Odwieczny problem - Dirk
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Odwieczny problem
A A A
Od autora: Poniższy tekst stanowi początek cyklu, na który w chwili obecnej składa się kilka utworów. Opowiadanie „Odwieczny problem” zamieściłem wcześniej na forum „Nowej fantastyki”.

Mam nadzieję, że przypadnie Czytelnikom do gustu i oczywiście będę wdzięczny za wszelkie uwagi krytyczne.

Miłej lektury!

Pełnia. Łagodne światło księżyca wydobywało z mroku dachy budynków z rozsianymi po nich kominami oraz sterczącymi tu i ówdzie antenami telewizyjnymi. Niżej, po rozświetlanym latarniami chodniku, szedł młody, zaledwie dwudzieostokilkuletni mężczyzna. Pierwsze jesienne chłody zaczynały dawać się we znaki, więc założył czapkę z daszkiem i szczelnie zapiął pod szyję czarną kurtkę. Zmierzał w kierunku jedynego otwartego w tej dzielnicy i o tej porze sklepu. Nie śpieszył się, do dwudziestej drugiej, czyli pory rozpoczęcia zmiany, miał jeszcze kwadrans. Wpatrzony przed siebie, rozmyślał. Lubił swoją pracę. Szczególnie, jeśli przypadała na godziny nocne – wtedy zawsze trafiał się przynajmniej jeden ciekawy klient. A i na płacę nie mógł narzekać.

Minął skrzyżowanie, przeszedł jeszcze kawałek i znalazł się przed futryną, nad którą zawieszono duży, zielony szyld z napisem „Szwarc mydło i powidło”. Pchnął drzwi
i zanurzył się w ciepłym, przytulnym wnętrzu. W nozdrza uderzył go miły, korzenny zapach.

– Witaj, Paweł. – Stary Chińczyk uśmiechnął się na jego widok. Mężczyzna odpowiedział uśmiechem.

– Cześć, Chen. – Paweł zdjął czapkę i kurtkę, a następnie zawiesił ubranie na wieszaku. – Działo się coś ciekawego?

– Jak dotąd nie, ale noc jeszcze młoda.

Chen przebywał w Polsce ponad dwadzieścia pięć lat i nauczył się płynnie władać językiem Mickiewicza, czym od dawna wprawiał klientów w zdumienie. Po chwili znów się odezwał.

– Wybacz, że nie pogadamy dłużej, ale śpieszę się do domu. Obiecałem poczytać wnuczce bajki i pewnie jeszcze nie śpi.

– Jasne, pozdrów ode mnie małą.

Młody mężczyzna poszedł na zaplecze nastawić wodę na herbatę, a staruszek narzucił płaszcz i krzyknąwszy na pożegnanie, zniknął za drzwiami. Paweł został sam. Zaparzył napój, po czym usiadł na krzesełku za ladą i wyciągnąwszy gazetę, rozpoczął swoją zmianę. Wokół niego półki uginały się pod ciężarem różnorakich przedmiotów. Na pierwszy rzut oka wydawało się, iż dobra zostały rozmieszczone bez żadnego ładu i składu, ale po dokładniejszej analizie, można było dostrzec swoistą logikę. Rozrzut towarów przyprawiał
o zawrót głowy – dało się znaleźć dosłownie wszystko od kart do gry, po części do przedwojennych maszyn. Słowem, taki mały pchli targ.

Do sklepu często zaglądały kobiety szukające bibelotów do mieszkania, ale zdarzali się również hobbyści, a nawet wiedzeni ciekawością przypadkowi przechodnie. Oprócz tego, istniała pewna grupa klientów specjalnych, których wymagania dalece odbiegały od standardowych, a poszukiwane przez nich przedmioty należały do najtrudniejszych do zdobycia. Takich kupujących Paweł lubił obsługiwać najbardziej.

Minęła godzina i nikt się nie zjawił.

– Zapowiada się spokojna noc – mruknął do siebie sprzedawca

Już miał na powrót zagłębić się w lekturze, gdy wtem drzwi stanęły otworem i do środka wkroczyła młoda kobieta, tak na oko dwudziestopięcioletnia. Jej ubiór prezentował się dziwnie, jakby chciała założyć elegancki, a przy tym podkreślający walory płci pięknej strój, ale nie do końca potrafiła dobrać poszczególne elementy. Jednak tym, co najbardziej rzucało się w oczy, była bardzo blada skóra, wyraźnie odcinająca się od ciemnego koloru ubrania. Wrażenie dodatkowo podkreślał całkowity brak makijażu. Wszystko to niewiele odejmowało jej kobiecości i zmysłowości. Mężczyzna nabrał podejrzeń, iż oto właśnie odwiedziła go klientka należąca do specjalnej grupy. Zerknął pod ladę, na wyświetlacz małego monitora
i szybko odczytał widniejące się na nim informacje. Jego przypuszczenia okazały się słuszne. Uśmiechnął się uprzejmie i spytał:

– Witam, czym mogę służyć?

Kobieta dotychczas rozglądała się niepewnie po półkach i dopiero usłyszawszy głos Pawła, spojrzała w jego kierunku.

– Dobry wieczór. Poszukuję kilku przedmiotów o charakterze... – zrobiła krótką pauzę. Nie teatralną, raczej, jakby próbowała ubrać myśli w słowa. – …specjalnym i powiedziano mi, iż dostanę je u państwa.

Paweł kiwnął głową i wyrecytował wyuczoną formułkę.

– To prawda, specjalizujemy się w artykułach nietypowych dla bardziej wymagających klientów.

– Nie wątpię, tylko że ja poszukuję czegoś naprawdę wyjątkowego... – Nadała wypowiedzi sceptyczny ton.

– Zapewniam panią, iż oferujemy szeroki asortyment towarów dla wampirów.

Kobieta bardzo szybko się opanowała, jednak chłopak dostrzegł na jej twarzy cień zaskoczenia. Wyraźnie zwiększyła również czujność.

– Skąd… skąd pan wiedział?

Mężczyzna uniósł ręce w uspokajającym geście.

– Proszę się nie bać. Dyskrecja to nasze motto. Zorientowałem się w momencie, gdy zobaczyłem jak bardzo jest pani blada. Temperatura ciała na poziomie 15,5 stopni Celsjusza i brak pulsu tylko upewniły mnie w przypuszczeniach. – Uśmiechnął się, widząc teraz już autentyczne zdziwienie na jej twarzy i dodał. – W drzwiach zostały zainstalowane czujniki. Sekundę po pani wejściu miałem komplet danych.

– Widzę, że rzeczywiście dobrze trafiłam...

– Zatem, czego pani szuka?

– Proszę mi mówić Mona.

– Paweł.

– No więc, Pawle, mam nadzieję, że mi pomożesz… Szukam... lusterka... – Ostatnie słowo wypowiedziała jakby ze wstydem.

– Ależ oczywiście. Jak duże? Podręczne? A może naścienne? Do łazienki? Przedpokoju?

Monie aż oczy się zaiskrzyły.

– Naprawdę macie tu lusterka dla wampirów? – spytała z niedowierzaniem.

– Pewnie. Jakie tylko zechcesz – zapewnił sprzedawca.

Wampirzyca wyraźnie się ucieszyła, ukazując naturalnie białe, równe zęby. Mężczyzna stwierdził, iż kły były tylko odrobinę większe od ludzkich. Mona tymczasem zaczęła trajkotać.

– To taki nasz odwieczny problem. Jak się umalować nie widząc swojego odbicia? Na tych wszystkich filmach wampirzyce są zawsze nieziemsko piękne, nieziemsko seksowne, idealnie uczesane i nikt z twórców oczywiście nie pomyśli, że makijaż sam się przecież nie zrobi, a fryzura nie uczesze na zawołanie.  

Paweł przez grzeczność nie dodał, iż ogromna większość ludzi nie wierzy w istnienie Dzieci Nocy. Zamknął drzwi wejściowe na klucz i powiedział do Mony.

– Chodźmy znaleźć dla ciebie jakieś lusterko.

Wskazał jej przejście na zaplecze, a wampirzyca tymczasem rozkręciła się na dobre.

– A tu w piątek bal. I jak mam tam pójść nieumalowana? Już na ulicę boję się wychodzić. Zawsze odnoszę wrażenie, iż wszyscy na mnie patrzą. – Umilkła na chwilę. – Doprawdy ratujesz mi życie. To znaczy uratowałbyś mi je, gdybym już dawno temu nie umarła. Zresztą wiesz, co mam na myśli. – Szybko przeszła do porządku dziennego nad faktem, iż Paweł zna jej tajemnicę.

Słuchając z zainteresowaniem monologu klientki, mężczyzna podszedł do ściany, przy której stała szafa wypełniona książkami. Nacisnął cztery grzbiety w odpowiedniej kolejności
i fragment podłogi zaczął się obniżać. Po chwili oboje znaleźli się przed, umieszczoną na wysokości głowy mężczyzny, niewielką płytką z zagłębieniem w kształcie twarzy. Wiązka laserowa zeskanowała wzór siatkówki Pawła. Następnie przyłożył on kciuk do umieszczonego z boku czytnika. System zabezpieczający sprawdził linie papilarne wraz
z DNA i po pozytywnej weryfikacji rozsunął ścianę. Dodatkowe zabezpieczenie stanowiły odpowiednie zaklęcia „rozpoznające” wchodzącego wraz z ewentualnym klientem, a także „odczytujące” intencje odwiedzjących.

Sprzedawca przepuścił Monę przodem. Wkroczyli do ogromnego pomieszczenia, zawalonego najdziwniejszymi przedmiotami, rodem z legend, fantazji, baśni, powieści oraz filmów i gier komputerowych. Sprytnie ukryta hala mieściła magazyn towarów niedostępnych dla zwykłych klientów, a wyrafinowane biometryczne i magiczne zabezpieczenia zapewniały, iż nikt niepowołany nie dostanie się do środka. Wampirzyca po raz kolejny tego wieczora rozszerzyła oczy ze zdumienia.

– Widzę, że traktujecie swoją pracę bardzo poważnie.

– Profesjonalizm przede wszystkim – odparł skromnie sprzedawca.

– Dużo macie klientów... specjalnych? – zagadnęła Mona.

Paweł skinął głową.

– Całkiem sporo. Zdziwiłabyś się, ile w tym mieście można spotkać istot oficjalnie nieistniejących. – Omiótł ręką pomieszczenie. – Jakie chcesz lusterko?

– Takie małe. Żeby zmieściło się do kosmetyczki.

– Ok.

Mężczyzna oddalił się na chwilę i przyniósł dużą walizkę. Położył ją na stole
i otworzył. W środku, przyczepione do wyłożonych zamszem ścianek, umieszczone zostały niewielkie lusterka różnych kształtów i rozmiarów.

Mona chwilę przebierała we wnętrzu walizki i dokładnie oglądała swoje odbicie w kilkunastu zwierciadłach, chichocząc przy tym jak mała dziewczynka. Paweł podziwiał piękne rysy wampirzycy i pomyślał, że gdy się już w końcu umaluje, to dopiero zrobi piorunujące wrażenie.

– Ależ cudnie. Wreszcie mogę się przejrzeć. Chyba wybiorę... to. – Sięgnęła po okrągłe, zamykane w fioletowym pudełeczku, lusterko.

– Zapakować? – spytał Paweł.

– Nie, od razu wrzucę do torebki.

– Oczywiście. Mogę pomóc w czymś jeszcze?

Nie musiała się długo zastanawiać.

– Tak. Na bal mam już prawie wszystko – zaczęła kolejno odginać smukłe palce z pomalowanymi na czarno paznokciami – suknię, szpileczki, torebkę oraz kolczyki. Brakuje mi tylko naszyjnika. Problem w tym, że to musi być krzyżyk... A wampiry i symbole religijne...

– ...stanowią nienajlepsze połączenie – dokończył Paweł. – Chyba mogę coś na to poradzić.

Po tych słowach sięgnął po niewielką paczuszkę i wyjął z niej rzemyk z zawieszonym na końcu małym krucyfiksem.

– To dość rzadki towar, ale mamy jeszcze kilka egzemplarzy. Tylko jedna firma jubilerska na świecie je produkuje. Do stopu metalu dodaje się sproszkowany kieł nieumarłego i odpowiednio obrabia. Ma to jakiś związek z temperaturą, a proces można przeprowadzać tylko podczas pierwszej pełni w roku. Dzięki temu neutralizuje się właściwości krzyża. Oczywiście, jeśli nie był wcześniej poświęcony – wyjaśnił. – Niestety, wadę stanowi cena... – Wręczył naszyjnik Monie.

Z wahaniem zerknęła na przedmiot, a później go dotknęła, ale widząc, że nic się nie stało, powiedziała.

– Załóż mi go.  

Zdjęła kurtkę, odsłaniając bluzkę ze sporym, lecz wykrojonym z klasą dekoltem, pod którą rysowały się krągłe i jędrne piersi, a następnie stanęła tyłem do mężczyzny, którego wzrok, naturalnym odruchem, prześlizgnął się po biuście Mony.

– Gotowe. – Paweł zapiął rzemyk na szyi wampirzycy.

Wyjęła nowo nabyte lusterko i przejrzała się w nim. Na jej ślicznej twarzy ponownie zagościł uśmiech.

– Fantastycznie! I wcale mnie od tego krzyża nie odrzuca! Biorę! – Pokraśniała
z radości. – Coś mi się wydaje, iż zostanę stałym klientem.

– Zapraszamy. A tymczasem, to wszystko?

Wampirzyca zmarszczyła nosek, próbując sobie przypomnieć, czego jeszcze potrzebuje. Wreszcie pstryknęła palcami.

– Wiedziałam, że o czymś zapomniała. Filtr przeciwsłoneczny.

Jeśli liczyła na zdziwienie Pawła, to srodze się zawiodła.

– Jaki faktor?

            Mona zmarszczyła czoło z namysłem.

– Najlepiej jakby starczał na cały dzień… Nie mogę ryzykować poparzeń słonecznych – wyjaśniła.

– Naturalnie – odparł uprzejmie Paweł. – Czyli 180-tka powinna być w sam raz. Mamy dwa rodzaje: kakaowy czy bezzapachowy?

Mona uśmiechnęła się figlarnie.

– A jaki wolisz?

– Kakaowy.

Paweł podszedł do pobliskiej półki, wziął z niej buteleczkę i podał wampirzycy. Biorąc przedmiot, musnęła jego dłoń palcami. Mężczyzna poczuł chłodny dotyk, nie skomentował tego jednak w żaden sposób.

– To wszystko?

– Tak.

Wrócili do głównego pomieszczenia sklepu. Wampirzyca sięgnęła po portfel.

– Przyjmujecie karty?

– Jak najbardziej – odparł, zastanawiając się mimochodem, jaki zawód może wykonywać Dziecko Nocy.

Zapłaciła i gdy nachylała się po kartę, szybko pocałowała Pawła w policzek. Sprzedawca chciał się cofnąć, ale nie zdążył.

– Spokojnie – rzekła uspokajająco – nie miałam zamiaru cię ugryźć. Nie piję ludzkiej krwi. No chyba, że ktoś znęca się nad dziećmi albo coś w tym guście. Ale takich przystojniaków nie ruszam... Przynajmniej nie w kontekście jedzenia… – Zmrużyła zalotnie oczy i przygryzła dolną wargę.

Paweł, mile połechtany, uniósł kącik ust, a Mona skierowała się do wyjścia. Tuż przed drzwiami odwróciła się i z zachęcającym uśmiechem spytała.

– Słuchaj, a może pójdziesz ze mną na ten na ten bal?

– Na bal wampirów?

– Nie, to zwyczajna zabawa. Będę jedyną nieumarłą. Potem możemy pojechać do mnie... albo do ciebie... – zawiesiła głos.

Pawłowi wyobraźnia momentalnie podsunęła Monę wijącą się w zmysłowych pozach. Odpowiedź nasunęła się jednak jeszcze szybciej.

– Dziękuję, ale mam dziewczynę.

Którą nie jest zimna jak lód, dodał w myśli. Na głos jednak powiedział.

 – Ale z pewnością kogoś upolujesz... W ten czy inny sposób. – Kiwnął jej głową, po czym zapytał: – Jedno mnie zastanawia. Czy pozostali goście, nie zorientują się, że cos nie gra, gdy staniesz w świetle lamp, a na podłodze nie zobaczą cienia?

– Nikt nie będzie patrzył na podłogę, już ja się o to postaram. – Puściła mu oczko. Później sięgnęła do torebki, wyjęła mały kartonik i rzuciła na ladę.

– Gdybyś zmienił zdanie co do balu, daj znać.

Uśmiechnęła się ostatni raz i wyszła ze sklepu. Mężczyzna usiadł za kontuarem
i spojrzał na wizytówkę.

Mona Sławińska

Kierownik stacji krwiodawstwa

Tel. 0600700800

– Jak ja cholernie lubię swoją pracę – powiedział do siebie.

A noc jeszcze młoda...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dirk · dnia 21.02.2015 17:33 · Czytań: 670 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 11
Komentarze
Heisenberg dnia 21.02.2015 17:33
No to tak: to jest nawet niezły tekst, tylko że... No właśnie. Język, jakim Autor operuje przez większość tekstu, jest trochę archaiczny (chodzi mi tu o budowę zdań, nie o słownictwo). Początek zwyczajnie nudzi. Temat - wampiry. Nie można wymyślić czegoś odrobinę mniej wtórnego? Nawet jeśli tekst napisany z przymrużeniem oka.

Teraz mocne strony utworu. Sklep dla wampirów - ciekawy pomysł. I udane zakończenie, które aż prosi, żeby całość potraktować jako wstęp do czegoś większego. Tak samo bal, na który wybiera się pani wampirzyca - mogłoby się tam wydarzyć wiele ciekawych rzeczy.

No, to tyle. Pozdro
Dirk dnia 23.02.2015 10:05
Dziękuję za komentarz.

Tekst ma już kilka lat i przed wrzuceniem go tutaj, podrasowałem całość stylistycznie, nie ingerując w treść. Jest to, jak pisałem, początek cyklu o sklepie z artykułami specjalnymi.

Czy mógłbyś proszę przybliżyć o co chodzi z tą archaicznością języka? Podać jakiś przykład? Bo przyznam, że nie do końca rozumiem.

Pozdrawiam.
Nalka31 dnia 23.02.2015 10:27
Na początek popraw literówkę:

Cytat:
dlu­żej


dłużej

W sumie całkiem przyjemne opowiadanie, jak na przereklamowaną tematykę. Dość swobodnie się czytało. Przydałaby się opowieść o balu i więcej o działalności sklepu.

Pozdrawiam. :)
Heisenberg dnia 23.02.2015 16:17
Dirk, robi się. Zobacz np. tutaj:
Cytat:
Młody męż­czy­zna po­szedł na za­ple­cze na­sta­wić wodę na her­ba­tę, a sta­ru­szek na­rzu­cił płaszcz i krzyk­nąw­szy na po­że­gna­nie, znik­nął za drzwia­mi.

(nawiasem mówiąc, masz tu aż trzy razy "na" )
Cytat:
Za­pa­rzył napój, po czym usiadł na krze­seł­ku za ladą i wy­cią­gnąw­szy ga­ze­tę, roz­po­czął swoją zmia­nę.

Cytat:
Na pierw­szy rzut oka wy­da­wa­ło się, iż dobra zo­sta­ły roz­miesz­czo­ne bez żad­ne­go ładu i skła­du, ale po do­kład­niej­szej ana­li­zie, można było do­strzec swo­istą lo­gi­kę.

Cytat:
Już miał na po­wrót za­głę­bić się w lek­tu­rze, gdy wtem drzwi sta­nę­ły otwo­rem i do środ­ka wkro­czy­ła młoda ko­bie­ta, tak na oko dwu­dzie­sto­pię­cio­let­nia. Jej ubiór pre­zen­to­wał się dziw­nie, jakby chcia­ła za­ło­żyć ele­ganc­ki, a przy tym pod­kre­śla­ją­cy wa­lo­ry płci pięk­nej strój, ale nie do końca po­tra­fi­ła do­brać po­szcze­gól­ne ele­men­ty.


Może "archaiczny" to za dużo powiedziane, ale wiesz, jak czytam takie zdania, to bardziej kojarzą mi się np. z J. Verne niż większością współczesnych autorów. Pisałem, że chodzi o budowę zdań. Tak, np. przez dużą ilość... jak to się nazywa?... imiesłowów uprzednich, czy jakoś tak. Chodzi o wyrazy w formie "krzyknąwszy", "wyciągnąwszy" itd. Jest ich tu naprawdę sporo. Ogólnie, wydaje mi się, trochę dużo tu imiesłowów i mała różnorodność długości zdań; w dodatku przeważają te dłuższe. Zmienia się to pod koniec i tam "czyta się" płynniej, szybciej.

Po drugie, określenia w stylu "jej ubiór prezentował się". Współcześnie raczej odbiega się od biernych opisów, a nawet jeśli, to pisze się je w bardziej oryginalny sposób.

Pisałem, że nie chodzi o słownictwo - źle się wyraziłem. Chodzi o nie, tylko że nie jest ono tu archaiczne, ale, powiedzmy, mało nowoczesne. Wiem, pokręciłem :) ale zwróć uwagę a zwroty typu: "iż", "po czym", "gdy wtem", "drzwi stanęły otworem" (to tylko z zacytowanych fragmentów). Gdy takich zwrotów jest dużo w tekście, wydaje mi się on przesadnie tradycyjny, klasyczny.

Jeśli nic nie rozumiesz, nie przejmuj się; sam nie wiem czy zrozumiałbym taką paplaninę w czyimś komentarzu ;) Po prostu niezbyt idzie mi wyjaśnianie czegoś, co czuję intuicyjnie.

Pamiętaj, że taki "tradycyjny" język nie jest niczym złym, dopóki się z nim nie przesadzi. Pamiętaj też, że to moje osobiste odczucia, które nie muszą być wcale trafne. Takie tylko przemyślenia :)
Miladora dnia 23.02.2015 17:02
Całkiem niezłe opowiadanie, Dirk. :)
I nieważne, czy o wampirach wszystko już opowiedziano, bo pokiwałam głową z uśmiechem na wypowiedź Mony, że jak ma się umalować, skoro nie widzi swojego odbicia w lustrze.
Dobry pomysł z tym sklepem - warto byłoby to rozszerzyć.

Przy okazji:
Cytat:
za­piął pod szyję czar­ną kurt­kę.

- pod szyją -
Cytat:
Wpa­trzo­ny przed sie­bie, roz­my­ślał.

Zmieniłabym szyk i połączyła zdania - Rozmyślał, wpatrzony przed siebie, że lubi swoją pracę.
Cytat:
„Szwarc(,) mydło i po­wi­dło”.

Cytat:
– Witaj, Paweł. – Stary Chiń­czyk uśmiech­nął się na jego widok. Męż­czy­zna od­po­wie­dział uśmie­chem.

Moim zdaniem zbędne.
Cytat:
na­uczył się płyn­nie wła­dać ję­zy­kiem Mic­kie­wi­cza, czym od dawna wpra­wiał klien­tów w zdu­mie­nie.

Zbędne dookreślenie.
Cytat:
Po chwi­li znów się ode­zwał(: )
– Wy­bacz, że nie po­ga­da­my

Cytat:
Młody męż­czy­zna po­szedł na za­ple­cze na­sta­wić wodę na her­ba­tę, a sta­ru­szek na­rzu­cił płaszcz i krzyk­nąw­szy na po­że­gna­nie, znik­nął za drzwia­mi. Paweł zo­stał sam.

Zbędne. To wynika z kontekstu. Za dużo zresztą tych "mężczyzn" w tekście.
Cytat:
ale po do­kład­niej­szej ana­li­zie, można było do­strzec

Bez przecinka.
Cytat:
dało się zna­leźć do­słow­nie wszyst­ko (-) od kart do gry, po czę­ści

Niezręczne. Można było znaleźć - ale "można było" masz już powyżej. Więc albo górne, albo dolne do zmiany. Widniało tam dosłownie wszystko?
Cytat:
Oprócz tego, ist­nia­ła pewna grupa

Bez przecinka.
Cytat:
– Za­po­wia­da się spo­koj­na noc – mruk­nął do sie­bie sprze­daw­ca

Zbędne dookreślenie. Brak kropki na końcu.
Cytat:
Męż­czy­zna na­brał po­dej­rzeń,

- Paweł -
Cytat:
i do­pie­ro usły­szaw­szy głos Pawła, spoj­rza­ła w jego kie­run­ku.

- usłyszawszy głos, spojrzała w kierunku pytającego.
Bo przecież nie mogła znać jeszcze jego imienia.
Cytat:
Po­szu­ku­ję kilku przed­mio­tów o cha­rak­te­rze.

- Szukam -
Cytat:
tylko że ja po­szu­ku­ję

- szukam -
Cytat:
jed­nak chło­pak do­strzegł na jej twa­rzy

Cytat:
Męż­czy­zna uniósł ręce w uspo­ka­ja­ją­cym ge­ście.

Raz chłopak, raz mężczyzna? Mówiłam, ze za dużo tych "mężczyzn".
Rozwiąż to inaczej.
Cytat:
jej twa­rzy i dodał(: ) – W drzwiach zo­sta­ły

Cytat:
– Zatem, czego pani szuka?

Bez przecinka.
Cytat:
– Pew­nie. Jakie tylko ze­chcesz – za­pew­nił sprze­daw­ca.

Zbędne.
Cytat:
Męż­czy­zna stwier­dził, iż kły były tylko odro­bi­nę więk­sze od ludz­kich.

Znowu "mężczyzna".
Cytat:
Mona tym­cza­sem za­czę­ła traj­ko­tać(: )
– To taki nasz od­wiecz­ny pro­blem.

Cytat:
Jak się uma­lo­wać(,) nie wi­dząc swo­je­go od­bi­cia?

Cytat:
i po­wie­dział do Mony(: )
– Chodź­my zna­leźć dla cie­bie ja­kieś lu­ster­ko.

Zbędne.
Cytat:
Słu­cha­jąc z za­in­te­re­so­wa­niem mo­no­lo­gu klient­ki, męż­czy­zna pod­szedł

Znowu "mężczyzna".
Cytat:
Po chwi­li oboje zna­leź­li się przed, umiesz­czo­ną na wy­so­ko­ści głowy męż­czy­zny, nie­wiel­ką płyt­ką

- na wysokości ich głów - bez przecinków.
Cytat:
Wkro­czy­li do ogrom­ne­go po­miesz­cze­nia, za­wa­lo­ne­go naj­dziw­niej­szy­mi przed­mio­ta­mi, rodem

Bez przecinków.
Cytat:
Wam­pi­rzy­ca po raz ko­lej­ny tego wie­czo­ra roz­sze­rzy­ła oczy ze zdu­mie­nia.

- Wampirzycy po raz kolejny (...) rozszerzyły się oczy ze zdumienia.
Cytat:
– Pro­fe­sjo­na­lizm przede wszyst­kim – od­parł skrom­nie sprze­daw­ca.

Przesiej te dookreślenia.
Cytat:
Męż­czy­zna od­da­lił się na chwi­lę

Cytat:
Mona chwi­lę prze­bie­ra­ła we wnę­trzu wa­liz­ki i do­kład­nie oglą­da­ła swoje od­bi­cie w kil­ku­na­stu zwier­cia­dłach, chi­cho­cząc przy tym jak mała dziew­czyn­ka.

- Mona przez chwilę przebierała we wnętrzu walizki, dokładnie oglądając swoje odbicie (...) i chichocząc przy tym...
Cytat:
Paweł po­dzi­wiał pięk­ne rysy wam­pi­rzy­cy i po­my­ślał,

Konsekwencja czasów - lepsze byłoby "podziwiał (...), myśląc, że...
Cytat:
Się­gnę­ła po okrą­głe, za­my­ka­ne w fio­le­to­wym pu­de­łecz­ku,

- zamknięte -
Cytat:
– Za­pa­ko­wać? – spy­tał Paweł.

Zbędne.
Cytat:
że nic się nie stało, po­wie­dzia­ła(: )
– Załóż mi go.

Cytat:
sta­nę­ła tyłem do męż­czy­zny, któ­re­go wzrok,

Cytat:
Biorę! – Po­kra­śnia­ła
z ra­do­ści. – Coś mi się wy­da­je,

Może ten wyraz sprawił na Heisenbergu wrażenie archaizmu. Poróżowiała?
Cytat:
A tym­cza­sem, to wszyst­ko?

Bez przecinka.
Cytat:
– Wie­dzia­łam, że o czymś za­po­mnia­ła.

- zapomniałam - ale "wiedziałam/zapomniałam" to rym.
Cytat:
– Jaki FAKTOR?

Popraw tę hybrydę. One niestety same wyskakują w tekstach.
Cytat:
– Naj­le­piej(,) jakby star­czał na cały dzień…

- wystarczył -
Cytat:
Męż­czy­zna po­czuł chłod­ny dotyk,

Cytat:
Którąnie jest zimna jak lód, dodał w myśli. Na głos jed­nak po­wie­dział(: )

- Która -
Cytat:
Czy po­zo­sta­li go­ście, nie zo­rien­tu­ją się

Bez przecinka.
Cytat:
Męż­czy­zna usiadł za kon­tu­arem

Cytat:
A noc jesz­cze młoda...

Zbędne - nic nie wnosi do zakończenia.
Chyba że będzie kontynuacja, ale wtedy sugeruję - A noc jeszcze była młoda...

Jak widzisz, tych "mężczyzn" masz w tekście do licha i trochę, co sprawia, że miejscami tekst brzmi dość sztywno. Dobrze byłoby przesiać i ich, i "sprzedawców".
Ale całkiem sprawnie napisane opowiadanie i może zaciekawić, co będzie dalej.
Może jednak Paweł skusi się na ten bal?

Miłej zabawy na pp. :)
Heisenberg dnia 23.02.2015 17:13
Miladora napisała:
Po­kra­śnia­ła

Nie, na to nawet nie zwróciłem uwagi :p
Dirk dnia 24.02.2015 09:06
Dziękuję za komentarze i uwagi. Są bardzo cenne, bo jako autor wielu rzeczy nie widzę (zmęczenie materiału).

Teraz indywidualnie:
Nalka31 - poprawione.

Heisenberg - dzięki za wyjaśnienie. Chyba wiem o co Ci chodzi. Natomiast zestawienie powyższego grafomaństwa i Verne'a potraktuję na wyrost jako komplement ;) Jak pisałem tekst ma już kilka lat, więc pewnie od tego czasu pióro nieco mi się wyrobiło, choć maniery używania imiesłowów chyba się do końca nie wyzbyłem ;)

Miladora - ogromne dzięki! Czytałem powyższy tekst co najmniej kilka razy, ale sporo rzeczy mi umknęło. Jest więcej opowiadań o sklepie, przy czym akurat ani jedno nie dotyczy balu, na który wybiera się wampirzyca. Wprawdzie zarzuciłem ten cykl na rzecz innych, ciekawszych opowieści, jednak może wrócę do przygód Pawła i Chena (i Mony), jeśli przyjdzie mi do głowy jakiś naprawdę dobry pomysł.

W najbliższym czasie być może dodam kolejny tekst o sklepie (który powstał mniej więcej w tym samym czasie, co powyższy).

Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 09.03.2015 11:01 Ocena: Bardzo dobre
Nie znoszę opowieści o wampirach (do przeczytania Twojego skusił mnie interesujący avatar :D ). Do tej pory przeczytałam tylko jedną (świetną), no i oczywiście nieprawdopodobny "Taniec..." Polańskiego.
Zresztą w Twoim tekście widzę sporo elementów z wymienionych dzieł, co tylko dodaje mu pikanterii.
No i odebrałam go raczej rozrywkowo.
Widzę, że wszystkim przypadł sklep do gustu, mnie dodatkowo rozłożył filtr przeciwsłoneczny 180 :D. Wampirzyca przesłodka, tak milutko kobieca :)
Podobało się.

Pozdrawiam:)
i polecam...
http://www.podkowianskimagazyn.pl/archiwum/wampir.htm
Dirk dnia 09.03.2015 20:22
Dziękuję za przeczytanie i opinię, jednocześnie ciesząc się, że przypadło Ci do gustu. Zdjęcie w Avatarze pochodzi oczywiście z trzeciej części przygód nieustraszonego archeologa ;)

Tekst miał być jak najbardziej rozrywkowy. Szybkie wyszukiwanie w google wyjaśniło, że przytoczony przez Ciebie "Taniec wampirów" to musical oparty na filmie "Nieustraszeni pogromcy wampirów". Kiedyś próbowałem go obejrzeć, ale jakoś mi nie wyszło. Może podejdę do niego powtórnie.

Pozdrawiam.
Kamil Ciesielski dnia 15.03.2015 13:24
Podoba mi się sposób, w jaki snujesz swoje opowiadanie, krótkie opisy i bohaterowie. Sporo zostało powiedziane już wcześniej – temat w którym trzeba przebijać się przez negatywne skojarzenia czytelników, świetne zakończenie. Jeśli chodzi o coś konstruktywnego z mojej strony, to uważam, że dialogi momentami są dość plastikowe.

Cytat:
– Pro­szę się nie bać. Dys­kre­cja to nasze motto. Zo­rien­to­wa­łem się w mo­men­cie, gdy zo­ba­czy­łem jak bardzo jest pani blada. Tem­pe­ra­tu­ra ciała na po­zio­mie 15,5 stop­ni Cel­sju­sza i brak pulsu tylko upew­ni­ły mnie w przy­pusz­cze­niach.


Cytat:
– A tu w piątek bal. I jak mam tam pójść nieumalowana? Już na ulicę boję się wychodzić. Zawsze odnoszę wrażenie, iż wszyscy na mnie patrzą.


Niecodzienny sprzedawca czasem staje się klasowym kujonem reklamującym swój śmieszy wynalazek, a piękna dama przeistacza się w okrągłą, starszą ciocię z dziwną fryzurą. Może to kolejna próba definicji pojęcia „archaiczne” :). Niemniej jednak chciałbym podkreślić, że tekst trafia w mój gust.

Pozdrawiam!
Dirk dnia 19.03.2015 22:17
Dzięki.

Zarówno za przeczytanie, jak i uwagi krytyczne. Takich nigdy dosyć, a czasem pozwalają dostrzec rzeczy z innych punktów widzenia.

Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas