Uprowadzenie - kowalik
Proza » Historie z dreszczykiem » Uprowadzenie
A A A
Zdjęłam soczewki, nałożyłam okulary i zasiadłam przy biurku. Miałam do zrobienia masę rzeczy, ale po wczorajszym upadku, kiedy złamałam lewą rękę, było to raczej niemożliwe, dlatego dokumenty wypełniał mój mąż. Na szczęście nie robił tego po raz pierwszy, więc nie musiałam wiele tłumaczyć, wystarczyły drobne instrukcje. Przypomniałam, aby nie zapomniał o podpisach, i zostawiłam mu nowe opakowanie zszywek.
- Jak idzie? – zapytałam, ale nawet na mnie nie spojrzał. – Denerwuje mnie, że musisz tu siedzieć. I tak miałeś już na głowie sprawę Igora Ormana.
- Nie przejmuj się. Dam sobie radę, to nic wielkiego. Już za chwilę skończę.
- Skończysz? – powtórzyłam, gdy wreszcie spojrzał mi w oczy.
- Na dziś tak, bo zaraz wychodzimy.
- Pierwsze słyszę – odparłam, ale wiedziałam, o co mu chodzi. Coś ostatnio wspominał o wspólnej kolacji.
- Nie chcesz iść ze mną do Joko? Nie chcesz zjeść namoczonych glonów z ryżem? Nie chcesz?
Uśmiechnęłam się do niego, a potem się przytuliliśmy. Oczywiście, że chciałam.
- Będziesz musiał mnie karmić – odezwałam się w końcu, bo czekał, aż to zrobię.
- Nie ma problemu, mogę ci nawet umyć zęby, gdy już wrócimy. Masz ochotę?
Zmierzwiłam mu włosy, wstałam i przeszłam do salonu. Zabrałam stamtąd telefon z którym poszłam do sypialni na piętrze.
Nie minęła godzina, a siedzieliśmy w Fordzie, jadąc na obiad do Warszawy.
- Musisz mnie jutro zabrać do biura, chcę porozmawiać z twoim szefem – powiedziałam.
- O czym?
- O tym, żeby ci podwyższył pensje, bo pracujesz po godzinach.
- Ale on o niczym nie wie.
- To mu powiem, prawda?
- Och! Nie zrobisz tego! – zażartował.
- Muszę, Igor, jesteś moim mężem. A mojego męża się szanuje.
Usłyszeliśmy klakson. Zauważyłam w lusterku niebieską toyotę, więc odwróciłam głowę, ale nie wiele dostrzegłam, bo rozbolała mnie ręka i musiałam zmienić pozycję.
- Kto to? – spytałam Marka, ale on niewiele wiedział.
- Jakiś facet. Odbiło mu, czy co?
Auto wyprzedziło nas i zaczęło zmuszać naszego forda do wytracenia prędkości. Marek zahamował i dał na wsteczny. Tocząc się do tyłu, zauważyłam, że kierowca toyoty zawrócił samochód i zaczął jechać w naszym kierunku.
- Jedzie na nas! – krzyknęłam, myśląc, że czołówka jest nieunikniona.
Ruszyliśmy z dwójki, następnie gwałtownie skręciliśmy w prawo. Potem mogliśmy rozwinąć prędkość i zgubić szaleńca, ale z Alej Bernera wyjechały dwa ciemne jeepy i zastawiły nam drogę.
- Co jest? – warknął Marek.
Unieśliśmy ręce nad głowy. Mężczyźni w szarych uniformach wyskoczyli z samochodów z wymierzonymi w nas pistoletami, ale opuścili je nieznacznie, zauważywszy, że my nie jesteśmy uzbrojeni.
Kątem oka zarejestrowałam, jak ktoś otwiera mi drzwi, ale zamiast mnie wyprowadzić albo wywlec, jak kto woli, poczułam na twarzy śmierdzącą szmatę. Zemdlałam.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
kowalik · dnia 05.08.2011 21:32 · Czytań: 807 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Komentarze
Azazella dnia 05.08.2011 21:46
Jak na thriller to zbyt mało tu emocji. Niby coś się dzieje, ale zupełnie tego nie widać. Ten opis jest tak beznamiętny, że nawet instrukcja obsługi pralki jest bardziej pasjonująca. Cokolwiek skłoniło Cię do napisania tego tekstu zgubiło się gdzieś podczas wykonania. Szkoda
Pozdrawiam
Miranda dnia 05.08.2011 22:01
Hmm... Coś się niby dzieje, ale w sumie to nic wielkiego. Kawałek rozmowy między małżonkami, wzmianka o jakiejś Joko, jazda samochodem z opisaniem manewrów, biegów itp, potem pojawia niezidentyfikowany samochód i śmierdząca szmata. Nic mi tu nie pasuje, niczego ciekawego się nie dowiedziałam, nie ma nad czym się zamyślić. Poza tym, namnożyło się -łamów.
[Zmierzwiłam mu włosy, wstałam i przeszłam do salonu. Zabrałam stamtąd telefon z którym poszłam do sypialni na piętrze.]
W tak krótkim tekście jest ich dwadzieścia osiem.
(Uśmiechnęliśmy się i przytuliliśmy) - Uważam, że to trzeba zmienić, niezręczne zestawienie. Jest trochę literówek.
Nie bardzo mogę doszukać się nawiązania do tytułu. Że co, że ta śmierdząca szmata i to ma być wszystko? Nie kupuję.
Pozdrawiam:|
WuKwas dnia 05.08.2011 22:16
Dla mnie to jest niedokończone... Gdy zacząłem się "wciągać" to zdechło. Szkoda!
Sfora dnia 05.08.2011 22:56
Dialog pomiędzy małżonkami, już w samochodzie podobał mi się bardzo, natomiast odkąd wkroczyła akcja pojazdowa - dialog obrócił ich... w sztuczność.
To to początek większego projektu, jak sądzę.
Ponadto... zwróciłaś uwagę na połamaną lewą rękę i ciąg dalszy sugerujący, że kobieta jest leworęczna - dla mnie jakoś tak ostro wyszło.
Czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam również :).
zajacanka dnia 05.08.2011 23:15
Przypomniałam, aby nie zapomniał o podpisach, i zostawiła mu nowe opakowanie zszywek.
zostawiłam
Musisz mnie juto zabrać do biura,
jutro
ale nie wiele
niewiele
że czołówka jest nie unikniona
nieunikniona

Jak ma na imię mąż? Marek czy Igor? To nie jest jasne.
Marki aut raz piszesz dużą, a raz mała literą.
Jakie dokumenty wypełniał mąż?
Dlaczego bohaterka mu przeszkadzała?
I, tak wogóle, o co chodzi?
Kto ich zaatakował i dlaczego?
To fragment czegoś większego?
Póki co, nie wzbudziło mojego zainteresowania.
julass dnia 06.08.2011 02:21
bardzo miło czyta się tekst w którym autor wie o czym pisze, zna imiona swoich bohaterów, wie co ma z nimi zrobić i przy okazji opisuje coś ciekawego... cokolwiek... tego tekstu nie czyta się miło w związku z brakiem uprzednio wymienionych elementów...
julanda dnia 06.08.2011 10:09
Coś się faktycznie zaczęło dziać, a na końcu nie ma magicznego: cdn., więc jak? Ach, ileż to my wszyscy tu zapewne, mamy takich "początków", dlatego nie wiem, co myśleć. A w dodatku są fragmenty, które po prostu błagają o korektę! :(
wyskoczyli z samochodów z pistoletami w nas wymierzonymi - cóż to za składnia?
ale nie wiele dostrzegłam - nie? czy wiele?
itd.
Pozdrawiam!
MaximumRide dnia 06.08.2011 10:15
,,i zostawiła mu nowe opakowanie zszywek.,,

zostawiłam

No tak.
Po pierwsze: nawet nie wiesz, jak nazywa się mąż bohaterki.
Po drugie: styl, według mnie taki sobie.
Po trzecie: za szybko. Powinno się przedłużyć ten moment, gdy ich ścigają. Nadać emocji, klimatu trillera. Bo pomysł jest. Nie wątpie.
Ale akcja jedzie nie dość, że za szybko, to jeszcze bez odpowiedniego klimatu. Gorzej niż sprawozdanie. Musisz poćwiczyć wprowadzanie nastroju. Tak żeby czytelnik poczuł ciarki.

Pozdrawiam
Wasinka dnia 06.08.2011 16:08
Szybka piłka, że tak powiem... Biegniesz z akcją, nie wprowadzając przez to żadnego klimatu. Ani rozmowa bohaterów, ani "napad złoczyńców" nie wywołał żadnej reakcji. Za szybko, Kowaliku. Zwolnij, skup się na wprowadzeniu nastroju, emocji, napięcia (chociażby przez jakiś opisik). Bo na razie historia nie wciąga. Domyślam się, że będzie ciąg dalszy, ale - tak czy siak - taki sprint tekstowi dobrze nie robi.
Interpunkcja szwankuje czasem, do tego błędy, o których wspomniała już choćby Zajacanka: literówki - zostawiłam, jutro, ortografy: niewiele, nieunikniona, a ponadto, np.
Przypomniałam, żeby nie zapomniał - nieładnie brzmi zestawienie Przypomniałam/zapomniał

ale z Alej Bernera - ale wpada na Alej

wyprzedziło nas i zmusiło naszego forda - zaimki wpadają na siebie

z pistoletami w nas wymierzonymi - szyk: z wymierzonymi w nas pistoletami

że my - nie jesteśmy uzbrojeni - ów myślnik wydaje się zbędny...

jak ktoś otwiera mi drzwi, ale zamiast mnie wyprowadzić albo wywlec, jak kto woli, poczułam na twarzy: zdanie ogólnie niefortunnie skonstruowane, bo Ci podmiot umyka - jeśli piszesz, że "zamiast ją wyprowadzić, poczułam", to jest niepoprawnie, spodziewać by się można, co on zamiast tego zrobił, a nie, co bohaterka, czyli mniej więcej (na przykład) tak: jak ktoś otwiera mi drzwi, ale zamiast mnie wyprowadzić albo wywlec, jak kto woli, przyłożył do twarzy szmatę i poczułam... (ogólnie zdanie wymaga uładzenia).
Ponadto masz tu rym: mi/drzwi oraz wpadające na siebie zaimki: mi/mnie

Masz też czasem nadmiar czasowników, które mają taką samą odmianę, co nie brzmi dobrze: przypomniałam, zostawiłam, zapytałam, powtórzyła, nie wiedziałam; uśmiechnęliśmy, przytuliliśmy; zmierzwiłam, wstałam i przeszłam, zabrałam, poszłam; ruszyliśmy, skręciliśmy w prawo, mogliśmy itp.

Pozdrowienia uśmiechnięte.
RosieSilence dnia 07.08.2011 09:30
Nie podoba mi się. Czegoś mi tu brakuje, to wszystko jest zbyt krótkie. Jako wstęp do dłuższej historii mogłoby ujść, póki co, jestem na nie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
24/06/2024 23:39
Witaj, witaj, nowy Portalowiczu! Dzięki serdeczne za wizytę… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:27
Na poezji się znam mało i mogę pisać tylko o swoich… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:15
Witaj. Świąteczny klimat sobie w letnią noc zaserwowałem -… »
D.Kwiatek
24/06/2024 21:28
Książki Twardocha czytam zawsze zafascynowany światem jaki… »
Janusz Rosek
24/06/2024 18:09
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz i bardzo… »
Kazjuno
24/06/2024 16:37
Cieszę się Gabrielu z Twojej wizyty. Staram się pisać na… »
Gabriel G.
24/06/2024 13:39
Witam. Czytam każdy wrzucany przez ciebie Kazjuno fragment… »
Kazjuno
24/06/2024 12:20
Znowu Januszu świetne anegdoty. Ryknąłem śmiechem, czytając… »
Dar
24/06/2024 04:57
Dorastanie bywa trudne... »
Kazjuno
23/06/2024 11:15
Ivonno, napisałem Ci wiadomość na privie. Serdeczności,… »
valeria
23/06/2024 10:45
Wiersz budzi emocje, ale każdy ma swoje teorie i… »
Janusz Rosek
23/06/2024 08:14
Kasiu. Piękny wiersz. »
ivonna
21/06/2024 22:17
Kaziu, przecież nie ma pośpiechu. Wszystkiego dobrego! i. »
Kazjuno
21/06/2024 21:08
Ivonno, dzisiaj już nie naniosę poprawek z… »
ivonna
21/06/2024 15:29
Kaziu, ja też z podobnych pobudek odkrywam tutaj swoją… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:D.Kwiatek