Mertseger 8 - Miladora
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 8
A A A


Skinęłam na barmana. Nie trzeba mu było nawet mówić, o co chodzi. Natychmiast podsunął mi następny kieliszek i spojrzał pytająco.
– Nie, kawy już nie – powiedziałam, zsuwając się z barowego stołka i strzepując spódnicę. Na chwilę mokry płat materiału przylgnął do nogi, strząsnęłam go niecierpliwym ruchem i prostując ramiona, odeszłam w stronę najbliższego wolnego stolika.

Mężczyzna schylił lekko głowę i przez moment miałam wrażenie, jakby chciał coś powiedzieć, zrobić, nie wiem… Coś uderzało w pochyleniu jego ramion, jakieś niezdecydowanie, wahanie, w każdym razie, cokolwiek w tym tkwiło, wydało mi się nieco dziwne, choć dziwniejsza jeszcze była moja reakcja. Nie zwykłam zastanawiać się nad obcymi ludźmi, spotkanymi przypadkowo w miejscach publicznych. Czułam się tak, jakby ktoś rozciągnął jedwabną nitkę między nami i jakbym, siadając, szarpnęła ją wyraźnie. Przez chwilę miałam ochotę odwrócić się do niego, podnieść dłoń i wskazując wolne miejsce, zachęcić, by usiadł, spojrzał na mnie, może powiedział coś, na co mogłabym się uśmiechnąć i czego nie musiałabym potem pamiętać, bo dziwna aura samotności, którą roztoczył nagle, gdy odchodziłam od baru, zmieniłaby się w luźne rzucenie paru uwag i przelotny uśmiech. Potem, w ciszy, każde z nas wypiłoby swojego drinka, zobaczyłabym jego oczy, usłyszała głos, mówiący: „Ma pani ochotę na następną szklaneczkę?”, na co, być może, skinęłabym głową i wtedy mężczyzna podszedłby do barmana, rzucając mi spokojny półuśmiech człowieka zadowolonego z obecności drugiej, równie samotnej osoby…

Już podnosiłam rękę, gdy nagle, na krzesełkach obok mnie, usiadła jakaś para. W tym samym momencie mężczyzna, który uniósł się był poprzednio na stołku, opadł nań ponownie, a potem, widocznie podjąwszy jakąś decyzję, wstał i skierował się w stronę wyjścia. Na moment zahaczył o mnie wzrokiem, czaiło się w nim jakieś niesprecyzowane do końca pytanie i jakby lekki żal. Odprowadziłam go spojrzeniem do drzwi i w chwilę później, wraz ze zniknięciem jego pleców, uderzyło we mnie przypomnienie owej upuszczonej na podłogę monety. Spojrzałam szybko w stronę baru. Na kontuarze wciąż jeszcze stał niedopity do końca drink.

Nie zastanawiając się, szybko podeszłam do opuszczonego stołka i ujęłam szklankę. Barman popatrzył na mnie z lekkim zdziwieniem.
– Może pan ją opróżnić? – zapytałam. – Ale ostrożnie. Na dnie powinna być moneta. Wpadła mi przy tym przytrzymywaniu, a potem jakoś zapomniałam o niej, nie chcąc przeszkadzać temu panu…
– Rozumiem – odparł, wyławiając pieniążek. – Właściwie to powinienem ją zatrzymać za niezapłacony rachunek – zażartował - ale skoro to pani moneta… Trudno… - Podał mi wytarty uprzednio ścierką srebrny krążek, a ja nie ośmieliłam się już niczego wyjaśniać. „Nie zapłacił rachunku” – pomyślałam. – „Może przypomni sobie i wróci? Mam czas, posiedzę jeszcze chwilę…” – podjęłam decyzję, zabierając swój kieliszek ze stolika i kierując się w stronę zacisznego kąta, skąd mogłam spokojnie obserwować drzwi baru.

Pieniądz położyłam na blacie, nie chcąc ponownie o nim zapomnieć. Lśnił blado w świetle barowych, przyćmionych lamp, skupiając na sobie wzrok i w jakiś sposób prowokując, bym ponownie wzięła go w palce. Zapatrzyłam się w srebrną powierzchnię, która nagłym błyskiem rozjaśniła mi pamięć owego zdarzenia, gdy siostrzana moneta znikała w szparze między klawiszami. Nigdy nie przyznałam się, w jaki sposób zginęła. Tłumiąc westchnienie, schowałam ją do kieszeni, myśląc: „Ciekawe, czy też była czyjąś ulubioną pamiątką, czy tylko zwykłym gadżetem…”

W zamyśleniu przestałam zwracać uwagę na cokolwiek, pociągnęłam drobny łyk z kieliszka, Krupnik rozlał się po podniebieniu słodkim uczuciem gorąca, oblizałam wargi, a gdy podniosłam głowę, od baru odrywał się właśnie jakiś człowiek, w którym, nie bez uczucia zaskoczenia, rozpoznałam nieznajomego z pasażu przed dworcem. Wychodził właśnie, wyplątując szprychy parasola z poły zniszczonego prochowca i nagle, jakby uderzony moim wzrokiem, choć nie mógł go widzieć, odwrócił głowę, patrząc z niepokojem w tył, na salę. Nie zdążyłam uciec oczyma. Przez krótki moment spoglądaliśmy na siebie, potem na jego twarzy pojawił się lekki półuśmiech, dłoń wykonała ledwo dostrzegalny gest skinienia, i wyszedł.

Siedziałam w bezruchu i dopiero po długiej, długiej chwili dotarł do mnie narastający gwar pubu. Zaczęło zmierzchać i w barze pojawiło się sporo amatorów wieczornej kolejki. Kilkakrotnie zauważyłam wzrok stojących przy barze mężczyzn i wiedziałam, że w końcu któryś z nich podejdzie z propozycją wypicia wspólnego drinka. „Czas odejść” – powiedziałam do siebie, podnosząc się z miejsca.

Na dworze powiało chłodem. Zapadający zmrok nie nastrajał do dalszych wędrówek, mimo to ruszyłam przed siebie, jakby nic nie mogło mnie zatrzymać.
Jedna ulica, druga, trzecia… jakiś zaułek, placyk, znajome drzewo, lecz wyższe teraz, niż je pamiętałam. W oknach zapalały się światła. Przeciwległa strona uliczki ujawniła znaną w przeszłości kamienicę. Trwała tam, milcząca i obca, o wysokim, dość stromym dachu, wtopiona w sąsiednie, równie szare i wąskie budynki. Nogi same poniosły mnie pod bramę. Okna, zza których kiedyś obserwowałam świat, były ciemne i puste. Przekroczyłam próg, kierując się w stronę schodów, gdy nagle czubek buta natrafił na coś miękkiego. Sień oświetlała zaledwie jedna słaba żarówka, lecz spoglądając w dół, na posadzkę, widziałam wyraźnie, co stało się powodem mojego zatrzymania. Schyliwszy się, podniosłam ciemny portfel z nieco wytartej skóry i bezradnie rozglądnęłam się wokoło. Wszędzie panowała cisza.

Bieganie od mieszkania do mieszkania w celu ustalenia właściciela zguby nie wchodziło w rachubę. Nie byłam na tyle odważna. Wychodząc z bramy, rozejrzałam się powtórnie, lecz na ulicy nie zauważyłam nikogo. Jedynie naprzeciwko, z drzwi hotelu, wyszła jakaś para i wsiadła do czekającej taksówki. Skierowałam się w tamtą stronę. Przedtem, jadąc tu, do tego miasta, nie myślałam, gdzie się zatrzymam. Przypuszczałam zresztą, że z noclegiem nie będzie większych trudności. Widok hotelu na znajomej ulicy zaskoczył mnie. Nie było go dawniej. Zobaczyłam w tym dziwną ironię losu – kiedyś widniała tu zarośnięta drzewami parcela, na którą uciekałam przed wzrokiem sąsiadów, pozwalając, by czyjeś ukochane dłonie wślizgiwały się pieszczotliwie pod sukienkę, dając nieznaną wcześniej przyjemność. Poczułam mrowienie w nogach, jakby skóra także posiadała swoistą pamięć, reagującą na wspomnienie owego dotyku…

W recepcji wydano mi klucz, nie komentując prośby o pokój z widokiem na ulicę i przeciwległy budynek. Zamknęłam za sobą drzwi i, nie zapalając światła, stanęłam w oknie, rozchyliwszy lekko adamaszkowe zasłony, których wzór przywodził na myśl kolorystyką obicia pewnej staroświeckiej kanapy…
Lekki podmuch wiatru zakołysał firanką i za oknem mignęła sylwetka mężczyzny zmierzającego w stronę mojego dawnego domu.




(c.d. Magnat)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 15.05.2011 09:42 · Czytań: 1213 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 30
Komentarze
Elwira dnia 15.05.2011 10:05
Cytat:
Zaczęło się ściemniać i w barze pojawiło się sporo amatorów wieczornej kolejki. Kilkakrotnie zauważyłam przyglądających mi się mężczyzn

3 razy się

Cytat:
za sobą drzwi i(,) nie zapalając światła, stanęłam w oknie,


Cytat:
rozchyliwszy lekko wzorzyste zasłony, których wzór przywiódł


wzorzyste, wzór – powtórka

Jeśli mam być szczera, to robi się nudno. Zero dziani i już nawet ładny dobór słów nie jest w stanie tego naprawić. Ślizgałam się po tekście. Za dużo szczegółów, już nawet straciłam nadzieję na jakąś konkretną akcję, którą zapowiadał poprzedni fragment. Jeśli całość jest tak napisana, to niebawem odpadnę.
Pozdrawiam.
MaximumRide dnia 15.05.2011 10:10
Powiem tak. Tekst trochę stracił, bo gdy czyta sie poprzednią część to wiadomo np. o zapłaceniu długu przez nieznajomego. Dlatego teraz czytelnika nie dziwi już to, że znajduje się w pubie. Ale prócz tego opowiadanie jest dobre. Choć teraz nie dzieje się nic nadzwyczajnego to klimat zostaje. Po za tym dużym plusem jest fakt podzielenia tekstu na akapity, dzięki czemu lepiej się czyta. I opowiadanie nie jest za długie. Dlatego nie męczy. Jestem ciekawa czy bohaterka będzie śledzić bohatera:) Jest dość tajemniczą osobą. Tak naprawdę to czytelnik nic o niej jeszcze nie wie.:) Czekam na kolejną część.:)
Azazella dnia 15.05.2011 10:15
Zabrakło mi klimatu poprzednich części. Ot taka scenka barowa, bez rewelacji. Akcja trochę się zatrzymała, ale mam nadzieję, że w następnych częściach to się zmieni.
Usunięty dnia 15.05.2011 10:16
Wy tak na zmianę jak u jednego ciekawie to u drugiego nudno dla zachowania równowagi we wszechświecie;). Pożyjemy zobaczymy. Dziś mi się nie podoba, więc czekam na kolejne. Pozdrawiam
julanda dnia 15.05.2011 10:26
Super, jest jak bym chciała! Już w chwili, kiedy przyszła pora na wyjaśnienie, gdzie się zatrzyma bohaterka, dostałam odpowiedź. Tak lubię, pytanie, moje wyprzedzenie i odzew Autora. Czytelnik i autor prowadzą się za ręce w jednym rytmie, wtedy właśnie nie ma znaczenia świat zewnętrzny, wtedy można zapomnieć o czajniku na ogniu, może dlatego dominuję te elektryczne? Brawo, teraz mam mieszane uczucia. Obdarowujesz portalowego czytelnika powieścią, którą można dobrze sprzedać... Ech, życie i altruizm.
Pozdrawiam seredczniasto!
Tjereszkowa dnia 15.05.2011 10:49
Wciąż mamy aurę tajemnicy, zazębiającą się akcję, na pozór nieistotne szczegóły popychające historię do przodu. Nie wiem dlaczego, ale klimatem Wasze opowiadanie od początku przypomina mi film „Medium” Jacka Koprowicza.
Ta część skoncentrowana jest na bohaterach, którzy w końcu zauważają się, są siebie ciekawi. Podoba mi się, czekam na następne kawałki.
green dnia 15.05.2011 10:52
Mnie dziś lepiej się czytało magnata, wydaje mi się, że tam więcej się działo, ale u Ciebie pięknie gładko i czekam na więcej... nadal ;)

Pozdrawiam :)
Wasinka dnia 15.05.2011 10:56
Wreszcie pojawiają się informacje dotyczące związku bohaterki z miastem, nawet wspomnienie przemknęło. Zatem tekst, pomalutku co prawda, ale idzie do przodu. Owo pomalutku jednak wcale mnie nie nudzi. Lubię tak wtłaczać się w klimat i dostawać po kawałeczku kolejną porcję nowego ;-) Pośpiech mógłby zachwiać kompozycją i klimatem snucia się... No, przynajmniej na razie. Zobaczymy, co dalej.
Jak widać, magiczna siła przyciąga do się bohaterów i nie pozwala o sobie zapomnieć, podrzucając wciąż nowe monety, portfele"...

Propozycje skromne:

Natychmiast podsunął mi następny kieliszek i spojrzał na mnie pytająco. - zrezygnowałabym z "mnie"

Wychodził właśnie, wyplątując szprychy parasola z poły zniszczonego prochowca(,) i nagle

Przedtem, jadąc tu, do tego miasta, nie myślałam o tym, gdzie się zatrzymam - "tu" i "tego" nie gryzą, natomiast "tam" już zaczyna... Zresztą potem także masz "tam", zerknij:
o tym, gdzie się zatrzymam. Przypuszczałam zresztą, że nie będzie z tym żadnych trudności. Widok hotelu na znajomej ulicy zaskoczył mnie. Nie było go dawniej. Zobaczyłam w tym

nieprzeczuwaną wcześniej przyjemność. Poczułam mrowienie w nogach - nieprzeczuwaną/poczułam (mnie wpadło na siebie)

Niedzieli w słońcu, choć wciąż mży :)
Usunięty dnia 15.05.2011 10:59
Nuda i jeszcze raz nuda. Po pierwsze po co to przypominanie na początku tego co było w poprzednim fragmencie. Czytelnik już zna bohatera, jego spojrzenie w kierunku bohaterki itd, parę przy stoliku. Tu zaczęłabym od tego jak tamten wychodzi a barman mówi o niezapłaconym rachunku, albo przynajmniej jak tamten wchodzi a ona mówi o odczuciach,że chciała by usiadł. Chyba, że chodzi o to by pisać dla pisania, no nie to nie jest dobre dla opowiadania. ja rozumiem, że zależy Ci by może w ten sposób ukazać też myśli bohaterki, jej punkt widzenia, ale to nie jest dobre, powtarzam. Opisy jak poprzednio nużące, szczegółowe. Czy ona w pokoju bez światła rzeczywiście wdziała wzory na zasłonach? I czy to jest aż tak ważne? No takie babskie tu gderanie wyczułam, nic ciekawego. Jak tak dalej będzie, to chyba będę czytać tylko fragmenty magnata. Jeszcze poczekam, nie rzucam tak od razu czytania, które zaczęło wciągać.
pozdrowienia
Miladora dnia 15.05.2011 11:27
Dziękuję wszystkim.

To prawda - nie może się dziać za dużo w każdym odcinku i u każdego. Dzieje się jakby na zmianę. Zresztą dwa takie odcinki stanowią jeden rozdział i w każdym jest zawiązanie jakiejś akcji, przesunięcie jej do przodu.
To jest jedna rzeczywistość, przeżywana równolegle przez dwie różne osoby. Kobieta dopiero co przyjechała do miasta, więc stłoczenie u niej dziwnych przypadków byłoby sztuczne, skoro wszystko zaczęło się od mężczyzny.
Jeszcze raz pozwolę sobie przypomnieć, że gdy sięgamy po grubszą książkę z gatunku tych bardziej psychologicznych, też nie wymagamy od autora, by na każdej stronie coś się koniecznie działo sensacyjnego.
W tej opowieści staramy się z Magnatem zachować pewną konsekwencję stopniowania zdarzeń. To nie jest turniej, kto napisze ciekawszy odcinek. ;)
Dlatego nie myl, Ardo, rywalizacji ze współpracą.

Dziękuję za poprawki, zaraz im się przyjrzę i naniosę, co trzeba. ;)
Miłej niedzieli wszystkim. :D
zajacanka dnia 15.05.2011 11:56
Wasz pomysl nadal mi sie podoba i czytam z duzym zainteresowaniem: obie czesci uzupelniaja sie, przeplataja. Trudno wymagac, zeby za kazda odslona cos sie dzialo, skoro to bedzie powiesc. Czlowiek z parasolem intryguje coraz bardziej...
Pozdrawiam.
Miladora dnia 15.05.2011 12:03
Poprawki naniesione.

Dziękuję, Zajączku, za zrozumienie koncepcji tej historii. ;)
Buziaki niedzielne.
TomaszObluda dnia 15.05.2011 13:26
No cóż, no jak mówią wszyscy. Bardzo zwalniasz akcje. Minąłem kilka zdań po wyjściu z baru. Dobrze, że znalazła portfel. Oczywiście historia nadal ciekawa, ale nie zrobiła się ciekawsza od tamtego fragmentu. Właściwie, to takie lekkie uzupełnienie opowieści.
Miladora dnia 15.05.2011 14:37
Masz rację, Tomaszu - to takie lekkie uzupełnienie opowieści.
A ponieważ wszystko dzieje się równolegle, ważne jest zachowanie zgodności czasu.

Dziękuję za wgląd.
Izolda dnia 15.05.2011 14:48
To kolega powiedział „wio”, a Ty sobie w takim razie spokojnie „prrr”? ;) Nie, tak się z czytelnikiem zabawiać zbyt długo nie wolno. Zwłaszcza, że spojrzenie kobiety nie wnosi niczego nowego do sytuacji opisanych przez mężczyznę, tylko je pieczętuje. Zgadzam się, akcja nie musi gnać, ale jeśli coś powtarzasz, to postaraj się wysupłać z tego więcej różnic postrzegania, żeby trzymać czytelnika w jakimś napięciu.

Podobała mi się jedwabna nitka i pamięć skóry.
Miladora dnia 15.05.2011 15:00
Dzięki, Izuś Góralska.
Różnice są zawsze, a w jakiś sposób musi powoli dojść do wzajemnego zainteresowania i zaintrygowania sobą dwójki bohaterów. Inaczej byłoby - spotkali się przypadkiem, spojrzeli na siebie i rzucili sobie w ramiona. :D
Poza tym tu akcja zazębia się poprzez powrót do baru osobnika z parasolem, czego świadkiem jest kobieta, i znalezienie przez nią portfela.
Buźka niedzielna.
Krystyna Habrat dnia 15.05.2011 16:42
Zaczyna mi się bardziej podobać. Na razie za mało tekstu, by oceniać, a nawet by o każdym fragmencie powiedzieć coś mądrego. Styl tego odcinka określę jako czysty, taki niezauważalny, czyli bez uchybień a także już bez kwiecistych przymiotników i imiesłowów, które poprzednio trochę rozwadniały sens. Dobry styl dla pokazania sentymentalnych (to nie jest negatywne) odczuć, żeby uniknąć przesłodzenia.
Usunięty dnia 15.05.2011 16:45
Miladoro masz rację, z tym sięganiem po grubszą książkę, ale różnica jest taka,że mam szansę zaspokoić swoją ciekawość na tyle na ile mam ochotę, a tu decydujesz Ty (w sensie, że PP) jeden rozdział dziennie, choć mając książkę mogłabym przeczytać pięć. Strasznie trudne zadanie przed Wami żeby utrzymać czytelnika. I z całego serca życzę powodzenia
Usunięty dnia 15.05.2011 17:13
Zdziwiło mnie, dlaczego bohaterka, znalazłszy portfel, nie odda go po prostu barmanowi, tylko myśli o irracjonalnym bieganiu od domu do domu?

Kwestia upodobań, ale mnie ślimacze tempo akcji zaczyna męczyć...
Miladora dnia 15.05.2011 17:33
Dziękuję, Dziewczyny. ;)

Wiem, że publikowanie odcinków, to coś innego niż całość i że taka forma z trudem zaspokaja ciekawość czytelników. Ale gorsze byłoby wrzucanie na portal paru rozdziałów naraz. Źle się czyta na ekranie po prostu, a jeszcze gorzej punktuje błędy. W tym układzie codzienne rzucenie oka na krótki tekst lepiej się sprawdza jednak.

Kobieta znalazła portfel w sieni. Brała pod uwagę mieszkania, nie domy na tej ulicy. Do baru jest dość daleko i nie ma żadnych powodów, by myśleć, że barman na tyle zna mężczyznę, by mu oddać zgubę. Nie wie nawet, czy mężczyzna jest tam stałym bywalcem. A pora zrobiła się już późna. Zabiera więc portfel ze sobą. Logiczne. ;)

Miłego wieczoru. :D
bury_wilk dnia 15.05.2011 19:38
Znów zwolniło i lekko nudnawo, ale poprzedni fragment na tyle podbił zainteresowanie, że nie widzę problemu. No i cóż więcej? Chyba nic. Czekam na ciąg dalszy. Głupie pytanie: na jakim etapie opowieści jesteśmy?
Miladora dnia 15.05.2011 19:43
Dzięki, Wilczku.

Nie mam już siły tłumaczyć po raz któryś z rzędu, że to nie powieść akcji i dlaczego nie może być fajerwerków co pół strony.
Dwa odcinki to rozdział. Na tym etapie opowieści nie może się za dużo dziać jednocześnie u kobiety i mężczyzny.
Ufff... :D

Buźka wieczorna.
zawsze dnia 15.05.2011 19:45
Zauważam u siebie pewną tendencję. Z racji tego, że Twoje fragmenty pojawiają się w drugiej kolejności, wstępy do nich czytam tylko pobieżnie, wiedząc, że po części magnata ta mnie nie zaskoczy.
Wprawdzie wciąż jest intrygująco, ale tymi swoimi wcześniejszymi tekstami przyzwyczaiłaś mnie do czegoś więcej. Zobaczymy potem.:)
PawelP dnia 15.05.2011 20:03
Tak przy okazji czytania tego fragmentu zastanowiłem się nad częścią numer 6 i doszedłem do wniosku, że w tamtym fragmencie wcale nie raził mnie brak akcji. Tylko coś się tam delikatnie posypało z budową zdań. Dlatego zaczęły one nieco męczyć. Przez fragment numer osiem przeszedłem jak przez masło. I znów czytanie sprawiało mi ogromną przyjemność. Stąd nakłaniam by tej szóstce jeszcze się dokładnie przyjrzeć ;] . Sam ją jeszcze raz przeczytam (tak dla pewności) czy czasem nie było to odczucie związane z moim zmęczeniem.
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. :)
Usunięty dnia 15.05.2011 20:59
Dodam jeszcze, że ta opowieść naprawdę wciąga. Oczywiście nie zawsze musi być idealnie, już wspomniałam co mnie denerwuje, tutaj np, to przypominanie i zbyt szczegółowe opisy. Miło, że mogę poczytać na Portalu, ale... z drugiej strony to zachęcam do wydania. Ja czuję, że to jest ogólnie dobre i się podoba. Szkoda tego altruizmu:)
julass dnia 15.05.2011 21:00
no i portfel się znalazł...
trochę dziwny ten brak reakcji barmana na wychodzenie gościa który nie zapłacił (to do obu tekstów uwaga).. chyba że jest to tak bardzo stały klient że się pan nie przejął wcale...
nie ma co więcej pisać tylko się czekam na kolejny...
bury_wilk dnia 15.05.2011 21:53
A ile ma być rozdziałów? To, że środek ciężkości jest za każdem razem tylko na jednym fragmencie akurat mi się podoba. A z tym, że nie musi co chwilę być trzęsienie ziemi, to ok, ale też nie można za dużo przynudzić, bo do tego fragmentu, co więcej się dzieje, wielu może już nie chcieć doczytać. Ale to takie bardziej ostrzeżenie tylko teoretyczne, bo na razie to Wam nie grozi.
Miladora dnia 15.05.2011 22:26
Dziękuję za wszystkie uwagi krytyczne, wątpliwości i przemyślenia.
Bardzo dużo daje taki odbiór czytelniczy i wszystko będziemy brać pod uwagę przy końcowym dopracowywaniu opowieści.
Prawdę mówiąc, dlatego ją testujemy właśnie, żeby dokładnie wiedzieć, gdzie są jakieś niedociągnięcia i jak tekst jest rozumiany.

Niestety, opowieść w tak krótkich odcinkach trochę irytuje, wiem o tym. W książce przelatywałoby się te części znacznie płynniej, jako rozdział po rozdziale.
Więc osobiście przepraszam wszystkie króliki doświadczalne za ten eksperyment. :D

Dobrego dla wszystkich. :D

"julass" - barman musiał go znać na tyle, żeby nie zmartwić się niezapłaconym rachunkiem. Poza tym mógł być akurat zajęty, gdy facet wychodził. Nie skoczył mu do oczu w każdym razie, gdy wrócił, a to o czymś świadczy. Takie rzeczy się zdarzają. ;)
liliium dnia 15.05.2011 22:27
Brat?
- Toż to swat raczej.

Inaczej niż w snach?
- Nie inaczej, ahh,,,

Hm?
- Zapomniałam tu być.

Przedawkowałem.



(c.p u MAgnata)
Miladora dnia 16.05.2011 17:08
Niewinnie jak liliijka. :D

MAgnata?
A czy ja wiem, czy ma gnata...
a może tylko mu się zbiera
na Sztaudyngera
rzekł mąż rzucając chudą żonę...

zabawa
w nieskończone ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas