Łódź - Silvus
Proza » Inne » Łódź
A A A
Od autora: EDYCJA 07.02.2018: zamieniłem łączniki na półpauzy. Zapisałem "swojsko-miejsko" bez spacji dookoła łącznika. Pogrubiłem godziny, stanowiące kolejne podtytuły. Zapisałem skrót "ok." na początku linijki wielką literą. Zamieniłem każde trzy kropki na wielokropek.

01:05

Łódź. W różnokolorowych migoceniach ulicznych, wesoło znaczących oddalone w dole miasto. Stąd, z góry, wszystko jest takie dalekie… tylko hałas uliczny dochodzący zza ściany z oknami, szczelnie broniącymi wejścia późnoletniemu chłodkowi nocnemu, świadczy o istnieniu drogi między podwórkami pode mną, jakby wołając: "Hej, ja tu jestem, nie jesteś sam!"

7 piętro jednak oddziela, chociażby nawet wysokością, której lekki lęk staram się zawsze przed samym sobą ukrywać. Wychodzę na balkon i biorę kilka haustów rześkiego powietrza miejskiego. Łódź wzięła mnie w swoje obroty, i teraz już nie wywinę się od spojrzenia na ową szumiącą panoramę kamienic (o, nudna Warszawo – bez ironii, ale i tak ją bardzo lubię), od wwiercającego się w moje uszy wycia karetek, od – spoglądam ponad siebie – czarnego nieba z gwiazdami.

Jednak cały czas pozostaję w owym nieogrzewanym pokoju, w którym jedynymi sprzętami są ja, położone na podłodze lustro, materac, sedes w pudle i kaloryfer. Oto mieszkanie artysty! Jest ciepła woda, klucz w zamku i szumiąca spłuczka. Jest dobrze.

Siadam po turecku na podłodze przy pudle z sedesem, rozkładam kartkę, biorę długopis.

Po 24

Wybiegłszy z tramwaju (za daleko pojechałem!… hm, a skąd mam to wiedzieć?), który zatrzymał się na światłach, nerwowo szukam jakiejkolwiek oznaczenia, gdzie jestem. No nie, jakbym znał jakieś ulice!, śmieję się w sobie. Patrzę: budka, rozkład (łódzki, fajne są te ich rozkłady, takie bardziej chyba przemyślane (a przez to prostsze) niż warszawskie). Dzwonię. Tramwaj stoi nadal. Może jeszcze wskoczę? "To przy parku. Po lewej masz taki park." Podaję nazwę ulicy. "Jeszcze dwa lub trzy przystanki, nie pamiętam. Czekaj…" Nie czekam, mówię "Dobra, jadę", dowiesz się póżniej, czy trafiłem. Ach, jak ja lubię nocą jeździć, myślę sobie (bez ironii). W ogóle fajnie jest, i ten ruch uliczny, i światła, i szum, i wiatr, i tramwaje ( :) ).

Wybiegłszy z tramwaju (biegam i biegam po tej Łodzi), poznaję trasę. Jest park, myślę: no! Ok, teraz już się nie zgubię. Obym tylko nie przeszedł, myślę, idąc po ciemnej ulicy. Mija mnie z drugiej strony ulicy dziewczyna. Hm, pewnie studentka. Tu jest chyba niedaleko jakaś wyższa szkoła, przypominam sobie. Hehe, mówili mi, że w Łodzi jest niebezpiecznie. A to dzielnica podobno willowa. Jakby nie było, bezpiecznie tu raczej chyba jest – cisza, spokój, drzewka. Oglądam się za siebie. Widzę dwóch mężczyzn, e, ja to się obronię, nie? Żeby się nie spóźnić, zaczynam biec. Może ich przegapię? Oni mnie. Dobiegam do skrzyżowania. Uff, to tu. Więc prosto i rozglądam się nerwowo, bo znów nie poznaję kolejnej ciemnej ulicy. Po prawej stronie para, wychodząca z podwórka; różnica o głowę. Pewnie oni.

Przed 24

Nerwowo czekając na tramwaj, kręcę się w kółko na przystanku. No, kochaniutki, przyjeżdżaj już. Bo marznę (obym się nie przeziębił, ech, to przychodzi tak znienacka). Jedzie. Nie mój. Staje, rusza, znika za zakrętem. Ktoś przechodzi przez ulicę obok przystanku. Miasto wokoło szumi, jest dziwnie cicho i jakby tak... swojsko-miejsko. Łódź nocą, konstatuję. Kolejny wyłania się zza zakrętu. Jakby z ziemi, bo tuż obok tory skręcają w dół. Hm, ciekawe, gdzie. (Szkoda, że nie jadę w tamtą stronę.) No, kochaniutki, może to ty. Nie. Nie mógłbyś być mój? – rzucam na niego błagalne spojrzenie. Czekam i czekam, chłodek daje mi się we znaki, a ja nie mogę uwierzyć w to, że czekam tu w Łodzi, i to na tramwaj, a nie przysypiam, czytając Biblię w przedziale w pociągu do mojego miasta rodzinnego. A ona się niecierpliwi. Nie lubię, jak ludzie się niecierpliwią z mojego powodu. Jedzie coś. No, nareszcie 9! Wsiadam, nerwowo czekam, aż zamkną się drzwi i ujadę chwilę. Trzęsąc się od łódzkich torów, które zaczynam już za to uważać bardziej swojskimi :), otwieram Ewangelię wg św. Jana i staram się zrozumieć. I komentarz, długi jest. Czytając kilka razy te same zdania, rozglądam się co chwilę po ciemnicy. Heh, jakbym potrafił rozpoznać niby, gdzie jestem… Tramwaj co przystanek zatrzymuje się i rusza.

21:27

Pospiesznym krokiem wchodzę do hali dworcowej. Uf, chyba zdążyłem; ciekawe, która godzina. Pamiętam, po lewej. Podnoszę wzrok. Pociąg z Łodzi do Warszawy był o 21:20.

17:15

Gwar autobusu – z właściwą sobie obojętnością na ewentualny pośpiech pasażerów zatrzymującego się na przystanku i otwierającego z szumem drzwi – zastępuje gwar miasta, wchodzący przy wyjściu do obu uszu naraz. Droga jest pospieszna, acz przyjemna, przynajmniej z mojej strony. Towarzyszka jest lekko spięta opóźnieniem, ale rozluźnia się trochę, gdy skręcamy w ładnie otoczony murem park, zresztą nieznany mi, a jej widocznie bardzo dobrze. Jest tylko przejściem do Piotrkowskiej. Wpada mi w ucho Turnau z jej telefonu, wokoło zieleń miejska i ludzie na ławkach, mijani. Wyjście z parku, pospieszny cały czas krok i nerwowe szukanie trasy. Stop, ulica; w prawo. "Ale gdzie to dokładnie?" – nie odpowiadając, przyspiesza – a ja z nią – kroku. Skręca w bramę, to tu.

Widzę kogoś stojącego przy końcu naszej drogi.

Przed 12

Witaj, Łodzi! Dojeżdżasz, no nareszcie, ile można w tym przedziale. Zakładam zakładkę na którejś tam stronie Ewangelii wg św. Jana, przeciągam się i wyglądam za okno. Acha, to jeszcze nie Kaliska. Dzwoni. "No co tam?" "Już dojechałeś?!" …bla bla bla… "…bo ja dopiero się szykuję…" "Może stąd mi będzie bliżej?" "O, to jest myśl!" Wysiadam, pociąg zaraz rusza. Uf, udało się przynajmniej teraz szybciej. Patrzę w lewo, patrzę w prawo – gdzie to przejście? Peron pewnie sprzed 20 lat, ale podoba mi się. ;) Hm, na końcu torów. W lewo hop, w prawo hop, barierka żółta. Oto i Widzew! Ale gdzie ten stadion? Dostaję esa. Odpisuję. Dzwonię. "No, kiedy ty tu będziesz?" "Czekaj przy autobusie 85 albo 85A!" Bla bla bla, myślę sobie. Już ja wiem, czym jechać (nie wiem, ale lubię nie wiedzieć i szukać po rozkładach). A, jest! Czekam. E, może bilet? A, tu zaraz kiosk. Proszę dwa 40-minutowe ulgowe. Hm, może jednak lepiej było ten dobowy? Wracam. No, nareszcie przyjechał. Konstatacja przy ruszaniu – nie ma rozkładu jazdy! Hahaha, śmieję się w telefon, jaki ten transport łódzki dziwny, nie ma rozkładów w nim. "No nie ma.", jak zwykle stwierdza bez emocji rozmówczyni. Myślę sobie, to jak tak podróżować? A jak ktoś nie wie, gdzie jedzie, to jak to sprawdzi? Ludzi wchodzą i kasują bilety, widać w Łodzi bardziej opłaca się bilety niż karty (w WWA wciąż wydaje mi się, że wszyscy podróżują na gapę). Czy na pewno jadę w dobrą stronę? Mijam sklepy i nie sklepy. Parki i nie parki. Ale ta Łódź pusta! (Znaczy dużo przestrzeni.) Tak czy siak, wpadam w ramiona po wyjściu.

Ok. 10:20

"No szybciej, jedź szybciej. No nie, światła!… Dobra, ruszasz. Dasz radę, bejbe. Ja też dam radę." – i patrzę się bezmyślnie w okno, w międzyczasie wykonując telefon, że już jadę, i w ogóle. "Obudziłem?" "Nie." "Acha."

Schodząc na peron, przepycham się po nieruchomych schodach ruchomych. "Mógłby pan chociaż przeprosić." Spieszę się, ale, cholercia, mógłbym, ma rację. Nie wiem, czemu tego wciąż nie robię. Pociąg rusza.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Silvus · dnia 14.10.2012 08:28 · Czytań: 999 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
zajacanka dnia 14.10.2012 17:40
Fajny pomysł z zapisem akcji od końca, przynajmniej tak wygląda, ale... chyba się trochę pogubiłam. Po przeczytaniu cisnęło mi się na język : no i?
Mam mieszane uczucia, może nie złapałam "głębi" tekstu.
Pozdrawiam.
Silvus dnia 15.10.2012 12:05
Hehe, może rzeczywiście głębia tekstu umknęła w odczuciach indywidualnych. ;) Jakbyś znała Łódź, może byś inaczej czuła. No, ale pierwsze koty za płoty! :)
ponadchodnikami dnia 21.03.2013 20:50
Natknęłam się już kiedyś chyba na ten tekst, ale rzadko czytam na portalu prozę. Jednak wracam, bo Łódź jest mi bliska od lat. Znam ją bardzo dobrze i osobiście czuję jej tragikomiczny klimat - i na co dzień, i w tym opowiadaniu.
Szczerze mówiąc, również nie złapałam do końca tej wspomnianej głębi przy pierwszym prędkim przeczytaniu, ale teraz mam pewną teorię, chociaż pewnie się mylę... Ja tu widzę nowy początek czyjegoś życia, jakby Łódź była powiewem świeżości, a nie spalin, odkrywanie poetyzmu w nieznanych dotąd miejscach, chociażby i były pozornie szare, betonowe i prozaiczne, jakąś bystrą obserwację rzeczywistości, którą wielu z nas przeklina niejednokrotnie w ciągu pochłanianego w pośpiechu śniadania. Jeśli jest jakiś wątek uczuciowy, to dla mnie przysłoniło go to, o czym napisałam powyżej, ale to mało ważne, bo i tak widzę wszystko oczyma wyobraźni (a więc plus).
Nie dodam już nic o technicznej stronie utworu, bo odbieram go bardzo subiektywnie, jak przystało na wielbicielkę łódzkich kamienic, nocnego pulsu tego miejsca i tutejszego wszechobecnego eklektyzmu.
Oj, no i rozpisałam się.
Silvus dnia 21.03.2013 22:44
:)

Heh, ja ten tekst bym zaliczył, przynajmniej teraz, z perspektywy czasu od napisania, do gatunku "bez morału" (tzn. trochę przesadziłem z tą głębią); po prostu, on opisuje mnie, to co myślałem i czułem - bardziej co myślałem - podczas wizyty w Łodzi, pierwszej zresztą. Jest i inny wątek, o słabszym brzmieniu, ale nie rozpiszę się, bo po co to zabierać ciekawość czytelnikom. ;) Chciałbym przyznać ci rację, bo to ładnie brzmi o tym poetyzmie, co napisałaś, ale (raczej stety niż niestety) ten poetyzm odkryłem już wcześniej. No, ale przecież właśnie tkwi on także w tym tekście.

Kamienice, puls, Łodzi, Warszawy... lubię. W ogóle miasta. Bliskie mi swoim zagęszczeniem, no i w ogóle... nie ma co offtopować, a poopowiadałbym. A Łódź podoba, a jakże. :)
Aronia23 dnia 23.04.2016 21:22 Ocena: Świetne!
Tekst fajny. Ja mieszkam w Łodzi. Warszawa- Łódź- zestawienie. Łódź jest zaniedbana, niestety, ale teraz trochę się tu zmieniło.
Cyt. "Łódź wzięła mnie w swoje obroty, i teraz już nie wywinę się od spojrzenia na ową szumiącą panoramę kamienic (o, nudna Warszawo - bez ironii, ale i tak ją bardzo lubię), od wwiercającego się w moje uszy wycia karetek, od - spoglądam ponad siebie - czarnego nieba z gwiazdami.". Dobre.

"Łódź nocą konstatuje" - jeszcze lepsze.
"Hehe, mówili mi, że w Łodzi jest niebezpiecznie". Powiem tak. Są niebezpieczne dzielnice i w ogóle moje miasto jest bardzo specyficzne. Czasami lubię jego szarość, czasami przygnębia. Jak każda miejska dżungla.
Warszawa, natomiast, trochę mnie przeraża. Stolica, w końcu, a ja z prowincji... "Miasta fabryk i Tuwima, i rewolucyjnych burz. Gdy Cię Łódź czerwona trzyma, to nie puści już". Taki sobie cytacik.

A w ogóle, to gratuluję. Tekst pełen werwy, biegu, pospiechu, ale nie tego złego. Wręcz odwrotnie, dającego energię i siłę. Niby bieg, ale spostrzeżenia bardzo trafne. Dobry obserwator. Genialnie wyczuwa klimat miasta.

Podoba mi się. Dziękuję też, że zajrzałeś do mojej Janiny. Dzięki temu, ja zajrzałam do Warszawy i poznałam Łódź na nowo. Spojrzałam na nią oczyma innej osoby. Jednak w bezpieczny sposób, bo nie nabawiłam się rozdwojenia jaźni. Miło było poznać. Będę zaglądać, czytać. Aronia23
Silvus dnia 23.04.2016 21:43
Dziękuję, Aronio, za odwiedziny, nie spodziewałem się nikogo już tu. :)

Powiem ci, że, jak teraz czytam ten tekst kolejny raz (bo zawsze staram się czytać po komentarzu dawno po napisaniu tekstu), to sam się dziwię, że taką wenę miałem kiedyś - na co dzień jestem chyba bliższy stoicyzmowi miasta.

Takie miłe słowa. :)
Ale.
Aronia23 napisała:
Genialnie wyczuwa klimat miasta.

Polemizowałbym.

Aronia23 napisała:
Dobry obserwator.

Miałbym argumenty przeciwne.

Aronia23 napisała:
Będę zaglądać, czytać.

Szkoda mi trochę, że nie mogę cię ugościć więcej prozą. Tylko dwa teksty (o ile pamiętam). A wiersze są dość abstrakcyjne. Ale co tam. Dziwne przypadki chodzą po ludziach, a nuż coś ci się spodoba? ;)
Aronia23 dnia 23.04.2016 22:29 Ocena: Świetne!
MASZ 5. Tak, naprawdę uważam, pamiętaj ja "Zaprawdę mówię prawdę" Aronia23
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas