Mój piękny sen - kuslaw
Proza » Obyczajowe » Mój piękny sen
A A A
Mój piękny sen.

- Miałem dziwny sen, bardzo - rzekł Tomasz.
- Chętnie go wsłucham - odrzekł psycholog.


Pan doktor, Józef Szkenwil, był uznaną i szanowaną postacią wśród innych psychologów. Z pochodzenia Austriak mieszkający od wielu lat w Polsce. Swój gabinet otworzył przed kilku laty, wcześniej pracował w prywatnej poradni u jednego z warszawskich oligarchów. Po zdobyciu tytułu doktora nauk, miał chętkę na podpis prof. obok nazwiska. Mimo to, zbytnio mu się nie spieszyło.
Pan Józef na brak klientów nie mógł narzekać. Codziennie przychodził nowo pokrzywdzony przez los. Jeden model zachowania człowieka książkowy, inny bardziej wysublimowany. Dziś przyszedł ten drugi.
Sala, w której siedzieli pan Tomasz i Józef, była urządzona w bardzo nowoczesny sposób. Ściany pomalowany na kolor granatowy, dawały poczucie pewności siebie i bezpieczeństwa. Okna bez żadnych zasłonek, a tylko z roletami, były teraz zakryte. Stolik psychologa był wykonany z dobrej jakości tworzywa sztucznego, bardzo trendy w tym sezonie. Lampa, obrazy i rośliny stanowiły jedynie nudne przymusowe uzupełnienie ekscentrycznego sposobu bycia doktora.
- W tym śnier30; - klient zaczął niepewnie. Psycholog tylko się skrzywił. - Ciężko mi to określić. Nigdy coś podobnego mi się nie śniło. - Tomasz poprawił ułożenie głowy na niewygodnym, obciągniętym czarną skórą, drewnianym łóżku bez gąbek.
- Niech pan nie przerywa. Proszę śmiało mówić - zachęcił Józef.
- Kiedy powiedziałem o tym, co mi się przyśniło, mojej żonie od razu mnie wyśmiała - użalał się nad sobą klient.
- Panie Tomaszu, to są kobiety. One nie potrafią zrozumieć prostych rzeczy. Ale, może jak pan już zauważył, sytuacje, w których mężczyzna nie może sobie poradzić, dla nich są proste do rozwiązania. Mimo to, jeszcze nas zupełnie nie zdominowały. A wie pan, dlaczego? Bo na świecie są tylko proste rzeczy, te, które nie wymagają zbyt dużego poświęcenia. Na innej planecie, gdzie trzeba byłoby zaczynać wszystko od nowa, to one były by u szczytów władzy. Taka jest zasada naszej podłej Matki Natury.
Po chwili nieznośnej ciszy, psycholog, przerwał milczenie.
- Ale do rzeczy. To jaki jest ten sen?
- Ostatnich dwóch nocy przyśniło mi się, że jestem nagi, a wokół mnie widać tylko białą przestrzeń, którą, gdzieniegdzie, kontrastuje złota poświata. Wtedy, gdy to widzę, czuję się taki błogi. Jakbym falował.
- Dryfował - poprawił go psycholog.
- Tak, dryfował. To coś niesamowitegor30;
- I tylko tyle? - zapytał niepewnie.
- Ależ skąd. Teraz jest najlepsze. Niby sen taki miły, ale w pewnym momencie podbiega do mnie od mojej prawej strony jakiś stwór. Wielki, jak ten Minotaur, i do tego jeszcze jakiś rozgrzany, że aż paruje! Skórę ma taką, jakąś ciemną i wydawałoby się, że twardą. Do tego ma na sobie odarte czerwone ubrania.
- A jak wygląda jego twarz?
- Ludzka, ale taka - pewna siebie. Dziwna.
Tomasz spojrzał w sufit - dotąd patrzył na swoje dłonie, splecione, które leżały na brzuchu, unosząc się w momencie brania powietrza do płuc.
- I wtedy wszystko się kończy - ciągnął dalej. - Ta przerażająca postać znika tak samo gwałtownie, jak się pojawiła. Mój strach, moje przerażenie, też odchodzą rw niepamięćr1;. I pojawia się skrzydlata postać. Wyższa ode mnie po dwakroć. Wtedy też, przepełnia mnie to samo uczucie, jak przed pojawieniem się tego potwora. - Psycholog wyczuł zdenerwowanie w głosie Tomasza.
- I sen się kończy - podsumował na koniec doktor.
- Tak - odparł po chwili. - Czy wie pan, co to może znaczyć?
- Ciężko jest mi jednoznacznie stwierdzić. Najpierw muszę się dowiedzieć, co pan robił ostatnimi czasy, co mogło wpłynąć na pańskie życie w jakiś gwałtowny sposób. Z czym pan miał do czynienia, gdzie wymagana była odpowiedzialna decyzja. A może, odszedł panu ktoś bliski?
- Nie, nikogo nie chowałem. Ostatnio na pogrzebie byłem jakieś cztery lata temu, więc to na pewno zły trop. Tak sobie myślę, że wiodę nudne życie, bo nic ostatnio ponadprogramowego nie zrobiłem. Chodzę codziennie do pracy, kocham się z żoną regularnie. Dbam o dzieci, i w ogóle o rodzinę. Dużo zarabiam. Nic z tego nie rozumiem.
- A jakiego jest pan wyznania?
- Żadnego. Jestem ateistą.
- Ateistą - psycholog zamyślił się na chwilę. Sięgnął po kartkę do biurka i napisał na niej kilka cyfr.
- Jest to adres kościoła parafii pod wezwaniem Ducha Świętego na ulicy Harcerskiej. W plebani mieszka pewien ksiądz - egzorcysta. Powinien panu dopomóc, bo ja nic wskórać tutaj nie mogę. Nie widzę żadnego podłożą do przypisywania jakichkolwiek leków.
- Słucham? Do kościoła? Jaki z pana psycholog, skoro zostaje skierowany do jakiegoś księdza!?
- Mówiłem, ja panu nie pomogę.
Tomasz wyszedł oburzony z gabinetu, trzaskając drzwiami. "I trzy stówki wpadły" - pomyślał skąpo psycholog, licząc jeszcze raz otrzymaną forsę.

***

Od momentu wizyty u psychologa, coś nie dawało Tomaszowi spokoju. Błąkał się po swoim mieszkaniu w poszukiwaniu jakiegoś punktu zaczepienia. Nie chciał żyć milcząc. Niestety, ale teraz wiedział, ż przysłowie: rpieniądze to nie wszystkor1; ma praktyczne potwierdzenie. Gdy był jeszcze biedakiem, nie martwiły go takie rzeczy. Żył szczęśliwszy z mniejszą ilością problemów na głowie.
Do kuchni weszła jego wybranka życia.
- Kochanie, co cię gryzie? - spytała przekornie.
- Jestem zmęczony.
- Zmęczony? - spytała drwiąco żona. - A kiedyś nie byłeś?
- Nie mam czasu na twoje gierki. Daj mi spokój. Sama chciałaś takiego życia. W domu jestem jakieś dziesięć godzin, cały czas spędzam z wami, opiekuję się tobą i dziećmi, niedosypiam. Mam już po prostu dość.
Coś pękło w Tomaszu.
- Nie martw się. Jakoś sobie poradzimy - rzekła, podając mężowi żółtą karteczkę. - Wypadło ci z kieszeni. Chyba.
- Co to?
- Nie wiem. Kartka z adresem: ulica Harcerska 14/23. To chyba tam, gdzie mieszka Marcin.
- Jaki Marcin? Romanowski?
- Tak, tak. Tam jest też taki mały kościółek. Byłam tam u komunii i chyba bierzmowana też byłem, ale jakiego miałam świadka to sobie nie przypomnę.
Tomasz wyszarpał żółtą kartkę z rąk małżonki. Kobieta otworzyła tylko usta ze zdumienia. Miała dziwne podejrzenia co do jego osoby. Sięgnęła po telefon i zadzwoniła do Monaru.

Do kościółka doszedł w kilkanaście minut po tym, jak wybiegł z mieszkania. Skromny, stary budynek nie pasował do otaczających go zewsząd ultranowoczesnych budynków.
Obok kościoła znajdował się mały ogródek, a w nim ksiądz w podeszłym wieku, który właśnie strzygł trawnik.
- Dzień dobry - rzekł Tomasz, podchodząc do egzorcysty.
- Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus - odpowiedział.
- Pan ksiądz? Bo mnie tu skierował.
- Nie tak prędko, nie tak prędko. Spieszysz się i tylko tracisz czas. Człowiek to istota podobna do Boga, ale nie tak doskonała, jak On.
Tomasz nie zrozumiał słów kapłana.
- Proszę pana, chodzi mi.
I znów mu przerwano, a tego nie znosił najbardziej.
- Synu, zwracaj się do mnie ojcze albo proszę księdza. Ale nie mów do mnie "pan". To nie przystoi.
Ksiądz się uśmiechnął.
- W takim razie, ojcze, przychodzę z niezapowiedzianą wizytą. Nie dziwię się, że par30; - Tomasz ugryzł się w język. Nigdy nie zwracał się w ten sposób do żadnej osoby. Niewyrobiony nawyk dawał dziś o sobie znak. - r30;ksiądz, może mieć wątpliwości co do mojej osoby, ale pragnę, aby mnie wysłuchano.
- Chłopcze, pamiętaj, że kościół nigdy się od ciebie nie odwróci - i zaprowadził Tomasza do małego pokoju w plebani.
Tam, Tomasz opowiedział dwa sny, które ostatnio przyśniły mu się, i o wizycie u psychologa, który polecił właśnie księdza-egzorcystę. Kapłan, jak gdyby nic, zaproponował Tomaszowi spacer po pobliskim parku. Podczas marszu, zapytał go:
- Był pan chrzczony?
- Nie, moja żona tak, ale ja nie.
- Od początku wiedziałem, że pański sen znaczy więcej niż tylko wyobraźnia. Szatan daje o sobie znaki. Żyje pan w grzechu pierworodnym. Po śmierci trafi pan wprost w jego objęcia. Musi pan przyjąć Sakrament Chrztu, w innym wypadku, no cóż, będzie pan cierpiał wieczne męki.
- Ale co ksiądz mi tu truje o jakiś sakramentach? - zapytał oburzony Tomasz. - Nie ma Boga, nie ma Szatana, jest jedynie instytucja kościół, która istnieje jedynie dzięki datkami naiwnych obywateli. Ten rkościółr1;, to zwykła komercja!
Ksiądz-egzorcysta spuścił jedynie głowę. Przykro mu było słyszeć słowa ostre, jak brzytwa wymierzone w kościół - wymierzone w niego.
- Jesteś zbyt impulsywny, Tomaszu. Wiesz czemu miałeś ten sen? Grzech zżera cię od wewnątrz. Zatruwa twój organizm, z ty tego nie widzisz, pomimo że twoje serce powoli zaczyna się rozkładać. I tak jak do trędowatego, nikt nie będzie chciał podejść do ciebie.
Spotkałem wiele osób, które były nastawione do kościoła: anty - ciągnął dalej kapłan. - I do dziś nie potrafię ich zrozumieć: dlaczego? I przyznam ci, że jestem na to za głupi. Do takich skrajnych wniosków zdążyłem już dojść. Rozumiem twoje rozczarowanie, bo myślałeś zapewne, że dam ci lek, który rozwiąże twoje problemy. Myliłeś się, czegoś takiego po prostu nie ma. Wybacz jeżeli mocno cię zraniłem, ale twoim jedynym medykamentem jest modlitwa, mocna wiara w Boga, ale w pierwszej kolejności chrzest. Bez niego jesteś, jak słup - tępy i głuchy na świat.
Tomaszowi po policzku popłynęła łza. W gardle ścisnęło go mocno. Po chwili był już wtulony w ramiona księdza. Dziękował.

***

Upłynęło kilka miesięcy nim Tomasz przyjął chrzest. Mroczne sny już nigdy więcej nie powróciły. Zmienił pracę, zmienił życie. Dziwi go wciąż jedno: dlaczego tak szybko zawierzył księdzu-egzorcyście? Ja wyczytał z biblii: "Z całego serca Panu zaufaj. Nie polegaj na swoim rozsądku."
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
kuslaw · dnia 24.08.2008 19:31 · Czytań: 1313 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 3
Komentarze
ginger dnia 26.08.2008 11:30 Ocena: Przeciętne
"Sala, w której siedzieli pan Tomasz i Józef" - panowie.
"Ściany pomalowany" - pomalowane.
"W tym śnier30;" - poprawić.
"To coś niesamowitegor30;" - też poprawić.
"Mój strach, moje przerażenie, też odchodzą rw niepamięćr1;." - też usunąć.
"Niestety, ale teraz wiedział, ż przysłowie: rpieniądze to nie wszystkor1;" - "że" i kolejne krzaczki...
"Nie dziwię się, że par30;", "r30;ksiądz" i "Ten rkościółr1;, to zwykła komercja!" - poprawić.

A cóż to za moralitet...? Nie mam nic przeciwko instytucji kościoła, a nawet gdybym miała, to tym byś mnie nie przekonał. Momentami nieco sztucznie brzmiące zdania, kilka brakujących przecinków, których już nie wypisywałam... Niezbyt mi się to podoba, przekaz raczej mnie śmieszy, przekonuje jedynie postawa skąpego psychologa ;)
zapomin dnia 26.08.2008 11:42
r-ki się wstawiają same - też to mialem. Nie wystarczy nawet edycja w notepadzie. Np. zamiast półpauzy wskakują. Nie da rady wkleić poprawnie bez edycji w okienku "edytuj tekst przed wstawieniem"
valdens dnia 26.08.2008 11:52
Tak, to duża bolączka naszego systemu. A administratorowi też nie zawsze się chce odrobaczać Wasze teksty (usuwać ręcznie te erki - r30, r1, r11...)
Radzę zerkać na podgląd przed wysłaniem tekstu. Jeśli na podglądzie wszystko gra, to jest ok.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
akacjowa agnes
12/08/2022 08:31
Dziękuję za miłe słowo o kapelusiku ;) Jasne, że Twój… »
pociengiel
12/08/2022 02:56
najfajowsze z tych wszystkich wagonów »
pociengiel
12/08/2022 02:35
dzięki, jako niezdeklarowany wolny duch, myślałem… »
wolnyduch
11/08/2022 23:52
Wszystko można, również za tym winklem, ale czy warto? Z… »
wolnyduch
11/08/2022 23:41
P.S Nie uleganie trendom, to właśnie świadomość siebie i… »
wolnyduch
11/08/2022 23:34
To prawda, że ludzie sami sobie podcinają gałąź na której… »
wolnyduch
11/08/2022 23:11
Witaj Akacjowa Masz rację, że dobra pewnie nie jest… »
akacjowa agnes
11/08/2022 18:05
Cieszę się, że trafił w Twój gust, Ekslibris. Bardzo ciekawa… »
ekslibris
11/08/2022 18:01
Wiersz o akceptacji siebie i o próbie odnalezienia się we… »
pociengiel
11/08/2022 17:49
podjarany »
pociengiel
11/08/2022 17:48
dzięki »
skroplami
11/08/2022 13:18
Ajw witaj. Jakie umiejętności :(? Sądowe :)? Poważnie, mogę… »
skroplami
11/08/2022 13:09
Prawdziwe poruszydło :). Z komentarzy, poruszyło wielu.… »
akacjowa agnes
11/08/2022 09:05
Dobra starość nie jest zła. Ale co, jeśli nie jest dobra?… »
akacjowa agnes
11/08/2022 08:30
Bardzo dziękuję za komentarze. Flor, ten wiersz jest… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas