe opisy. Mężczyzna bardziej wziął się w garść.
Eksperyment z dwoma punktami widzenia, pisanymi przez dwóch (dwoje) autorów dobry. Był raz film francuski, oparty na podobnym pomyśle: najpierw ona relacjonowała ich historię, a na drugi dzień, w II części - on.
Zobaczymy, co dalej. Na razie trudno oceniać.
Tjereszkowa dnia 13.05.2011 12:19
Zacznę od zdania, które napisałam pod Magnatem - wciąż jest ciekawie, nie można niczego się przyczepić, ale czekanie i przeciąganie zaczyna nużyć. Mimo to, czyta się świetnie, intrygują powody, przez które bohaterka opuściła przed laty miasto, którego dzisiaj już nie zna. Cieszą figielki i oko barmana. I jak u Magnata – zobaczymy co będzie dalej.
Miladora dnia 13.05.2011 12:45
Dziękuję, kochane Czytki.

No to w kwestii wyjaśnień - kiedy sięga się po jakąś grubszą książkę, zazwyczaj czytelnik jest przygotowany na to, że akcja nie będzie lecieć na łeb na szyję, i to na każdej stronie. Chyba że jest to typowa proza sensacyjna lub inna podobnego typu.
W przypadku Mertseger jest to długie opowiadanie, a może krótka powieść. I bardziej psychologiczna, a więc ma inny rytm.
Ani mężczyzna, ani kobieta nie muszą się podobać. Są, jacy są.
Mają zapewne jakieś swoje przeżycia, o których zaczynamy się powoli dowiadywać z ich reakcji. Czas biegnie niespiesznie, bo tak właśnie przeżywają swoją rzeczywistość. Opowiadanie nie jest streszczeniem ich uczuć i przeżyć.
Dlatego uśmiecham się o trochę cierpliwości. ;)

Miłego dnia dla wszystkich. :D
PS. Poprawiłam wpadające na siebie sięjączki.
julanda dnia 13.05.2011 13:10
Tym razem bohaterka, jak to kobieta, marudniejsza od bohatera. ;) Nadal uważam, że świetne na film! Na początku potknęłam się "lśnienie blatu" (to moje indywidualne odczucie) i przebyty dystans (to mi zaś podpadło kiedyś w piśmie urzędowym) i zdanie, z którym mam problem, bo jakby nogi zaprowadziły w kierunku "przebytego dystansu", ech, psia kostka, to jest właśnie cały ten język! Dalej okrutnie się skupiłam na rozlanej zawartości kieliszka, a już nie będę eksperymentować, wystarczy, że wczoraj zerwałam ze snu moją jedynaczkę dobierając się do pianina, a kiedy się zerwała nieprzytomnie, spytałam niewinnie "czy może moneta wpaść między klawisze?". Opowiedziała, że tak, ale pewnie myśli, że matka ma coś nie tak z głową. ;) Ech, pozdrawiam!
bury_wilk dnia 13.05.2011 13:31
Zaczęło się robić trochę nudnawo. Za bardzo rozwleczone, przegadane. Jagby mi ta podwiązka przed oczami nie mignęła :p to bym już prawie bym drzemał. Niby nie można rozpędzić tempa za bardzo, ale aż takie zwolnienie też tekstowi nie służy.
Choć oczywiście nei stało się jeszcze nic złego. Czekam na dalej.
liliium dnia 13.05.2011 13:35
Tym razem nie wierszem?
- Jest przeddzień.

Znaczy się, że już jutro...
- ...wyjadę, odetchnę.

Trzeba tak. Czym prędzej.
- nie zważając na truchło?

Bez przesady, to nawyk.
- To całkiem niebezpieczne.

Tak, szczególnie bez kawy.
- No weź że!!!

(c.d pod następnymi, c.p u Magnata)
Miladora dnia 13.05.2011 13:47
Dziękuję za następne wizyty i komentarze. Wszystko się przyda. :D

Kocia - jako dziecko wrzucałam stare monety do pianina, między klawisze.
Po wielu, wielu latach przewiozłam instrument do siebie i wezwałam stroiciela, by odnowił i wyregulował pianino. Po rozebraniu klawiatury odzyskałam wszystkie pieniążki. ;)

Burasku - wyjaśniałam powyżej, dlaczego tak. ;)

Liliium - ciepło. ;)

Dobrego dnia. :D
CelinaDolorose dnia 13.05.2011 14:06 Ocena: Bardzo dobre
"Więcej jeśli się da, błagam o więcej każdego dnia
I choć nie śpię już, okrągły rok - zawsze za nimi o krok.
Więcej jeśli się da, Martseger więcej każdego dnia
Kiedy nie wiem jak, kiedy czasu brak
Miladora i magnat załatwią to

Gdy dzień dziś cały na "Nie". A życie goni jak chce
Spójrz na nich, i wszystko ma sens.
To miejsce pokochasz jak nic, z PP pisarze jak ty
Niech każdy, zobaczy to dziś
Pokochasz tak ich boski świat

Tak bosko budzić się by
Zobaczyć na ich profilach jak dalsze części
Naprawdę spełniają się dziś

Te chwile pokochasz jak nic, z PP pisarze jak ty
Niech każdy, spróbuje tak żyć
Pokochasz tak ten boski świat

Więcej jeśli się da, błagam o więcej każdego dnia
I choć nie śpię już, okrągły rok, to zawsze za nimi o krok!"

:smilewinkgrin:

Pozwoliłam sparafrazować sobie pana Kupichę, bo po poprzedniej części ta melodia zaczęła mnie prześladować ;)
Miladora dnia 13.05.2011 14:34
Dziękuję, Celinko. :D

Czasem tak bywa, że tekst kojarzy się z jakąś piosenką czy w ogóle z muzyką. Też to miewam.

Miłego dnia. ;)
Elwira dnia 13.05.2011 15:19
tym wielobarwnym szkłem, który potrafił kusić,

które

Gra barowa bardzo ciekawa. Zobaczymy do czego doprowadzi. Intryguje mnie również owa demonstracyjna separacja od miasta, które jakby na przekór, chce być bliskie, budzić wspomnienia. Mam nadzieję, że ta zabawa w końcu dokądś zaprowadzi.
Tymczasem życzę miłego dnia.
julass dnia 13.05.2011 16:10
a moneta tak krąży pomiędzy właścicielami jakby nie mogła się zdecydować do kogo by chciała należeć... a może do obu na raz?:)
jakże romantyczna historia do opowiadania wnukom przy kominku: poznaliśmy się dzięki temu małemu krążkowi...
no nic... ciekawe co się dalej zdarzy...
Miladora dnia 13.05.2011 17:05
Dziękuję, Elwirko - uciekła mi końcówka gramatyczna. Już poprawiam. ;)

Julass - wszystko być może... ;)
Dzięki.

Miłego popołudnia. :D
Usunięty dnia 13.05.2011 17:22
Cały czas się zastanawiam, jak to piszecie? Czy ustalacie wspólnie fabułę, czy tylko jakieś konkretne punkty, a na resztę macie swobodę? I czy czytacie nawzajem swoje teksty przed publikacją? Ale jeśli to tajemnica, to się nie dopytuję :)

Podoba mi się sposób, w jaki Wasze opowieści się przenikają. Te "punkty styczne" stanowią dla mnie główny smak.
Miladora dnia 13.05.2011 17:51
Dzięki, Oczko - wszelkie wytłumaczenia złożymy na końcu, bo teraz nie chcemy szokować czytelników. :D Żartuję.
Ale na pewno opowiemy o tym, w jaki sposób ta historia powstawała. ;)
Może zainspiruje także innych do podobnego eksperymentu?

Miłego wieczoru.
Izolda dnia 13.05.2011 18:27
No dobrze, wiemy już co on sobie o niej myśli, więc to podkręca atmosferę. Ale jakoś nie widać tu, żeby to jego patrzenie spotkało się z interakcją, której się spodziewałam. Ona chyba tak specjalnie z barmanem flirtuje, żeby na tamtym robić wrażenie, które już wyczuła. Może sobie sama za dużo z własnej wyobraźni dopowiedziałam. Czekam.

PS. Myślę, że wielu spośród nas od dawna tak eksperymentuje, ino się póki co cichaczy.:D
MaximumRide dnia 13.05.2011 18:58
Aura tajemniczości, która mnie ciekawi i intryguje. Doskonale. Część bardzo dobra. Choć nie rozumiem dlaczego bohaterka od razu nie powiedziała o monecie, która wpadła do szklanki bohatera. W końcu, podobno bardzo była do niej przywiązana. No ale dzieje się, a to najważniejsze. Anioł Stróż... Teraz czuje, że to możliwe. Przemyślenia bohaterki są bardzo ciekawe i tajemnicze. Widać, że bywała już w tym mieście wiele razy. Co to znaczy, ciągle nie wiem. I dawno nie pojawił się tajemniczy mężczyzna. No ale chętnie poczekam na dalszy rozwój wydarzeń. :)
green dnia 13.05.2011 19:38
A u Ciebie dziś czuję się jak w domu. Bardzo mi się podoba ta część w Twoim wykonaniu.

Czekam na jakiś zwrot w końcu jestem kobietą, niekoniecznie cierpliwą ;)

Pozdrawiam :)
TomaszObluda dnia 13.05.2011 20:52
mhm no cóż jest ciekawie, ale nastąpił pewien zastój sytuacyjny.Akcja, stanęła w miejscu, ale przynajmniej jest plama. Czekam co dalej.
Miladora dnia 13.05.2011 22:24
Dziękuję, drogie Czytki. :D

Izuś - raczej nie flirtuje. Ale to wyjdzie w dalszej części.
Najwyższy czas, żeby przestać się cichaczyć. ;)

Maximum - nie powiedziała. Czuje się zagubiona i myślami krąży gdzieś indziej. Gdzie - też z czasem wyjdzie.

Koniczynko - jeżeli nie byłoby początkowego klimatu, to potem już go pewnie byśmy nie umieli stworzyć. Dlatego wszystko w swoim czasie.

Tomaszu - wyjaśniałam powyżej, że to nie proza akcji. Tu nie może coś się dziać na każdej stronie - tu wszystko systematycznie zmierza w pewnym kierunku...

Dobrej nocy wszystkim. :D
zajacanka dnia 13.05.2011 23:48
Ja tam, ten Krupnik, to bym do kawy od razu wlala: 2w1 :)
Kolejna scena, bardzo pomyslowa z moneta w szklance, no i ta podwiazka... Ty, to umiesz (o) czarowac :)
Buzka wieczorowa:)
Wasinka dnia 14.05.2011 00:08
Lubię, jak się tak zazębia i dwa w jednym mamy...
Tylko mnie zdziwiło, że ona tak o tej monecie nagle zapomniała, która znalazła się cudzej szklance... a przecież wie, ze jej tam wpadła... Potem dopiero do tego wraca...
I miasto wciąż wchodzi w tekst jako takie, które sentymenty powinno kryć, a nie kryje z jakichś względów...
Poproszę o ciąg dalszy.

dotarł do mnie głos barmana. - „Co pani podać?” – zapytał. - "zapytał" wydało mi się zupełnie niepotrzebne już

uzyskane za pomocą płynów schowanych za kolorowymi nalepkami - "za"

donieść ją do ust - nieładnie mi brzmi; do tego owo "do" wskakujące na siebie...

a ja zapragnęłam zostać tu, spokojnie wypić następną miarkę i nie myśleć, że tam, za drzwiami, czeka miasto, którego już nie znam… - może to jest celowa gra tu i tam, jednak mi zgrzytnęło i się nałożyło niezgrabnie

Księżycowych snów :)
Miladora dnia 14.05.2011 02:10
Dzięki, Dziewczyny. :D

Zajączku - pierwszy kieliszek wlała. Drugi chciała wypić normalnie. ;)

Wasinku - kobieta przypuszczała, że facet sam ją odkryje, pijąc drinka do dna. Może też nie miała ochoty wdawać się w jakiekolwiek rozmowy?
Tak bywa czasem.
Zaraz sprawdzę Twoje punkty. ;)

Buźki dobranocne.
TomaszObluda dnia 14.05.2011 08:23
Cytat:
Tomaszu - wyjaśniałam powyżej, że to nie proza akcji. Tu nie może coś się dziać na każdej stronie - tu wszystko systematycznie zmierza w pewnym kierunku...
:rol: a w jakiej prozie nie zmierza w żadnym kierunku? W kryminałach zwłaszcza zmierza. Poza tym co z tego, że to jest proza taka, a taka. To nie zarzut, mówię tylko, że zmierzanie stanęło w miejscu. Wierzę, że robienie drinków ma jakiś wpływ na dalszą fabułę, i punkt kulminacyjny, ale cóż poradzić, skoro ja tak odczuwam.
:@ kurczę, nie lubię odpowiadać na komentarz do komentarza, bo tak się nie powinno robić (wg mnie)
Miladora dnia 14.05.2011 11:23
Ale to nie jest kryminał. ;)
Zmierza w pewnym kierunku... Specjalnie nie kończyłam tego zdania, ale miało brzmieć - zmierza w kierunku zawiązania się akcji.
Pewnych rzeczy nie należy przyspieszać, bo czasem otoczka jest ważna dla dalszych części tekstu.
PawelP dnia 14.05.2011 18:53
Akcja stanęła rzeczywiście w miejscu. Jest to dobrze napisany fragment, ale brak tu tego co we wcześniejszych częściach. Zaciekawienia czytelnika, napięcia, oczekiwania co będzie dalej. Rozumiem, że w dłuższych opowiadaniach nie da się tego napięcia utrzymywać przez cały czas. Nie mniej brakuje mi tego, więc tak napomknąłem tylko.

Pozdrawiam
Miladora dnia 14.05.2011 22:59
Dziękuję, Pawle.
Coś się niebawem zacznie dziać, więc cierpliwości. ;)
Miłego wieczoru.
zawsze dnia 15.05.2011 16:08
Kolejna intrygująca część - niewiele się rozjaśniło. Pomimo to, chce się czytać dalej, zgłębiać tajemnicę monety i tę, którą skrywa w sobie kobieta.
Tak teraz myślę - czy to ja zapomniałam, czy bohaterowie wciąż nie mają imion? Biegnę do kolejnych części.
Miladora dnia 15.05.2011 16:36
Dzięki, Zawsze - w zasadzie mężczyzna ma imię. W pewnej kwestii strofuje się "Jakubie", ale to ginie na tle tekstu. I dobrze. Na wszystko przyjdzie czas. ;)
Dobrego dnia.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas