Małe przyjemności - Elatha
Kategoria Konkursowa » Pojedynki literackie » Małe przyjemności
A A A

Zaczynam się już niecierpliwić. I nawet nie zmieni tego stanu wypita do śniadania filiżanka zielonej herbaty, którą parzyłam całe osiem minut. Tylko taka ma podobno właściwości uspokajająco – relaksacyjne. Dla mnie byłoby lepiej, gdyby wpływała również na zdolność szybkiego podejmowania decyzji. Wtedy z łatwością wybrałabym z piętrzącego się stosu apaszek, chust i szalów tę jedyną. Tymczasem wciąż nie mogę się zdecydować, czy odpowiednia będzie wielobarwna chusta we wzory, czy raczej ta w drobne kwiatuszki? Apaszkę w groszki drogą eliminacji odrzuciłam przed paroma chwilami. Teraz zwisa smętnie z oparcia fotela, jakby próbowała wzbudzić we mnie uczucie żalu. Wzdycham ciężko, wznosząc oczy ku sufitowi. Nadmiar czegokolwiek bywa zgubny. Zwłaszcza dla kobiety.
Na dworze jest całkiem ciepło, choć mamy pełnię jesieni. Temperatura sięga niemal dwudziestu pięciu stopni. Wystarczy włożyć wrzosowy t-shirt, szare spodnie i lekki, popielaty sweter. Chusta w kwiatuszki zatem odpada. Nie ma na niej kolorów, które współgrałyby z resztą stroju. Za to wzorki pasują idealnie! Wybór torebki i butów będzie więc już dziecinnie łatwy.
W ciągu paru chwil jestem gotowa do wyjścia. Dzisiaj wybieram się do pobliskiego parku. Właściwie mogłabym spędzić przedpołudnie w ogrodzie, ale to nie to samo. W parku zawsze jest gwarno i wesoło, a piękna pogoda z pewnością przyciągnie tłum dzieci, które przyjdą zbierać kasztany, żołędzie, szyszki i kolorowe liście. Nawet babcie schylą się, po niezwykły brązowy owoc z charakterystyczną jaśniejszą plamką. Dziadkowie silnymi dłońmi wydobędą z zielonej, kłującej otoczki ten skarb, którego nikt nie mija obojętnie i bez uśmiechu do własnych wspomnień. Ja też będę wypełniać nimi kieszenie. Z rozkoszą wejdę też w niezamiecione alejki, żeby posłuchać szelestu liści pod stopami. Będę robiła to, co sprawia mi wielką radość. Życie jest zbyt krótkie, żeby ciągle odkładać na później małe przyjemności.
Uśmiecham się do lustra wiszącego nad toaletką. Poprawiam chustę, którą omotałam głowę. Wyglądam egzotycznie, choć wciąż nieco blado. Ale od czego jest róż? Mimowolnie zerkam na zdjęcie, które stoi obok pędzli do makijażu. Ta roześmiana dziewczyna na fotografii to ja. Rok temu. Przed chorobą. Wtedy jeszcze miałam włosy. Mnóstwo rudych, naturalnie skręconych sprężynek okalało moją wesołą twarz. Zawsze byłam z nich dumna i nigdy nie marudziłam, że wolałabym mieć proste, niekłopotliwe pasma. Dzisiaj włosy już nawet nie muszą odrastać. Mogę do końca życia chodzić z zakrytą głową, bylebym tylko mogła cieszyć się każdą porą roku do późnej starości. Bez sprężynek da się żyć…
Mam tylko nadzieję że regularne picie zielonej herbaty pomoże mi szybciej dokonywać wyborów. No i będę potrzebowała nowej szafy na dodatki. Ale to przecież drobiazg.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Elatha · dnia 03.11.2012 19:03 · Czytań: 814 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 11
Komentarze
Mic dnia 03.11.2012 19:13
Przyjemnie się czytało. Aż do momentu o chorobie, myślałem że to taki lekki tekst o niczym. Chyba zacznę doceniać, że mam aż tyle czasu na małe przyjemności.
Pozdrawiam
mike17 dnia 03.11.2012 19:50 Ocena: Bardzo dobre
Pozornie spokojny utwór, aż do wzmianki o chorobie.
Chodzi o nowotwór, o chemię.
Mocna proza.
Umiejętnie zaskakuje w ostatniej chwili...
Trzęsie jak huragan, bo czasem wystarczy jedno słowo, byś się trząsł jak osika.
Życie to ciosy i pomocna dłoń, i tak w kółko.

Piękne, i tyle.
Piękne?
Czasem...
Magicu dnia 03.11.2012 20:12 Ocena: Bardzo dobre
Wspaniały tekst - podobał mi się najbardziej ze wszystkich - spokojny, zrównoważony, a jednak z ogromną dawką ukrytych emocji.
Warncholio dnia 03.11.2012 21:32
Kocie,

Próbowałaś malować? Kup blejtram i w akrylu namaluj to co opisałaś w parku.

W.
zajacanka dnia 04.11.2012 00:40
Sorry...
Czytałam w pojedynkach i, mimo że mam na plecach chorobę bliskich z rodziny, przyjaciól, nie poruszyło mnie ani tyci, tyci...
Słabo.
JaneE dnia 04.11.2012 13:00
Zaskakujące zakończenie, nie spodziewałam się, że ta lekkość może być jedynie przykrywką do trudnego tematu choroby.

To dobrze, ze pokazałaś to "codzienne" oblicze zmagania się z nowotworem, być może przez takie teksty przestaniemy "bać" się chorych ludzi, przecież niczym się od nas nie różnią.
Elatha dnia 04.11.2012 13:39
Mic, dziękuję za odwiedziny :). Ja też się cieszę małymi chwilami, bo to one tak naprawdę dają nam najwięcej radości.


Mike, cieszą mnie Twoje słowa :). Doceniam ich znaczenie.


Magicu, pięknie dziękuję za opinię :).


Warncholio, malunki wychodzą mi słabo. Wolę scrapbooking ;).


Zajacanko, dziękuję za komentarz. Rozumiem, że nie do każdego trafi moja opowieść. Poruszam się bo bardzo delikatnym temacie i każdy ma tutaj własne, subiektywne odczucia.


JaneE, czasem za błahymi opowiastkami czai się coś bardziej mrocznego. Staram się oswajać wszelkie trudne tematy i jest to zapewne jakaś forma radzenia sobie z przeciwnościami. Ta choroba była w mojej rodzinie, ale koniec nie był tak optymistyczny, jak tutaj.

Pozdrawiam serdecznie :).
Wasinka dnia 08.11.2012 22:33
Lekki styl, lekki tekst. I lekko się czyta. Tak, wiem, że mamy tu poważny temat - podrzucony jakby mimochodem, i dobrze, bo jest inaczej - a ja piszę, że lekko się czytało, ale nic na to nie poradzę, że bohaterka tak zatraca się w życiu i dostrzeganiu piękna, że się udziela lekkość...
Jest tu smętek, ale dziewczyna nie chce mu się poddać.

Pozdrawiam listopadową srebrzystością.
Elatha dnia 09.11.2012 15:07
Wasinko, ta lekkość była zamierzona, a właściwie sama jakoś zawładnęła tekstem i nawet choroba nie zmieniła charakteru opowieści. Dziękuję za lekki komentarz ;).

Pozdrawiam serdecznie :).
shinobi dnia 10.11.2012 11:13
Ładne. Gdyby nie ta wzmianka o chorobie, która dodaje utworowi pikanterii, wykreowana przez Ciebie rzeczywistość byłaby ciepłym miejscem, w którym chciałbym chwilę posiedzieć. :) Ogólne wrażenie: podoba się.
Elatha dnia 10.11.2012 13:45
Shinobi, bardzo dziękuję za odwiedziny. Cieszę się, że się podoba.

Pozdrawiam :).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
akacjowa agnes
12/08/2022 08:31
Dziękuję za miłe słowo o kapelusiku ;) Jasne, że Twój… »
pociengiel
12/08/2022 02:56
najfajowsze z tych wszystkich wagonów »
pociengiel
12/08/2022 02:35
dzięki, jako niezdeklarowany wolny duch, myślałem… »
wolnyduch
11/08/2022 23:52
Wszystko można, również za tym winklem, ale czy warto? Z… »
wolnyduch
11/08/2022 23:41
P.S Nie uleganie trendom, to właśnie świadomość siebie i… »
wolnyduch
11/08/2022 23:34
To prawda, że ludzie sami sobie podcinają gałąź na której… »
wolnyduch
11/08/2022 23:11
Witaj Akacjowa Masz rację, że dobra pewnie nie jest… »
akacjowa agnes
11/08/2022 18:05
Cieszę się, że trafił w Twój gust, Ekslibris. Bardzo ciekawa… »
ekslibris
11/08/2022 18:01
Wiersz o akceptacji siebie i o próbie odnalezienia się we… »
pociengiel
11/08/2022 17:49
podjarany »
pociengiel
11/08/2022 17:48
dzięki »
skroplami
11/08/2022 13:18
Ajw witaj. Jakie umiejętności :(? Sądowe :)? Poważnie, mogę… »
skroplami
11/08/2022 13:09
Prawdziwe poruszydło :). Z komentarzy, poruszyło wielu.… »
akacjowa agnes
11/08/2022 09:05
Dobra starość nie jest zła. Ale co, jeśli nie jest dobra?… »
akacjowa agnes
11/08/2022 08:30
Bardzo dziękuję za komentarze. Flor, ten wiersz jest… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas