Weterynarz nad morzem - Wśród morza i ziemi cz. II - Madawydar
Proza » Długie Opowiadania » Weterynarz nad morzem - Wśród morza i ziemi cz. II
A A A
Od autora: Druga część opowiadania z cyklu weterynarz nad morzem .
Klasyfikacja wiekowa: +18

Z głośników popłynął komunikat oznajmiający lądowanie samolotu z Nowego Jorku, właśnie tego, którego Bromski oczekiwał. Z połaci chmur błysnęły światła maszyny. Dreamliner powoli, ociężale i z hukiem obniżał wysokość lotu i gdy koła podwozia dotknęły betonowej wstęgi lotniskowego pasa Łukasz skierował się ku hali przylotów na powitanie przyjaciela.

***

Przebieg transformacji politycznej i ekonomicznej w polskiej wsi miał po 1989 roku burzliwy, a w wielu przypadkach nawet okrutny charakter. Wielu pracowników rolnych państwowych gospodarstw rolnych, które niemal z dnia na dzień stały się wielką masą upadłościową, straciło pracę. W sprywatyzowanych PGR-ach znalazło zatrudnienie stosunkowo niewielu, ale również im pogorszyła się jakość życia. Stracili wiele tzw. uposażeń, między innymi „trzynastkę”, deputat węglowy, liczne premie, niskie opłaty za czynsz w „czworakach’, a nade wszystko „źródełko” darmowej, bo kradzionej paszy dla świń, królików i drobiu, hodowanego w przydomowych zagródkach.

Rolnicy, gospodarze z dziada pradziada , bambrzy, jak określali ich mieszczuchy, mając zaciągnięte kredyty w bankach, po reformie Balcerowicza nagle stali się ich niespłacalnymi dłużnikami. Po wsiach krążył syndykat zbrodni ekonomicznej w postaci komorników, którzy w ramach zabezpieczeń majątkowych, z surową bezwzględnością odbierali rolnikom ciągniki, kombajny, maszyny. Wielu z nich poddało się wpadając szpony alkoholizmu lub popełniając samobójstwo. Pozostałym los narzucił rolę menadżerów przetrwania. W okresie transformacji wieś przetrwała dzięki sezonowym migracjom zarówno mężczyzn , jak i kobiet. Zwłaszcza kobiety stały się bardziej samodzielne. W obliczu trudnej sytuacji rodzinnej, czasem nawet przymusu ze strony męża lub teściowej, za granicą stanęły wobec nowej rzeczywistości. Doświadczały wolności, także tej dotyczącej wyboru. Niektóre z nich zdecydowały się pozostać za granicą już na stałe, wybierając życie w związkach partnerskich. Polska wieś pustoszała. Gwałtownie zmniejszało się pogłowie hodowanych zwierząt. Pustką straszyły alkierze, chlewnie i obory, z krajobrazu polskich łąk zniknęły stada bydła, a chatach pozostał on – rozwiedziony mąż lub ona - słomiana wdowa z kilkorgiem dzieci, które już wtedy nazywano eurosierotami. Wieś, gdzie mężczyzna jest głową domu, utrzymuje rodzinę, a kobieta to przede wszystkim dobra, pracowita gospodyni, matka i żona, stała się mitem.

***

Wraz ze śmiercią tradycyjnego rolnictwa, którego miejsce zajęła wielkopowierzchniowa produkcja i hodowla metodami przemysłowymi, w latach 90. zeszłego stulecia rozpoczęła się globalna era taniego jedzenia. Zastosowanie herbicydów, nawozów sztucznych i innych „sztuczek” rolniczej inżynierii np. genetycznych, sprawiło, że wzrosła wydajność upraw. Po chemię sięgnęli oczywiście również producenci żywności przetworzonej; w końcu niedrogi, łatwo dostępny surowiec nie jest żadnym argumentem za tym, by tanio sprzedawać wyprodukowane z niego towary. Marzenie o jedzeniu „na każdą kieszeń” stało się faktem. Koszt produkcji żywności spadł tak nisko, że jej przechowywanie było droższe, aniżeli jej wytworzenie. Kiedyś, podstawową rolą jedzenia było zaspokojenie głodu – jadło się po to , by żyć. Na przełomie dwóch ostatnich wieków w krajach wysoko rozwiniętych społeczeństwa żyły, by jeść. Jednocześnie diametralnie wzrosła cena żywności niezawierającej syntetycznych dodatków. W tych warunkach, jakościowo dobra żywność bez wspomagaczy smaku, syntetycznych barwików czy solanek zwiększających ciężar produktu stała się niszowym produktem premium. Wymogi kapitalizmu, by produkować jak najwięcej, za jak najmniejszą cenę stały się powodem nadprodukcji żywności. Pomimo rozdętej propagandy reklamującej konsumpcjonizm wpajający społeczeństwu spożywanie nie trzech posiłków dziennie, lecz co najmniej pięciu, a najlepiej nawet siedmiu, setki milionów ton żywności lądowało w śmietniku. Tylko niewielki jej procent był spożytkowany przez freeganizm - ruch, który na całym świecie zjednywał w sobie coraz więcej zwolenników.

***

To był także trudny okres dla Czesława Bromskiego. Spadek pogłowia zwierząt odbił się znacząco na ilości wykonywanych usług. Mniej było również prac zlecanych przez Inspekcję Weterynaryjną finansowanych z budżetu państwa. Spadła bowiem ilość pobieranych prób krwi do badań na białaczkę, brucelozę i gruźlicę bydła. Rolnikom zniesiono obowiązkowe ubezpieczenia zwierząt hodowlanych, a przecież sporządzanie operatów szkodowych w przypadku śmierci zwierzęcia stanowiło niemałe źródło dochodów. Także badanie ginekologiczne bydła i leczenie niepłodności oraz zapaleń wymion było dla rolnika bezpłatne, a dla lekarza finansowane z budżetu państwa. To też się skończyło. Ojciec Łukasza zajmował się selekcją i wyceną loszek hodowlanych w gospodarstwach indywidualnych na zlecenie przedsiębiorstwa obrotu zwierzętami hodowlanymi. Po 1989 roku zakład ten przestał skupować loszki od rolników. Byłe PGR-y zredukowały opiekę weterynaryjną do niezbędnego minimum. Leczenie zwierząt podejmowano wyłącznie w oparciu o pomyślne rokowanie. Inne przypadki zawsze miały finał w rzeźni w ramach tzw. uboju z konieczności. Głównymi pacjentami lecznicy zostały psy, koty i chomiki. Niestety, w tej dziedzinie Czesław nie był specjalistą. Aby nim zostać musiałby ukończyć studia podyplomowe z chorób małych zwierząt, a może też i z chorób zwierząt egzotycznych, zainwestować w sprzęt diagnostyczny do przeprowadzania poważniejszych zabiegów chirurgicznych. Na to jednak, Czesław nie miał funduszy, czasu, a nade wszystko chęci.

Podejmując działalność gospodarczą, Czesław Bromski we wniosku złożonym w Urzędzie Miejskim w Międzyzdrojach, oprócz tych związanych z weterynarią dodał usługi sanitarne. Z czasem stały się one podstawowym źródłem dochodu firmy. Całe zachodnie wybrzeże, począwszy od Świnoujścia, Międzyzdroje, Wisełkę, Międzywodzie, a skończywszy w Dziwnowie usiane były ośrodkami wypoczynkowymi, restauracjami i barami. Ta infrastruktura, stanowiąca własność Funduszu Wczasów Pracowniczych, w dobie przemian ustrojowych przechodziła przyspieszoną prywatyzację. Od nowych właścicieli działających w branży hotelarskiej i gastronomicznej Sanepid wymagał udokumentowanych działań w zakresie przeprowadzonych zabiegów dezynsekcyjnych, deratyzacyjnych i dezynfekcyjnych. Bromski widocznie trafił na niszę rynkową w tym temacie, bowiem kiedy dał ogłoszenie do prasy o gotowości świadczenia takich usług, dosłownie został zasypany ofertami współpracy. Kupił opryskiwacz z agregatem, takim na kółkach, przyczepkę samochodową do „malucha” i ruszył w trasę siejąc pogrom wśród karaluchów, pluskiew, pcheł, szczurów, myszy, a nawet much i komarów panoszących się w piwnicach, strychach i kuchniach starych budowli, które były domami wczasowymi, restauracjami, barami, stołówkami. W miarę upływu lat dochodziły również nowe obiekty: apartamentowce, i hotele budowane tuż za plażowymi wydmami. Pracował w nocy, kiedy pomieszczenia były puste, a żywność i sprzęt kuchenny zabezpieczone przed środkiem chemicznym. Poznał przy tym wielu restauratorów, kierowników, intendentów, zaopatrzeniowców. Wtedy, nawet nie przypuszczał, jak cenne okażą się te znajomości w przyszłości. W 2025 roku Czesław Bromski odszedł na emeryturę. Zmarł w 2045 roku. Pochowany został na cmentarzu w Międzyzdrojach, niedaleko od „swojej” lecznicy, wśród strzelistych sosen stanowiących początek Wolińskiego Parku Narodowego.

***

(C.d.n.)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Madawydar · dnia 14.09.2020 14:34 · Czytań: 295 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Dobra Cobra dnia 14.09.2020 21:53
Ojoj, akcja się zaczyna wić. Co będzie dalej, co dalej???

Czyta się z zainteresowaniem, choć może przyduży akcent na dane statystyczne z dawnych czasów.


Ukłony,

DoCo
Madawydar dnia 15.09.2020 07:15
Dzięki Dobra Cobro za komentarz. Fakt, pachnie trochę dokumentem.

Pozdrawiam

Mad.
Kazjuno dnia 15.09.2020 08:24 Ocena: Świetne!
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem
Dobra Cobra napisał:
akcent na dane statystyczne z dawnych czasów.
jak określił dokumentalny aspekt powieści Dobra Cobra. Ujęty w taki sposób jest potrzebnym przerywnikiem w fabule, którą dookreślę: "oświatową". Bowiem mnie także dokształcasz dzieląc się fachową wiedzą na temat rolnictwa i przemian w zawodzie weterynarza.
Powieść o romansie z Dorotą niewątpliwie wzbogacasz, choć szczerze mówiąc, oczekiwałem dalszych dziejów rozpoczynającego się romansu i nie jestem pewien, czy "przerywnik" nie należałoby umieścić bliżej początku powieści.

Mam też inną uwagę. Teraz sięgnąłem do poprzednich odcinków, by się upewnić czy romans z Dorotą dotyczy ojca Czesława, czy już syna Łukasza. Jedynym konkretem sugerującym, że chodzi jednak o Czesława jest Piekiełko. Bo mam wątpliwości, czy ten lokal przeszedł suchą nogą do czasów współczesnych i czy nie zniknął po ustrojowej transformacji. Jak Ci (chyba) wspomniałem w Międzyzdrojach byłem 3 tygodnie temu. Zrobiłem sobie wypad z Dziwnówka, gdzie wczasowałem przez 9 dni. Już w czasie poprzednich wizyt zniknął lokal Srebrna Fala. Możliwe, że zniknęło też Piekiełko, do którego dzwoniła Dorota.
Więc jej romans pewnie dział się za komuny, dotyczyłby raczej Czesława - ojca. Zwróć więc uwagę na bardziej konkretne podanie czytelnikom kogo i z jakiego okresu dotyczy rozpoczynający się romans z Dorotą.
(W poprzednim odcinku - z perspektywy Doroty - ani razu nie pada imię ratującego Astora lekarza).
Tego rodzaju "wpadki" zaliczam też i to na co dzień. Choćby zaraz siądę do nanoszenia zauważonej kilka dni temu usterki mogącej wprowadzić w błąd czytelnika powieści, nad którą pracuję.

Serdecznie pozdrawiam Kapitanie Żeglugi Wielkiej, Ahoj!
Kaz.
Madawydar dnia 15.09.2020 13:22
Dzięki KAZza komentarz i cenne uwagi korektorskie. Przemyślę to wszystko i co się da, to jeszcze zmienię, albo wyjaśnię w kolejnych odcinkach.

Pozdrawiam

Mad
Marek Adam Grabowski dnia 17.09.2020 14:00 Ocena: Bardzo dobre
W fajny i ciekawy sposób opisujesz ciężki los Polskiej wsi po 89. Pozwól mi na małą dygresję; otóż podczas transformacji, a następnie integracji z UE, niszczono tradycyjne rolnictwo promując w zamian wielkie molochy, teraz zaś lewactwo chwali ekofarmy. Je tez ekofarmy popieram, ale trzeba pamiętać to te ekofamy zniszczył.

Co do głównego wątku, nie jest może jakoś specjalnie ciekawy, ale na pewno bardzo napisany.

Pozdrawiam!
Madawydar dnia 18.09.2020 08:29
Dziękuję Marku za komentarz . Jeszcze nie jest za późno na odbudowę nie tylko naszego rolnictwa, ale innych gałęzi przemysłu.

Pozdrawiam

Mad
Marek Adam Grabowski dnia 18.09.2020 09:01 Ocena: Bardzo dobre
Nigdy nie jest za późno! Hej!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
wolnyduch
18/05/2022 19:04
No tak, wiem, że to przekład, ja też głownie piszę rymowane,… »
OWSIANKO
18/05/2022 18:41
Galernik wrzuć nie mieszkając! bzdyk »
Lilah
18/05/2022 12:53
Dzięki, wolnyduchu. Miło, że tekst przypadł Ci do gustu.… »
Kobra
17/05/2022 22:16
Dobry. »
Florian Konrad
17/05/2022 20:53
Dziękuję, Kochani i również Was pozdrawiam! »
Florian Konrad
17/05/2022 20:52
Dziękuję i również pozdrawiam. »
wolnyduch
17/05/2022 20:21
Podoba mi się, prosty, bezpretensjonalny wiersz, trafiający… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas