Andrzej Pilipiuk - Bomba atomowa - valdens
Dla użytkownika » Warsztaty Andrzeja Pilipiuka » Andrzej Pilipiuk - Bomba atomowa
A A A
Jeśli zechcecie być w przyszłości zawodowymi grafomanami, staniecie wobec wyboru.
Pisanie to nieustanne zmaganie się z problemami. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdybyśmy zawsze pisali to, na co mamy ochotę, to co przynosi nam radość tworzenia. Niestety.
Jeśli zdecydujemy się publikować - lub jeśli, o zgrozo, postanowimy żyć z pisania, wcześniej czy później będziemy musieli stanąć przed wyborem - czy piszemy dla siebie, dla redaktora, dla krytyka, czy też dla czytelnika...
Pisząc dla siebie, jesteśmy całkowicie wolni. Treść, forma, tematyka - nie mają znaczenia. Możemy machnąć powieść z życia masonów w kosmosie albo nowelkę gloryfikującą wujaszka Adolfa H i jego pomysły. Możemy pisać sonety na cześć zamężnej sąsiadki lub jej nieletniej córki. Problem zaczyna się w chwili gdy zechcemy to, co naskrobiemy, pokazać innym ludziom. Jedni nie lubią wujka Adolfa, inni nie wierzą w istnienie masonów, a są i tacy, którzy nie znają waszej sąsiadki albo sądzą, że jej córka jest za młoda. To, co napiszemy będzie dla nich nudne lub niestrawne. Siłą rzeczy musimy więc, pisząc, skoncentrować się na zainteresowaniach, które są wspólne lub poszukać odbiorcy, posiadającego zainteresowania zbieżne z naszymi. Dzięki Internetowi nie jest to specjalnie trudne. I tu pojawi się pierwszy problem. Szerzej o tym za chwilę.

Publikacje elektroniczne mają to do siebie, że chwilowo przynajmniej, nikt nie traktuje ich poważnie. Co gorsza, publikowanie czegokolwiek w Internecie nie tylko nie generuje żadnych honorariów, ale - co gorsza - powoduje, że wyemitowany w ten sposób tekst, staje się spalony w oczach potencjalnego wydawcy. Jeśli zatem chcemy dotrzeć do potencjalnych czytelników za pomocą wydania naszych dzieł na papierze, musimy uwzględnić istnienie redaktorów... O tym, co to za typki, już kiedyś, na tych łamach, wspomniałem. Niestety tu oni narzucają reguły gry. Odczułem to szczególnie na początku kariery, pisząc kontynuację przygód Pana Samochodzika.
Doszło do brutalnego zderzenia dwu wizji. Moja koncepcja nie do końca im się spodobała, ich koncepcja zupełnie nie odpowiadała mi. Wreszcie, drogą wielu kompromisów, udało mi się przepchnąć coś, co nie do końca odpowiadało moim zamierzeniom, ale było dla nich strawne.
Oczywiście czasem zdarza się nam trafić na redaktora, z którym łatwo dogadać się nie da. I tu stajemy wobec problemu takiego - na ile gotowi jesteśmy ustąpić. W którym momencie negocjacje stają się akceptowaniem warunków, których zaakceptować nie chcemy, i które kłócą się z naszym sumieniem. Dlatego musimy sobie w pewnym momencie powiedzieć stop. Osiągnęliśmy granicę - której przekroczyć nam już nie wolno.
Mówi się, że każdy ma swoją cenę. Ponoć każdego można kupić. Musimy uczyć się podnosić naszą cenę wysoko, tak wysoko, abyśmy przestali ją znać.
Ustawiłem poprzeczkę wysoko. Gdy było trzeba, zrezygnowałem z wydania jednego tomu samochodzika. Dalsze poprawki uznałem za nadmierne ugięcie karku. Po dwu latach molestowania wydawcy, dostali ten tom - ale przerobiony niemal nie do poznania. Wyciąłem to, co stanowiło o jego wartości. Nie dostali tego, co chcieli zbrukać za pierwszym razem.
Wracając do meritum, ugiąwszy karku przed redaktorem, stajemy na rozdrożu. Nasze dzieło się ukaże. Czy jest pisane dla ludzi czy dla krytyków? Tu też łatwo się sprzedać.
Istnieją w naszym kraju wpływowe środowiska, które za książkę "odkłamującą historię", szkalującą nasz naród i naszych przodków, gotowe są hojnie zapłacić. Wystarczy trochę popluć na Kościół, przemilczeć nieco realiów dawnych czasów, sugestywnie opisać pijanych chłopów z kłonicami i dymy nad polskim miasteczkiem na Podlasiu, by dobrać się do prawdziwej kopalni skarbów. Naszemu grafomańskiemu gniotowi zapewniona zostanie fachowa redakcja i pierwszorzędna korekta. Wydany zostanie w wielkim nakładzie, cały koncern medialny dołoży sił, by nasze nazwisko i tytuł dzieła poznał każdy ćwierćinteligent uważający się za intelektualistę. Zobaczymy swoje zdjęcia w gazetach, zostaniemy namaszczeni na autorytet moralny, wreszcie spłynie na nas deszcz złota i zaszczytów. Honor łatwo przeliczyć na pieniądze.

Istnieją książki, które stanowią przełom, zmieniają sposób myślenia ludzi. Istnieją książki, które nigdy nie powinny zostać napisane. Jest ich wiele. Są wśród nich dzieła pseudonaukowe jak "Młot na czarownice" czy "Kapitał" K. Marksa. Są podręczniki jak "Mein Kampf" Hitlera. Są powieści takie jak "Lolita" Nabokova. Skutki ich rażenia są różne. Czasem zginie kilkaset osób, czasem miliony. Czasem chęć zdobycia sławy przez trzeciorzędnego grafomana, doprowadzić może do rozkwitu zboczeń, do śmierci i cierpień tysięcy dzieci. Czasem wystarczy jedna książka, czasem, aby zaszło jakieś zjawisko, potrzeba ich wiele. Lenin pisał, że rewolucja jest dziełem pisarzy i dziennikarzy. I miał rację. Przypuszczalnie ani ja, ani nikt z pośród czytających te słowa, nie jest i nigdy nie będzie w stanie napisać książki, która poruszy niszczycielską lawinę. Ale lawina nie składa się z jednego kamienia. Często równie groźna może być ta złożona ze żwiru, prąd intelektualny porywający ze sobą masę grafomańskich dziełek, które pojedynczo nie zmienią nic, ale w większej dawce wypalą czytelnikowi mózg...
Wspominałem wyżej o publikacjach w sieci. Gdyby Lenin powrócił i postanowił znowu rozpętać krwawą hekatombę, zacząłby o publikowania swoich artykułów w Internecie. Publikację papierową czasem udaje się przechwycić i zastopować. Sieciowej - nigdy.

Mam swoje poglądy. Wierzę w kapitalizm i w imię tej wiary odrzuciłem propozycje współpracy z trzema lewicowymi gazetami, choć w jednej z nich, puszczając jeden artykuł miesięcznie, mogłem zarobić tyle, by przez resztę czasu leżeć do góry brzuchem. Mam swój honor i w jego imię odmówiłem firmowania moim nazwiskiem kilku, pozornie, drobiazgów historycznych. Być może ktoś kiedyś spróbuje mnie jeszcze kupić, ale sam nie znam ceny, którą musiałby wyłożyć. Wybrałem pisanie dla ludzi, dla czytelników, którzy są z grubsza tacy, jak ja. Nie dla dewiantów podglądających córkę sąsiadki, nie dla psycholi wielbiących wujka Adolfa i dziadka Marksa, nie dla łowców "Żydów" albo "żydów", lub tropicieli "tradycyjnego polskiego antysemityzmu". Jestem konserwatystą. Nie dokładam swojego żwiru do lawiny. Kładę moje kamyki na murze mającym ją zatrzymać. Mam swoich czytelników. To fajni ludzie. Często nie znają nawet ortografii, ale skrobią meile do ólóbionego pisarza. Czytam to i czuję, że każdy, kto jest z charakteru podobny do mnie, zrozumie i polubi moje książki. Liczę, że wraz z nimi przejmie nieco moich wartości. I może z przekonania, może czasem z przekory spojrzy na urzędników, naszych "kochanych współobywateli", oraz przejrzy absurdy naszego kraju oczyma Wędrowycza lub Alchemika.

Umiejętność pisania w sposób plastyczny i zajmujący jest rzadkim darem. Nazywamy to lekkością pióra. Ma ją może 20% tych, którzy w ogóle chwytają za długopis lub siadają przed klawiaturą. Doświadczenie w pisaniu także nie jest częste. Wydałem 24 książki. Potrafiłbym napisać niemal wszystko. Umiejętność pisania to broń niekiedy groźniejsza od bomby atomowej. Im lepiej to potrafimy, tym większe będą ewentualne skutki rażenia. W którymś momencie pojawia się pokusa. Przeskoczyć kilka etapów kariery. Przyjąć wyciągniętą serdecznie dłoń kusiciela. Zarobić w rok czy dwa na własną willę, zobaczyć swoje nazwisko na pierwsze stronie gazety. Tylko czy warto? Kuszono mnie kilkakrotnie. Nie uległem. Mam w dłoniach potencjalny zapalnik bomby atomowej... I mam tego świadomość. Może przeceniam skalę zagrożenia, może to tylko zwykły granat zdolny zabić kilka osób. Nie jestem pewien, ale zakładam najgorsze, więc staram się postępować odpowiedzialnie. Nie poddaję się owczym pędom lawiny. Kładę kamienie, stawiając mur. Może nigdy nie dorobię się willi z basenem, nie dostanę nagrody Nike, ani Nobla, nie zostanę autorytetem moralnym, ani nikt nie namaści mnie publicznie na intelektualistę. Może działanie moje jest bez sensu i nadciągająca lawina zmiecie to, co stawiałem. Ale nie żałuję specjalnie zaszczytów, które mnie ominą. Mam swoją robotę i mam ludzi, dla których piszę. Mam robotę, która sprawia mi przyjemność, daje satysfakcję, a do tego wszystkie pozwala przeżyć i nawet czasami ciut zaszaleć.
Jestem wybrańcem, w podobnej sytuacji jest może 1% naszego społeczeństwa. Osiągnąłem to, co chciałem, bez konieczności zmienienia się w moralnego karła. Pisząc inne rzeczy, trafiłbym do szerszego kręgu odbiorców, ale wierzę ze wybrałem właściwą drogę.

Rubryka niniejsza przeznaczona jest dla ludzi, których interesuje proces twórczy. Jedni wykorzystają moje, często chaotyczne, zapiski analizując utwory literackie w wypracowaniach. Inni spróbują opierając się na tych tezach napisać coś własnego. Jeszcze inni czytają to dla zabicia czasu. Myślę, że dzięki moim radom przechylą się szale w kilku mózgach i paru z Was wkroczy na ścieżkę literatury. Dzisiejszy odcinek napisałem, by uświadomić tej garstce, że być może któregoś dnia będą trzymali w dłoniach zapalnik bomby atomowej. Chciałbym, żeby w chwili próby okazali się odpowiednio twardzi.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 03.04.2009 14:49 · Czytań: 3817 · Średnia ocena: 3,86 · Komentarzy: 15
Komentarze
nod dnia 03.04.2009 15:39 Ocena: Bardzo dobre
Szczerze powiedziawszy wątpię, abym się sprzedał kiedykolwiek dla kasy. Przede wszystkim wątpię, aby ktokolwiek, kiedykolwiek chciał mnie kupić. ;)
Jeśli jednak miałbym pisać coś niezgodnego z moimi przekonaniami, to chyba prędzej wynikałoby to z próżności. Wydaje mi się że każdy "artysta"(jak to brzmi) ma w sobie coś z egocentryka. Każdy pragnie, aby jego dzieła były czytane, oglądane, oceniane(najlepiej pozytywnie). Pragnie być w centrum uwagi. Wielu oddałoby za to duszę diabłu.

A tymczasem (właśnie z tego powodu) zapraszam:
http://zapisanestronice.blogspot.com

:D :D :D
Samuel Niemirowski dnia 04.04.2009 03:06 Ocena: Bardzo dobre
Wierność poglądom politycznym? A nie lepiej takich nie posiadać? Zbigniew Nienacki był wspaniałym pisarzem, a swoje na cześć ustroju napisał. Nie dość, że dużo na tym zyskał to i mógł przy okazji wypromować swoją autorską twórczość.
Usunięty dnia 04.04.2009 09:10 Ocena: Świetne!
"Może działanie moje jest bez sensu i nadciągająca lawina zmiecie to, co stawiałem." - nie zmiecie.
nod dnia 04.04.2009 11:24 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Wierność poglądom politycznym? A nie lepiej takich nie posiadać?

Poglądy polityczne są w dużej mierze odzwierciedleniem poglądów na świat. A przecież każdy jakieś posiada. Jest jednak tak, że poglądy te się zmieniają i człowiek z zagorzałego komunisty może stać się skrajnym prawicowcem. I na odwrót. Wpływ na to może mieć doświadczenie życiowe, zawód na politykach itd. itp.
Inną kwestią jest to, czy człowiek przyznaje się do swoich poglądów i czy postępuje zgodnie z nimi. To już jest niestety rzadkość i podpada poniekąd pod pojęcie hipokryzji.

--------------------------------------------------------
http://zapisanestronice.blogspot.com/
Vanillivi dnia 05.04.2009 13:10 Ocena: Bardzo dobre
Generalnie rzecz biorąc zgadzam się z tym, co autor tu napisał, wierność swoim poglądom jest ważna - chociaż ja odwrotnie, nie lubię właśnie konserwatystów.
Samuel Niemirowski dnia 05.04.2009 20:28 Ocena: Bardzo dobre
Wierność własnym poglądom? Phi!
Kiedy zapytano Russela czy gotów jest oddać życie za swoje przekonania, odparł: Oczywiście, że nie. Zawsze może się okazać, że się myliłem.

;-)
nod dnia 05.04.2009 23:47 Ocena: Bardzo dobre
@Samuel

Słowa te brzmią bardzo mądrze i zdają się być przemyślane. Czytając je, nawet się lekko uśmiechnąłem. Niemniej jednak nie mogę się z nimi zgodzić w 100%. Bo poglądy nie mają być słuszne, poprawne, zgodne z prawdą. Poglądy po prostu są. Odzwierciedlają nasze podejście do życia, nasze "ja". Mając jakieś tam spojrzenie na świat, z założenia się mylimy, gdyż nie ma jedynych słusznych poglądów. Problem polega na tym, czy umiemy żyć i postępować w zgodzie z tym, co myślimy.

--------------------------------------------------------
http://zapisanestronice.blogspot.com/
Krystyna Habrat dnia 06.04.2009 17:56 Ocena: Bardzo dobre
Pragnę i ja dorzucić swój skromny głos, choć jako osoba nowa na tym portalu, nie znam jeszcze wszystkich odcinków. Dawkuję sobie tę przyjemność na dłużej. Kiedyś wprowadzał na drogę pisarską Jan Parandowski swą "Alchemią słowa" i to podobno była Biblia dla potencjalnych twórców literatury. Bunin uczył pisania Katajewa. Wspomnieć należy też Leszka Żulińskiego z jego choćby radami na tym portalu dla początkujących poetów. Ale bywają tacy, którzy boją się, żeby uczeń ich nie przeskoczył. Chronią swe tajniki . Mam nadzieję, że nie z tego powodu Irzykowski apelował 75 lat temu do zarzucających go swymi rękopisami (?) adeptów literatury: Nie przysyłajcie. Redaktor też człowiek. Też chce coś sam napisać! (cyt. z pamięci) A jednak naprawdę wielcy podadzą pomocną dłoń, tym którzy w euforii twórczej zaczynają zapisywać pierwsze kartki. Do wielkich więc zaliczam i pana.
A ja robię chyba wszystkie błędy przed którymi pan przestrzega. Oprócz tych z przekupstwem i...życiowych. Bo pisanie to jedno, a życie to zupełnie inna sprawa.
Czy w dalszych odcinkach będzie więcej optymizmu?
Samuel Niemirowski dnia 06.04.2009 17:56 Ocena: Bardzo dobre
@ nod

Ale widzisz, ja cały czas żyję zgodnie ze swoimi przekonaniami, z tym, że one są zmienne. Raz sobie myślę to, raz tamto i tak sobie żyję. Gorzej, gdy ktoś dorabia sobie, do trwania przy określonych poglądów, ideologię i jest jeszcze z tego dumny. Myślę, że to zdanie, które przytoczyłem, może być wtedy jako taki lekki prysznic ;-)
nod dnia 06.04.2009 18:42 Ocena: Bardzo dobre
No z tym się absolutnie zgadzam. Myślę, że poglądów nie zmienia tylko kompletny idiota, który nie uczy się na własnych błędach, na doświadczeniu, na obserwowaniu świata. Nie mówię, aby popadać ze skrajności w skrajność, ale naprawdę wiele poglądów siłą rzeczy się zmienić musi.
Vanillivi dnia 07.04.2009 21:31 Ocena: Bardzo dobre
No tak, to jasne, że zmieniamy z czasem swoje poglądy i korygujemy je, ale czym innym jest zmieniać zdanie, a czym innym np. pisać lewicujące teksty, gdy się lewicy nienawidzi, bo można na tym zarobić.
Samuel Niemirowski dnia 08.04.2009 01:56 Ocena: Bardzo dobre
Ja np. nie lubię ani lewicy, ani prawicy, ani środka. Jest mi więc obojętne dla kogo piszę -> kto pierwszy się do mnie zgłosi, ten lepszy ;-)
Arkady dnia 18.04.2009 01:49 Ocena: Dobre
No tak, pewnie jestem wyjątkiem w tym towarzystwie. Piszę dla siebie... Ale również dla czytelnika... Lubię, jeżeli moje słowa komuś się podobają, jeżeli nie, przechodzę nad tym do porządku dziennego. Piszę dalej. Jestem w tym szczęśliwym położeniu, że nigdy nie będę musiał traktować pisania zawodowo... A pisanie... Wbrew wszystkim i... dla wszystkich będę pisał...:smilewinkgrin:
Tomasz Lippoman dnia 25.07.2009 18:53 Ocena: Dobre
Szanowny Panie Pisarzu,

nie przeceniałbym znaczenia literatów i dziennikarzu w tworzeniu historii. To raczej warunki ekonomiczne, nadmiar ubogich młodych mężczyzn, w populacji generują rewolucje.
Pedofilia istniała co najmniej od czasów antycznych, a więc na długo przed publikacją Lolity.
Kapitał Marksa jest najbardziej cenionym dziełem filozoficznym w wielkiej Brytanii.
A co do pisania, to na pewno dla czytelników, z uwzględnieniem redaktorów;)
Adelina dnia 31.10.2012 07:59
Wyznaję pogląd, że i bez dzieł literackich, na świecie zawsze będzie istniało zło, różnego rodzaju dewiacje, bo przecież psychopaci są wśród nas. Wszystko może stać się przyczynkiem do nieszczęść na tym świecie. Gdyby mieć takie podejście do pisania, ugrzecznione i czyniące tylko dobro, a do tego podszyte konserwatyzmem. Nie, to straszna nuda.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
akacjowa agnes
15/08/2022 08:11
Wolnyduchu, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Cieszę się,… »
Brytka
15/08/2022 08:08
wolnyduch - Blisko jesteś moich intencji, peel chyba zrobił… »
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:23
Cieszy mnie, iż mój odczyt jest prawidłowy. Miłego… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas