Enamorada, truskawki i szampan - nowy fragment nowej powieści Elżbiety Walczak - elawalczak
Proza » Obyczajowe » Enamorada, truskawki i szampan - nowy fragment nowej powieści Elżbiety Walczak
A A A
Od autora: Powieść cały czas czeka na wyniki finału konkursu Literacki Debiut Roku

W końcu po dwóch tygodniach zaczęłam się czuć w miarę normalnie. Wyciągałam któregoś dnia rzeczy z walizki i zobaczyłam, że wisiorka nie ma. Pobiegłam do tamtego miejsca. Była, leżała tam biała koperta. Podniosłam ją i nie poczułam nic większego, wyjęłam z niej tylko kartkę papieru.

 

Nie umarłam, ale też nie żyję naprawdę.

Enamorada

 

Na dole było coś w rodzaju mapy. Wskazywała na cmentarz i na góry, które widziałam nad nim. Słońce jeszcze nie zaszło, dlatego zdecydowałam się pójść w te miejsca. Miałam tylko dwie godziny do zachodu.

Ciała pochowane w taki sposób w gablotach, to dobry pomysł. Przy jednej z nich siedziała kobieta, (całe szczęście)nie byłam sama. Przechodząc zerknęłam tylko na zdjęcie w gablocie. – Nie, to nie może być prawda – oparłam ręce o ścianę. To była twarz dziewczyny, która wpadła na nasz samochód w Meksyku. Ta kobieta była jej matką. Nie mogłam dać po sobie poznać, że wiem kim jest. Kobieta spojrzała na mnie.

- Wszystko w porządku? – zapytała.

- To tylko upał – odpowiedziałam i wróciłam do bramy. Zerknęłam przez ramię w stronę gór. W skalistej szczelinie był jeden biały dom. Wyglądał jak wepchnięty w skałę list, który widziałam we śnie. Przyspieszyłam, ale zatrzymał się znowu przede mną człowiek, który mnie tu przywiózł. Spuściłam głowę.

- Poczekaj. Zabiorę matkę z cmentarza i odwiozę cię.- Wydawał mi się dziwny, bo przez cały czas się uśmiechał.

Na tylnym siedzeniu jego samochodu leżała książka o dziwnym tytule „Aqui el sol nunca baja” (Tutaj słońce nie zachodzi nigdy) Autor – Mariachi. A więc to on, brat tamtej dziewczyny z Meksyku. Tej, która zaginęła. Szli w moim kierunku, on podtrzymywał jej ramię. Ubrana na czarno kobieta płakała.

- Hola – powiedziała do mnie – wsiadaj do tyłu. Otworzyłam drzwi i grzecznie wsiadłam, spoglądając na dom w skale. Moja wyobraźnia szalała. Wydawało mi się, że kogoś tam widzę.

- Kto mieszka w tym domu na wzgórzu? – zapytałam, pokazując palcem.

- Nikt – odpowiedziała kobieta i zasłoniła twarz woalką.

Mariachi nie odzywał sie całą drogę. Zerkał tylko ukradkiem na mnie w lusterku.

Zatrzymał się i kobieta poszła w kierunku domu ich sąsiadów.

- Lubisz książki? – zapytał.

- Tak lubię.

- Weź sobie tą, która leży na tylnym siedzeniu. Przeczytasz jak będziesz się nudzić. Oddasz, kiedy będziesz chciała. Schowaj do plecaka i nikomu nie pokazuj.

- Dziękuję. A co to za autor? Hiszpan czy Meksykanin?

- Debiutant. Powiesz mi, co o niej sądzisz?

- Oczywiście – schowałam książkę w pośpiechu, bo widziałam jak wraca jego matka.

- Vamos – powiedziała kobieta.

Pojechaliśmy na plac, w którym stały domy pracowników.

- Wysiadaj – powiedziała do mnie tonem, który zamroził mnie natychmiast. Nie ufałam tym ludziom, jemu też nie. Miquel – tak miał na imię ów Mariachi, który właśnie w tej chwili zmienił się w agresywnego szefa pola mandarynkowego.

- Wszyscy na plac! – krzyczał. Nie słyszałam od nikogo wcześniej, że dziś ma być jakieś zebranie. Wyszli tylko ci, którzy właśnie byli na miejscu.

- Jest godzina dwudziesta druga – zaczął – wszyscy wstajecie o piątej rano. Widzę tylko tych, którzy nie mają w dupie tej pracy. Cała reszta, gdzie jest o tej porze?

- Co go to obchodzi? – usłyszałam komentarz od kobiety, która stała obok mnie.

- Wyniki tej grupy są fatalne. Powiem więcej, jesteście najgorsi w całym Jerez. Czuję rano od was alkohol, zwłaszcza od Polaków. Przekażcie wszystkim, których tu teraz nie ma, że jutro jest sądny dzień. Rano dowiecie się, co przez to rozumiem. Pożegnamy kilka osób. Na pierwszy ogień pójdą ci, którzy się spóźnią chociaż pół minuty.

Nie bardzo rozumiałam tego przemówienia. W zasadzie zupełnie nie wiem o co facetowi chodziło. Wszyscy stali przerażeni i nikt na nikogo nie patrzył. Nie było uśmiechów. Zamarli, kiedy jego matka zdjęła woalkę z twarzy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
elawalczak · dnia 29.06.2018 17:31 · Czytań: 164 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas