Ból - Lucyxx
Proza » Inne » Ból
A A A
Spoglądam zamyślony w lazurowe wody, które co chwila z impetem odbijają się od brzegu, jaki znajduje się opodal mnie. Zapach morskich fal i mokrego piasku wzbudzają u mnie nieprzeniknione ogromy myśli, wspomnień i emocji, emocji, które ostatnio towarzyszą mi bez przerwy. Uczucia, niczym to morze, są tak liczne, że z trudem biorę oddech, wciągając wilgotne powietrze. Coś zdusza mi klatkę piersiową. Już sam nie wiem czy to wzruszenie, czy tylko ów potwór, który zagnieździł się w mym ciele i duchu.
- W porządku? - pyta młodzieniec, który chwilę wcześniej przyprowadził mnie nad wodę.
- Tak – mówię tylko, spuszczając głowę, aby go nie zaniepokoić. Już tyle cierpi przeze mnie, a jeszcze więcej zapewne przed nim.
Na powrót podnoszę wzrok, choć przychodzi mi to z trudem. Cieszę się na widok bajecznego krajobrazu, a zarazem jestem zły, że chłopak mnie tu przywiózł. Czyż jego wspaniałomyślny gest nie przynosi nam także bólu? Schylam się wolno ku ziemi, chcąc podnieść kamyk i puścić kaczkę po wodzie. Dość narzekania i skrajnych uczuć, chcę cieszyć się widokiem i morzem, nie tylko dlatego, że młody zaryzykował wiele zabierając mnie tutaj. Naprawdę tego chcę, po raz pierwszy od dawna chcę coś zrobić, mam na to ochotę.
- Pomóc? - pyta młody i podnosi kamień jakby czytał mi w myślach. Biorę z jego drobnej, delikatnej dłoni wilgotny kamyk, a potem drugi i kolejny. Ciskam odłamkiem z całych sił, zaciskam przy tym usta, a kamień jedynie spada do wody metr przede mną. Nie poddaję się jednak, nie tym razem. Rzucam drugim, wkładam w rzut jeszcze więcej wysiłku, na marne, kamień spada na piasek, po chwili porywa go woda w swą paszczę. Wzdycham głęboko, czuję jak na czoło występują mi krople potu, jakbym dopiero co wykopał głęboki rów. Jednak pomimo niepowodzenia, nadal odczuwam radość. Na mym przedramieniu siada komar, spoglądam jak przysysa się do żyły, nie strącam go jednak, lecz obserwuję. Owad ssie łapczywie, nie przerywam mu, niech chleje cudaczek i tak nic niewartą krew.
Młodzieniec strąca insekta szybkim ruchem z mej ręki. Jestem zły, ale milczę.
- Komary przenoszą różne świństwa – mówi niepewnie, jakby bał się, że mnie urazi.
- Cóż, mnie już nic nie grozi – odpowiadam. - A komar wydawał mi się, wiesz, jakby uroczy. On tylko walczy o przetrwanie, czemu miałem mu nie pomóc?
Chłopak wzdycha. Wydaje mi się, że czuje się niezręcznie. Na jego miejscu także nie wiedziałbym jak się zachować, nie dziwię się, że waży każde słowo i gest.
Na powrót wpatruję się w fale morskie, chcąc uchwycić jak najwięcej z tej chwili, jakby ostatni raz dane mi było przyglądać się boskiemu krajobrazowi. Jestem zły, że wcześniej nie przywiązywałem wagi do tak wielu rzeczy, wszystko wydawało mi się błahe i zupełnie nieistotne, a życie jawiło mi się jak coś, co było przede mną. Teraz tak wiele się zmieniło, nie patrzę już w przyszłość, której zapewne zostało niewiele. Cieszę się każdą drobnostką: powiewem chłodnego wiatru, ciepłem promienia słonecznego, które pada na skórę, czy nawet drapieżnym komarem. Wszystko wydaje mi się takie piękne, lecz zarazem kruche, ulotne. Wstydzę się, że kiedyś byłem taki lekceważący. Liczyło się dla mnie tak wiele, obecnie nieistotnych spraw, że gdybym tylko mógł wszystko bym zmienił, ale to niemożliwe. Nie mam już sił na walkę i wiarę, ale nie poddaję się, chcę po prostu brać jak najwięcej. Każda sekunda jawi się jak drogocenny skarb, a każdy oddech i uśmiech bliskich jest bezcenny. Życie, które tak kochałem, a którego zarazem nie doceniałem, stało się na tyle chwiejne, że liczy się tylko dziś.
Porzucam refleksje, rozgniewany, że dałem ponieść się emocjom. Nie chcę marnować już ani chwili, w cudowny sposób znalazłem się na rajskiej plaży u boku ukochanego, nastoletniego syna, który ryzykując wiele pomógł mi ujrzeć, zapewne po raz ostatni, piękno natury.
- Pamiętasz jak niegdyś trudno było ci mnie wyciągnąć na spacer albo na twój mecz? - pytam cicho.
Syn wzdycha.
- Nie odpowiadasz – mówię z trudem. Wzruszenie, jak i ból w piersi utrudniając mi mowę. - Teraz wiem, że tak wiele straciłem przez swój egoizm. Za mało czasu ci poświęcałem, za rzadko....
- Nie mów tak, proszę – odpowiada szeptem.
- Niewiele mi zostało, synu. Czuję to w sercu i w kościach, dlatego ci to mówię.
- Tato, wszystko będzie dobrze, nie myśl tak – mówi wolno, jakby sam w to nie wierzył.
Milczę przez chwilę. Nie chcę użalać się nad sobą, ani rozpaczać, to on cierpi bardziej aniżeli ja, jemu jest trudniej.
- Tak mało czasu poświęcałem tobie i mamie, liczyła się tylko praca i pieniądze, marzenia o domu, wspaniałym samochodzie, a nie pamiętałem o najważniejszym: o was – mówię przerywanym głosem. Po synu widzę, że chcę mi przerwać, ale nie pozwalam mu – Nie dostrzegałem tego co ważne, tego co liczy się w życiu.
Nie mówię nic przez moment, aby uspokoić zmęczony i płytki oddech.
- Mimo, że życie polega na stałej gonitwie, nie zapominaj nigdy, synu, aby się zatrzymać choć na chwilę. Nie odkładaj nic ważnego na później, bo może być już za późno.
Podnoszę wzrok na ukochaną twarz i dostrzegam łzę, którą chłopak ociera prędko rękawem.
- I nigdy nie wstydź się łez – dodaję – nie ma nic złego ani we wrażliwości, ani w słabości.
Czuję, że atmosfera się zagęszcza, a powietrze staje się coraz cięższe. Nie mam sił na dalszą rozmowę, więc znacząco kontynuuję obserwację morza. Młodzieniec okrywa mi dokładniej nogi kocem i kuca obok mnie.
Patrzę na chylące się ku zachodowi słońce, którego barwa mnie zachwyca. Purpurowa czerwień przecudnie kontrastuje z lazurem morza, a powietrze nabiera wieczornego zapachu. Jest pięknie, a ja jestem szczęśliwy. U boku syna nie myślę o coraz bardziej doskwierającym chłodzie, ani o bólu, który zaczyna się nasilać, co zapewne jest wynikiem ustępowania działania środków przeciwbólowych. Jest mi dobrze, lepiej niż kiedykolwiek.
Dzwoni telefon młodego, ten spogląda na ekran i od razu smutnieje.
- Mama – domyślam się.
- Muszę odebrać – mówi przelękniony.
Wyciągam w jego kierunku chudą rękę, prosząc o telefon. Odbieram. Zosia jest przerażona. Próbuje wytłumaczyć żonie, że jesteśmy bezpieczni.
- Musimy wracać – szepczę, rozłączając się.
- Duże mam kłopoty? - pyta młodzieniec.
Kiwam twierdząco głową i odwracam wzrok na słońce, które znika za horyzontem. Czuję, że rzeczywiście czas wracać, ból wzrasta, nadchodzą duszności. Potwór na powrót wzbiera na sile.
Młody wstaje i odwraca wózek ze mną, pchając go po mokrych deskach w kierunku czekającej taksówki.
- Czekaj – mówię.
- Coś się stało? - pyta przerażony.
Uśmiecham się w odpowiedzi.
- Dziękuję – odpowiadam z wdzięcznością. - A mamą się nie martw.
Wracamy do hospicjum i do mojego obecnego życia, w którym żarłoczny potwór niszczy mnie od środka. Jednak coś jest silniejsze: nadzieja syna i jego wspaniały gest, którym daje mi ogromny pokład radości.
- Dziękuję – powtarzam.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Lucyxx · dnia 10.06.2012 09:17 · Czytań: 743 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 13
Komentarze
mike17 dnia 10.06.2012 11:48 Ocena: Bardzo dobre
Piękny, dobrze napisany, wzruszający utwór.
Początkowo trudno się zorientować, o jaki rodzaj cierpienia chodzi narratorowi i jakie są wzajemne relacje między mężczyznami.
Stopniowo wprowadzasz kolejne elementy treści, co jest godnym zauważenia zabiegiem.
Im bliżej końca, tym bardziej wszystko się wyjaśnia - odkryta zostaje smutna i przerażająca tajemnica...

Czytałem z zaciekawieniem od samego początku - wciąga.
Warsztatowo ok.
Z interpunkcją też, jakiś samotny przecinek gdzieś mi mignął.
Poziom artystyczny bardzo dobry.

Pozdrawiam niedzielnie :)
TomaszObluda dnia 10.06.2012 12:01
Chciałem się czepić po pierwszych zdaniach do patetycznego tonu, później chciałem się czepić do zaimków, ale wcale nie jest ich za dużo. Raz, że jest w pierwszej osobie, dwa, że czuje się mega autentyczność. Nic bym tu nie zmienił, w pełni kompletny utwór.

Bardzo udany.
zajacanka dnia 10.06.2012 13:16
Witaj!

Wczoraj oglądałam “Nietykalnych” i pewnie dlatego już od rzucania kamyków domyślałam się, że bohater jest na wózku. Niemniej jednak, to bardzo wzruszający tekst. Podobał mi się

Kilka drobiazgów do poprawy:

Wydaję – wydaje 2x
nie poddaje się – poddaję
Za rzadko poświęcałem ci czas, - niezbyt udane sformuowanie wg mnie. Może tak byłoby lepiej: Za mało czasu ci poświęcałem. Za rzadko.
dlatego to ci mówię. - zmieniłabym szyk: dlatego ci to mówię
Nie odkładaj nic ważnego na później, - niczego
Próbuje- próbuję

Pozdrawiam serdecznie.
Lucyxx dnia 10.06.2012 14:06
mike17, TomaszObluda, zajacanka - Dziękuję Wam za przeczytanie tekstu i komentarze.
Dziękuję również za wskazówki, a samotny przecinek chyba znalazłam ;)

Pozdrawiam.
Monia81 dnia 10.06.2012 15:31
Przeczytałam z przyjemnością.
Ładny, przepełniony emocjami tekst. Smutny, ale i pełen nadzei.

Zauważyłam dwie drobnostki, które troszkę zgrzytnęły.
Potwór na powrót wzbiera na sile - wiadomo o co chodzi, ale ja bym to zmieniła.
Na jego miejscu również nie widziałbym - wiedziałbym.

Pozdrawiam i gratuluję.:)
Dobra Cobra dnia 10.06.2012 18:03
Cholernie dojrzały tekst!


Ukłony,

Dobra Cobra
shinobi dnia 10.06.2012 20:27
Udany tekst, zgrabnie Ci to wyszło, nie ma się czego czepić, ale ja ogólnie do czepialskich nie należę, więc ostatniego czlonu mojej opinii nie traktuj jako komplement. ;)

Pozdrawiam.
Jaga dnia 10.06.2012 21:50
Wzruszający tekst. Temat tak bardzo ograny, a niebanalnie ujęty. Gratuluję.
Nie mam się do czego przyczepić. Może trochę moralizujesz, ale tak subtelnie, że czytelnik myśl, że sam wyciąga wnioski;)
Pozdrawiam.
Hedwig dnia 10.06.2012 22:17 Ocena: Bardzo dobre
Przepiękny tekst. I chociaż taki spokojny, to ciarki po mnie przechodzą gdy go czytam.:)
Lucyxx dnia 11.06.2012 16:50
Monia81, Dobra Cobra, shinobi, Jaga, Hedwig - Dziękuję Wam bardzo za wizytę i komentarze.
Dziękuję także za ciepłe przyjęcie tekstu, oraz za wszelkie wskazówki, które są dla mnie bezcenne.

Pozdrawiam serdecznie :)
dr_brunet dnia 12.06.2012 13:50
Banał nie istnieje, są tylko banalnie opowiedziane historie. Ta- jest podana absolutnie NIEBANALNIE:)
Lucyxx dnia 12.06.2012 14:04
Dziękuję dr_brunet za wizytę i komentarz.
Tjereszkowa dnia 13.06.2012 08:59
Dobrze opowiedziane. Ciężko pisać w tak wyeksploatowanym temacie i nie otrzeć się ani o banał, ani o tanią emocjonalność. Bardzo ładnie. Pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
Jacek Londyn
24/06/2022 13:47
Dobra Cobro, dziękuję za komentarz i dobre słowo. Tekst… »
wolnyduch
23/06/2022 23:45
Bardzo sympatyczny wiersz dla poprawy humoru, dobrego dnia… »
wolnyduch
23/06/2022 23:42
Bardzo fajny wiersz, jak dla mnie wcale nie jest… »
EDyta To
23/06/2022 22:52
Też mam słabość do gwiazd i księżyca. Bardzo, bardzo mi się… »
wolnyduch
23/06/2022 22:30
Dla mnie ten tekst jest świetnie napisany, taki lekko… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:ilustratorka
Wspierają nas