Jaskółka cz. 1 (cykl Okno) - szara eminencja
Proza » Obyczajowe » Jaskółka cz. 1 (cykl Okno)
A A A
Uderzając, sądziłem, bowiem, że trafiam człowieka silnego i zdolnego do obrony - a oto był przede mną człowiek cichy, znoszący ciosy cierpliwie, bezbronny i poddający się w milczeniu.
Hermann Hesse — Demian » Emil Sinclair (Rozdział szósty, Walka Jakuba)


Słońce przedzierało się przez szybę zmatowiałą kurzem i deszczem, rozświetlając składowisko zapomnianego życia, okruchy chwil radosnych, okruchy chwil smutnych, okruchy dziecięcych zabawek, połamanych klocków codzienności, starych zbiorków miłosnej poezji i nowszych tomów opowiadań szarej prozy, i najnowszych dramatów, których już nie chciała czytać.
Usiadła na drewnianej skrzynce, tuż przy oknie, by czuć odrobinę ciepła, którego tak bardzo jej teraz brakowało. Słoneczne promienie, rozmyte szarością okna, miękko tańczyły na jej twarzy, tworząc nieregularne, podobne do ocelota, wzory.
Za oknem, w górnym prawym rogu, domek z błota rozbrzmiewał ćwierkaniem głodnego potomstwa jaskółek, przerywanego chwilami ciszy, gdy rodzice przynosili upolowane w locie owady. Co kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, któreś z dorosłych przylatywało, wślizgiwało się do środka, po czym wylatywało, nierzadko wyrzucając białą kulkę odchodów piskląt.
Otworzyła tekturowe pudełko. Pożółkłe koperty skrywały równie pożółkłe, choć niegdyś kolorowe, kartki papieru.

Moja Najdroższa.
Minęło dopiero kilka dni, a ja już usycham z tęsknoty, tak bardzo brakuje mi błękitu jezior Twoich oczu, tak bardzo jestem spragniony pocałunków Twoich delikatnych ust, dotyku Twoich palców, błądzących po mojej twarzy, spienionego wodospadu włosów roziskrzonego blaskiem promieni słonecznych.
Kilka dni, a jakby to cała wieczność była. Żyję wspomnieniami zapachu Twojej skóry rozgrzanej lipcowym słońcem. Gdy leżeliśmy na polance nad jeziorem, wiatr sennie szumiał w trzcinach, gałęziach drzew głaszczących taflę wody…


- Anka! – dobiegł głos z dołu. – Ktoś do ciebie!
Złożyła list i ostrożnie wsunęła go do koperty. Zamknęła pudełko. Wsunęła je między kartony ze starymi książkami i zeszytami. Za oknem para jaskółek dalej pieczołowicie uganiała się za muchami znosząc zdobycz do wiecznie głodnych otwartych, żółtych dzióbków. Otarła łzy z twarzy. Strzepnęła ślady kurzu z dżinsów. Powoli zeszła.
Kiedy oni wreszcie dadzą jej spokój. Ile razy można to samo opowiadać. Nie, nie pamięta twarzy tamtego mężczyzny, nie pamięta jak był ubrany, nie pamięta jakiego był wzrostu. Pamięta, że miał charczący, niski głos "milcz suko, bo cię zabiję" pamięta ciężki odgłos jego butów jak uciekał, gdy jej mąż zatrzymał się z piskiem opon, pamięta cuchnący odór psujących się zębów i taniego wina. Nareszcie wyszli. Raczej go nie złapią, nie mają rysopisu, nie mają świadków, nie mają odcisków palców (rękawiczki), nie mają jego DNA. Za kilka miesięcy umorzą sprawę. Wyszli. Nie odprowadziła ich do drzwi. Robert to zrobił.
Robert. Tak bardzo milczący od Tamtego Dnia. Coraz bardziej obcy, obojętny. Teraz, gdy tak bardzo go potrzebowała, jego nie było przy niej. Był gdzieś obok, ale nie przy niej. Siedział naprzeciw przy śniadaniu, siedział naprzeciw przy obiedzie, siedział obok na kanapie, gdy oglądali film, leżał w łóżku obok. Obok, ale nie przy niej. Był dodatkiem do domu. Albo ona była dla niego dodatkiem do domu. Wyposażeniem, które należało co najwyżej tolerować. Ale nie rozmawiać.
Wielokrotnie próbowała rozmawiać o Tamtym Dniu. Nie chciał. Milczał. Wychodził. Wpadał w złość. Krzyczał. Oskarżał. Tak, to była jej wina, że musiała zostać dłużej w pracy, to była jej wina, że tamten mężczyzna był niedaleko biurowca, to była jej wina, że musiała na niego czekać minutę dłużej, bo zapomniał kluczyków do auta i musiał wrócić do domu. Jej wina, że ubiera się w spodnie i obcisłe bluzeczki, jej wina, że jest nadal atrakcyjną kobietą.
Nie mogła, nie potrafiła zrozumieć, jak tak kochający mężczyzna z dnia na dzień stał się kimś tak bardzo obcym, odległym, zimnym.
Kilka dni po Tamtym Dniu próbował ją przytulić. Wtedy odepchnęła go szepcząc, że to boli. Odwrócił się plecami. I tak już zostało – cały czas był odwrócony plecami. Jej zostały jaskółki za oknem. I stare listy.

Kochana Aniu.
Przenoszą mnie do Kostrzyna. Nie wiem na jak długo. Może na miesiąc, może do końca służby. To jeszcze pół roku. Później będziemy razem, na zawsze i nic nas nie rozdzieli. Jak będę na miejscu to porozmawiam z dowódcą o urlopie, który miałem teraz mieć. Mam nadzieję, że nie przepadnie i będziemy mogli się wreszcie zobaczyć. Minęły już trzy miesiące. Codziennie patrzę na Ciebie uśmiechającą się do mnie ze zdjęcia. I tak bardzo tęsknię.
Niecierpliwie czekam na Twoje listy, by móc choć w ten sposób poczuć, że jesteś, że pamiętasz, że kochasz. Kiedy czytam słowa, które do mnie tak starannie kreślisz, czuję, jakbyś była przy mnie, jakbyśmy mogli się dotknąć…


* * *


- Napijesz się czegoś? – spytał. – Piwa, wina, whisky? Czy czegoś bez alkoholu?
- Poproszę whisky.
- Nie mogę uwierzyć, że Robert tak się zachowuje. – Wypełnił dwie szklanki do połowy lodem. – To takie do niego niepodobne. Przecież zawsze i we wszystkim cię wspierał i zawsze, bez względu na wszystko, bronił twojego zdania, nawet jeśli się z nim nie zgadzał.
Bursztynowy płyn przykrył kostki lodu. Po chwili na ściankach szklanek pojawiły się pierwsze krople rosy. Postawił szkło z alkoholem na korkowych podkładkach i usiadł naprzeciw Anny. Wypiła kilka drobnych łyków. Alkohol rozlał się zimnym gorącem w ustach, przełyku, by wypełnić ciepłem żołądek.
- Też nie mogę w to uwierzyć. Wiem, powinnam z nim porozmawiać, ale… ale on nie chce. Jakakolwiek wzmianka o tym, co się stało, wzbudza w nim niechęć, irytację i później złość – obracała szklankę w dłoniach obserwując rozpuszczające się kostki lodu. – Z nikim się nie spotykamy, nigdzie nie wychodzimy razem, nikogo nie zapraszamy. Czuję się jakbym była trędowata. Praca, dom, praca, dom… i tak w kółko, dzień za dniem. Żadnych rozmów, zwierzeń, żartów, przekomarzania… To tak bardzo boli. Jak obcy, jak obcy sobie ludzie.
- Chciałbym, naprawdę chciałbym ci coś doradzić, ale nie potrafię – powiedział. Westchnął ciężko. – To takie do niego niepodobne. Nie próbowałaś zasięgnąć porady psychologa?
- Nie! Nie chcę żadnych znachorów od mózgu! – gwałtownie zaprotestowała. – Już dość się nasłuchałam i naprodukowałam. Nie zniosłabym kolejny raz tego maglowania.

* * *
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
szara eminencja · dnia 24.02.2012 21:04 · Czytań: 668 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
zajacanka dnia 24.02.2012 23:32
Witaj garrapata! :)

Okno znowu się otwarło? I dobrze. Tym razem widzę, że w damskim wydaniu. Podziwiam umiejetność widzenia z innej strony. I czekam na kolejne części.

Kilka uwag:

Gdy leżeliśmy na polance nad jeziorem

odpuść sobie zdrobnienia: polana wystarczy

musiał się wrócić do domu

się - do kosza

Troche powtórzeń, ale nie męczą.

Zapowiada się.
Póki co delikatnie.

Kiedy cd?
szara eminencja dnia 25.02.2012 00:05
Dzięki :)
"gdy leżeliśmy" - to dalszy ciąg listy, źle zaznaczyłem

polanka - zostaje, nie ingeruję w to, co zakochani do siebie piszą ;)

się wywalone
Wasinka dnia 27.02.2012 09:56
Maluchy - na przykład:

by czuć tą odrobinę ciepła, którego tak bardzo - tę odrobinę (ponadto nieco tę i tak drażnią się ze sobą)

odchodów wytworzonych przez pisklęta - może jednak wydalonych... Ogólnie jakoś mi nie zabrzmiało, może po prostu kulkę pisklęcich odchodów?

równie pożółkłe, niegdyś kolorowe - dodałabym tu "choć" na przykład (choć niegdyś kolorowe)

- Anka! – (d)obiegł głos z dołu.

„milcz suko, bo cię zabiję” - oddzieliłabym od tekstu nie kursywą, ale nawiasem bądź myślnikami

nie mają odcisków palców (miał rękawiczki) - masz tu powtórzenia "nie mają" w zdaniu - celowe; jednak owo "miał" już wystaje, może "włożył"?

Obok, ale nie przy niej - dodałabym tu też "naprzeciwko", bo zgrałoby się z wcześniejszym zdaniem: Naprzeciwko, obok, ale nie przy niej

Nie mogę uwierzyć, że Robert tak się zachowuje(.) – (W)ypełnił dwie szklanki do połowy lodem.

To takie do niego nie podobne. - niepodobne

przekomarzania… (T)o tak bardzo boli.

Jak obcy, jak obcy sobie ludzie.
- Chciałbym, naprawdę chciałbym // trochę niezdarnie brzmią te dwa zestawy powtórzeń w wypowiedziach obok siebie - obcy/obcy plus chciałbym/chciałbym

Westchnął ciężko. – To takie do niego niepodobne. - zamierzona jest ta powtórka zdania?


To tak na szybko, co rzuciło się w oczy/uszy.
Powtórzenia mają sens, ale pomyśl, czy wszystkie są potrzebne.
Interpunkcja bryka czasem.

Temat ważny. Ludzie radzą sobie na różne sposoby. Ciekawam, jak potoczy się sytuacja tutaj...
Pozdrawiam ze słońcem.

edyt. pierwszą uwagę usunęłam, gdyż cytat cytatem, z tym nie będę dyskutować.
szara eminencja dnia 29.02.2012 00:00
Dzięki przeogromne, Wasinko.
Zmiany (z którymi się zgadzam) uwzględniłem :)

Z którymi się nie zgadzam?
Powtórzenia w dialogach - to są ludzie, niedoskonali, z emocjami, oni mówią, czują, popełniają błędy.
Narratora można opierdzielić z góry do dołu, bohaterów? Zabierzesz im "człowieczeństwo" :)


Jeszcze raz dzięki za cenne uwagi :)
pozdrawiam
Wasinka dnia 29.02.2012 00:11
Tak to jest, jak narrator nie ma władzy nad bohaterami ;)
Pozdrawiam z księżycem.
Olowiany Zolnierzyk dnia 01.03.2012 01:39
Powoli się krystalizujesz. To dobrze.

Wasinka przyczepiona do słońca i księżyca, dała Tobie dobre rady.
Skorzystaj z nich.

OŻ.
szara eminencja dnia 01.03.2012 14:42
Dzięki bardzo za odwiedziny i rady :)
Skorzystałem.
Tjereszkowa dnia 07.03.2012 21:20
Witaj. Muszę przyznać, że mnie wciągnęło. Nieźle odmalowany klimat. Czytając nie ma się wątpliwości, że historia jest prawdziwa. Dobrze się zapowiada. Pozdrawiam :)
szara eminencja dnia 08.03.2012 02:19
Dziękuję za odwiedziny - zapraszam do lektury kolejnej części (niedługo - jeszcze musi trochę odleżeć ;) )
i oczywiście do lektury wcześniejszych części cyklu :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Per fumum
17/08/2022 18:34
Na taką radę czekałam :) :) Pozdrawiam i dziękuję »
Arkady
17/08/2022 17:55
Dwa razy podchodzę do tego wiersz i za każdym razem wyciągam… »
Arkady
17/08/2022 17:47
Brytko masz wyobraźnię trzeba przyznać, ładnie to ujęłaś...… »
Arkady
17/08/2022 17:38
Biorąc pod uwagę wiele aspektów wiersz będzie stale… »
Arkady
17/08/2022 17:13
Wolnaduszko, rytmika wiersza przypomina mi trochę Stepy… »
Arkady
17/08/2022 17:01
Dziękuję dziewczyny. Wiersz powstał trochę z przekory. Ktoś… »
Korektorka
17/08/2022 14:41
Dzień dobry, Dziękuję za tekst. Kilka przykładowych… »
Wiga
17/08/2022 14:07
Lubię Twoje pióro. Znikasz, pojawiasz się i znowu na… »
Per fumum
17/08/2022 12:09
Sztuka jest żyć tym życiem w zgodzie ze swoim sumieniem,… »
Jacek Londyn
17/08/2022 12:08
Heloł! Nie czytałem u konkurencji. Coś straciłem? :) Nie… »
KatarzynaKoziorowska
17/08/2022 12:00
Dobra Cobro, dzięki serdeczne! Pozdrawiam. »
Per fumum
17/08/2022 11:55
Słowa mają potężna moc.Pamiętamy je nawet po latach.… »
Per fumum
17/08/2022 11:50
Lubię wiersze z ptasim motywem, bo potem czuje jakieś… »
Jacek Londyn
17/08/2022 10:53
Piękny komentarz, Afrodyto. Cieszę się, że polubiłaś… »
Brytka
17/08/2022 10:10
To takie przykre.. pozdrawiam »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:JakubWilk
Wspierają nas