Stypa po Cezarze - Miladora
Proza » Humoreska » Stypa po Cezarze
A A A
Od autora: z cyklu Opowieści wierutne.

Przeszłość można unicestwić
skruchą, negacją, zapomnieniem.
Ale przyszłość jest nieunikniona.
Oskar Wilde
 
Stypa po Cezarze
 
        – Niespodzianka – oznajmił Bóg z przekornym błyskiem w oczach. – A jednak istnieję.
       – Bardzo mi miło – szepnęłam niepewnie, gdyż w owej chwili nie miałam jeszcze żadnego pojęcia, czy to może stanowić dla mnie powód do radości, czy też właściwie powinnam zacząć się już martwić.
        – A więc skoro w ten prosty sposób załatwiliśmy w końcu kwestię mojej egzystencji, to załóż to, kochana, i zrobimy krótki przegląd życia. Żeby mieć już z głowy – zdecydował Bóg i wręczył mi jakiś archaiczny kask naszpikowany mnóstwem małych anten.
Założyłam go posłusznie, czując się jak bokser przed ostatnią rundą.

   Bóg zasiadł przy konsolce i nacisnął guzik.
        – Raz, dwa, trzy, próba mikrofonu – powiedział niewyraźnym szeptem, lecz mimo iż mówił cicho, w uszach wizgnęło mi nagłym zgrzytem, coś zapiszczało, stuknęło, po czym wszystko umilkło.
        – Znowu to samo – zniechęcił się Bóg. – A tylu mamy fachowców.
        – Niestety, wszyscy oddelegowani – wtrącił ktoś przepraszająco.
Odwróciłam głowę. Na tyle, na ile pozwalał mi ten przedpotopowy hełmofon, rzecz jasna. Mimo to zawadziłam anteną o kable, coś spadło z brzękiem i jakaś postać odskoczyła pospiesznie w tył, powiększając chaos. Ktoś brodaty, niepozorny i zmęczony, w szarej, jakby przykurzonej nieco szacie. I gdyby nie nagły błysk dużego klucza przywieszonego do pasa, nie miałabym w ogóle pojęcia, z kim mam przyjemność przestawać.
        – Oj, Piotrusiu… – Bóg pokręcił głową. – A sprawdzałeś w Księdze Przychodów?
Brodaty zmieszał się, gorączkowo zaczął szperać pośród fałdów sukni, po czym znalazł dość zdezelowany notes i pośliniwszy palec, przewrócił nim pospiesznie kilka zmiętych kartek.
        – Nikogo jakoś nie widzę – wymruczał po chwili.
        – To czemu wypuściłeś wszystkich? – rozżalił się Bóg, a ja natychmiast nadstawiłam uszu i aż mnie skręciło, żeby zapytać, dokąd ich wypuścił.
        – Trudno… – zrezygnował w końcu i schyliwszy się, poprzekładał wtyczki.
 
    W słuchawkach zatrzeszczało coś niespodziewanie. Przed oczyma pojawiły się obrazy, ktoś gdzieś pędził, dzieci wydzierały sobie misia, pękła szyba, raz kotek był chory i leżał w łóżeczku… pod stołem w kuchni siedział jakiś bachor i wrzeszczał wniebogłosy… ktoś inny jeszcze zakładał biustonosz na głowę…
        – To twoje? – Bóg spojrzał na mnie wyczekująco.
Pokręciłam się niepewnie w krześle. Niczego nie poznawałam. Wszystko było obce. Nie moje chyba…
        – A skasowałeś, Piotrusiu? – zagadnął zgryźliwie i brodaty tak jakoś niespokojnie przestąpił z nogi na nogę.
    Niezależnie od sytuacji trochę go pożałowałam. Chyba nie miał lekkiego życia. I nawet skłonna już byłam przyznać się do tych obrazków, kiedy Piotruś zatrzepotał nagle rękami i wyjaśnił pospiesznie:
        – To te stare spięcia na łączach. Zawsze wychodzą po splątaniu kabli.
Zanurkował pod konsolę i zaczął prostować przewody. A potem wynurzył się triumfalnie, kładąc przede mną coś, co wyglądało na skrzyżowanie guzika z manometrem. Bogu zabłysły oczy.
        – Podłączyłeś symulator? – upewnił się jeszcze.
Piotruś przytaknął gorliwie.
        – No to zaczynamy! – rzucił Bóg i pogasił światła.
Zrobiło się ciemno i jakoś tak dziwnie.
        – Zaraz, zaraz… A instrukcja obsługi? – zreflektował się nagle. – Przecież nie pamięta. Poświeć no, Piotrusiu! – Bóg westchnął i sięgnął po kartkę.
        – Posłuchaj… – zaczął i zalał mój otumaniony rozum potokiem wymowy.
 
    Przez chwilę jeszcze nadążałam, a potem straciłam wątek. Coś niecoś jednak dotarło. Mam naciskać guzik, jeżeli dojdę do wniosku, że mogłabym błąd naprawić lub postąpić inaczej, tu mam stoper, tam zwalniacz, przycisk na plusy, licznik na minusy… Słowem zajęto mi wszystkie palce i nawet stopy postawiono na jakichś pedałach. Wreszcie się zaczęło.
    Zwalniałam, przyspieszałam, myliłam palce, wciskało mnie w krzesło, przed oczyma latały obrazki jak migawkowe zdjęcia, coś szumiało w uszach, bałam się, że nie zdążę i stopa zaczęła drgać mi nerwowo, włączyłam replay i nie potrafiłam go zatrzymać, w rezultacie czego kilkanaście razy obejrzałam siebie w sytuacji nienadającej się do oglądania, wreszcie wszystko mi się kompletnie pomieszało i siedziałam bliska płaczu, naciskając, co popadnie, i już nie bardzo wiedząc nawet, po diabła to robię.
    Gdy skończyłam, zostało mi wyłącznie przekonanie, że jeżeli zdawałam jakiś egzamin, to musiałam totalnie go oblać. Lecz nawet świadomość tego faktu nie robiła już na mnie żadnego wrażenia. Było mi po prostu wszystko jedno.
 
        – No, tak… – powiedział Bóg, przeglądając wykresy, a raczej coś, co bardziej przypominało papirus niż wydruk komputera. – Zawsze to samo. Niby chcą się poprawić, ale… Powtórka, rzecz jasna – westchnął z rezygnacją.
        – Faktyczna? Czy w symulatorze? – spytał Piotruś rzeczowo.
Niespodziewanie pochylił się i udając, że poprawia coś przy hełmofonie, obdarzył mnie lekkim uśmiechem.
        – Chyba wrócisz – zdążył szepnąć.
Zamarłam w napięciu.
        – Rzeczywista – zdecydował Bóg po chwili. – Chociaż… może powinienem wziąć jakiś inny program? Ten już powtarzaliśmy… – Zaczął zginać palce.
Zgłupiałam kompletnie. Inny program?!
Bóg popatrzył na mnie i pokiwał głową.
        – Wracasz – wydał werdykt. – I liczę, że tym razem…
        – Cholera! Znowu będę biedna? – wyrwało mi się niechcący.
        – Nie klnij – machinalnie przykazał Bóg i dodał spokojnie. – Nigdy biedna nie byłaś…
        – Bogata też nie – przerwałam ponuro.
Bóg spojrzał na Piotrusia i nagle obaj wybuchnęli śmiechem.
        – Potrzebna ci tylko jedna dewiza – pouczył. – Bardzo prosta: veni, vidi, vici.
        – A co z niej przyszło Cezarowi? – spytałam niechętnie.
        – A co mu z niej nie przyszło? – uśmiechnął się do mnie.
        – Stypa! – wypaliłam krótko.
 
   A potem ocknęłam się z potwornym kacem.


_______________________________________________________________
 
Bóg spojrzał spod oka. – Wiedziałeś, że oszukuje? – zapytał surowo.
        – No… – zająknął się Piotruś. – Niby wiedziałem, ale ona tak lubi wracać…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 11.05.2020 09:17 · Czytań: 695 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 15
Komentarze
pociengiel dnia 11.05.2020 11:09
Są takie chwile o jakich się nie być może nie śni fanklubowi Harrego Ciecia Portiera, ani skubiącym ponad gruntem haaczyk Piotrusiów Paniczyków.

Nie będę się wdawał w oszukiwanki.
Niestety samo dopowiedzenie

Brudusie i ty też,

to jednak za mało. Tym bardziej, że dzisiaj mam jakoby szlaban na kompa.

I muszę jak Sołżeniczyn zapisywać tekst w pamięci. Ale się zemszczę.
Lilah dnia 11.05.2020 11:17
Z wielką przyjemnością witam Twoją kolejną wierutkę, Milu.
Dziękuję za uśmiech, tak bardzo pożądany w naszej smutnej teraźniejszości.

Wszystkiego miłego! :)
Miladora dnia 11.05.2020 14:19
pociengiel napisała:
Niestety samo dopowiedzenie

Taki tego charakter, panie F. :)
Nie wszystko i nie zawsze musi być niedopowiedziane.

Lilah napisała:
Dziękuję za uśmiech

Bo o to chodziło, Lil. :)
Wyłącznie o to.

Bardzo dziękuję, Lilu i panie F., za wizytę na moim Sądzie prawie Ostatecznym. :)
Miłego poniedziałku.
Carvedilol dnia 11.05.2020 15:08
Miladoro

pióro lekkie, podobnie jak i humoreska, poczucie humoru specyficzne, ale czyta się gładko, pewnie nie każdemu ten typ humoru się spodoba, ale... tak sobie myślę, czy to nie jest jakiś ukryty przekaz Twojej wiary w reinkarnację?

Pozdrawiam serdecznie
Carvedilol
Miladora dnia 11.05.2020 15:18
Jak miło Cię znowu zobaczyć na portalu, Carvedilol. :)
A zwłaszcza pod tekstem.

Carvedilol napisał:
jakiś ukryty przekaz Twojej wiary w reinkarnację?

Chyba raczej zabawa w reinkarnację, z podtekstem: A może wszystko jest możliwe?
Bo w gruncie rzeczy, czy wiemy tak naprawdę, co jest możliwe, a co nie?

Dziękuję i ja też pozdrawiam Cię serdecznie. :)
wiosna dnia 11.05.2020 20:42
Oszukiwała? Wcale na to nie wyglądało. Była taka zagubiona;) Ale, że Bóg dał się oszukać, a może po prostu na to pozwolił;)
Sympatyczny św. Piotr i fajne to wracanie. Oby to była prawda.
Z uśmiechem Miladoro:)
Miladora dnia 11.05.2020 22:19
wiosna napisała:
a może po prostu na to pozwolił;)

Być może pozwolił, Wiosenko, bo przecież jest dobry i miłosierny, prawda? :)

Dziękuję za uśmiech i witaj w progach wierutek (jak mówi Lilah).
Dobrego dnia jutro.
Kazjuno dnia 12.05.2020 14:49
Znasz mnie, Milu, i wiesz, w którą stronę grawitują tematy moich utworów. Przeważnie daleko mi do ciągot w kierunku SF i przeróżnych fikcji. Stypę po cezarze czytałam parokrotnie, próbując odnaleźć zrozumiałe dla siebie przesłanie.
Ponownie otworzyłaś szeroką przestrzeń do interpretowania. Pewnie się uśmiechniesz, gdy wyznam, że nawet doszukiwałem się odniesień do polityki i historii.
Hełm przypominał mi urządzenie wariografu, ale ponieważ był nadajnikiem odtwarzającym przeszłość, wzbudził też skojarzenie ze znanym z paru filmów akcji przyrządem do indoktrynowania zawodowych zabójców, by potęgować w ich psychice agresję przeciwko wrogom.
W sumie - ten przez Ciebie opisany - stanowił awaryjną aparaturę stworzoną do retrospektywnego wglądu i rozpoznania duszy bohaterki.
No i niejasne pytanie: na sądzie ostatecznym? Raczej nie.
Raczej chodziło o podpowiedź, radę, czym się ma kierować w dalszym życiu. Czyli o duchowe ukierunkowanie.
Cytat:
Bóg spoj­rzał na Pio­tru­sia i nagle obaj wy­buch­nę­li śmie­chem.        – Po­trzeb­na ci tylko jedna de­wi­za – po­uczył. – Bar­dzo pro­sta: veni, vidi, vici


"Przybądź, przejrzyj na gały i zwyciężaj".

Bohaterka-ofiara nietuzinkowego badanie ripostuje
Cytat:
– A co z niej przy­szło Ce­za­ro­wi? – spy­ta­łam nie­chęt­nie.


Stypa? Więc porażka?

No i przebudzenie na ciężkim kacu. Więc zaliczyła koszmarny pijacki sen?

Wreszcie konkluzja - którą przeczytałem jako spostrzeżenie Piotra, by w kolejnym z nękających snów, ponownie pojawić się w głowie bohaterki i poddać jej duszę powtórkowym badaniom(?).

Cytat:
Bóg spoj­rzał spod oka. – Wie­dzia­łeś, że oszu­ku­je? – za­py­tał su­ro­wo.        – No… – za­jąk­nął się Pio­truś. – Niby wie­dzia­łem, ale ona tak lubi wra­cać…



Dialog prowadzony zabawnie, aczkolwiek, sama widzisz. Moje próby dokonania analizy tekstu, przypominają mętlik, podobny do tego w umyśle bohaterki.

Cóż, dzisiejsza tabletka, którą rozgryzałem przed i po śniadaniu, miała smak nieodgadniony. Zabełtała mi w mózgu, tak, że po umysłowych wysiłkach, wydaję się sobie głupszy niż mądrzejszy.

Wiesz, Milu? Tak sobie pomyślałem, że dzisiaj wysłałaś moje zwoje myślowe na trening nieswoisty. Podobne praktyki stosuje się na obozach kondycyjnych szachistów, żeby kumulować w ich walce przy szachownicy energię przez dozowanie katorżniczych ćwiczeń fizycznych. (Między innymi każe się im walić do upadłego w bokserskie worki). Działa się też w przeciwnym kierunku. Na przykład amerykańskim komandosom, którzy poddani są morderczym wysiłkom przeróżnymi torturami, a ich celem jest wyrobienie wytrzymałości, by przeżyli w ekstremalnych warunkach, zaleca się czytanie literatury pięknej typu Proces Kafki, czy Gracza Dostojewskiego.
To szachistom i tym z oddziałów Airborn ma zapewnić ogólny rozwój w myśl maksymy: Mens sana in corpore sana .

Więc dzięki za podanie mi dzisiaj tabletki innej, o niezrozumiałym smaku. Liczę na jej korzystne działanie. Może przynajmniej eksploduję tenisową formą. :)

Serdecznie pozdrawiam, Kaz
Miladora dnia 12.05.2020 15:39
Kazjuno napisał:
Może przynajmniej eksploduję tenisową formą. :)

Hahahahaha... popłakałam się ze śmiechu... :)))))

Kaz - stwierdzam bezstronnie, że w tym komentarzu przeszedłeś samego siebie.
Ale nie będę mieć wyrzutów sumienia, że zapętliłam Ci zwoje mózgowe, bo masz rację - to dobry trening wytrzymałości... na absurdy.

Chociaż w gruncie rzeczy wszystko jest proste.
Wiele przekazów z pogranicza śmierci zawiera momenty, gdy całe życie przelatuje przed oczyma. Skołowanej bohaterce też przeleciały, chociaż z dodatkami w stylu wolnoamerykanki.

Kazjuno napisał:
Stypa? Więc porażka?

Jeżeli Cezara odesłano, to nie albo tak.
Jeżeli go nie odesłano, to tak albo nie.
Nie wiesz, że babka zawsze wróży na dwoje?

W życiu stale mamy jakieś niewykorzystane szanse. Różne egzystencje, do których nie dochodzimy z takich czy innych powodów. Gdybyś policzył wszystkie możliwe punkty zwrotne, to ile miałbyś żywotów? Bo ja dużo.

Dzięki za wspaniały komentarz - będę miała dobry humor co najmniej przez kilka dni. :)
No i coś mi w dodatku zaczyna kiełkować w głowie...
Serdeczności.
Kazjuno dnia 12.05.2020 16:25
Cieszę się, ze przynajmniej Cię rozśmieszyłem.
Masz rację. Rzeczywiście nie raz analizuję przeszłość w aspekcie: co by było, gdyby było? Czasem też wspominam wstydliwe momenty, jak twoja bohaterka.
Teraz do łba dotarło, jak pomysłowo wymyśliłaś awaryjną aparaturę. Takie często są nasze mózgi.

Dzięki za pomocne wyjaśnienia.

Miłego popołudnia, Kaz :)
Galernik dnia 14.05.2020 22:07 Ocena: Świetne!
Miladoro, to lubię, takie pokręcone, zakręcone historie nieoczywiste. A sztuka interpretacji? Przeczytałem dziś w Internecie interpretację tekstu "Ostrego cienia mgły", czyli rapu PAD, polecam, fantastyczna!

Pozdrowienia
Miladora dnia 15.05.2020 00:08
Galernik napisał:
takie pokręcone, zakręcone historie nieoczywiste.

Sztuka pokrętła, czyli jak zagmatwać nierzeczywistość? :)
Ja też to lubię, Galerniku.

Zapisuję Twoją wskazówkę - zaintrygowałeś mnie, przeczytam.
I dziękuję za wizytę - miło Cię znowu zobaczyć. :)
Dobrej nocy.
Galernik dnia 15.05.2020 08:38 Ocena: Świetne!
Madawydar dnia 15.05.2020 10:21 Ocena: Bardzo dobre
Dowcipna parodia Sądu Ostatecznego. Niestety rzeczywistość jest taka, że najczęściej nie ma drogi powrotnej i nic już nie można poprawić. Trzeba żyć tak, by ten nieziemski egzamin zdać przynajmniej z wynikiem pozytywnym. Z całą powagą dla Sędziego, myślę że powinien On mieć jednak trochę poczucia humoru, choćby dla rozładowania i tak już napiętej sytuacji.
Humor w tej miniaturce odnajduję i jestem z niego kontent.

Pozdrawiam
Miladora dnia 15.05.2020 12:15
Madawydar napisał:
myślę że powinien On mieć jednak trochę poczucia humoru

Też tak uważam, Madawydarze. :)
Bo inaczej mamy przechlapane.

Dziękuję, że zawitałeś na mój Sąd prawie Ostateczny. :)
Miłego dnia.

I dziękuję za link, Galerniku - Tobie też miłego. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
wolnyduch
26/05/2022 20:47
Gratuluję wyróżnienia. Dobrze, że nie tylko surrealistyczna… »
wolnyduch
26/05/2022 20:07
Muszę przyznać, że dobrze wychodzi to zbieranie słów, a… »
wolnyduch
26/05/2022 20:00
Tak, też myślę, że mnogość interpretacji to plus dla… »
wolnyduch
26/05/2022 19:53
Rozumiem i gratuluję drugiego tomiku. Pozdrawiam serdecznie… »
Kobra
26/05/2022 18:54
Bardzo dziękuję Wolnyduchu! Tak, miałam fazę wspomnień. Taki… »
Florian Konrad
26/05/2022 16:23
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam! »
Zdzislaw
26/05/2022 15:48
Brytka - pozdrówka :) FrancodeBies, i o to chodziło :)»
KatarzynaKoziorowska
26/05/2022 14:55
Wolnyduchu, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący komentarz.… »
FrancodeBies
26/05/2022 14:36
Dobry tekst! Trafił w moje gusta. Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:31
Poprawia humor! Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:15
Na pewno temat reinkarnacji jest ciekawym zagadnieniem oraz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas