Bliskie spotkanie właściwego stopnia - akacjowa agnes
Proza » Miniatura » Bliskie spotkanie właściwego stopnia
A A A
Od autora: Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

Tekst wygrał MUZO-WENY 8, ale czy słusznie? ;)

- I co? Znów będziesz siedziała na tym tarasie, nie wiadomo jak długo? – Phil uważał, że nie jest palaczem, ale zawsze na wieczór musiał sobie zapalić jednego papierosa.

- Zastanawiam się, dlaczego tak jest… - zaczęła, jakby do siebie.

- Za dużo myślisz – odezwał się mentorskim tonem. – To przez tę telewizję śniadaniową.

- Zastanawiam się, dlaczego tak jest, że jedni potrafią być szczęśliwi, a inni tego nie umieją – dokończyła zdanie, udając, że nie słyszy zaczepki męża.

- A co to jest szczęście? Przecież to chwilowa radość. Moment, kiedy krótko po dokonaniu czegoś, człowiek się uśmiechnie i powie, że jest ok. To tylko moment, a nie stan stały – wyrokował nadal mentor.

- Nie zgadzam się z tobą. Wiadomo, że życie składa się z różnych wydarzeń, złych i dobrych. I że fajnie, kiedy tych dobrych jest więcej. Ale wiem, że są osoby, którym w życiu tak się paskudnie poukładało, że nie ma miejsca na wielkie radości, a jednak potrafią się cieszyć życiem. Jak to robią?

- Udają. Nie ma innej opcji. Nie rozmyślaj tyle, tylko wracaj do domu. Bzykniemy się dzisiaj. – Jak powiedział, tak wszedł do salonu, nawet się nie oglądając, czy Karin wchodzi za nim.

Nie wiedziała, co ma teraz zrobić. Nie miała ochoty na seks.

Czuła, że czegoś jej brakuje. Ale przecież ma wszystko, co potrzebne, by mieć szczęście. Ma męża, który całkiem dobrze zarabia, jest przystojny i odpowiedzialny. Ma fantastycznego synka, który właśnie odebrał świadectwo z wyróżnieniem. Mają piękny duży dom i zadbany ogród. Dlaczego nie umie się tym cieszyć?

Łzy zaczęły spływać po policzkach. Zamknęła oczy i pomyślała, że spróbuje tego, o czym opowiadała niedawno przyjaciółka. Jak to było? …głęboko oddychać, policzyć od trzydzieści pięć w dół… wdech nosem, wydech ustami… rozluźnić się i znów policzyć…

W pewnym momencie poczuła, że ktoś usiadł obok niej na bujanej ławce, w której uwielbiała spędzać ciepłe wieczory. Pomyślała, że przyszedł Phil, i że będzie namawiał ją na natychmiastowe przyjście do sypialni. Jednak nie otworzyła oczu. A co tam? Jak chce niech posiedzi obok niej, może odechce mu się „bzykania” (nie lubiła jak tak nazywał seks, wolała subtelniejsze nazewnictwo lub konkretne i rzeczowe).

- Wiesz, chciałabym być silniejsza. Bardzo bym tego chciała…

- Po co? By przenosić góry? – Podskoczyła na sam dźwięk tego głosu i stanęła wpatrując się w ławeczkę…

Nikogo tam nie było.

Poczuła, że dreszcz przebiegł jej po plecach. Chyba zwariowała. Boże, ona naprawdę zwariowała! Przecież wyraźnie słyszała, że ktoś do niej mówi. Lecz ten głos był jakiś taki nietypowy. Jakiś niezwykły, jakby lekko wibrujący. Jakby nie dochodził do niej z żadnej konkretnej strony, ale po prostu był w powietrzu. Po prostu był…

Czuła się potwornie zdezorientowana. Najchętniej uciekłaby prosto do domu i opowiedziała mężowi o tym, co zaszło. Ale machnąłby ręką i wyśmiał. Była tego pewna.

Z drugiej strony wiedziała, że głos ten był dziwnie ciepły i uspokajający i jakby się uśmiechał. Nie sądziła, że takie określenia mogą się odnosić do jakiegokolwiek głosu.

Z drżeniem w łydkach usiadła z powrotem na ławeczce. Spróbowała się uspokoić. Zamknęła oczy i zaczęła ponownie liczyć…

- Kim jesteś? – spytała, lecz głos jej był tak nienaturalny, że prawie siebie nie poznała.

- Kto? Ja? Jestem Karinka. – Dopiero teraz wyczuła, że ten głos należy jakby do dziecka a nie do osoby dorosłej. Strach mrowił jej po plecach, ale siedziała zawzięcie na ławeczce z wciąż zamkniętymi oczami.

- Czego ode mnie chcesz? – próbowała być rzeczowa i dowiedzieć się czegoś więcej o swojej wariacji.

- Ja od ciebie? To ty chcesz czegoś pode mnie. – Usłyszała perlisty śmiech dziecka.

- Ja?? Czego mogę chcieć od ciebie. Przecież cię nie znam.

- Znasz, znasz. Tylko gdzieś zakopałaś tę wiedzę i nie wiesz pod którym drzewem. – Karinka wydawała się być bardzo rozbawiona.

- Ale ja niczego nie rozumiem. Pomóż mi. – Składając kolejne słowa czuła się naprawdę dziwnie, ale jakby coraz bardziej na miejscu i swojo.

- No, wreszcie przypomniałaś sobie.

- Co? Przecież ja nadal nie wiem, o co chodzi. – Karin miała burzę w mózgu i mrówki w żołądku.

- Przypomniałaś sobie, czego ode mnie chciałaś. Pomocy. Pamiętasz, ile razy mruczałaś przez łzy, że potrzebujesz pomocy, że ktoś ma przyjść i pomóc, bo sama nie dasz rady.

- Taak, ale…

- Karin! Nie będę dłużej czekał. Idę spać! Następnym razem ty mnie będziesz prosiła o seks. – Usłyszała podniesiony głos męża, który wyjrzał przez okno sypialni i musiał zademonstrować swoje niezadowolenie.

Miała wrażenie, że każda komórka jej ciała drży i podskakuje. Stała wpatrzona w lekko huśtającą się ławeczkę i miała pustkę w głowie. Oczywiście mąż wyrwał ją z rozmowy z … no, właśnie  z kim? Z Karinką? Czyli kim?

Nie miała już sił, by ponownie zmierzyć się z tymi emocjami, więc ku swojemu zdziwieniu szepnęła tylko „pa” i pobiegła do domu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
akacjowa agnes · dnia 19.12.2019 08:27 · Czytań: 475 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 16
Komentarze
mike17 dnia 19.12.2019 20:04 Ocena: Świetne!
Kameralna, spokojna, cicha opowieść.
O magii i niezrozumieniu.
Wszak mąż, seksualny drwal, nie rozumiał do końca swojej żony.
Pojawia się "byt" który ją pociesza i daje wiarę w siebie.

Znam podobne zjawiska.
W dzieciństwie przychodził do mnie skrzat.
Zawsze stał za oszklonymi drzwiami mojego - stąd mogłem go zobaczyć.

Lubię Twoją prozę, Agnieszko, jest taka ludzka i spokojna.
Nie ma w niej wichrów ani burz.
Jest spokój i jakieś leniwe toczenie się życia.
To właśnie wyczuwam.

I to mi się podoba.
Masz bardzo wyrobione pióro.
Z drobiazgu zrobisz arcydzieło.
To wielka sztuka, oj, wielka :)

To sum up,

Nie dziwię się że wygrałaś ale dziwię się półką.
To jakieś chore klimaty...

Howgh!
Darcon dnia 19.12.2019 20:44
To najlepsze opowiadanie w konkursie, czytałem je jako pierwsze i na takim miejscu zostało już do końca. Szarość życia. Chociaż nie każdy tak by je określił, w końcu Karin była w życiu dobrze „ustawiona”, miała wszystko, dlatego tym bardziej ta szarość brzmi tu dramatycznie. Świetnie przedstawiasz bezradność bohaterki, depresję, a nawet pewne zniewolenie życiem, które posiadała. Ta dwuznaczność sytuacji, czyli z jednej strony spełnienie marzeń wielu kobiet – przystojny mąż, synek, piękny dom i pieniądze, a z drugiej pustka - boleśnie oddają jej nieszczęśliwe życie. Krótkie dialogi, rzeczowe i realistyczne, dodają historii wiarygodności. Brawo.
Pozdrawiam.
Victoria Nes dnia 19.12.2019 21:56 Ocena: Świetne!
Tekst leciutki ,jak magiczny powiew świeżości.
Pozdrawiam serdecznie V.Nes
akacjowa agnes dnia 20.12.2019 09:24
Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i miłe słowa na temat mojego tekstu.

Michale, jak zwykle Twój komentarz wywołuje u mnie pąs na policzkach (bo gdzieżby indziej ;) )

Darcon, cieszę się niezmiernie, że tyle udało Ci się wyczytać z tej krótkiej scenki. Znaczy, że doskonale czytasz ze zrozumieniem i trochę, że umiem przekazać to, co planowałam B)

Victorio
, dzięki za ocenę i pozytywny odbiór miniatury.

Pozdrawiam serdecznie
skroplami dnia 29.12.2019 12:38 Ocena: Świetne!
Zagadką tekst nie jest, bohaterka wróciła czy też może przywołała siebie jako dziecko. Samej z sobą rozmowa, to sztuka. Można sięgnąć w przeszłość, w swoje nadzieje, kroki ku nim lub zawahania i stop, można zobaczyć co dawało radość. Prostota i zachwyt porankiem, dniem, podobnym "czymś" i oczekiwaniem i spełnieniem takiego czegoś wielkiego dla serca a tyciego w dłoni, jak garści piór do indiańskiego pióropuszu. Oczywiście, to dla dzieciaka chłopaka :).
Ale zagadką pozostaje co to "czymś" było dla Kariny. Rozwiąże zagadkę, wróci do rozmowy z Karinką :). Przyjemnie się czyta a jednocześnie szczypie jak pieprz w nosie... w oczach :)? Zachowanie męża, traktowanie żony, jej zgoda milcząca na sytuację. Miniatura to początek, dostrzeżenie własnego ja istniejącego w bohaterce, które dziewczynką zbierająca wrażenia z prostych chwil i z uśmiechem w głosie, zmienia człowieka. Chociaż gdy dom, dziecko, chleb na stole, obok ktoś kto podaje dłoń raz zimną ale też gorącą niekiedy, cóż... czy uda się połączyć co może być z tym co jest i zmienić tak, by szczęście jak ptak i ćwierkało w sercu :)?
Ok, bohaterka musi czegoś nauczyć męża, trudne ale nie niemożliwe. Przecież nie ma takich rzeczy, niemożliwych, tak? Za opis zaistniałej sytuacji, uniesienie skrzydłami poważnego tematu, za podanie do czytania z uśmiechem, nota maks :).
akacjowa agnes dnia 30.12.2019 18:37
Skroplami, jestem szczerze poruszona Twoim komentarzem. Bardzo raduje mnie taki odbiór mojego tekstu. Dziękuję pięknie i pozdrawiam serdecznie
Usunięty dnia 03.01.2020 18:08
A mi ten tekst łudząco przypomina mój własny sprzed kilku miesięcy:
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/67482/druga-polowa-zycia
Nie mówię, że zerżnęłaś pomysł, bo ja sam niegdyś popełniłem nieco podobny utwór do istniejącego.
Ale Twój tekst mi się podoba. Nie powiem. Jest taki – w odróżnieniu od mojego – "życiowy", taki zwyczajny.
Błędów praktycznie nie zaobserwowałem.

Pozdrawiam.
akacjowa agnes dnia 04.01.2020 07:08
Cieszę się, że nie posądzasz mnie o plagiat, bo jakże miałabym udowodnić, że nigdy nie czytałam Twojego tekstu? ;)
Radam także, iż moje opowiadanie Ci się spodobało i nie wyłapałeś błędów.
Pozdrawiam i z pewnością zajrzę do Twojej wersji tego tematu ;)
marzenna dnia 04.01.2020 07:42 Ocena: Świetne!
Czytałam to opowiadanie kilka razy, ale nie chciałam komentować. :) Z prostej przyczyny.
Nie znoszę sytuacji, kiedy kobieta jest podporządkowana i posłuszna woli męża lub innej osoby.
Tutaj szczególnie widzę wybiórcze i aroganckie zachowanie. Ale doceniam sposób przedstawienia braku wiary i nieprawidłowych relacji dwojga bliskich sobie ludzi. Przykre, że takie sytuacje są na porządku dziennym i dodatkowo kobieta nie znajdzie zrozumienia i pomocy, prawdopodobnie każdy jej powie, że szuka niepotrzebnych problemów. Ale, to nieprawda, jej życie to pozory szczęścia i dostatku, tylko materialnie jest zabezpieczona. Ale, pozostała część, czyli miłość i szacunek, wzajemne zrozumienie i niesienie pomocy, to niestety nie istnieje. Bardzo dobry tekst.
Pozdrawiam serdecznie.
akacjowa agnes dnia 04.01.2020 10:07
Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Znam sporo kobiet borykających się z podobnymi problemami. Żyją z przedziwnym twierdzeniem, że skoro obiecały wierność i miłość do grobowej deski, to muszą nieść swój krzyż...
Wierzę jednak, że świadomość w ludziach rośnie i będzie coraz lepiej.
Pozdrawiam serdecznie
Arkady dnia 12.01.2020 18:59 Ocena: Świetne!
Ciekawe opowiadanie, a prawdę powiedziawszy ciężko mnie namówić do czytania prozy. Miałem o czym innym pisać, ale twoja ostatnia odpowiedź trochę to zmieniła. Przepraszam. To twoje opowiadanie jest prawdziwe, a ja żyję w dziwnym świecie... Już wyjaśniam: wierność i miłość są bardzo ważne, ale tylko wtedy mogą być prawdziwe kiedy obowiązują obydwie strony, tak bez reszty. Przywołanie siebie jako dziecka jest odruchem obronnym i szczerze powiedziawszy może nawet oczyszczającym. Znakomicie to napisałaś...
O rany tak długi komentarz - to do mnie nie podobne :)
mike17 dnia 12.01.2020 19:04 Ocena: Świetne!
Tekst wygrał MUZO WENY 8, uważam go za idealny :)
makir dnia 12.01.2020 19:25 Ocena: Świetne!
Przeczytałam ,urzekło mnie i zaczarowało Alicjo z krainy czarów:):)
Marek Adam Grabowski dnia 13.01.2020 13:29
Ciekawe opowiadanie; życiowe i magiczne zarazem. Usunąłbym tylko "Bzykniemy się"; w prawdzie ja sam często używam kolokwializmów i wulgaryzmów, jednak w tym wypadku to niepotrzebne schamienie utworu. Gratuluje zwycięstwa konkursu.

Pozdrawiam!
akacjowa agnes dnia 14.01.2020 17:41
Arkady, dzięki za Twój komentarz. Tym bardziej, że z reguły omijasz prozę wielkim łukiem (co wnioskuję z Twojej wypowiedzi ;) ) W dodatku ponoć jest on obszerniejszy niż zazwyczaj. Czuję się potrójnie zatem dopieszczona ;) Zgadzam się z całym Twoim wpisem. Jedynie skromnie zarumienię się na przedostatnie zdanie :p

Makir, witam i cieszę się, że mogłam Cię urzec i oczarować. Myślę, że Ty też masz w sobie sporo z Alicji ;)

Mike17, jak zwykle musisz mnie onieśmielić ;)

Marku, raduje mnie niezwykle Twój odbiór opowiadania. Zwrot, który przytoczyłeś, moim zdaniem jest jednak niezbędny. Sporo mówi o męża bohaterki. A i jej reakcja też wiele wyjaśnia. Taka była moja wizja, choć oczywiście masz prawo widzieć to inaczej.

Pozdrawiam serdecznie
makir dnia 14.01.2020 20:00 Ocena: Świetne!
Masz rację , serdeczności :)m
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas