Erotyk na cztery ręce prozą - AndreaDoria
Proza » Obyczajowe » Erotyk na cztery ręce prozą
A A A
Silnik autobusu mruczał monotonnie mechaniczną kołysankę. Melodia w połączeniu z delikatną wibracją podłogi sprawiła, że Zbyszek powoli tracił poczucie realności miejsca, w którym się znalazł. Białe płatki śniegu za szybą zaczęły układać się w abstrakcyjne obrazy. Myśli leniwie spowalniały swoją częstotliwość. Zapadał się we własne ciało coraz głębiej i głębiej.
Dlaczego tu jest? Co sprawiło, że zdecydował się na ten szaleńczy krok? Jak to się zaczęło?

Dziwne, lecz nie pamiętał kiedy Magda pojawiła się w jego życiu. Kiedy stała się cząstką jego samego. Pewnego dnia spostrzegł, że jest. Zaczął zauważać jej komentarze pod swoimi utworami. Subtelne, delikatne, współbrzmiące z jego wrażliwością. Zaczęło mu na nich zależeć. Kto zrobił pierwszy krok - ona czy on? A może oboje jednocześnie poczuli, że muszą się poznać. Zawsze zaśmiewał się do łez z wirtualnych miłostek. I oto, to samo przytrafiło się jemu. Pierwsze, nieśmiałe wymiany zdań. Odkrywanie przeszłości. Zdziwienie, że mają tak wiele wspólnego. Tragiczne przejścia cementowały ich znajomość. Stały się pomostem duchowego porozumienia.
Delikatnymi dotknięciami klawiszy cyzelował słowa wysyłane pod jej adresem. Pieścił klawisze jak wirtuoz klawiaturę fortepianu. Tak, gdyż słowa stały się muzyką.
Uwerturą czułości, zrozumienia i ... miłości? Bał się tego uczucia, bronił się, nie dopuszczał do siebie. Nie chciał ponownie przeżyć zawodu i rozczarowania. Tak długo wychodził z ostatniego kryzysu. Lecz światełko nadziei płonęło coraz jaśniej.
Pewnego dnia wystukał magiczne zaklęcie:
-Kocham. Kocham twoją przeszłość i teraźniejszość. Kocham to co było i co będzie. Wykrzyczę całemu światu - znowu kocham.
- Jesteś pewny? - pojawiło się na monitorze.
- Tak, jestem - odpowiedź popłynęła w sieć.

Nagły wstrząs autobusu wyrwał go ze wspomnień. Spojrzał przez zaśnieżoną szybę. Powoli zorientował się gdzie jest. Jeszcze kilkanaście minut jazdy, kilka chwil do odkrycia wielkiego znaku zapytania.
Powrócił do historii ich znajomości. Przełomem był Pan P. z opowiadania (jego opowiadania). Stał się nim ponownie. Pan P. słuchał a właściwie czytał to, co do niego docierało. Czytał płacząc bezgłośnie, przeżywając koszmar cudzego życia. W jego sercu rodziła się czułość tak wielka, że tylko on mógł udźwignąć jej ciężar. Wszystkie opisane przez niego dramaty stały się drobnostką w porównaniu z tym, co odkrywała przed nim Magda. Tak bardzo chciał powiedzieć co czuje, lecz żadne słowa nie były w stanie tego wyrazić. Ból, gniew, czułość, współczucie, miłość. Wszystko gotowało się w nim, buchało parą emocji. Czy zawsze musi czuć ból innych, czy zostało to jego przeznaczeniem? Dni mijały a Zbyszek lub Pan P. jak kto woli coraz bardziej poznawał przeszłość Magdy. Żył jej przeszłością i cierpiał.
Przedwczoraj przeżył szok.
- Jadę do ciebie - oświadczyła Magda.
Z niedowierzaniem patrzył w monitor. To niemożliwe. Chciał tego bardzo, lecz jednocześnie obawiał się. Mieli własne życie, rodziny.
Oświadczenie Magdy burzyło jego mały, bezpieczny światek. Wprowadzało element, który nie pasował do prawie ułożonych puzli jego życia. Przeżył całonocną wewnętrzną walkę. Kipiało z niego emocjami. Wszelkie schematy waliły się w gruzy. Ranek zastał go z kawałeczkami układanki rozsypanymi po podłodze. Lawina zdarzeń ruszyła i nic nie mogło jej już zatrzymać.
Ustalili dzień i godzinę. Miejsce w neutralnym mieście.
Tak oto znalazł się w autobusie, który wiózł go do ... Właśnie, do czego?
Jak jego budowane tygodniami wyobrażenia zachowają się w zetknięciu z rzeczywistością. Wysiadł przed dworcem. Miał ponad godzinę do przyjazdu jej pociągu. Włóczył się bez celu po holu dworca. Bezdomni jak zwykle okupowali dolny poziom. Kartonowe posłania pokrywały posadzkę przy ścianach. Bezmiar beznadziei i wegetacji. Zastanawiał się, czy czują się jeszcze ludźmi. Z trudem otrząsnął się z przygnębiających myśli. Lepiej pomyśleć o zbliżającym się spotkaniu. Minuty wlokły się niemiłosiernie. Wreszcie peronowa szczekaczka oznajmiła przyjazd pociągu Magdy. Zastanawiał się czy ją rozpozna.
- Zbyszku - głos tak znany z telefonicznej słuchawki spłynął na niego falą ciepła.
- Magda - objął ją delikatnie. Czuł dziwne skrępowanie. Dyskretnie obserwował jej twarz, wprowadzając korekty do portretu powstałego w wyobraźni.
- Jaki masz plan? - Spytała z uśmiechem.
Z zakłopotaniem stwierdził - Właściwie nie mam żadnego.
- Nie szkodzi - jej uśmiech był rozbrajający - Chodź siądźmy chwileczkę.
W maleńkiej dworcowej kawiarence zwolnił się prawie stolik. Przy kawie w plastykowym kubku, kończył retuszowanie jej obrazu. Gdy spojrzenia się spotkały, poczuł gwałtowny uścisk w żołądku. Stada rozszalałych mrówek rozpełzły się po całym ciele. Wirtualna bariera topniała z każdą sekundą. Oto siedziała przed nim. Żywa i prawdziwa. Chcąc upewnić się, czy to nie sen, dotknął delikatnie jej dłoni. Następny tabun mrówek ruszył wzdłuż kręgosłupa.
Zauważył seledynowo-różową aurę strzelającą z własnych palców. Nie mógł w to uwierzyć. Przecież pozamykał swoje kanały kilka lat temu, nie mogąc udźwignąć otaczającego bezmiaru cierpień.
- Choć, pokaż mi dworzec - głos Magdy wyrwał go ze stanu fascynacji.
- Dworzec? A co tu można oglądać - nie umiał ukryć zdziwienia.
- Chcę zobaczyć i już - jej uśmiech był rozbrajający.
Mijali powoli rzędy sklepików.
- Byłam tu kiedyś. Chcę odświeżyć sobie pamięć - znowu ten uśmiech.
Dla niego gotów był włóczyć się po holu bez końca.

Postanowili znaleźć miejsce, gdzie mogliby spędzić pozostające im trzy godziny. Jeden z lokali przypadł im do gustu. Wpadli w objęcia wiklinowych foteli. Płomień maleńkiej świeczki wprowadzał zalążek intymności.
Ponownie utonął w jej oczach. Spadał w nie bez końca. Odnajdywał obrazy już znane oraz te widziane po raz pierwszy. Magda młodniała z każdą chwilą, stając się nastoletnią Madzią. Spijał uśmiech z jej twarzy. Smakował go, delektował jego słodyczą.
Ich dłonie znowu się spotkały. Delikatnie i czule gładził jej palce. Starał się przekazać tym dotykiem całe pokłady ciepła w nim zalegające. Całą miłość, czułość przelewając w jej dłonie.
Słowa, które padały były tylko akompaniamentem. Główną melodię grały palce. Każde dotknięcie grało innym dźwiękiem. Wibrowało unisono niepowtarzalną improwizacją. Łagodnym pianissimo łaskotało opuszki. Koncert na cztery ręce bez słuchaczy. Fryderyku! Gdybyś mógł to usłyszeć!
Lecz znalazł się krytyk, który przerwał to widowisko. Czas, nieubłagany cenzor dał znać o sobie wycinając ostatnie akordy.
Zbyszka dławiło w gardle. Nigdy nie lubił pożegnań, lecz to było wyjątkowo bolesne. Nie pamiętał jak wrócił do domu. W myślach kadr po kadrze odtwarzał szczegóły spotkania. Po raz drugi, piąty, dziesiąty. Z niecierpliwością oczekiwał ukazania się ikonki Magdy w sieci.

- Zbyszku! Masz niezwykły wzrok. Prześwietlał mnie jak promienie rentgena. Zrozumiałam też jedno. Ty kochasz wszystkich ludzi, którzy cierpią. Dajesz im siebie. To inny rodzaj miłości.

Zastanowił się nad odpowiedzią. Po chwili palce zatańczyły po klawiaturze, kontynuując ten erotyk na cztery ręce prozą.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AndreaDoria · dnia 20.03.2007 07:39 · Czytań: 2417 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
27/01/2022 00:42
Bardzo słuszne skojarzenie, Inesko, rumaki i poezja nie… »
bruliben
26/01/2022 23:34
Oj tak Wiolinie, Czasem jest szczodra, innym razem skąpa w… »
pociengiel
26/01/2022 23:25
dzięki, no bywa »
Wiolin
26/01/2022 21:51
Witaj Niczydarze. To "MY" ma wymiar za… »
Wiolin
26/01/2022 21:29
Witaj Pociengiel. Nie potrafię tegoż wiersza sformatować,… »
Wiolin
26/01/2022 21:16
Witaj Bruliben. O jak fajnie to ująłeś...Ona ma to do… »
valeria
26/01/2022 21:13
wiersz fajny, otwierają się horyzonty, warto je zbilansować… »
Wiolin
26/01/2022 21:09
Witaj Florianie. Za mądrze i za wiele politycznie.… »
Wiolin
26/01/2022 20:39
Witaj Florianie. Ty tak po nowemu...Licowanie podpowiada… »
Wiolin
26/01/2022 20:15
Witaj Julando. No nie wierzę....Zapewne minęły 4 lata od… »
Yaro
26/01/2022 20:02
Najważniejsze by w życiu być człowiekiem. Szarość jest… »
Wiolin
26/01/2022 19:56
Witaj Zolu. Tak naprawdę boję się tej inności. Jestem… »
Wiolin
26/01/2022 19:35
Witaj Ewuniu. Rzeczywiście pieśni kojarzą mi się z Rosją,… »
OWSIANKO
26/01/2022 16:26
rzeczywiście, poezja pisana prozą »
OWSIANKO
26/01/2022 16:13
Dziękuję, Afrodyto. »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas