Kraich moich ludzi (fragment trzeci) - pendulum_man
Proza » Długie Opowiadania » Kraich moich ludzi (fragment trzeci)
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

W dal mknęły wstęgi szyn, pomiędzy nimi sterty pogniecionych kartek, świadectwo odbytych tu rozmów, bądź monologów. Białe kości rozrzucone po obu stronach nasypu. Żuchwy, miednice, żebra, kręgi lędźwiowe. Brzozowy las zdawał się wyrastać z tych kości.

Osiem palców podniósł jedną z pożółkłych karteczek.

[Biała mgła, białe kości, białe brzozy i śmierć jest biała, a życie różowe ale tylko w kolorze]

- To twoje?

Niemy pokręcił głową.

 

Mgła rozrzedziła się.

Minęli ślepe semafory. Zwrotnicę. Wspięli się na betonowy podest przystanku. Zmurszałe drewno jedynej ławki wyglądało jakby ktoś starał się je wzmocnić drutem i dał sobie spokój w połowie roboty. Z pomiędzy szyn i nasypu zniknęły kartki i kości, ich miejsce zajął świeży i miałki jak piasek żwir.

Niemy wskazał na ławkę, usiedli.

[Czekamy]

- Na co?

[Czekamy]

Czekali.

Osiem Palców wyjął zdjęcie ukochanej, spoglądając na nie uczuł tęsknotę pulsującego żywą, gorącą krwią kochającego serca.

[Nigdy więcej]

- Co?

[Nic, tak tylko mi się napisało]

- Tak tylko ci się napisało.

Niemy skinął głową.

[Tak tylko]


Nadjechała drezyna rowerowa z dwoma siodełkami i ławeczką, na jednym z nich siedział uśmiechnięty szeroko, szczerbaty mężczyzna.

- Fajno, fajno, macie kurzajki, bom nie kurzył już od miesięcy, musicie mieć, bo inaczej zmykam, nie? Ulatniam się.

- On mówi? – zapytał Osiem Palców

Niemy uśmiechnął się i bez odpowiedzi rozsiadł się na ławce pomiędzy siodełkami.

- Ja mówię, a co, coś nie gra? Za dużo z tym trepem przebywałeś i już ci się wydaje, że tylko karteczki to, karteczki tamto?

[To jest dróżnik przestrzeni pomiędzy granicą i pierwszym miastem]

- Jestem Wawera i trzymam tę stacyjkę i te tory w dobrym stanie, a trepy są zadowolone.

-Trepy?

[To moi ludzie, daj mu papierosy]

Osiem Palców sięgnął do plecaka, z którego wyjął tytoń i bibułki. Wawera oblizał spierzchnięte usta, skręcił sobie fajkę, zapalił i dymem z pierwszego zaciągnięcia zgasił płomień na końcu papierosa. Machnął ręką i powiedział.

- Normalnie nic bym od ciebie nie brał, bo jesteś swój, a ja ciągle tylko wśród trepów. Trepy nie zasadzą nigdzie tytoniu, bo nie chcą robić nic po próżnicy, nie? Piszą, Wawera, po co nam tytoń? Dałbyś lepiej pośladek. Ale traktują mnie dobrze, żonę i córkę im dałem żeby jedzenie rodziły to są zadowolone, nie? I nawet dali mi wyłączność na zapładnianie ich, więc co będę strzępił język na narzekanie, jak jest dobrze.

[Daj mu alkohol]

-Macie bimber? Za bimber to ja bym was na ziemie popielne zabrał i z powrotem, bo trepy piszą, Wawera po co nam alkohol? Lepiej nam daj pośladek.

Osiem Palców wyjął butelkę.

- Może zostawię coś dla żony, bo ciągle tylko mówi, Wawera już mnie to wszystko zabrzydło, weź co od pasażerów z kraju naszych ludzi, i się zawsze po tym rozmarzy myśląc o naszym czarniutkim kraju, mówi, tu wszystko takie bielutkie: kości, mgła, a tam tak czarno, przyjemnie, swojsko. Daję jej aby usta zamoczyła, bo jak dziecko straci to co trepom po takiej? Miałem jeszcze jedną córkę i tylko wciąż męłła ozorem, tatuś ja tak nie potrafię i ciągle tylko, że nie potrafi - poroniła i ją zjedli, raz, dwa. Przynieśli mi potem worek z jej bielutkimi kosteczkami i piszą, Wawera spal te kości, rozrzuć po polu, co zasadzisz będzie lepiej rosło, to żonka i córeczka będą lepiej jadły i my będziemy lepiej jedli...

Uśmiechnął się do swoich wspomnień.

- ... a te kosteczki chrzęściły tak milutko, jakby córeńka sama mi przez to chrzęszczenie mówiła, że chce być po tym polu rozsypana – wyjął z kieszeni garść zębów – o, zobacz pan, zachowałem sobie, przerzucę z ręki do ręki i tak samo milutko chrzęszczą.

Wskazał na miejsce obok swojego.

- Siądnij se pan na siodełku, wygodne, miękkie, raz, dwa będziemy na miejscu, tylko przestawmy drezynkę. Nazwałem ją Renia, ładnie, nie? Bo ładniuchna jest ta drezynka. Renatka kochana. Czytałem w imienniku, że Renata zna się na wielu rzeczach, no i ta moja drezynka też wiele potrafi, na północ pojedzie i na południe.

Chwycili ją we troje, przestawili, rozsiedli się na swoich miejscach.

- Skąd się tu wziąłeś? – zapytał Osiem Palców

- Przeprawiałem się bez przewodnika z rodzinką przez krainę trepów, bo zrobiłem tam, w naszym czerniutkim kraju coś czego nie powinienem, ale po co o tym mówić. Czyja wina? Moja, jego, jej? Dawne dzieje. Przy granicy natrafiliśmy na obszarpanych ludzi ze sztucerami i wiatrówkami, myślałem, że trepy ale one wystawiły języki i jak nie zrobią „prrrrr” tymi jęzkami i wybuchają śmiechem.

- Nie kanibale, miarkuję żeście się o mało nie posrali? – zapytał Osiem Palców

- Posralim się, a jakże, ale zważ, że nie ze strachu.

Niemy siedział na ławce uśmiechając się jakby do siebie.

- Nie ze strachu?

- Podpatrzyłżem u starego pierdziela z mojego obozu, co to się raz tak zesrał, gdy go jakieś młode trepy dorwały na łapance, że go zostawiły. Potem przywlókł się po niego taki, co to już mu nosa choroba zabrała; jak ktoś ma pecha to i w drewnianym kościele mu cegła na łeb spadnie, jak to mówią, nie?

Westchnął, skręcił nowego papierosa i wsadził w szczelinę po zębie by wygodniej mu było gestykulować. Odkręcił butelkę i tą samą drogą wlał w siebie zawartość; jakby te ubytki tylko po to były: dym i alkohol.

-Jakżeśmy zmiarkowali, że połowa z nich jeszcze nie zniknęła na tyle, coby wpierdzielać gówno, sami się żeśmy wysmarowali po czoło. A jak nas swoi przydybali to trza się było posrać coby żony i córek nie zgwałciły mendy. Najmądrzejszy nie jestem ale swoje wiem i nawet w takim świecie ludzie mają jakieś granice.

Niemy zaniósł się zduszonym bulgotem, co Osiem Palców wziął za wybuch śmiechu.

Wawera zwrócił się do Niemego.

- A paszporcik kolegi jak? Wszystko gra? Bo mój jest bielutki jak ząbki dziewicy, czyściutki jak łza, żadnej skazy.

Niemy skinął głową, pokazał coś na migi dróżnikowi.

- No jak gra to gra, aż milutko przewozić takiego z czyściutkim paszporcikiem, bo się trepy nie będą rzucać, że biere czarniutkich, nie? Fajno, fajno. Czarnych nie ma co brać, chyba, że związać i na wyżerkę dla trepów, nie? Kiedyś brałem takich ukradkiem, bo mówią, Wawera, zobacz, mamy tytoń, gorzałę, no zupełnie jak ty, tylko ty czyściutki, a oni czarni jak noc. Parę lat temu takich podwiozłem, bo chcieli pod samo miasto, wyskoczyli na milę przed, no i następnego dnia przychodzą do mnie trepy i pytają, Wawera, nie wiozłeś jakichś czarnych wczoraj? Klnę się na boga, że nie, a serce rozpycha mi się w gardle. Powiedzieli mi, że czarni zerżnęli i zarżnęli trzy sztuki bydła ostatniej nocy i jeszcze wyrwali tym kobietom wszystkie zęby. Trepy stali tak dookoła mnie, kiwają głowami i piszą, Wawera, to mogła być twoja córeczka, twoja żona, Wawera, czarniutcy to już nie twoi, jesteś bialutki, nie wóź. A ja zaś, że nie ja, a oni dalej tylko kiwają tymi głowami i piszą, że oni się nie gniewają, że złapali czarnych i ranczer jest zadowolony, bo by zabite bydło tyle mięsa nie narodziło, co ma z tych czterech.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
pendulum_man · dnia 26.11.2015 14:36 · Czytań: 406 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Heisenberg dnia 26.11.2015 14:39
W końcu czytelna czcionka :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas