Tchnienie życia - Arras35
Dramat » Tragedia » Tchnienie życia
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

     Stałem w drzwiach tarasu i patrzyłem na ogród. Padał drobny deszcz, kapuśniaczek. Wiosna – pomyślałem. Dla mnie najpiękniejsza pora roku. Wszystko budziło się do życia. Stałem i z  zaciekawieniem patrzyłem na krople deszczu spływające z liści drzew. Czułem silniejsze bicie serca i zapach wiosny w nozdrzach. Upajałem się tym widokiem dłuższą chwilę. Wyszedłem na taras. Krople deszczu spływały po moim ciele. Widok był piękny. Dom położony był za miastem, trochę na odludziu, nieopodal płynęła rzeczka, a w oddali piękny las. Właśnie szukałem takiego miejsca dla mnie, dla mojej przyszłej żony i gromadki dzieci. Ogarnęła mnie melancholia. Takich chwil nie było dużo w moim życiu.  

     W pewnym momencie usłyszałem kroki, ale nie odwróciłem się. Stałem i nadal patrzyłem na wilgotną przyrodę od strużek deszczu. Podeszła bliżej, przytuliła się.

  -  Kocham Cię. – Powiedziała cichutko i zamarła w bezruchu.

Czułem jej delikatny uścisk na brzuchu, zmysłowy zapach jej ciała pobudzał mnie. Staliśmy tak dłuższą chwilę zanim się odezwałem. Krople deszczu spływały po naszych ciałach nadając tej chwili szczególny wyraz.

  -  Ja też cię kocham skarbie. – Powiedziałem. Naprawdę czułem, że ją kocham.

Odwróciłem się, a ona zwolniła delikatny uścisk. Pocałowałem ją. Poddała się namiętności. Odwzajemniła każdy pocałunek. Chciałem zatrzymać tę chwilę na zawsze. Staliśmy. Miała na sobie krótki szlafrok z prześwitującej koronki. Nie widziałem go tylko czułem pod palcami swych rąk. Jej delikatne włosy, długie opadające na raniona coraz bardziej mnie podniecały. Po tak upojnej nocy z Madzią byłem tak szczęśliwy, że chciałbym to jeszcze raz powtórzyć, by ta chwila trwała jak najdłużej.

  -  Chodź do łóżka. – Powiedziała.

Dopiero teraz zorientowałem się, że nie mam nic na sobie. Jej dłonie zaczęły wędrować po moim ciele. Emocje zaczęły narastać. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łóżka. Jej usta całowały mnie delikatnie, ręce dotykały, błądziły.

  -  Kochaj się ze mną.

 

*

 

   Siedziałem na fotelu, czytałem gazetę. Sobotnie nudne popołudnie. Madzia z koleżanką pojechała samochodem do Galerii zrobić jakieś tam babskie zakupy. Zakupy mnie cholernie nudziły, ale towarzystwo jej już nie. Nagle wyrwał mnie z tej monotonni dźwięk telefonu. Odebrałem.

  - Maks, Przyjedź szybko do mnie. – Usłyszałem głos. Dalszych słów już nie rozumiałem. Bełkot w telefonie był tak niezrozumiały, że nie wiedziałem, kto dzwoni i w ogóle, o co chodzi. Trzaski i piski, i wycie syren.

  - Dlaczego? – Zapytałem, nie chciało mi się ruszać z domu, ale to, co usłyszałem w telefonie było niepokojące.

  - Przyjedź do mnie. Tu Marek.

Nie zastanawiałem się długo. Wsiadłem do samochodu i pędziłem. Pędziłem jak wariat. Marek mieszkał na drugim końcu miasta. Kumplowaliśmy się, ale chyba najbardziej nasze kobiety. Znaliśmy się od dwóch lat. Pracowaliśmy w tej samej firmie w dziale marketingu. On pracował tam dłużej, bo ponad pięć lat i szykował mu się awans na kierownika. A ja dopiero co raczkowałem w tej branży. Pędziłem jak mogłem najszybciej. Nie wiedziałem, co się stało.

     W pewnym momencie zauważyłem korek na drodze. Stanąłem samochodem na poboczu i wyszedłem, gdyż przejazd był niemożliwy. Zacząłem iść coraz szybciej aż wreszcie zacząłem biec. Dobiegłem do miejsca wypadku. Zobaczyłem kilka ciał przykrytych białym płótnem. Podbiegł do mnie Marek.

  -  Jesteś.

  -  Jestem. – Powiedziałem ostentacyjnie. – Co tu się stało.

Wokół panował ogólny chaos. Sporo ludzi kręciło się. Droga była niebezpieczna w tym miejscu. Dopiero teraz zobaczyłem samochód Krystyny, żony Marka. Stał na poboczu. Rozwalony. Podbiegłem. W środku nie było nikogo. Prawa strona była prawie zmiażdżona.

  -  Z tej strony siedziała Magda. Autobus jechał z góry. Prawdopodobnie strzeliła mu opona. Z trudem opanował pojazd, mógłby  wpaść w przepaść.

  -  Gdzie jest Magda?! – Wykrzyczałem do niego. – Żyje.

  -  Nie.

  -  Jak to nie!!! – Krzyczałem.

  -  Tam jest. – wskazał mi ręką.

Zobaczyłem nosze przykryte białym płótnem. Podszedłem. Odchyliłem płótno i zobaczyłem ją. Zamarłem. W pierwszym momencie myślałem, że jeszcze oddycha. Klęknąłem. Wziąłem jej głowę w swoje ręce, ale jej ciało było już bezwiedne. Tuliłem ją i ryczałem jak dziecko. Czułem bezkresny ból w klatce piersiowej, który nie był do opisania. Nie czułem oddechu. Emocje były tak silne, że nie sposób było nawet ich nazwać. Upadłem.

  -  Lekarza! – Krzyknął Marek.

Podbiegł lekarz oraz sanitariusze.

  - Zawał! Respirator! Do cholery! Szybko dajcie respirator! – Krzyczał lekarz. – On umiera! - Żadne zabiegi już nie pomogły. Po kilku minutach lekarz stwierdził zgon.

*

     Patrzyłem na ludzi biegających obok mojego ciała. W końcu przykryto je białym płótnem. Nie czułem już żadnego bólu tylko spokój i miłość. Miłość taką jaką zaznałem z Magdą. Teraz będę już tylko z nią, z moją miłością. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Arras35 · dnia 03.04.2013 09:05 · Czytań: 1252 · Średnia ocena: 2,5 · Komentarzy: 4
Komentarze
pablovsky dnia 03.04.2013 15:34 Ocena: Przeciętne
Scenariusz opowiadania nie powalił mnie z nóg, aczkolwiek jest to historia w której żaden człowiek nie chciałby się znaleźć. Nawet nie umiem sobie wyobrazić tego bólu. I nie mam zamiaru.
Bardzo spłyciłeś tę historię - dialogi, zachowania, sytuacje - to wszystko ukazałeś moim zdaniem zbyt schematycznie i przez to tekst stracił na dramaturgii. Wiele rzeczy bym poprawił, rozbudował. Okiem laika zauważyłem również błędy interpunkcyjne, ale to już nie moja działka ;)
Pozdrawiam i życzę sukcesów!
zajacanka dnia 03.04.2013 19:40
Cytat:
Stałem i nadal pa­trzyłem na wil­gotną przy­rodę od strużek desz­czu. Po­deszła bliżej, przy­tu­liła się.

Co to jest wilgotna przyroda od strużek deszczu? Coś jak Matka Boska od spraw beznadziejnych? :) No, i ta przyroda podeszła bliżej? Musisz coś z tym pokombinować, zmienić szyk nawet nie w zdaniu, ale szyk zdań.
Cytat:
 -  Ko­cham Cię. – Po­wie­działa ci­chut­ko i zamarła w bez­ru­chu.

bez kropki po cię; powiedziała z małej. To dopowiedzenie.
Cytat:
Nie wi­działem go(,) tylko czułem pod pal­ca­mi swych rąk.

swych do kosza, wiadomo, że swych. Przejrzyj interpunkcję, bo nie tylko tutaj brak przecinka.
Cytat:
Co tu się stało.

Znak zapytania na końcu
Cytat:
ale jej ciało było już bez­wied­ne.

bezwładne

Krótkie pourywane zdania i zaimkoza nie dodają temu tekstowi uroku. Pablovsky ma rację, mówiąc, że mocno to streszczeniowy obrazek. Śmierć dobrze opisać to wyższa szkoła jazdy, bo w literaturze tego do bólu. Ale nie poddawaj się, próbuj dalej. Zacznij może od mniej oczywistych tematów jakimi są miłośc i śmierć. Na to może kiedyś przyjdzie pora.
Pozdrawiam serdecznie, życząc weny :)

Dodam, że tytuł jest całkiem dobry, nawet przewrotny, bo po pierwszej scenie nasuwa się myśl o "tworzeniu" życia, nie o jego znikaniu...
Arras35 dnia 04.04.2013 22:06
Dziękuję, za ważne uwagi. Czytając na spokojnie po dłuższym czasie od momentu napisania doszedłem do wniosku, że faktycznie popełniłem kilka poważnych błędów
indeed dnia 10.07.2013 02:10 Ocena: Dobre
rzeczywiście jest kilka błędów, późna pora sprawia, że nie będę ich wyszczególniać.
to wrażliwy tekst. jest wart tego, żeby go rozwinąć, pogłębić, rozszerzyć klimat i motywację tego, co się dzieje.
tak czy inaczej, podoba mi się, bo zdradza potencjał. pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zbigniew Szczypek
02/05/2024 06:54
Jacku Bardzo to fajne jest i wbrew pozorom znów na czasie,… »
Zbigniew Szczypek
02/05/2024 06:32
Elimaga No przesympatyczne te owoce są, w nieco… »
Zbigniew Szczypek
02/05/2024 06:13
Hej Kaziu Jako żywo przeniosłem się w czasy odległej… »
Zbigniew Szczypek
02/05/2024 05:20
Marianie Tym razem przyciągnął mnie tytuł, a nie… »
Dzon
01/05/2024 21:18
Ok. Sprawdzę z czytaniem na głos, ale dopiero jak nie będzie… »
Dzon
01/05/2024 21:16
Dzięki. Prawdę mówiąc ten tekst jest tak stary, że o nim… »
Janusz Rosek
01/05/2024 16:09
Dziękuję za komentarz. Mieszkam, żyję i pracuję w Krakowie,… »
Zdzislaw
01/05/2024 13:50
Dzon, no i w porządku ;) U mnie, przy czytaniu na głos,… »
Kazjuno
01/05/2024 12:25
Jako słaby znawca poezji ucieszyłem się, że proza. Hmmm!… »
SzalonaJulka
01/05/2024 00:14
Bardzo dziękuję za zatrzymanie się :) Dzon, ooo, trafiłeś… »
Dzon
30/04/2024 22:22
Bardzo mi się spodobało. Płynie dynamicznie. Jestem fanem… »
Dzon
30/04/2024 22:08
Widać,że tekst jest bardzo osobisty. Takie osobiste… »
Dzon
30/04/2024 21:53
;-) Uśmiechnąłem się. Jest koncept. Może trochę do… »
valeria
30/04/2024 16:55
Nie bardzo rozumiem:) »
valeria
30/04/2024 16:54
Fajne »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 02/05/2024 06:22
  • "Mierni, bierni ale wierni", zamieńmy na "wierni nie są wcale mierni, gdy przestali bywać bierni!" I co wy na to? ;-}
  • Dzon
  • 30/04/2024 22:29
  • Nieczęsto tu bywam, ale przyłączam się do inicjatywy.
  • Kazjuno
  • 30/04/2024 09:33
  • Tak Mike, przykre, ale masz rację.
  • mike17
  • 28/04/2024 20:32
  • Mało nas zostało, komentujących. Masz rację, Kaziu. Ale co począć skoro ludzie nie mają woli uczestniczenia?
  • Kazjuno
  • 26/04/2024 10:20
  • Ratunku!!! Ruszcie 4 litery, piszcie i komentujcie. Do k***y nędzy! Portal poza aktywnością paru osób obumiera!
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/04/2024 10:37
  • Z okazji Św. Wielkiej Nocy - Dużo zdrówka, wszelkiej pomyślności dla wszystkich na PP, a dzisiaj mokrego poniedziałku - jak najbardziej, także na zdrowie ;-}
  • Darcon
  • 30/03/2024 22:22
  • Życzę spokojnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy. :) Wszystkiego co dla Was najlepsze. :)
  • mike17
  • 30/03/2024 15:48
  • Ode mnie dla Was wszystko, co najlepsze w nadchodzącą Wielkanoc - oby była spędzona w ciepłej, rodzinnej atmosferze :)
  • Yaro
  • 30/03/2024 11:12
  • Wesołych Świąt życzę wszystkim portalowiczom i szanownej redakcji.
Ostatnio widziani
Gości online:132
Najnowszy:dompol.2024