Św. Mikołaj ratuje święta, swoją wioskę i przy okazji cały świat. - Ryszard Taxidriver
Proza » Groteska » Św. Mikołaj ratuje święta, swoją wioskę i przy okazji cały świat.
A A A

                                                                                                                                   23 grudnia, odległa przyszłość.
                                                                                                                            Wioska św. Mikołaja, okolice Rovaniemi 

      Święty Mikołaj kaszlnął, zacharczał i wypluł gęstą, zieloną ślinę. Nie usłyszał plasku z jakim flegma uderzyła o drewnianą podłogę. Po pierwsze słuch miał już nie ten co kiedyś, a po drugie dźwięk został zagłuszony przez walący w szyby gęsty śnieg.
Wnętrze drewnianej chaty oświetlone słabym światłem świec i lamp naftowych wypełnione było ustawionymi bez ładu kolorowymi prezentami. Staruszek poprawił okrągłe okulary i zabrał się do obwiązywania kolorową taśmą kolejnego pakunku. Szło mu dość wolno bo zdrętwiałe ze starości palce nie były już tak sprawne jak dawniej.
Nagle w izbie rozległo się głośne pukanie i drzwi do chaty otworzyły się. Na progu stanął ubrany w zimowy strój maskujący mężczyzna z zawieszonym na ramieniu karabinem Sako.
- Zamknie pan drzwi bo mi śniegu nawieje – powiedział Mikołaj po fińsku.
Przybysz wykonał posłusznie prośbę, a następnie zdjął z głowy białą kominiarkę.
- Witam kapitanie Häyhä – rzekł Święty, gdy po krótkiej chwili udało mu się rozpoznać mężczyznę.
-  Hyvää huomenta Joulupukki  – odparł żołnierz rozglądając się po izbie. – Czy to już wszystkie prezenty?
- Tak, niemal wszystkie – w głosie Mikołaja zabrzmiał smutek. – Aż ciężko mi uwierzyć jak mało dzieci do mnie napisało w tym roku. Czy wyobraża pan sobie, że dostałem mniej niż sto listów? – Po zmarszczonym policzku starca spłynęła łza. – Zostało mi jeszcze kilka prezentów do zapakowania. Chciałbym odpisać im wszystkim.
- Obawiam się, że nie będzie na to czasu – powiedział kapitan Häyhä poważnym tonem.
- Ma pan złe wieści?
- Tak. Rovaniemi zostało zdobyte. Musisz uciekać Joulupukki.
- Nie mam zamiaru – odparł groźnie Święty. – Zostanę tu do końca.
Żołnierz spojrzał na starca z niekrytym podziwem. Lata spędzone na noszeniu prezentów sprawiły, że Mikołaj był potężnie zbudowanym mężczyzną. Wrogowie mieli powody do obaw.

***


- Ognia! – Krzyknął odziany na czarno mężczyzna z długą brodą i nim jego głos przebrzmiał powietrze rozciął huk karabinowej salwy. Osobnicy w strojach zakrywających ich od stóp do głów rozstrzelali stojących murem ludzi i zaczęli wznosić bojowe okrzyki.
Do brodatego podszedł jeszcze jeden mężczyzna, który nosił na głowie biały turban.
- To byli ostatni niewierni w mieście jakich znaleźliśmy – zaraportował dowódca plutonu egzekucyjnego. – Spaliliśmy także wszystkie choinki i jeszcze przed północą wysadzimy w powietrze kościół.
- To bardzo dobrze Hassan – odparł ten w turbanie. – Jakie są nasze dalsze plany?
Brodaty wyciągnął z kieszeni mapę okolicy i obaj przyjrzeli się jej dokładnie.
- Na północy nie ma już żadnych większych miast – zaczął Hassan zwracając się do dowódcy. – Jakieś dziesięć kilometrów stąd znajduje się Napapiiri – wioska Świętego Mikołaja.
Na te słowa emir w białym turbanie splunął na ziemię.
- Posłuchaj. Chcę żebyśmy wrzucili do Internetu film z jego dekapitacji.
- Niewielu niewiernych ma jeszcze dostęp do sieci – odparł czarnobrody. – Dobrze wiesz panie, że już prawie cały świat jest pod rządami kalifatu. Do nawrócenia pozostały już tylko takie odległe zadupia, jak to.
- Nieważne! – Uniósł się mężczyzna w turbanie, a jego czarne jak węgiel oczy zapłonęły nienawiścią. – Chcę zobaczyć jego siwy łeb nabity na metalowy pręt! Co masz zamiar to zrobić, żeby mnie zadowolić?
- Mamy informacje, że wioska Mikołaja jest dobrze uzbrojona, a jej załogę stanowią zarówno uzbrojeni po zęby pomocnicy świętego, jak i pozostałości fińskiej armii. Poza tym moi ludzie nie są przyzwyczajeni do takich temperatur i tego gęstego śniegu. – Na te słowa emir uniósł groźnie brew lecz Brodaty szybko zaczął kontynuować. – Na szczęście zdobyliśmy dwie czechosłowackie wyrzutnie rakiet RM – 70. Mają one skuteczny zasięg do jakichś dwudziestu kilometrów i każda z nich przewozi po czterdzieści gotowych do wystrzelenia pocisków. Można strzelać salwami i jednocześnie razić nawet kilka hektarów terenu. Musimy jedynie sprawdzić na mapach jakie współrzędne ma wioska i ustawić sprzęt.
- Dobra – odparł ten w turbanie. – Będziemy nękać ich ostrzałami. Jak pogoda się polepszy to ruszysz z ludźmi do wioski, żeby zobaczyć co z nich zostało. Jeżeli Mikołaj zginie to najwyżej wrzucimy do Internetu tylko zdjęcia jego truchła.

***


- Cholera ciekawe, kiedy skończą im się rakiety – powiedział Święty Mikołaj wyglądając przez małe okienko. W piwnicy, w której się schronił oprócz niego przebywało wielu żołnierzy i pomocników. Silna ekipa. Już od lat w wiosce odbywała się produkcja broni, budowa umocnień, a także werbowanie rekrutów.
- Obrońcy Rovaniemi mieli bardzo dużo pocisków – oznajmił kapitan Häyhä. – Zanim skończy się ostrzał z naszej wioski nic już nie zostanie.
W schronie zapadła cisza. Mikołaj przechadzał się w tą i z powrotem miętosząc końcówkę swojego czerwonego kubraka. Wszyscy patrzyli na niego z wyczekiwaniem.
- Musimy przeprowadzić kontratak – przemówił w końcu Święty. – To jest jedyna rzecz jakiej się po nas nie spodziewają.
- W jaki sposób mamy to zrobić? – Zapytał kapitan Häyhä. – Nie mamy dział, którymi moglibyśmy odpowiedzieć, a jeżeli ruszymy w ich stronę główną drogą to tak jakby udać się wprost w paszcze lwa.
- Trzeba uderzyć w nich z zaskoczenia. Najlepiej od strony lasów – Mikołaj przeczesał ręką brodę.
- Boczne drogi są zasypane, nie mamy pojazdów gąsiennicowych.
- Posłuchaj Häyhä – zdenerwował się Święty. – Przestań do cholery negować wszystkie moje pomysły! Rozkaż ludziom załadować moje sanie pociskami do bazooki i materiałami wybuchowymi! Pokaże tym sukinsynom jak się broni Święty Mikołaj!
Cała załoga bunkra spojrzała na starca z niekrytym podziwem.
- Jeżeli bym nie wrócił zajmijcie się prezentami.

***


      Sanie pędziły wśród sypiącego śniegu, drzew i nocnej zawieruchy. Niebo oświetlały smugi sunących z dużą prędkością rakiet. Mikołaj popędził renifery. Wiedział, że każdy z pocisków może być śmiercionośny dla jego ludzi.
Domyślał się, że napastnicy prowadzą ostrzał gdzieś z rogatek Rovaniemi i właśnie w tamte okolice się kierował.
Po kilkunastu minutach znalazł się na zalesionym wzgórzu w okolicach głównej drogi E75. Zatrzymał sanie i zapatrzył się w dal. Jego ukochane miasto płonęło. Nie potrafił powstrzymać łez. Sięgnął do wewnętrznej kieszeni czerwonego kubraka i wyciągnął piersiówkę. Kilka dużych łyków wódki Finlandia podniosło jego morale. Zaczął wypatrywać dalej. Jakieś trzysta, czterysta metrów dalej stały dwie potężne ciężarówki, które zamiast naczep miały przymocowane wyrzutnie rakiet. Mężczyźni w czarnych strojach krzątali się dookoła pojazdów prawdopodobnie przygotowując sprzęt do wystrzelenia kolejnych salw. Nie było czasu do stracenia. Mikołaj pociągnął jeszcze z piersiówki i złapał za leżącą na saniach bazookę. Załadował pierwszy z pocisków i wycelował. Miał już pociągnąć za wolant, ale nagle w umyśle świętego narodziła się nowa, odważniejsza myśl. Alkohol zawsze dodawał rozmachu jego pomysłom. Staruszek wskoczył na sanie i zaczął przewalać pociski oraz materiały wybuchowe. Na samym dnie udało mi się znaleźć jego stare narty. Położył je na ziemi i podszedł do Rudolfa, swojego najwierniejszego renifera. Poklepał go po ciepłym karku i popatrzył na niego z uczuciem. Następnie kopnął zwierzę z całej siły w zad i już po chwili obserwował jak sanie pędzą prosto w stronę wyrzutni rakiet.

***


- Opady śniegu zaczynają słabnąć – powiedział Hassan. – Jeszcze trochę i będziemy mogli wyruszyć w stronę wioski.
- Póki co kontynuujcie ostrzał dopóki nie skończy się amunicja – odparł mężczyzna w białym turbanie patrząc jak pozostali bojownicy od nowa ładują wyrzutnie.
Nagle w powietrzu rozbrzmiały podniesione głosy i wszyscy odwrócili głowy w stronę porośniętego drzewami wzgórza. Po jego zboczu z ogromną prędkością sunęły drewniane, czerwone sanie ciągnięte przez cztery rogate zwierzęta.
- Ognia! – Krzyknął Hassan. – Zatrzymać to! Zatrzymać!
Posypały się salwy z karabinów maszynowych i renifery jeden po drugim padły bez życia na ziemię. Sanie jechały jednak dalej nie tracąc pędu. Stało się jasne, że za kilkanaście sekund uderzą w któryś samochodów. Zdezorientowani bojownicy czekali na rozwój wydarzeń. Żaden z nich nie wierzył w to, żeby drewniane sanki mogły w jakiś sposób zaszkodzić pancernym pojazdom. Dostrzegli jednak coś jeszcze. Po zboczu góry zjeżdżał na nartach mężczyzna ubrany w czerwony strój z rozwianą siwą brodą. W rękach trzymał coś przypominającego bazookę lub inną broń tego rodzaju. Znów podnieśli karabiny, ale było za późno. Czerwony narciarz wypalił ze swojego działa, a wystrzelony przez niego pocisk uderzył prosto w wyładowane materiałami wybuchowymi sanie.

***


      Podmuch eksplozji zdmuchnął Mikołajowi z głowy czerwoną czapkę z pomponem. Święty zatrzymał się i załadował bazookę kolejną rakietą. Odczekał chwilę aż gęsty, czarny dym zostanie zdmuchnięty przez zimową zawieruchę i w końcu stwierdził z zadowoleniem, że stanowisko ogniowe wroga przestało istnieć. Wokoło leżały rozszarpane ciała i płonące resztki ciężarówek. Po jego ulubionych czerwonych saniach ze złotymi, świątecznymi akcentami nie było już śladu. Mikołaj opróżnił do końca piersiówkę i chwiejnym krokiem obszedł pogorzelisko. Przy wraku wyrzutni rakiet zobaczył, że ktoś się porusza. Gdy zbliżył się dostrzegł poranionego mężczyznę z głową obwiązaną białym turbanem. Wiedział, że tak ubierali się emirowie – dowódcy bojowników. Chwycił go za podartą kapotę i spojrzał mu prosto w oczy.
- To ty chciałeś zniszczyć moją wioskę? – Zapytał chuchając na wroga alkoholowym oddechem.
- Chciałem – odparł tamten z wysiłkiem. – Ale nie myśl sobie, że wygrałeś staruchu. Przyjdą inni i…
Nie dokończył gdyż Mikołaj zacisnął mu ręce na szyi i trzymał tak długo aż czarne oczy wywróciły się białkami do góry.

***


      Mikołaj poprawił swoje okrągłe okulary i wytężył wzrok. Główna izba w jego drewnianej chacie była oświetlona jedynie słabym światłem ekranu komputera.
- Widzi Święty? – Zapytał z uśmiechem kapitan Häyhä. – Cały Internet grzmi o tym co Święty zrobił. Ludzie we wszystkich zakątkach świata chwytają za broń. Fala zła zalewająca nasz świat załamała się tu, w wiosce Mikołaja i zaczęła zawracać!
Staruszek otarł łzę i pociągnął łyk Finlandii. Mieszały się w nim różne uczucia. Żal za Rudolfem, którego wysłał na pewną śmierć, ale także duma i radość z odniesionego zwycięstwa. Na dodatek znowu alkohol podsunął mu niecodzienny pomysł.
- Czy prezenty już zostały wysłane? – Zapytał.
- Nie Joulupukki, nie mieliśmy na to wszystko czasu – zmartwił się Häyhä.
- To bardzo dobrze! Trzeba wypakować z nich zabawki i słodycze i zastąpić je granatami oraz amunicją! Niech ludzie mają się czym bronić!
Kapitan Häyhä po raz niewiadomo już który spojrzał na Mikołaja z niekrytym podziwem i pokiwał głową.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ryszard Taxidriver · dnia 14.12.2014 12:39 · Czytań: 26838 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 14.12.2014 13:09 Ocena: Bardzo dobre
Jakaż dramatyczna opowieść o tym, jak to Mikołaj ratuje święta i swoją wioskę!


Ryszardzie!

Takich przygód nam trza: wyrazistych i na czasie - aby przygotować się na ten pogański dzień równonocy, zwany u nas świętami!

Ileż zwrotów akcji, jaki piękny bohater, jakże ludzkie jego słabości i jakież bohaterstwo, drzemiące (w dżemie) w jego wnętrzu!

Ryszard Taxidriver rulez!


Pozdrawiam,


DoCo
Ryszard Taxidriver dnia 14.12.2014 18:55
Dobra Cobro. Niezwykle jestem szczęśliwy, że ci się podobało. :)
Pozdrawiam serdecznie.
R. Tax.
palenieszkodzi dnia 14.12.2014 22:18 Ocena: Świetne!
A i i mnie się podobało, Ryszardzie, szczególnie płynna narracja. Tak, narracja to według mnie największy plus opowiadania. Pomysł z Mikołajem też jest niezły. Napił się Finlandii :-), co mnie bardzo rozbawiło. Swój Mikołaj.

Jedynie w tym miejscu zabrzmiało mi nieco sztucznie słowo dekapitacja:

Cytat:
Po­słu­chaj. Chcę że­by­śmy wrzu­ci­li do In­ter­ne­tu film z jego de­ka­pi­ta­cji.


Nikt tak nie mówi, to termin raczej medyczny a nie potoczny. " Posłuchaj, chcę żebyśmy wrzucili do Internetu filmik jak mu ścinamy łeb" - tak to prawdopodobnie byłoby powiedziane. Poza tym super.
Aha, w komentarzu do opowiadania o narkomanie, czy jak tam w sumie z Voodoo nazwaliscie, nie na miejscu uważam Twoją uwagę o prawiczkach i rękach. To nie gimnazjum, tylko portal pisarski, Ryszardzie. Co napisała, zadowolona z opowiadania
palcia:)
Ryszard Taxidriver dnia 14.12.2014 22:52
Cieszę się, że ci się podobało. To jedno zdanie rzeczywiście może jest trochę sztuczne, ale bardzo lubię wyraz "dekapitacja". :)

Co do uwagi o prawiczkach może rzeczywiście trochę przesadziłem. ;)

Pozdrawiam.

R. Tax.
al-szamanka dnia 17.12.2014 19:33 Ocena: Świetne!
Cytat:
Co masz za­miar to zro­bić, żeby mnie za­do­wo­lić?

to zbędne
Cytat:
od­parł męż­czy­zna w bia­łym tur­ba­nie(,) pa­trząc jak po­zo­sta­li bo­jow­ni­cy od nowa ła­du­ją wy­rzut­nie.

... i jeszcze wiele brakujących przecinków.

Zaskoczyłeś mnie pomysłem dokumentnie.
Święty Mikołaj jako bojownik o wolność zalanej islamizmem planety to widok nietuzinkowy.
A raczej jedyny :D
Całość od początku do końca wiarygodna tematycznie - o ile tak w ogóle można powiedzieć o takim dziwolągu wyobraźni.
No i widzę to drugie dno, szczególnie wyraźne w przepakowaniu prezentów.
Podobało się.

Pozdrawiam :)
Ryszard Taxidriver dnia 17.12.2014 20:18
Witaj al-szamanko!

Nie ukrywam, że nie jestem mistrzem interpunkcji, ale staram się pisać tak, aby nie raziło za bardzo po oczach.

Cieszę się, że Ci się podobało i bardzo dziękuję za wizytę.

Pozdrawiam.

R. Tax.
VoodooChild dnia 18.12.2014 17:40
Święty Mikołaj jakiego nie znamy :D
Czytało się naprawdę przyjemnie i płynnie. Rozbawiłeś mnie parę razy :D

Jedna mała uwaga:

Cytat:
Je­że­li Mi­ko­łaj zgi­nie to naj­wy­żej wrzu­ci­my do In­ter­ne­tu tylko zdję­cia jego tru­chła.



Czy nie lepiej użyć słowa w stylu: opublikujemy ? Moim zdaniem wrzucimy brzmi trochę zbyt potocznie jak na taki czarny charakter.

Pozdrawiam

Voodoo Child
Ryszard Taxidriver dnia 19.12.2014 08:24
Celna uwaga. :)

Cieszę się, że dobrze ci się czytało.

Pozdrawiam.

R. Tax.
Sleepless dnia 21.12.2014 20:15
Hahaha ;) ŚwiĘty pomysł. Alternatywna wersja dla wszystkich sztampowych amerykańskich filmów o Świętach. Najlepszy jest obraz Mikołaja pijącego Finlandię :yes:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
15/08/2022 14:33
,,kaczk dziennikarskie duszone w pocie czoła" »
akacjowa agnes
15/08/2022 08:11
Wolnyduchu, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Cieszę się,… »
Brytka
15/08/2022 08:08
wolnyduch - Blisko jesteś moich intencji, peel chyba zrobił… »
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:JakubWilk
Wspierają nas