Bohun - d.urbanska
Proza » Obyczajowe » Bohun
A A A

 

Najczęściej grała Chopina. Mazurki wzlatywały skowronkiem spod jej palców i krążyły nad szachownicą pól. Albo i dalej nad rozkołysaną zielenią zagajnika. Ta właśnie muzyka wydawała się jej najbardziej stosowna, gdy przyjeżdżała na wakacje do Nory. Jej siostra była tu wiejską nauczycielką, „Siłaczką”, jak lubiła żartować.

Fortepian, wiekowy i nieco rozstrojony, stał na honorowym miejscu w szkolnej auli.

- Ja wiem, że dla studentki konserwatorium to stary rzęch – kpiła Nora – Ale na nasze potrzeby maluczkich zupełnie wystarczający.

- Mylisz się – protestowała – Ma co prawda swoje lata i przydałoby się go nastroić. Jednak ma bardzo ciepłe brzmienie i moje wakacyjne potrzeby zaspokaja w zupełności.

Gładziła pieszczotliwie połyskliwe wieko instrumentu.

*

Muzyką wabiła mieszkańców wsi. Szczególnie w upalnie dni, gdy przez otwarte okna wślizgiwały się słoneczne promienie i tańczyły na klawiaturze. Pieściły złotem jej odsłonięte ramiona.

A oni tam stali. Zasłuchani, rozszeptani.

- To siostra nauczycielki… Znowu przyjechała… I gra

Kobiety częściej przystawały. W drodze ze sklepu, spółdzielni, jak tu mówią. Albo idąc na pole. Czasem z dzieckiem na ręku.

Oto twoja publiczność, szeptała z uśmiechem. Prostowała zmarszczki na ich czołach, głaskała zapadnięte policzki. Lubiła myśleć, że wraz z mistrzem Fryderykiem niesie im radość, ulgę i nadzieję.

*

Mężczyźni rzadko się zatrzymywali. Ze zmarszczonymi brwiami pędzili do swoich bardzo ważnych spraw. Chociaż był wyjątek.

Wysoki, smagły, szerokoplecy, z ciemnymi potarganymi włosami. Była w nim jakaś dzikość i nieokiełznanie. Zawsze stawał na widoku, jakby chciał się jej zaprezentować w pełnej krasie.

Złapała się na tym, że czeka na jego przyjście. A potem grała tylko dla niego. Wydobywała z klawiszy tętent dzikich koni w szerokim stepie i szum wiatru na rozwianych grzywach. Bohun – szeptała, grając – mój Bohun.

*

To było niedzielne późne popołudnie. Ten czas, gdy siwa szarość, pełznąc ku granicy światła, zapowiadała nadejście mroku.

Dobra pora na spacer, pomyślała. Z daleka słyszała młode głosy. Brzęczały pszczelo, wybuchały fajerwerkami śmiechu.

Nie miała ochotę na towarzystwo, więc skręciła w ścieżkę nad rzekę. On jednak ją dojrzał i za trzy uderzenia serca był już przy niej.

Nie zapytał, czy może, czy ona życzy sobie, by jej towarzyszył. Po prostu szedł obok jak wielki, milczący cień. Czy można pozbyć się cienia?

- Pięknie grasz – Głos miał niski, z lekkim zaśpiewem.

- Lubisz muzykę?

- Chyba każdy lubi.

- No, nie wiem.

Szli milcząc, gdy nagle odwróciła się w stronę wioski i zauważyła, że jej kontury rozmyły się dziwnie, bo już zagarniała ją  smolistość nocy.

- Ciemno się robi, wracajmy.

- Boisz się ciemności? – Błysnął bielą zębów, a ona zadrżała.

- Chyba każdy się boi.

- Nie każdy. Niektórzy uważają noc za przyjaciółkę.

- Tak, drapieżniki, sowy i nietoperze – Potknęła się nagle, a on przytrzymał ją za łokieć.

Stanęli przy ogromnym głazie. Wskazał ledwo widoczną nitkę dróżki:

- Stąd jest skrót do szkoły.

A potem dodał – Przyjdź jutro.

*

Pierwszy pocałunek pozbawił ją tchu. A przecież był delikatny – motyli i drżący. Uwodzili się nawzajem przełamując nieśmiałość. I przekraczając granice.

On odkrywał przed nią swój świat. Piski, pluski i szelesty. Na łące, w rzece, w konarach drzew.

Ona zaś grała dla niego. Stary fortepian nigdy nie brzmiał piękniej. Porzuciła mazurki dla rozlewności walca. Dla pijanego tanga z tawerny, drażniącego zmysły.

Nora była niezadowolona, więc tłumaczyła jej cierpliwie:

- To nic nie znaczy. On jest dla mnie epizodem. Ale ja będę dla niego epoką – dodawała z pychą.

*

Ten wieczór od początku był inny. Ciężkie powietrze wisiało na czubkach drzew i zalegało w szuwarach. Pot spływał po twarzach, oblepiał ubrania.

- Może się wykąpiemy? – zaproponował – Gorąc taki.

Potrząsnęła głową:

- Nie, nie mam ochoty.

Ale on już był przy niej i ściągał niecierpliwie ramiączko sukienki.

- Ja właśnie mam ochotę!

Szarpał tkaninę, oczy lśniły dziko, kobaltowo.

- Przestań! – Protestowała, ale nie słuchał. Rozległ się trzask rwanego materiału i po chwili leżała już w wysokiej trawie.

- Przecież od początku o to ci chodziło, paniusiu z miasta, nie?

- Oczywiście, że nie – Szarpała się, ale silne ramiona przygwoździły ją do ziemi. Poczuła wilgoć pod powiekami.

- Proszę. Ja nie chcę tak. Powinno być pięknie

- Będzie pięknie – zarechotał. Jedną ręką zakrył jej usta, a drugą gmerał przy rozporku. Potem jej trzewia wybuchły żywym ogniem.

Po wszystkim podniósł się i chwiał się nad nią rozkołysany jak potężny, czarny pająk.

Zbierała szmatki, tłumiąc łkanie.

*

Siekierę znalazła w drewutni.

Zamachnęła się i rąbała, chociaż instrument stawiał opór. A każde uderzenie zdawało się przynosić ulgę.

- Łup – i precz upokorzenie!

- Łup – i precz ból!

- Łup – i precz wstyd!

Nora stanęła w progu i zawołała z trwogą:

- Bój się Boga! Co robisz?!

Odwróciła twarz wykrzywioną szyderstwem.

- Biorę rozbrat z kulturą… Nieodwołalnie.

A potem osunęła się na podłogę z histerycznym śmiechem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
d.urbanska · dnia 06.01.2021 20:27 · Czytań: 576 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 14
Komentarze
Darcon dnia 06.01.2021 20:34
Bardzo ciekawe w formie, dawno nie czytałem niczego podobnego. Nostalgiczne i romantyczne, a końcowego dramatu się nie spodziewałem. Pachnie dziewiętnastym wiekiem. Lekko i ładne napisane. Nie jestem targetem, ale nie sposób nie docenić. :)
Nie wiem, czy dobrze interpretuję zapis dialogów kursywą - opowiadanie ma brzmieć jak wspomnienie?
Pozdrawiam.
Kazjuno dnia 07.01.2021 09:15 Ocena: Świetne!
D. Urbańska.
Cieszę się, że koło mnie zagościłaś. W końcu stara znajoma (przepraszam za "starą", bo nie wykluczam, że zaliczyłaś dopiero osiemnastkę).
W twojej opowieści jest prawie wszystko co lubię: są artystyczne ciągoty /które sam posiadam/, jest seks i przemoc, no i ten fagas romantyczny brutal, a takich uwielbiają kobiety.
Oprawiłaś opowiadanie w zgoła poetyckie opisy przyrody - a takich przy swoim prymitywnym warsztacie - niestety nie potrafiłbym stworzyć.
Przeto nie dziwię się zachwytom Darcona. Bo to, co tu gadać, perełka.
Osobiście wolałbym zbliżenie z Bohunem podmalować nieco pornografią, ale skoro sam nie mam odwagi wtrącać takich detali, to i Tobie się nie dziwię.

Stęskniłem się za twoimi komentarzami, ale rozumiem, dlaczego ode mnie stronisz. Pewnie moje teksty wydzielają stęchliznę typową dla ciemnogrodu, więc nie chcąc drażnić powonienia wolisz omijać mnie szerokim łukiem :) .

Cóż, pozdrawiam Cię ciepło, już nie licząc na rewanżowe odwiedziny, które bez wątpienia dodałyby mi otuchy.
Przymilając się, postawię Ci najlepszą cenzurkę, na którą zapewne zasługujesz.
d.urbanska dnia 07.01.2021 10:46
Darcon, dziękuję za łaskawość. Kursywą wyróżniłam mowę zależną. A dlaczego XIX wiek?Tak tylko pytam :) Pozdrawiam serdecznie.
Kazjuno, również dziękuję. Pornografia to nie moja działka. A w Twoich tekstach punktowałam czasem niedociągnięcia stylistyczne i gramatyczne, a Ty tak poprawiłeś warsztat, że nie ma sie czego czepiać :) Ale spróbuję.
Pozdrawiam serdecznie
Bardzo mi zależy na uwagach kolegów po piórze.
Jaga dnia 07.01.2021 18:03 Ocena: Świetne!
Krótkie, ale treściwe :) Lekko napisane, zwiewnie na początku i romantycznie ( piękne opisy!), a potem jak to w życiu;) Bardzo mi się podobało zestawienie Bohuna z pianistką.
Cytat:
- Stąd jest skrót do szko­ły. A potem dodał – Przyjdź jutro.
I wiadomo było, że przyjdzie, choć wiadomo było jaki jest Bohun po tym dialogu, a ona jak ta ćma do lampy ... ehhh.
Bardzo zgrabny tekst. I zakończenie też.
Nie zgadza mi się tylko jedna rzecz. To zdanie
Cytat:
Potem jej trze­wia wy­bu­chły żywym ogniem.
świadczy o tym, że jej się podobało. Czyli ciało było zadowolone a głowa nie? To mi nie gra. A może ja się mylę. Może ten ogień niszczący był i chodziło o ból?
Pozdrawiam ciepło,
Jaga N.
d.urbanska dnia 07.01.2021 20:14
Jaga, dziękuję, dziękuję za przychylność. Tak naprawdę to lubię, gdy tekst jest odbierany niejednoznacznie. Daje to pole do popisu dla wyobraźni czytelnika :) Pozdrawiam najserdeczniej
Darcon dnia 08.01.2021 09:49
Skojarzyły mi się "Noce i dnie", te wiejskie klimaty i sposób prowadzenia narracji, ale mam na myśli serial.
Pozdrawiam. :)
Usunięty dnia 08.01.2021 23:41 Ocena: Świetne!
Dla mnie świetne, a subiektywnie uważałbym, że byłoby jeszcze lepiej, gdyby nieco bardziej pociągnąć końcówkę, napisać cos więcej.
Jednak sporo drobnych błędów.

Pozdrawiam
d.urbanska dnia 09.01.2021 11:36
Darcon dzięki za wyjaśnienie :)
Antoni dziękuję za ocenę. Jakie błędy masz na myśli? Chętnie poprawię. Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 10.01.2021 19:04 Ocena: Świetne!
Twoje pióro jest nie tylko znakomite w czytaniu, ale również oryginale. Najbardziej zwróciłem uwagę na rozpoczęcie; zwłaszcza na fragment o "mazurkach" i "skowronku". Fabuła ciekawa i nieprzewidywalna. Zapowiadała się babski romans, ale brutalny finał mnie zaskoczył.

Pozdrawiam
d.urbanska dnia 10.01.2021 21:45
Marek Adam wielkie dzięki. Po takich komentarzach chce się pisać :) Pozdrawiam
Jacek Londyn dnia 12.01.2021 08:49
Dzień dobry.

Tekst przypomina trochę te pisane w innej epoce. To nie zarzut. Bohun jak najbardziej jest tu na miejscu.
Wszystko toczy się dobrze, w przemyślany sposób, do ostatniego fragmentu. A w nim następuje potrójne łup. Jakoś mi to nie gra. Oczywiście nie musi.:)
Mam też wrażenie, że odreagowanie bohaterki jest przerysowane, ma nawet odcień humorystyczny. Ucierpiał Bogu ducha winny instrument - własność publiczna. Gdyby należał do instrumentalistki od dziecka (prezent od rodziców, dziadków), gdyby stał w rodzinnym domu... no może. Ale żeby z siekierą iść do szkoły? Podsumowując - pierwsza część na tak, druga na nie.

pzdr
JL
d.urbanska dnia 12.01.2021 16:17
JL - dzięki za ciekawy komentarz. Myślę jednak, że bohaterce zależało na tym właśnie instrumencie, chociaż własność publiczna :) Pozdrawiam.
Helena Dulska dnia 13.01.2021 00:07
Bardzo podoba mi się Twój styl: nieprzegadany, z prostymi i zaskakującymi zdaniami, trafiającymi w sedno. Czytałam z wielką przyjemnością. Ja też mam na swoim koncie fortepianowe opowiadanie, może je odgrzebię... Rażących błędów nie zauważyłam, może tak byłam przejęta czytając, a może wcale ich tu nie było. Tak czy inaczej - oczarowałaś mnie.
Pozdrawiam,
Hela
d.urbanska dnia 13.01.2021 11:29
Helu, dziękuję za tę "przyjemność i oczarowanie" :) Tym bardziej, ze miałam niedosyt dziewczyn w komentarzach. Pozdrawiam najserdeczniej
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
23/05/2022 17:00
Marku, dziękuję za wizytę. Lilah, dziękuję za wizytę i… »
Lilah
23/05/2022 16:45
Żal mi się zrobiło owego sumiennego konsumenta, widać odwyk… »
Marek Adam Grabowski
23/05/2022 15:30
Już to komentowałem na innym portalu, więc tutaj jedynie… »
Kobra
23/05/2022 14:57
Ja także przeczytałam z mrówką... :) Gonady, kos - jaja?… »
Kobra
23/05/2022 14:53
Aż się zdziwiłam, że dolna... »
tetu
23/05/2022 13:57
Wiersz napisany sprawnie, bez udziwnień. Bije z niego… »
tetu
23/05/2022 13:49
Bardzo dziękuję Afrodyto za takie spojrzenie na wiersz.… »
tetu
23/05/2022 13:43
Kurcze, przeczytałam i z mrówką kosa i za pierona nie mogłam… »
tetu
23/05/2022 13:37
Pięknie wszystkim dziękuję za refleksje. Pozdrawiam. »
FrancodeBies
23/05/2022 12:11
Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie »
Aleksandra Kaczmarek
23/05/2022 11:24
Bardzo bliski mi wiersz. Pozdrawiam »
Yaro
22/05/2022 22:31
Dziękuję za komentarz:)Błędy są owszem poprawię.… »
Lilah
22/05/2022 21:56
Też tak uważam, valerio. Dziękuję :) Ależ to… »
wolnyduch
22/05/2022 21:49
Wiersz miałam już przyjemność czytać gdzieś indziej...… »
wolnyduch
22/05/2022 21:05
Tak, dobrze się czyta to smutne, napisane z polotem… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas