Reset - tulipanowka
A A A

Od czasu do czasu Mia odczuwała kłucie albo „trzęsawki” w sercu, ale zbytnio się nimi nie przejmowała. Wrzucała je do „worka” z bólami głowy, zębów, gardła, kręgosłupa, nagłymi napadami potów oraz dołami, czyli nastrojami depresyjnymi. Gdyby wszystkimi objawami miała się poważnie zajmować, to nie starczyłoby jej czasu na nic innego niż bieganie po lekarzach i zażywanie pigułek. A ponadto przy założeniu, że każdy lek ma działania uboczne, do listy chorób należałoby dołączyć kolejne przypadłości, na które również należałoby coś łykać. Mia znała osoby, które wpadły w tego typu błędne koła. Leczenie jednych chorób skutkowało pojawianiem się następnych. Nie chciała powielać takich życiorysów, dlatego właśnie ignorowała dolegliwości.

 

Mia pracowała w obsłudze śluzy na kanale. A dokładnie zajmowała się przekazywaniem komunikatów w języku kolorów.

Język kolorów stał się językiem międzynarodowym, a polegał w skrócie mówiąc na szybkiej zmianie barw, coś w stylu jedna głoska odpowiada konkretnej długości fali światła widzialnego.

 

To był ciężki dzień. Mia popełniła poważny błąd, ponieważ nie sprawdziła jednego z przekaźników. A przekaźnik ktoś, prawdopodobnie sprzątaczka przy ścieraniu kurzu, niechcący przestawił. Jednak odpowiedzialność spoczywała na Mii. Na ekranach przy przejściu przez śluzę pojawiły się błędne komunikaty. Przez to zderzyły się dwa duże statki transportowe. Z jednego ze statków pospadały do wody kontenery i pojemniki. Okazało się, że w niektórych znajdowały się gęste smary i żrące środki chemiczne. A znów one zetknęły się z maszynerią śluzy i ją uszkodziły. Podsumowując szkody znaczne i ruch na śluzie zatrzymany do odwołania.

Zdaniem Mii winę za całe zdarzenie ponosili również kapitanowie statków, którzy powinni byli zwrócić uwagę, że komunikaty nie wyświetlają się w poprawnym języku kolorów, a ponadto powinni zareagować widząc płynącą inną jednostkę.

- Czy komunikat zwalnia od myślenia? - spytała retorycznie Mia.

- Właściciele tych transportowców płacą fortunę za przejście przez kanał – wyjaśnił przełożony Mii, pan Leon.

- Ja rozumiem to, ale kapitan statku...

- Oni wiedzą, że mamy obsługę na każdej ze śluz, monitoring satelitarny, zastępy holowników. W pełni nam ufają. Wybacz, Mia, ale jak afera skończy się tylko na twoim zwolnieniu, to będzie dobrze – powiedział Leon myśląc o własnej posadzie.

- Ale wypadki nawet najlepszym się zdarzają. Ja mam robić za kozła ofiarnego?

- Dokładnie tak. I módl się, żeby cię nie obciążono odpowiedzialnością finansową. Wiesz jakie to są straty? Do końca życia będziesz musiała płacić. A teraz zejdź mi z oczu. Idź do domu najlepiej.

- A jutro?

- Idź i nie przychodź więcej – zirytowanym tonem odparł Leon.

- Mam czekać na telefon?

- Nie drażnij mnie teraz. Nie mam czasu! - Leon nerwowo spoglądał na dane wyświetlane na monitorach. - Nie widzisz, jaki mamy młyn? Przez ciebie.

 

Mia zastosowała się do polecenia przełożonego. Przebrała się i opuściła miejsce pracy. Wsiadła do samochodu i ruszyła w drogę do domu. Żeby oderwać się od myślenia tylko o wypadku na śluzie, kobietę natchnęło, żeby odwiedzić Ośrodek Życia. Postanowiła sprawdzić ile lat życia jej jeszcze pozostało. Pojazd zostawiła na parkingu i śmiało weszła do budynku Ośrodka Życia. Została wprowadzona do kabiny-skafandra, który po chwili całkowicie przylgnął do jej ciała. Skafander zwany licznikiem życia był rodzajem sprzętu medycznego skonstruowanego do ustalania stanu zdrowia pacjenta oraz szacowania długości życia.

Po badaniu Mia otrzymała wynik na kostce pamięci. Mogła kostkę włożyć choćby do swojego podręcznego komunikatora, ale wtedy istniałoby ryzyko ewentualnego wycieku informacji. Dlatego zdecydowała się skorzystać z czytnika. Czytniki w Ośrodku Życia posiadają tę ogromną zaletę, że gwarantują pełne bezpieczeństwo odczytywanych danych. Pomieszczenie z czytnikami znajdowało się obok toalet.

- Ciekawe jaki jest wyrok – szepnęła do siebie Mia wkładając kostkę do czytnika. - Migotanie przedsionków mięśnia sercowego – przeczytała w podsumowaniu stanu zdrowia. - Śmierć za pięć lat. Dokładność: plus, minus pół roku. Powód: udar mózgu. - Mia westchnęła bardzo głęboko i mrucząc pod nosem doczytała treści małym drukiem i wyjaśnienia „gwiazdek” - ...uprzejmie informuje się, że w wyniku wypadków, katastrof, działania siły wyższej oraz innych nawet niezbyt podobnych zdarzeń, długość życia może ulec skróceniu ze skutkiem natychmiastowym, do natychmiastowego zgonu włącznie...

 

Mia liczyła sobie lat trzydzieści i do tej pory sądziła, że jeszcze minimum dwa razy tyle ma przed sobą. Dlatego wynik z Ośrodka Życia był dla niej prawdziwym szokiem.

- Pięć lat, to jakby zaraz – rozpłakała się.

W domu naszły ją myśli, że może licznik życia się myli. Postanowiła sprawdzić opinie w internecie. Okazało się, że wyniki są do bólu wiarygodne, a skafandry do badań posiadają rekomendacje najlepszych jednostek certyfikujących na świecie.

- Faktycznie, Benku, udało mi się zapomnieć o incydencie w pracy – powiedziała do swojego psa. - Psiaku, a kto tobą się zajmie za pięć lat?

 

Później Mia zaczęła przeglądać elektroniczne poradniki w stylu „jak przygotować się do śmierci, by o niczym nie zapomnieć” oraz wpisy osób, które dowiedziały się, że niedługo umrą. To co wyczytała spowodowało kolejny atak szoku.

„Jak masz coś ważnego do zrobienia lub powiedzenia, radzę nie czekać na ostatnią chwilę. Dwa ostatnie lata życia to agonia, wegetacja, ciągłe bóle uniemożliwiające normalne funkcjonowanie”. „Ostatnie dwa, trzy lata życia to wycieczki po szpitalach, klinikach, profesorach, szamanach, które zasadniczo mają na celu poprawić humor osobom najbliższym”. „Ostatni rok lub dwa to czas sztucznego podtrzymywania życia – według kalendarza żyjesz, ale faktycznie świadomego ciebie już nie ma”. „Ludzie, a doczytaliście małym drukiem, że wyniki z Ośrodka Życia nie uwzględniają ortotanazji!”

 

Mia zaczęła się zastanawiać, czy jest coś, co powinna zrobić w związku z rychłą śmiercią.

„Pojadę w podróż dookoła świata” - wpadła na pomysł.

Potem sprawdziła stan konta i oferty biur podróży. Po pierwsze okazało się, że nie posiada wystarczających środków, by sfinansować wyprawę. Po drugie wyszło, że są obowiązkowe szczepienia. Bez tych szczepień nie można kontynuować podróży. Natomiast aby móc się zaszczepić, wcześniej lekarz musi stwierdzić dobry stan zdrowia. Niestety migotanie przedsionków wyklucza dobry stan zdrowia. Czyli pomysł z podróżą odpadał. Poza tym Mia jeszcze musiałaby znaleźć kogoś, kto by się zajął jej psem.

- Tego nie mogę ci, Benku, zrobić – spojrzała na psa.

Benek bowiem był specyficznym psem. Otóż on wybierał sobie moment właściwy na spacer, a potem określał konkretny kierunek i drogę. Decydował, czy chce się bawić, spać, czy jeść. Mii niespecjalnie przeszkadzało, że to pies jest przywódcą ich stada. Poddała się już dawno. Na początku próbowała narzucać swoje zdanie, ale źle to się kończyło. Benek zasygnalizował chęć wyjścia na dwór, Mia z nim nie wyszła, więc pies zesrał się na środku pokoju. Benek zasygnalizował chęć na kolację, Mia uznała że jeszcze nie pora, więc pies zjadł jakieś śmieci z podłogi, tylko po to, by demonstracyjnie porzygać się na środku pokoju. Ponadto Benek wykazał się większą konsekwencją w działaniu, czym wywalczył sobie dominującą pozycję w ich dwuosobowym stadzie. Kobieta bardzo kochała psa i uważała, że poczułby się nieszczęśliwy pod opieką ludzi, którzy chcieliby narzucić mu swoją wolę.

 

Mia wypisała sobie sprawy do zrealizowania przed śmiercią. Na listę wciągnęła także rozmowy z osobami, które uważała za ważne w swoim życiu.

Najpierw poszła odwiedzić swojego bezpośredniego przełożonego Leona. Sądziła, że została zwolniona, więc i tak nie ma nic do stracenia. Leon natomiast zaproponował jej pracę na co prawda gorszym i mniej płatnym stanowisku „sprzątacza szlamu”, ale jednak. Kobieta przyjęła propozycję, ponieważ uznała, że nawet na te kilka lat potrzebuje pieniędzy na utrzymanie siebie i psa.

 

W sylwestrową noc Mia siedziała z trzęsącym się psem na kolanach i wyobrażała sobie własną śmierć.

- Zamiast bawić się i tańczyć... Zamiast korzystać z życia, marnuję je na martwienie się – westchnęła. - Benku, ty się boisz wystrzałów. Ja też się boję. Mam już jeden rok mniej do przeżycia.

 

W Nowy Rok rano Mia wyszła z Benkiem na spacer. Nieopodal jej domu, tuż obok kontenerów na śmieci stał niezbyt wysoki, okrągławy mężczyzna w okularach. Zwróciła na niego uwagę, ponieważ ów mężczyzna trzymał w ręce kamerę. Wokół szare blokowiska, bezlistne krzaki i śmietniki, czyli ogólnie nic ciekawego i wartego nakręcenia. Mężczyzna zauważył, że Mia mu się przygląda.

- I jak przeżył sylwestrową noc? - zapytał ruchem głowy wskazując na psa.

- Było strasznie – odpowiedziała Mia.

- Podobno psy bardzo się boją.

- To prawda.

- Bo jest głośno.

- Myślę, że nie o to chodzi. Hałas uliczny mu nie przeszkadza. Dźwięk syreny pogotowia ratunkowego też. Albo dźwięk wiercenia w asfalcie. Uważam, że fajerwerki muszą wydawać podobne do burzy odgłosy. Mój pies zawsze bał się burzy.

- Trzeba psa wytresować.

- To instynkt.

- A psy policyjne? Im nie przeszkadzają wybuchy.

- No wie pan. - W słowach mężczyzny Mia usłyszała zarzut, że nie jest wystarczająco dobrym opiekunem, skoro nie potrafi zapobiec strachowi u psa. Zaczęła się tłumaczyć. - To jak żołnierze i cywile. Gdyby nas nagle przemieszczono w środek wojny. Z pewnością nie radzilibyśmy sobie nawet w połowie tak dobrze jak żołnierze.

- Oj tam, oj tam. Takie pupile kanapowe to co innego.

- Albo zabijanie zwierząt. Kupujemy w sklepie mięso. Potem je spożywamy. Ale czy dalibyśmy radę zabić krowę, albo świnię?

- A zabijanie karpi.

- Ja nie kupuję żywych ryb – stwierdziła Mia.

- Ja też – wyznał mężczyzna. - Na święta kupiliśmy płaty. Smaczne. I bez ości.

- Coś tu jest ciekawego? - wskazała ręką na kamerę.

- Pomyślałem sobie, że chcę zostać youtuberem. Takim co ma tysiące, miliony odsłon. Kupiłem kamerę. Leżała w szafie już od dłuższego czasu. Trzy lata, chyba. Chciałem, ale jakoś nie mogłem zebrać się. Jakbym bał się, że mi się nie uda.

- Ale coś pan nakręcił?

- Kilka filmików. Ale wszystkie skasowałem. Były nieśmieszne. Mdłe. Głupie. Bez sensu.

- Trochę pana rozumiem. Chciałam od lat z kimś porozmawiać. Wie pan, tak wygarnąć wszystko. Uważałam, że ten człowiek bardzo mnie skrzywdził. Znieważył. Obraził. A byłam w tym człowieku bardzo zakochana i dlatego jego zniewagi dotknęły mnie mocno. Głęboko. Zaważyły na moim dalszym życiu. Dlatego między innymi mieszkam tylko z psem.

- I co się stało?

- Ułożyłam sobie przemowę i spotkałam się z tym człowiekiem. Che, che i tylko się ośmieszyłam – zaśmiała się ironicznie. - Już na początku wybił mnie z tropu. Zacięłam się. On natomiast mówił. Zrobił ze mnie kompletnego durnia. Tak to bym podsumowała. Skompromitowałam się jeszcze bardziej.

- Mnie jest wstyd przed sobą, że nie potrafię nakręcić głupiego filmiku. Ale wiesz jest nadzieja.

- Nadzieja? Dla mnie nie ma już nadziei.

- Czyżby pani chyliła się nad grobem?

- A jakby pan zgadł.

- Proszę mówić mi na ty. Nazywam się Finn Secru i mam dla pani nadzieję. Chciałabyś Mia...

- Ty znasz moje imię?! - zdziwiła się.

- Tak. Wybacz. Wiem, że twój los nieuchronnie... Stąd moja propozycja.

- Ale przecież czytników Ośrodka Życia nie da się shakować. Aaaa... Tak czytałam.

- Nie powiedziałem, że te czytniki shakowano. Przyjmij, że mam swoje sposoby i źródła. Ale ten temat zostawmy. Jestem naukowcem.

- Chcesz mi podarować dodatkowych parę lat życia? Uleczyć mnie? Jeśli tak, to odpowiadam, że się zgadzam. Boję się śmierci. Pragnę żyć za wszelką cenę.

- Przykro mi. Licznik życia jest nie do ruszenia – stwierdził Finn.

- To po co mi zawracasz głowę? Opowiadasz o nadziei? - rozżaliła się Mia.

- Wysłuchaj mnie spokojnie. Psa można wytresować, żeby nie bał się wystrzałów. Szkolenie jednak trzeba zacząć od małego i odpowiednio tresurę przeprowadzić. Ale upraszczając, w każdym psie drzemie potencjał.

- Jeśli to jakieś aluzje, to wtrącę, że ja jestem raczej dorosłą psicą, a nie szczeniakiem.

- W młodym człowieku też drzemie ogromny potencjał – ciągnął Finn. - Po urodzeniu nie ma żadnego problemu, by dziecko nauczyło się samoistnie dowolnego języka. Jest jak glina, którą dowolnie można ukształtować. Jak czysta kartka, na którą można nanieść dowolny tekst lub rysunek. Historia zna wiele przypadków. Drobny cherlak może stać się potężnym przywódcą, a fizycznie wielki i silny wiedzie żywot niewolnika.

- I to ma związek ze mną?

- Ten człowiek, o którym wspominałaś. Chciałabyś go ukarać za swoje krzywdy. Ale nie potrafisz nawet przeprowadzić słownej potyczki.

- Zawsze będę ta gorsza i głupsza. W jego oczach nic niewarta. On jest elokwentny, inteligentny, dowcipny, wygadany, utalentowany... Znany muzyk i kabareciarz. Dla niego jestem śmieciem. Jak powiedział: „Na świecie też jest miejsce na śmieci. W śmietniku, cha, cha”. Spytałam, czy mnie pamięta. Odpowiedział, że nie liczy śmieci rzucanych do kubła.

- Za takie słowa można i zabić, jeżeli ktoś potrafi. Moja propozycja to projekt o nazwie „Reset”. Przeprogramuję ci mózg.

- Jak komputer?

- Ten sam sprzęt, ale lepszy program. Coś w tym guście. Ten sam sprzęt, czyli twój mózg. Ale zaczniemy od nowa. Ustawimy inaczej ścieżki przepływu impulsów nerwowych. Uzyskamy dzięki temu inne spojrzenie na świat i własne możliwości. Żyć będziesz tyle, ile ci przepowiedziano. Ale te ostatnie lata powinny przynieść ci satysfakcję.

- A jak się nie uda?

- Oj tam, oj tam. Najwyżej zostaniesz taka jaka jesteś. Niewiele ryzykujesz, a możesz odkuć się za całe zło. Zemścić się. Nawet zabić – Finn dokończył tonem żartobliwym.

- Stać się żołnierzem? - roześmiała się głośno.

- Bez lat ćwiczeń i pomimo braku charakteru. Bowiem za wszystko odpowiada mózg.

 

Tak jak się umówili z Finnem, Mia zgłosiła się do wzięcia udziału w projekcie „Reset”. Operacja przebiegła pomyślnie. Neurony w mózgu kobiety zostały przeprogramowane. Stare połączenia pomiędzy komórkami nerwowymi zostały zastąpione nowymi. Sieci neuronowe uległy przebudowie.

 

- Gratulacje, Mia – Finn ucieszył się z wizyty kobiety. - Co za błyskawiczna kariera! I kolejny sukces. Wręcz z dnia na dzień stałaś się najbardziej pożądanym kompozytorem muzycznych przebojów. Brawo! Brawo!

- To twoja zasługa, Finn.

- Przyszłaś mi podziękować.

- Eeee, wiesz. Chodzi mi o to, że z tym resetem chyba przesadziłeś.

- Oj tam, oj tam. Jestem naukowcem i też mam swoje ambicje. Gdybyś stała się nieco lepsza, to raczej przez ten krótki czas, który ci pozostał, nikt by specjalnie tego nie zauważył. Chciałem, żebyś stała się doskonała. Odniosła oszałamiający sukces. Bo to jest namacalny dowód, że mój projekt jest udany, rozumiesz?

- Ale...

- Chodzi ci, że dziennikarze się męczą? - zgadywał Finn. - Zadają pytania, że wcześniej w branży muzycznej nie istniałaś? Jak to możliwe, że jakaś nieznana postać, tak genialnie komponuje? I ty pięknie z tego wychodzisz. Sławny muzyk Erik zostaje zamordowany. W miejscu zbrodni, czyli jego rezydencji, zostają znalezione kostki pamięci, z których jednoznacznie wynika, że autorem hitów Erika nie był Erik. A kto? Ty właśnie. A twój obecny sukces stanowi dodatkowy dowód i potwierdzenie, że wcześniej ukrywałaś się w jego cieniu. Super, Mia. Genialna zemsta. Przeszłaś moje najśmielsze wyobrażenia.

- Finn, chciałam porozmawiać o Eriku.

- To on cię skrzywdził, prawda? To o nim wspominałaś w czasie naszego pierwszego spotkania przy śmietnikach?

- Tak.

- Chciałaś mu się odwdzięczyć? Pięknym za nadobne.

- Tak, ale... Ja przesadzam.

- Jesteś skuteczna. Opowiesz mi, jak było?

- Najpierw go uwiodłam. Bez problemów. Zewnętrznie się nie zmieniłam przecież, a jednak był mną zachwycony. Zaproponował stały związek. No i pewnego dnia... Spędziliśmy razem cudowny wieczór. Kochał mnie namiętnie. Pozwolił się związać. A potem ja odcięłam mu język, potem penisa, potem lewą dłoń, potem prawą dłoń. Krew się lała po podłodze. Widziałam jak cierpi, ale wcale mnie to nie powstrzymywało. Wydłubałam mu nożem lewe oko, potem prawe oko, potem odcięłam nos, potem uszy. Wtedy dopiero wbiłam ostrze w serce. Patrzyłam jak kona. A potem obdarłam go ze skóry. Finn, kim ja się stałam? Jestem bestią?

- Pomyśl inaczej. Ty cierpiałaś latami, a on tylko godzinę, czy dwie. Najwidoczniej uznałaś, że to adekwatna kara.

- Mogłam coś mu najpierw wytłumaczyć.

- On wszystko wiedział. Ale zlewał to. Dorosłego człowieka nie zmienisz. Wierz w swój nowy instynkt.

- Finn, ja ci to mówię... ale tak naprawdę mało co czuję... Wiem, że zabijanie ludzi jest złe, ale wcale nie jest mi żal Erika. Sumienie mi nie dokucza. Zatarłam ślady...

- Zrobiłaś to doskonale.

- A co będzie kiedy opowiesz o projekcie „Reset” innym?

- Przedstawię cię. Jestem z ciebie dumny.

- I powiesz, że morduję...

- Takich rzeczy, moja droga Mijo, nie mówi się wszystkim i wprost. Branża wojskowa zawsze ma się dobrze. Tam pracują ludzie czujni i domyślni. Jeżeli ktoś złoży ciekawą propozycję, nie powiem nie. Fundusze na badania zawsze będą mi potrzebne.

- Chcesz tworzyć żołnierzy doskonałych? Czy to etyczne?

- Mia, nie powinniśmy o tym dyskutować. To ciebie nie dotyczy. Zajmij się sobą. Swoimi życiem. Jesteś teraz na topie – przypomniał Finn.

- Odpowiedz – przerwała stanowczo.

- Dobrze. Proszę bardzo. Nauka musi się rozwijać. Postęp jest potrzebny. Ale ktoś za to musi zapłacić. Tylko kto? Ubogie, chore sierotki? Trędowaci z biednych krajów? Nie! Ludzie, którzy dysponują dużymi pieniędzmi, zazwyczaj pragną władzy. Ewentualnie siły państwa, które reprezentują. Ich nie obchodzi wiedza dla samej wiedzy. Konkretne korzyści. Oni płacą, ale chcą coś mieć. Nie wiem, czy mnie rozumiesz? Ja pragnę odkrywać, badać, eksperymentować. To że wiem więcej, sprawia mi satysfakcję. Nieważne od kogo wezmę fundusze. Też bym wolał, żeby moje wynalazki zostały wykorzystane w szczytnym celu. I wierzę, że kiedyś to nastąpi. - Finn spojrzał wprost w oczy kobiety. - Ale na razie muszę pozyskiwać pieniądze, od kogo się da. Wiesz, Mia, ja też znam datę swojej śmierci. Ja też chcę udowodnić, że jestem coś wart.

- Rozumiem.

- Praktyka podpowiada, że wynalazki dla wojska, wcześniej czy później trafiają do zwykłych ludzi. Internet miał pomagać w wojnie nuklearnej. A dopiero później trafił pod strzechy. Z GPS'em podobna historia.

- Sami geniusze lub mordercy będą żyć w przyszłości? - zapytała Mia.

- Oj tam, oj tam. Nie martw się o przyszłe pokolenia. Poradzą sobie.

- Skoro tak mówisz.

- Idź i ciesz się życiem.

- Ale kto mnie będzie doceniał, pamiętał o mnie, jeżeli w przyszłości wszyscy będą tacy doskonali jak ja teraz? Stanę się znowu nikim. Jedną z wielu – powiedziała Mia podrzynając gardło Finnowi.

- Nie! Nie wolno ciiii... - wycharczał osuwając się na podłogę.

- Wolno mi. Wszystko mi wolno, co będzie dla mnie najlepsze. Polubiłam cię Finn. Fundnę ci piękny nagrobek.

 

I tym razem Mia nie została oskarżona o zbrodnię. Skutecznie zatarła za sobą ślady.

Postarała się także, aby cała dokumentacja projektu „Reset” została zniszczona.

 

Dokładnie w dniu wskazanym przez licznik życia, Mia zmarła. Oficjalnie ogłoszono, że stres i chore serce doprowadziły do udaru mózgu u znakomitej kompozytorki.

 

W testamencie zapisała połowę swojego majątku na badania naukowe dla założonego przez siebie instytutu imienia Finna Secru. Pozostałą połowę zapisała psu Benkowi.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
tulipanowka · dnia 16.01.2014 08:35 · Czytań: 574 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 9
Komentarze
bekita dnia 17.01.2014 13:50 Ocena: Świetne!
Trochę nie rozumiem, w jaki sposób język kolorów jest międzynarodowy, skoro jedna długość fali odpowiada jednej głosce... Jeśliby tak było, to przecież w każdym języku poszczególne słowa były (chyba) i tak różne, więc język nie byłby międzynarodowy... Może kolory powinny tworzyć jakiś obraz, który będzie zrozumiały dla wszystkich?

Cytat:
Jed­nak od­po­wie­dzial­ność spo­czy­wa­ła na Miji.


Cytat:
- Wła­ści­cie­le tych trans­por­tow­ców płacą for­tu­nę za przej­cie przez kanał – wy­ja­śnił prze­ło­żo­ny Miji, pan Leon.


Wydaje mi się, że powinno być "Mii". Poza tym pojawiła się literówka "przej(ś)cie"

Cytat:
Oni wie­dzą, że mamy ob­słu­gę na każ­dej ze śluz, mo­ni­to­ring sa­te­li­tar­ny, za­stę­py ho­low­ni­ków. W pełni nam ufają. Wy­bacz, Mia, ale jak afera skoń­czy się tylko na twoim zwol­nie­niu, to bę­dzie do­brze – po­wie­dział Leon my­śląc o wła­snej po­sa­dzie.


Trochę nie pasuje mi to, że sprzątaczka mogła przestawić przekaźnik i w ten sposób sprawić, że cała maszyneria monitorująco-ostrzegająca przestała funkcjonować. Chyba jest to lepiej zabezpieczone...

Cytat:
...​uprzejmie in­for­mu­je się, że w wy­ni­ku wy­pad­ków, ka­ta­strof, dzia­ła­nia siły wyż­szej oraz in­nych nawet nie­zbyt po­dob­nych zda­rzeń, dłu­gość życia może ulec skró­ce­niu ze skut­kiem na­tych­mia­sto­wym, do na­tych­mia­sto­we­go zgonu włącz­nie...


Komunikat mógłby zawierać chyba również informację o tym, że poprawa stylu życia może je wydłużyć, ale wtedy Finn nie miałby siły przekonywania;)

Tekst ogólnie bardzo mi się podobał. Wartka akcja, brak dłużyzn no i ciekawy pomysł. Super :)
tulipanowka dnia 19.01.2014 11:05
Bardzo dziękuję za dobrą ocenę.

imię Mia jak Maja, więc pytanie "Maji, czy Mai"?
poprawiłam zgodnie z Twoją sugestią; (taką odmianę też proponuje wiktionary.org)
ale miałam przyjaciółkę Maję i ja osobiście mówiłam "Maji"; w języku polskim zasadniczo pisze się tak samo jak się czyta, dlatego wybrałam "Miji";

Cytat:
Trochę nie rozumiem, w jaki sposób język kolorów jest międzynarodowy

jak języki wizualno - przestrzenne typu język migowy dla głuchych;
często spotykam się z uwagami typu, że "takie rozwiązanie jest nieprawdopodobne"
owszem mogłabym silić się na głębsze wyjaśnienia w tekście - ale po pierwsze raczej byłoby to nudne - czy aby pooglądać TV trzeba znać szczegóły techniczne przemiany sygnałów w obraz wyświetlany na ekranie? (obawiam się, że mało kto wie jak i dlaczego to się dzieje);
po drugie - dla mnie to byłoby trudne, bowiem najpierw musiałabym przestudiować obecnie funkcjonujące rozwiązania i na tej podstawie uzasadnić swój pomysł

Cytat:
Trochę nie pasuje mi to, że sprzątaczka mogła przestawić przekaźnik i w ten sposób sprawić, że cała maszyneria monitorująco-ostrzegająca przestała funkcjonować. Chyba jest to lepiej zabezpieczone...

zabezpieczenia - temat rzeka; powiem tyle, że czasem zabezpieczenia są dalekoidące (nadgorliwe) w jednej, że tak powiem "kwestii", a w innej "leżą na całej linii"

Cytat:
Komunikat mógłby zawierać chyba również informację o tym, że poprawa stylu życia może je wydłużyć

modlitwa:
..."wierzę, że zdrowe odżywianie bogate w warzywa, owoce, nabiał i ryby wydłuży moje życie; wierzę, że codzienna gimnastyka wydłuży moje życie;
wierzę, że rezygnacja z alkoholu, kawy, papierosów, narkotyków wydłuży moje życie"...
błogosławieni, którzy uwierzyli...

- wiara góry przenosi, wiara to wielki dar, więc cieszę się bekita, że wierzysz
bekita dnia 19.01.2014 11:45 Ocena: Świetne!
Zasadniczo wydaje mi się, że zapis "Maji" jest z błędem, tak jak np. szyja-szyi, szuja-szui itd.

tulipanowka napisał/a:
jak języki wizualno - przestrzenne typu język migowy dla głuchych;


Chodzi Ci o taki język migowy, jak GESTUNO albo militarne języki znaków, które poza prostymi komunikatami nie potrzebują żadnych skomplikowanych zdań? Fakt - umieściłaś swój język w okolicznościach, w których dało się to zrozumieć... :) Mam siostrę, która posługuje się tylko językiem migowym i dość często miałyśmy dyskusję na temat tego, jak ludzie postrzegają języki znaków. Nie wydają mi się konieczne obszerne wyjaśnienia, jak działa Twój język kolorów, niemniej: w moim odczuciu, nie powinno być tak, że kolor zastępuje głoskę, bo to nie jest dla mnie logiczne, więc odeszłabym od tego rodzaju tłumaczenia, nawet na rzecz nie tłumaczenia w ogóle :) Ale to Twój tekst, więc to tylko moje skromne zdanie.

tulipanowka napisał/a:
zabezpieczenia - temat rzeka; powiem tyle, że czasem zabezpieczenia są dalekoidące (nadgorliwe) w jednej, że tak powiem "kwestii", a w innej "leżą na całej linii"


Na pewno masz trochę racji, jednak wymieniasz później monitoring i zastępy holowników. Myślę, że przy rozwiniętej technologii i tak siły morskie korzystałyby z czujników, które są od lat umieszczone na statkach, niemniej powtarzam: to Twój tekst, a to, co wydaje mi się nielogiczne, może jest logiczne dla innych.

tulipanowka napisał/a:
wiara góry przenosi, wiara to wielki dar, więc cieszę się bekita, że wierzysz


Jestem wolontariuszką w domu starców i widzę, jak tryb życia wpływa na witalność i jak sama chęć życia wpływa na aktywność różnych osób. Jasne: śmierć czeka każdego i jest nieunikniona. Jeśli wierzyć, że moment śmierci jest predystynowany - ok :) To jestem w stanie pojąć.

pozdrawiam i życzę uśmiechu
tulipanowka dnia 19.01.2014 12:26
nie wiem, czy to jeszcze będzie dyskusja o tekście, ale co tam...

wg praw fizyki trzmiel nie powinien latać, czyli logika i "zasady" nie zawsze się sprawdzają

Cytat:
a polegał w skrócie mówiąc na szybkiej zmianie barw, coś w stylu jedna głoska odpowiada konkretnej długości fali światła widzialnego

wytłuszczenie stanowi dowód, że wiedziałam że opis nie jest doskonały;
faktycznie możnaby w ogóle go pominąć, jak sugerujesz, ale samo sformułowanie "język kolorów" to jak "język kaczora" - a kim jest kaczor? samcem kaczki? może kaczor to jakieś plemię? naród? itp.

wydaje mi się, że w pisaniu chodzi o pobudzenie wyobraźni czytelnika; to on ma sobie coś wyobrażać; trzeba mu tylko zadozować bodzieć; taki bodziec, żeby niezależnie co sobie wyobraził, to coś pasowałoby do kolejnych bodźców;
na przykład piszę "rosło drzewo" i czytelni kreuje sobie świat (on jest twórcą) - może wyobrazić sobie świerk albo kasztanowiec albo wierzbę
jeżeli potem w dalszej części tekstu napiszę "zerwała jabłko"
to wtedy niejako rozwalam świat czytelnika, bo powinnam była go uprzedzić, że "rosła jabłoń"
reasumując - zdaję sobie sprawę, że moje opisy nie są doskonałe, ale ich zasadniczym celem jest zapodanie bodźca (niech wyobraźnia czytelnika uzupełni brakujące luki)

Cytat:
tryb życia wpływa na witalność i jak sama chęć życia wpływa na aktywność różnych osób

to temat na długie dyskusje filozoficzne;
ale zwykle coś jest za coś;
a teraz parę skrótów myślowych:
np. alkohol szkodzi zdrowiu, ale poprawia humor;
zły humor (stres, świadomość bezsensu wszystkiego itp.) również szkodzi zdrowiu

sport poprawia zdrowie
sportowcy odnoszą kontuzje w wyniku uprawiania sportu - czyli szkodzą zdrowiu

wiem, że chodzi o umiar we wszystkim itp.
ale czy nie dopuszczasz ewentualności, że zalety i wady naszych wyborów znoszą się i w sumie wychodzi na zero;
tu podganiasz, a tam tracisz; tam gonisz, to tu tracisz
bekita dnia 19.01.2014 16:52 Ocena: Świetne!
Trochę rzeczywiście się przyczepiłam, musisz jednak wiedzieć, że to dlatego, że poruszył mnie Twój tekst. Zamysł i wykonanie podoba mi się, poza tymi kilkoma punktami, na temat których podzieliłam się już opinią :)

pozdrawiam serdecznie :yes:
Jimmy Jordan dnia 20.01.2014 19:05 Ocena: Dobre
wow, cieszę się, że tu trafiłem. Nie z czasownikami oddzielnie piszemy, ale raczej nie biorę na siebie ciężaru oceniania ortografii, choćby dlatego, że tekst mnie wciągnął, oczarował i dał wiele radości. Kompozycja jest zamknięta, jest ciekawa problematyka, trochę sci-fi, ale najlepsze i tak w tym opowiadaniu okazuje się, że zmusza ono do przemyśleń. Zacząłem się zastanawiać, czy nie pisać w ten sam sposób (o ile by się udało), no i oczywiście co akapit, pytałem siebie, co ja bym zrobił itd. Jedno tylko potraktowałaś chyba z nazbyt wyraźnym przymrużeniem oka - kwestię, jak od spotkania Finna przeszliśmy do operacji reset przeprowadzonej na Mii, czy nie zbyt łatwo poszło? Mam na myśli to, że raczej nie zgodziłbym się na operację, gdyby proponował mi ją gość spod śmietnika. No, ale zważywszy, że bohaterka nie miała wiele do stracenia... Pozdrawiam i czekam na więcej, Jimmy.
Wasinka dnia 22.01.2014 23:21
Czytałam z zainteresowaniem, ciekawiła mnie historia bohaterki.
W pewnym momencie miałam wrażenie zbytniej skrótowości - zapewne przez fakt, że oparłaś się wówczas głównie na dialogu i w bohaterach niewiele było emocji zauważanych, czy też przeżyć i wrażeń ogólnych. Może tam bym coś pokombinowała.
Pomysł ciekawy, wciąga. Czytelnik zupełnie nie spodziewa się, do czego doprowadzi utrata pracy, a potem diagnoza dotycząca śmierci Mii. A tu taki... reset.
Warto pogrzebać, dopieścić styl, przemyśleć, czy rozwinąć fragment dialogowy; niewiele; tak, żeby się kliamcik wokół stworzył i nie poleciało tak wszystko nagle łubudu.
Poza tym interpunkcja do wymusztrowania i np.
Cytat:
Nie ważne od kogo wezmę fun­du­sze.
- Nieważne


Pozdrawiam księżycowo.
Darcon dnia 10.02.2014 20:59
Banalne trochę, zwłaszcza te krojenie delikwenta, czyli zemsta porzuconej. Ale niektóre pomysły ciekawe, ten kolorowy język i czytnik życia podobały mi się.
tulipanowka dnia 16.03.2014 15:23
Cytat:
Warto pogrzebać, dopieścić styl, przemyśleć, czy rozwinąć fragment dialogowy; niewiele; tak, żeby się kliamcik wokół stworzył i nie poleciało tak wszystko nagle łubudu.


taaaak, ale trzeba by potrafić pisać ;-)
zasadniczo to nie moje medium;
ale pisanie to jednak - póki co - najlepszy nośnik, przekaźnik myśli
więc zmagam się z owym medium najlepiej jak potrafię

moi ulubieni odbiorcy to osoby w stylu Jimmy Jordan, który pisze:
Cytat:
co akapit, pytałem siebie, co ja bym zrobił
albo
Cytat:
najlepsze i tak w tym opowiadaniu okazuje się, że zmusza ono do przemyśleń
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas